Polub Jelonkę:
Czytaj także: Wałbrzych Świdnica
Wtorek, 17 lutego
Imieniny: Łukasza, Zbigniewa
Czytających: 12336
Zalogowanych: 106
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Region: Wędrówka Ścieżką Czarownic

Wtorek, 7 października 2014, 9:07
Aktualizacja: 9:09
Autor: Krzysztof Tęcza
Region: Wędrówka Ścieżką Czarownic
Fot. Krzysztof Tęcza
W sobotę (4.10.) otwarto nowy szlak turystyczny o nazwie „Ścieżka Czarownic”. Pomysłodawcą tego przedsięwzięcia jest Gildia Przewodników Sudeckich. Nową trasę zadedykowano pamięci patrona Gildii – Willa Ericha Peuckerta, znanego jako „profesor od czarownic”. Z tej okazji odbyła się wyprawa nowym szlakiem.

- Gildia zwołała na pierwszą sobotę października spotkanie przy Domu Karla i Gerharta Hauptmannów w Szklarskiej Porąbie. To stamtąd wytrawni piechurzy i... czarownice wyruszyli na pierwsze oficjalne przejście nowej ścieżki, liczącej... 36 kilometrów – rozpoczyna relację Krzysztof Tęcza.

Na dobry początek czarownice częstowały wszystkich przybyłych specjalnie parzoną w samowarze herbatką mającą wzmocnić siły i wytrwałość. Prezes Gildii Jarosław Szczyżowski przedstawił pokrótce założenia wędrówki. Zaprezentował również sylwetkę patrona Gildii jak i szlaku oraz wyjaśnił, na czym polega zabawa w ukrywanie i odnajdywanie skrzynek ze „skarbami”.

W związku z tym, że przebieg szlaku owiany był tajemnicą zadbano, by pozostałe elementy także nie były takie oczywiste. W ukrytych skrzynkach oprócz rzeczy zwykłych umieszczono kartki z tłumaczeniami tekstów „Sag Śląskich” spisanych i wydanych drukiem przed II wojną światową. Oczywiście autorem tych tekstów jest Will Erich Peuckert.

Pierwsze kilometry w Szklarskiej Porębie pełne były ciekawskich spojrzeń ze strony przechodniów, którzy nie spodziewali się tak licznej grupy czarownic i czarowników idących główną ulicą miasta. Początkowo trasa wiodła Doliną Szczęścia. Gdy dotarliśmy do miejsca, w którym produkowano piękne kryształy znane na całym świecie, rozpoczęliśmy poszukiwanie pierwszej skrzynki. Kosztowało nas sporo trudu i wysiłku, by ją zlokalizować.

Dla nas prawdziwym przeżyciem był fakt, że zarówno droga, którą podążaliśmy, jak i usytuowane wzdłuż niej kamienie oraz obiekty były miejscem badań Williego Peuckerta i były przez niego opisywane. Będziemy mogli zatem, po powrocie do domu, porównać to co dzisiaj zobaczymy z tym jak widział to profesor od czarownic. Dzięki jednak naszemu przewodnikowi już teraz dowiedzieliśmy się o Jagnięcym Potoku – miejscu, w którym można znaleźć złoto, o kamieniu walońskim, który uszkodzony podczas budowy kolei trafił do Muzeum Karkonoskiego czy o Walończykach, którzy byli pierwszymi odkrywcami skarbów, jakie kryją Góry Izerskie, w tym o ukrytym posążku bożka Flinsa.

Wkrótce potem mieliśmy dwa ciekawe spotkania. Pierwsze z drwalami, którzy z pomocą koni ściągali ścięte drzewa. Drugie z wygrzewającą się na ciepłym żwirze żmiją, która na nasz widok skryła się w trawie.

Mijając Waloński Kamień i Cichą Równię doszliśmy do Stacji Turystycznej Orle. Myśleliśmy, że tu odpoczniemy, ale panował niesamowity tłok, zarówno na zewnątrz jak i w bufecie. Ruszyliśmy dalej przez Kobylą Łąkę w stronę Chatki Górzystów, gdzie mogliśmy skosztować słynnych naleśników z jagodami. Mieliśmy już za sobą prawie połowę drogi.

Teoretycznie powinno nam być już z „górki”. Niestety tylko teoretycznie, bo tak naprawdę dalsza droga biegła cały czas pod górę. Minęliśmy Sine Skałki i udaliśmy się w stronę Wieczornego Zamku. Najwyższy czas, bo zaczęło zmierzchać. Zanim jednak nastała ciemność, dojrzeliśmy nowo postawioną rzeźbę z ustawioną we wnęce figurką.

Dotąd nie mieliśmy większych problemów ze znajdywaniem skrzynek. Teraz, po ciemku, będzie trudniej. Na razie stajemy na odpoczynek w jednej z nowo postawionych wiat, których w ostatnim czasie pojawiło się tu więcej. Korzystając z ciepłego wieczoru szykujemy posiłek. Każdy częstuje smakołykami. Niektórzy przynieśli własne wyroby i dzielą się przepisami, jak samemu zrobić takie wspaniałości. W dobrych humorach ruszyliśmy do nieczynnej kopalni kwarcu i dalej do skały znanej jako Skarbczyk. Ponoć w jednej ze szczelin skalnych ukryty jest kluczyk od drzwi, za którymi schowano kosztowności...

Dla nas, przynajmniej podczas tej wyprawy, skarbem jest wyryty tajemniczy znak umieszczony na kolejnej skale. W końcu dotarliśmy, przyświecając sobie latarkami, na Wysoki Kamień. Niestety nikt nie czekał na nas w schronisku z ciepłą herbatą i pysznym ciastem. Dlatego nie zostaliśmy tu zbyt długo. Zeszliśmy najbardziej niewygodnym odcinkiem dzisiejszej drogi do Sztolni Pirytu. Tam znajdowała się ostatnia ukryta skrzynka, a w niej ostatnie słowo hasła. Na zegarkach – północ. Pozostało nam już tylko zejść do Muzeum, przy którym zostawiliśmy nasze samochody i po długich pożegnaniach wyruszyć do domów na zasłużony odpoczynek.

Sonda

Czy będziesz płacił podatek kościelny?

Oddanych
głosów
218
Tak
19%
Nie
81%
 
Głos ulicy
Do dziś lubię marchewkę – przypomina mi dzieciństwo
 
Warto wiedzieć
Brak tej witaminy może nieodwracalnie uszkodzić wzrok
Rozmowy Jelonki
Jeden albo dwa nie zaszkodzą, ale...
 
Samorządy
Agnieszka Lemiszewska nowym wicestarostą karkonoskim
 
Aktualności
Violetta Kapcewicz zwyciężczynią „The Voice Senior”
 
Policja Jelenia Góra
Policjanci na Biegu Piastów
 
Teatr im. Norwida
"Powiedzmy miłość" w Jeleniej Górze
Copyright © 2002-2026 Highlander's Group