Polub Jelonkę:
Czytaj także: Wałbrzych Świdnica
Poniedziałek, 19 stycznia
Imieniny: Henryka, Mariusza, Marty
Czytających: 9777
Zalogowanych: 26
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Jelenia Góra: Wpadka porywacza

Czwartek, 3 marca 2005, 0:00
Aktualizacja: Niedziela, 22 stycznia 2006, 21:36
Autor: Słowo Polskie Gazeta Wrocławska
Dwudziestoletnią dziewczynę porwano z domu pod Jelenią Górą. Ofiara po kilku godzinach uciekła przestępcy.

Pół miliona złotych okupu żądał porywacz, który w podjeleniogórskiej miejscowości uprowadził córkę bogatego przedsiębiorcy. Po kilku godzinach ofiara uciekła z samochodu, którym jechała wraz z przestępcą. Po kilku następnych godzinach policja złapała sprawcę, którym okazał się znajomy dziewczyny

Policję o porwaniu zawiadomił chłopak uprowadzonej studentki. Porywacz nie zabrał jej telefonu komórkowego. Dziewczyna zdołała wysłać dwa SMS-y. Pierwszy z nazwą miejscowości, w której kierunku jechali – Mała Kamienica, drugi o treści – porwał mnie.
Ani zaczęli szukać najbardziej doświadczeni policjanci z Jeleniej Góry, którzy weszli w skład specjalnej grupy operacyjno-dochodzeniowej. Akcją osobiście kierował inspektor Zbigniew Ciosmak, komendant jeleniogórskiej policji. Poproszono też o pomoc wrocławskich antyterrorystów i oficerów wydziału kryminalnego komendy wojewódzkiej. W teren ruszyli policjanci prewencji i patrole z psami. Z powietrza citroena Ani poszukiwał policyjny śmigłowiec.

Jednocześnie o przestępstwie powiadomiono policję z ościennych powiatów oraz Straż Graniczną, na wypadek, gdyby sprawca chciał uprowadzoną kobietę wywieźć za granicę – mówi komisarz Edyta Bagrowska, oficer prasowy jeleniogórskiej policji.

Około godziny ósmej w firmie rodziców Ani zadzwonił telefon. Odebrała matka porwanej dziewczyny. Dzwoniła córka, która na polecenie porywacza przedstawiła żądanie przekazania 500 tysięcy złotych okupu. Przerażona matka odparła, że nie ma tak wielkiej sumy. Porywacz przekazał, że ponownie zadzwoni około godziny 15.
Nie zadzwonili, ponieważ Ania około godziny 13 zdołała się uwolnić i uciec. Udało się jej też rozpoznać porywacza, choć przez cały czas nie zdejmował kominiarki. Domyśliła się, że jest to pracownik firmy ojca, bo czuć było od niego charakterystyczną woń rozpuszczalnika.

Sonda

Czy zdarzyło Ci się, że samochodem wpadłeś/aś w poślizg, ale nic się nie stało?

Oddanych
głosów
769
Tak
81%
Nie
19%
 
Głos ulicy
Do dziś lubię marchewkę – przypomina mi dzieciństwo
 
Warto wiedzieć
15 błędów zimowej jazdy, które niszczą silnik
Rozmowy Jelonki
Zwierzęta boją się huku petard 100 razy bardziej niż człowiek
 
Aktualności
Tu wykonywano kary. Kamień hańby w sercu Miłkowa
 
Kultura
Przepiękna szopka w Cieplicach tylko do końca stycznia
 
Aktualności
Petycja w obronie koni i osłów przed rzeźnią
 
Teatr im. Norwida
Orwell wciąż żywy i pasjonujący
Copyright © 2002-2026 Highlander's Group