Piątek, 17 września
Imieniny: Justyny, Franciszka, Roberta
Czytających: 2431
Zalogowanych: 2
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

JELENIA GÓRA: Wrakami dojeżdżają na lekcje

Piątek, 2 października 2009, 9:21
Aktualizacja: Sobota, 3 października 2009, 7:59
Autor: Angela
JELENIA GÓRA: Wrakami dojeżdżają na lekcje
Miejsce zniszczonych autobusów to złomowisko, a nie drogi.
Fot. TEJO
Brak odpowiedniej ilości miejsc siedzących i uchwytów oraz odpowiednich zabezpieczeń, spóźnianie się nawet do godziny czasu, lub całkowite nie dojechanie na miejsce, tragiczny stan techniczny, w tym łyse opony czy pordzewiała karoseria – takie zarzuty mają rodzice wobec autobusów, które dowożą ich najmłodsze dzieci do szkół do Karpacza oraz Starej Kamienicy.

W Karpaczu problem z przewoźnikiem rozpoczął się od września. W minionych latach dowożeniem dzieci do szkoły zajmował się bowiem mieszkaniec Karpacza, który posiadał własny autobus. Wówczas rodzice byli zadowoleni z usługi i spokojni o najmłodsze dzieci. Miały one miejsca siedzące i opiekuna, który czuwał nad ich bezpieczeństwem.

W tym roku wszystko się jednak zmieniło. Urząd Miasta w Karpaczu odpowiedzialny za zapewnienie uczniom dojazdu do szkół ogłosił nowy przetarg, a dotychczasowy przewoźnik złożył w ofercie kwotę wyższą, niż zakładał budżet.

Dlatego w przetargu wybrano innego przewoźnika, którego oferta opiewała na niższą kwotę. Wygrała firma przewozowa z Jeleniej Góry, która ma regularne kursy na tej trasie. Uczniowie nie jeżdżą już więc autobusem szkolnym, ale kursowym, na przejazd którymi urząd miasta w Karpaczu zakupił im bilety. Niestety przewoźnik od samego początku budził w rodzicach spory niepokój.

– To jest jakiś koszmar. Dziecko przychodzi do domu i mówi, że znowu musiało stać w autobusie bo nie miało siedzącego miejsca. Dzieci odwozi teraz firma, która mimo interwencji i uwag rodziców, podjeżdża po nie małym busem. Maluchy siedzą po 2 – 3 osoby na jednym siedzeniu, pozostałe stoją całą drogę i nawet nie mają się czego złapać, bo w tym busie brakuje uchwytów – mówi nam jeden z rodziców.

– Nie ma też zabezpieczenia przedniej szyby. Jeśli któregoś dnia kierowca będzie musiał gwałtownie zahamować, dzieci polecą na szybę i zakończy się to tragedią. Sprawę zgłaszaliśmy już do dyrekcji szkoły oraz urzędu miasta. Ponoć ktoś rozmawiał już z tym przewoźnikiem, który obiecał, że będzie przewoził dzieci większym autobusem, nic się jednak nie zmieniło. Poza tym co jakiś czas przewoźnik się spóźnia, często godzinę. Nadchodzą chłody: maluchy będą się od tego czekania na zimnie ciągle przeziębiać. Czy warto do tego stopnia narażać ich zdrowie i życie dla oszczędności? – pytają rodzice, którzy proszą o anonimowość.

Zgłaszanie uwag przez rodziców oraz same nieprawidłowości jakich dopuszcza się przewoźnik potwierdza też Elżbieta Budzińska, dyrektor szkoły podstawowej w Karpaczu. Kobieta jednak rozkłada ręce. Mówi, że szkoła zgłosiła już problem do urzędu miasta i nic więcej zrobić nie może.

– Mieliśmy zgłoszenia nawet od samych pań ze świetlicy, które musiały czekać z dziećmi na autobus po godzinach pracy – mówi. Zdarzyło się, że bus w ogóle nie dojechał. Poza tym zgłaszano nam, że dzieci muszą stać całą drogę, bo brakuje dla nich miejsc siedzących. Pisaliśmy notatki w tej sprawie, informowaliśmy w jakich godzinach jest najwięcej dojeżdżających osób. Wszystko zależy jednak od władz urzędu miasta.

