Niedziela, 24 stycznia
Imieniny: Franciszka, Rafała
Czytających: 2128
Zalogowanych: 1
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

JELENIA GÓRA: Triumf banity w Kościele Łaski

Sobota, 5 września 2009, 22:33
Aktualizacja: Poniedziałek, 7 września 2009, 7:52
Autor: TEJO
JELENIA GÓRA: Triumf banity w Kościele Łaski
Fot. TEJO
– Co robił Pan Bóg, kiedy odpoczywał stwarzając świat? – Przygotowywał piekło, dla tych, którzy są zbyt ciekawi. – Publiczność, która licznie przybyła w sobotni wieczór do Kościoła Łaski pod Krzyżem Chrystusa nie wzięła na poważnie tego żartu Jakuba Boehme. Oratorium misterium „De Regeneratione, czyli Powtórne Narodziny” przyjęła szczerą owacją na stojąco. To była najbardziej wyrazista recenzja.

Zgromadzonych w Świątyni Łaski w 300 lat po rozpoczęciu jej budowy powitał duch Strażnika Kościoła – czyli samego Martina Frantza, Estończyka, który miał zaszczyt zaprojektować dzieło swojego życia właśnie w Jeleniej Górze. Głosu duchowi użyczył Sławomir Mozolewski, aktor Zdrojowego Teatru Animacji, a myśl ducha przekazał Cezary Wiklik. Po takim zwierzeniu twórcy tego Domu Bożego łatwiej było przenieść się w czasy jemu współczesne: w XVII wiek, kiedy to kościół powstawał.

– To niezwykła świątynia. Dzieją się tu sprawy boskie i ludzkie – powiedział za chwilę ks. dr płk Andrzej Bokiej, proboszcz parafii pw. Podwyższenia Krzyża Świętego oraz kustosz sanktuarium. – Te drugie staną się za sprawą Zdrojowego Teatru Animacji – dodał. Jego dyrektor Bogdan Nauka przybliżył krótko inspirację dzieła traktującego o życiu Jakuba Boehme, mistyka i szewca, a jednocześnie religijnego banitę znienawidzonego ongiś przez Kościół i wyklętego ze społeczności wierzących.

– Boehme żył na naszej ziemi. Oglądał te same góry, co my oglądamy dziś – podkreślił B. Nauka. Wyjaśnił też zamiar reżysera i scenarzysty Petra Nosalka, który pragnął – wracając do nieco zapomnianej postaci mistyka – odkurzyć niemodne dziś refleksje o poświęceniu, wierze, miłości i oddaniu sprawie. Zaproponował więc widzom „De Regeneratione…” (tytuł zaczerpnięty z jednego z dzieł Boehme) swoistą autoterapię sztuką.

„De Regeneratione” trzeba zobaczyć. Trudno bowiem opisać niepowtarzalną atmosferę w Kościele Łaski, która udziela się publiczności, kiedy gasną światła, pojawiają się dymy i zaczynają dziać się dzieła „nadprzyrodzone”, dotykające sacrum, a jednocześnie pełne prostoty właściwej osobowości samego bohatera. Jego życie wspominają Johannes Scheffler czyli Angelus Silesius (Sławomir Mozolewski) oraz Abraham von Franckenberg (Jacek Maksimowicz), przyjaciel i pierwszy biograf mistyka znad Nysy. Publiczność wkracza w ten sposób w poszczególne etapy życia Jakuba Boehme (Sylwester Kuper). W jego miłość do Katarzyny (Dorota Fluder), zabawy z dziećmi: Jakubem, Michałem, Tobiaszem i Eliaszem (Damian Olczak, Michał Baranowski, Krzysztof Patronik i Katarzyna Skóra), czy wreszcie – jego kłopoty.

Miał ich sporo, bo czuł wiarę w sposób daleki od narzuconego stereotypu. Nie bał się głosić swoich poglądów, czym popadł w niełaskę miejscowego proboszcza, pastora Gregora Richtera (Radosław Biniek). Duchowny ruga Jakuba z ambony podczas nabożeństwa. Mistyk odpłaca mu pięknym za nadobne i opuszcza z rodziną kościół. Wskutek intrygi uknutej przez pastora, Jakub obiecuje przed Burmistrzem (Marian Łagoński), że odrzuci pióro. Nie zamierza jednak zaprzestać swojej działalności.

Sprzedaje kram szewski i – jako obnośny handlarz nićmi – dalej głosi naukę Chrystusa. Popada z rodziną w nędzę, a czarę goryczy przechylają wojny religijne. Boehme postanawia wrócić do pisania, co skutkuje wyklęciem go przez pastora Richtera i wyrzuceniem z Goerlitz. Mistyk nie daje sobie rady w codzienności i – wyczerpany wyrzeczeniami – odchodzi do raju żegnany motywem przewodnim „Jutrzenki”, który na skrzypkach gra jego synek Eliasz (Kasia Skóra).

Tę prostą treść Pavel Herebrand ubrał w niesamowitą muzykę, która mocno zapada w pamięć. Mimo skromnego aparatu wykonawczego (kilkunastosobowy Wrocławski Chór Akademicki, kwartet smyczkowy, instrumenty perkusyjne i trąbka oraz oczywiście fantastyczne organy Świątyni Łaski z Zenonem Siegieńczukiem przy manuałach) świątynia aż drży w posadach przy niektórych fragmentach dzieła. Na pewno dzieje się tak dzięki mocnym głosom: Bogny von Woedtke (Sophia, czyli Boża Mądrość) - gra także przepiękne partie na flecie - oraz Sławomira Mozolewskiego. Ale też jest w tej muzyce coś niewysłowionego, tajemniczego, mistycznego.

Fundamentalne znaczenie ma treść. Wiedza wręcz transcendentalna podana w formie prostej i przystępnej. Trudno nie wynieść z przedstawienia podstawowego przesłania Jakuba Boehme tyczącego miłości do drugiego człowieka zupełnie nadprzyrodzonej i pozbawionej ziemskich uprzedzeń. Petr Nosalek przemyca ważne wskazania dotyczące wiary. Słyszymy słowa o drogach ciernistych, które miłe są Panu Bogu, o goryczy w sercu pastora Richtera, o udawanym chrześcijaństwie pełnym przepysznych gestów, ale pustym w środku.

Najlepszą recenzją tego oratorium misterium „De Regeneratione” niech będzie reakcja publiczności. Nie z jednego oka popłynęła łza, nie jeden umysł ogarnęło wzruszenie i refleksja o sensie świata i stworzenia. Kłaniającym się aktorom i twórcom podziękowano owacją na stojąco. Może ktoś zarzuci mi bluźnierstwo, ale uważam, że z tego przedstawienia można wynieść więcej niż z niejednej mszy świętej.

Było to pierwsze i zarazem ostatnie, przynajmniej w najbliższym czasie, wystawienie tego widowiska. ZTA ma w planach występy w Goerlitz pod koniec tego roku. Być może w kolejnych miesiącach uda się wrócić do przyjaznego wnętrza Kościoła Łaski. Dzieło to nie ma wszak sensu grane w tradycyjnym teatrze.

Oprócz wymienionych grali: Katarzyna Morawska, Lidia Lisowicz, Dorota Bąblińska-Korczycka, Marek Karykowski oraz Zdzisław Rec. Scenografia: Pavel Hubicka i Tomas Volkmer, dyrygent: Alan Urbanek, animacje komputerowe – Tomasz Sierpiński.

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (21) Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2021 Highlander's Group