Niedziela, 17 stycznia
Imieniny: Antoniego, Jana
Czytających: 9131
Zalogowanych: 10
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

JELENIA GÓRA: W schronisku dla małych zwierząt nic złego się nie dzieje

Sobota, 31 marca 2012, 10:57
Aktualizacja: 12:49
Autor: Angela
JELENIA GÓRA: W schronisku dla małych zwierząt nic złego się nie dzieje
Fot. Angela
– Robimy wszystko, by trafiające do nas zwierzęta miały jak najlepsze warunki i fachową opiekę. Wszystkie oskarżenia kierowane w naszym kierunku są nieprawdziwe i godzą w same zwierzaki – tak kierownictwo Schroniska dla Małych Zwierząt w Jeleniej Górze komentuje zarzuty o rzekome nieprawidłowości w placówce, gdzie miałoby dochodzić nawet do zabijania czworonogów.

Byli wolontariusze, którzy zajmowali się wyprowadzaniem zwierząt na spacery, opublikowali w internecie zdjęcia brudnych boksów, zamarzniętych misek z wodą czy wychudzonych psów. Padły też zarzuty zabijania zwierząt. Wczoraj Michał Kasztelan prezes MPKG oraz kierownik schroniska Eugeniusz Ragiel zorganizowali konferencję prasową, na której wyjaśniali, że fotografie nie mają nic wspólnego z prawdą.

- Nie zgadzamy się z tym, co przedstawiają te zdjęcia i co zostało napisane w mediach. Są to oszczerstwa, które nie pokazują ciężkiej pracy, którą pracownicy schroniska wkładają w to, by zwierzęta do nas trafiające miały jak najlepsze warunki i opiekę. Bardzo wiele zwierząt, które jest do nas przywożonych, jest zazwyczaj po jakiś przejściach – po wypadku, chorobie, tułaczce. W ciągu kilku dni nie da się ich przywrócić do normalnej formy. Stąd takie obrazki na tych zdjęciach.

- Jednak to nie my robimy tym zwierzętom krzywdę. Robią ją mieszkańcy, którzy wyrzucają zwierzaki na ulice, wywożą do lasu, przywiązują do drzew i bram. Podczas 30 stopniowych mrozów zamarzają i pękają rury w budynkach i mieszkaniach, a co dopiero miska z wodą. Nasze zwierzęta dostają do picia ciepłą wodę, ale i ona zamarza, to jest normalne zjawisko. Takie akcje szkodzą przede wszystkim samym zwierzętom, ponieważ spodziewamy się np. mniejszych wpływów z tytułu 1%, który jest nam co roku przekazywany. Te pieniądze przeznaczamy na poprawę warunków bytowych naszych podopiecznych – komentował Michał Kasztelan, prezes MPGK.

Prezes Kasztelan zapewniał, że obrazem sytuacji w schronisku są też statystyki.
- W minionym roku było u nas 481 psów, a tylko 15 z nich zostało uśpionych i były to zwierzęta, które zostały do nas przywiezione z wypadków i nie rokowały żadnych nadziei. W latach 2005 – 2011 do schroniska przyjęto 3234 zwierzęta i dzięki pracy tych wszystkich ludzi, którzy pracują i TOnZ, 2798 zwierząt czyli 86,5 procent znalazło nowy dom. Przez te sześć lat, na 3234 przyjętych zwierząt padły tylko 64 zwierzęta czyli niecałe dwa procent. Czy za to można szkalować pracowników tego schroniska? – pytał Michał Kasztelan.
Eugeniusz Ragiel, kierownik schroniska, zapewnia, że żadna z przeprowadzanych dotąd kontroli nie wykazała nieprawidłowości, a co najwyżej drobne uchybienia. - To jest obrzydliwe działanie przeciwko samym zwierzętom. Jestem kierownikiem schroniska od czasu jego powstania. Sam wkładam w prowadzenie tego miejsca całe serce, podobnie, jak moi pracownicy - zapewnia Eugeniusz Ragiel.

- Mamy tu weterynarza na pół etatu, współpracujemy też z innymi weterynarzami, którzy na bieżąco czuwają nad tymi zwierzakami. Dyskutowanie na temat rzekomego zabijania zwierząt w naszym schronisku, podawania wody zamiast kroplówek czy głodzenia zwierząt uwłacza naszej godności, dlatego nie będziemy się z tego tłumaczyli, bo nic takiego nigdy nie miało tu miejsca. My chętnie spotkamy się z ludźmi, którzy mają o nas takie zdanie i podyskutujemy z nimi, pokażemy im jak naprawdę jest w schronisku. Są to jednak anonimowe wpisy na facebooku i innych forach. Z takimi wpisami nie zamierzamy dyskutować – dodaje kierownik schroniska.

W obronie schroniska stają równie obecni wolontariusze, w tym Justyna Lis.
- Wolontariusze, którzy opublikowali zdjęcia to nieletni, którzy wyprowadzali tylko psy na spacer. Podobnie, jak inni ludzie, którzy wypowiadają się krytycznie wobec schroniska, nie mają oni zielonego pojęcia na temat, jak wygląda tu sytuacja, jak wiele pracy i energii wkładają tu ludzie, by te zwierzęta zapomniały o tym, jaka spotkała je krzywda zanim tu trafiły. Pracujemy tu na co dzień i wiemy, że zdjęcia można zrobić różne i różnym celu. Szkalowanie tych ludzi jest naprawdę nieludzkie – mówi Justyna.

Przez pierwsze lata do schroniska trafiało około 800 zwierząt, w minionym roku do schroniska trafiło tylko 378 zwierząt. To może świadczyć o tym, że poprawiła się świadomość ludzi względem losu czworonogów.

Czytaj również

Komentarze (63) Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2021 Highlander's Group