Ryszard Rzepczyński, zastępca burmistrza Karpacza, mówi, że słyszał tylko o dwóch przypadkach spóźnienia się busa, co zostało już wyjaśnione. Nie wiedział natomiast nic o braku miejsc siedzących dla dzieci. – Po raz pierwszy słyszę o tym problemie, może dlatego, że dwa dni temu wróciłem z urlopu niemniej żadna taka informacja do mnie nie dotarła – mówi R. Rzepczyński.

– Zgłaszano mi, dwa przypadki kiedy autobus się spóźnił i okazało się, że miał wówczas awarię na trasie. W drugim przypadku panie odprowadzające dzieci twierdziły, że przewoźnik w ogóle nie dojechał, kierowca twierdził, że był na czas i te rozbieżności zdań miały zostać sprawdzone. O pozostałych przypadkach nic nie wiem. Jeszcze dzisiaj wydam polecenie, by osoby odpowiedzialne za odprowadzanie i doprowadzanie dzieci do autobusu zapisywały numery rejestracyjne tych busów i ilość miejsc siedzących. Jeśli zgłoszenia rodziców się potwierdzą, przeprowadzimy z przewoźnikiem rozmowę, a jeśli ta nie pomoże, zastanowimy się nad zmianą przewoźnika. Nie bagatelizujemy tej sprawy i zajmiemy się nią od zaraz.

Zastępca burmistrza słowa dotrzymał. W dzisiejszej rozmowie telefonicznej poinformował nas, że do urzędu miasta wpłynęła jeszcze jedna skarga od rodzica, którego dziecko przez tłok w autobusie nie mogło z niego wysiąść. Wczoraj, po naszej interwencji, Ryszard Rzepczyński rozmawiał natomiast z przewoźnikiem, który zapewniał, że poranny kurs obsługiwany jest przez autobus, który posiada 50 miejsc siedzących.
- Od dzisiaj przewoźnik zobowiązał się, do wysyłania w trasę takiego samego autobusu o godzinie 14.35, kiedy z przejazdu korzysta najwięcej uczniów - mówi Ryszard Rzepczyński. Dodatkowo osoby odpowiedzialne za odprowadzania dzieci do autobusu będą monitorowały ilość miejsc w każdym z kursów i jeśli dzieci nie będą miały gdzie siedzieć zostanie to nam zgłoszone.

O problemach przewożenia małych dzieci do szkoły mówią też rodzice, których dzieci dojeżdżają do szkoły w Starej Kamienicy. – Stan techniczny autobusu szkolnego, którym jeździ mój 6-letni syn do zerówki do Starej Kamienicy jest po prostu w opłakanym stanie, ledwo się toczy i aż dziw, że nie gubi części po drodze – mówi jeden z rodziców. – Autobus jest cały pordzewiały, ma łyse opony. Sam kierowca powiedział nam kiedyś, że może się on w każdej chwili zapalić, a on nie zdążyłby nawet wyprowadzić z niego dzieci – dodają inni rodzice.

Poza tym jest w nim tylko kilka miejsc siedzących. Pozostałe maluchy muszą stać, a autobusem dojeżdża spora grupa dzieci z Rybnicy, Starej Kamienicy, Pasiecznika, Barcinka i innych wiosek. W gminie są trzy autobusy szkolne. Jeden nowy, którym jeżdżą starszaki, drugi którego stanu technicznego nie znamy, oraz ten trzeci, którym jeżdżą 5-latki, a który jest w najgorszym stanie.

– Jest to jakaś bzdura, mamy trzy autobusy szkolne i wszystkie są w idealnym stanie technicznym – mówi Zofia Świątek, sekretarz gminy Stara Kamienica. W okresie wakacyjnym przeprowadziliśmy gruntowny remont tego autobusu. Wyremontowana została również jego blacharka. Jedyne co nie zostało w nim wymienione to siedzenia. Poza tym my jako gmina nie mamy żadnego obowiązku dowożenia pięciolatków i przedszkolaków do szkoły. Jest to tylko dobra wola gminy. Podejrzewam, że informacje przekazał państwu jakiś złośliwy rodzic, któremu nie przyjęto dziecka do przedszkola.

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (30) Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2021 Highlander's Group