Piątek, 14 sierpnia
Imieniny: Maksymiliana, Alfreda
Czytających: 4870
Zalogowanych: 5
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Toksyczny hałas

Wiadomości: JELENIA GÓRA
Niedziela, 3 maja 2009, 7:11
Aktualizacja: Poniedziałek, 4 maja 2009, 7:42
Autor: Angela
Fot. Angela
Życie Marii Markowskiej–Karnaś i jej sąsiadów z budynku przy ulicy Wolności 6 zmieniło się w koszmar, kiedy w grudniu ubiegłego roku po sąsiedzku otwarto bar.

Przez odgłosy z lokalu domownicy nie mogą się wyspać. Dzieci nie mają spokoju, aby odrobić lekcję lub pobawić się na podwórku. Pani Maria oraz sąsiedzi od początku nie zgadzali się na otwarcie pod ich oknami lokalu gastronomicznego. Wcześniej przez kilka lat był w tym miejscu sklep mięsny, który nikomu nie przeszkadzał.
Kiedy zaczął się remont, lokatorzy dowiedzieli się z plotek, że pod nosem będzie bar. W urzędzie nikt nie chciał jednak tego potwierdzić. – W grudniu ubiegłego roku lokal ruszył, a ja co noc za ścianą słyszę szuranie krzesłami, głośną muzykę, rozmowy, czasami awantury. Ci ludzie wychodzą też na zewnątrz i pod naszymi oknami załatwiają się – opowiada pani Maria.

Lokatorzy w tej sprawie interweniowali już w ZGL-u, urzędzie miasta, u prezydenta i komisji do spraw rozwiązywania problemów alkoholowych. Dostali odpowiedzi, ale mówią, że to ich nie satysfakcjonuje, bo nie odnosi się do poruszanego problemu. – Nie możemy właścicielowi lokalu 61 oficyna zakazać prowadzenia działalności, bo ta nieruchomość nie należy do miasta, ale osoby prywatnej – wyjaśnia tymczasem dyrekcja Zakładu Gospodarki Lokalowej „Północ”.

– Jedynym rozwiązaniem, jakie widzę na ten moment, to dogadanie się wspólnoty i właściciela lokalu co do zasad współżycia, a jeśli to nie rozwiąże problemu, skierowanie sprawy na drogę sądową – radzi Krystyna Jankowiak-Witek, dyrektor ZGL Południe. Lokatorzy mogą to zrobić sami, lub za naszym pośrednictwem, jeśli wcześniej dadzą nam swoje pełnomocnictwo.

Właścicielka lokalu Anita Hordyj tłumaczy, że nieruchomość, w której prowadzona jest działalność, wydzierżawiały bezterminowo ze swoją kuzynką od właściciela. Ma wszelkie wymagane pozwolenia. Twierdzi też, że do tej pory nic nie wiedziała o żadnych problemach jakie odczuwali jej sąsiedzi z tytułu prowadzonej przez niż działalności. – W lokalu nie prowadzimy żadnych dyskotek, nie włączamy głośnej muzyki, bo nie mamy zamontowanych głośników. Mamy toaletę a nasi klienci to przede wszystkim starsi ludzie, którzy przychodzą na piwo i grzecznie wychodzą do domu. Chciałabym, żeby przychodziła tu również młodzież, ale nie przychodzi – wyjaśnia pani Anita. Dodaje, że nigdy nie kryła, iż ma zamiar otworzyć bar. A działania sąsiadów określa jednak jako nieuzasadnione i bezpodstawne.

– Być może lokatorzy twierdzą, że zarabiam na tym interesie krocie, tymczasem włożyłam w ten lokal ogromne pieniądze na remont i nie wiem, czy kiedykolwiek mi się to zwróci – opowiada. – Jak na razie cały czas do tego wszystkiego dokładam, ale też mam dzieci i rodzinę. Nie zamknę tego lokalu tylko dlatego, że ktoś tak chce. Nigdy nie było tu bowiem żadnych interwencji policji, poza jedną, kiedy sąsiedzi sami wezwali policjantów. Ci przyjechali, zobaczyli, że nic się nie dzieje i odjechali.

– Ktoś kiedyś wybił szybę jakieś sąsiadce butelką po piwie, którego w sprzedaży nigdy nie mieliśmy. O szkodę posądzono naszych klientów. Jeśli jest problem to trzeba o nim rozmawiać, a nie biegać po urzędach i innych instytucjach. Do tej pory moje relacje z sąsiadami kończyły się na mijaniu na ulicy i mówieniu dzień dobry. Sąsiedzi byli dla mnie bardzo grzeczni, ale jak się okazuje, nie do końca. Ja jestem chętna do rozmowy z lokatorami, być może w najbliższym czasie zaproszę ich do siebie, pokaże im jak to wygląda w środku, porozmawiam – zapowiada pani Aneta.

Decybele przeszkadzają
To tylko jedna z wielu spraw, w której mieszkańcy narzekają na uciążliwe decybele. 20 kwietnia o zakłóceniu ciszy nocnej poinformowali lokatorzy z ulicy Ludowej w Jeleniej Górze, którzy narzekali na huk pracy okolicznego tartaku. Dzień wcześniej o godzinie 19.00 przy ulicy Kiepury w lokalu po byłym barze kolejny raz włączył się alarm, który zatruwał życie okolicznym mieszkańcom już kilka dni z rzędu. W minionym tygodniu mieszkańcy Zabobrza poskarżyli policji na hałasujący helikopter ratowniczy, który odbywał ćwiczenia po godz. 22. Straż miejska w 2008 roku w sprawie zakłócenia spokoju i porządku publicznego interweniowała niemal sto razy. 21 osób ukarano grzywną a cztery wnioski trafiły do sądu. W tym roku takich przypadków strażnicy odnotowali 14, z czego aż 8 z nich ukarano a jeden trafił do sądu.

Prawnik radzi mieszkańcom
W sprawie z ulicy Wolności należy wskazać sąsiadom dwie odrębne drogi możliwych działań prawnych. Pierwsza z nich dotyczy postępowania administracyjnego toczącego się aktualnie z inicjatywy mieszkańców budynków przy ul. Wolności 61 i 61of w Jeleniej Górze przed Urzędem Miasta Jelenia Góra Wydziałem Rozwoju Gospodarczego. Podstawowym celem tego postępowania może być wykazanie naruszeń obowiązującego prawa ze strony przedsiębiorców prowadzących określony punkt sprzedaży alkoholu, co w konsekwencji powinno skutkować cofnięciem zezwolenia udzielonego przez prezydenta miasta na sprzedaż napojów alkoholowych, a nawet cofnięciem pozwolenia na prowadzenie uciążliwej działalności gospodarczej w określonym miejscu. Podstawą stwierdzenia, czy doszło, bądź też dochodzi do tego rodzaju naruszeń mogą być przepisy ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi.
Odrębną drogę postępowania, zamierzającego do przywrócenia stanu zgodnego z prawem, której wyniki nie powinny pozostawać bez wpływu również na decyzje administracyjne jest wniesienie powództwa do sądu w postępowaniu cywilnym przeciwko przedsiębiorcom prowadzącym uciążliwą działalność gospodarczą w określonym miejscu z wnioskiem o stwierdzenie przez sąd zakłócania przez nich samych oraz ich klientelę (szczególnie poprzez hałas, wyziewy, obsceniczne zachowania klientów baru, demoralizację dzieci i młodzieży, itp.) korzystania z nieruchomości sąsiednich ponad przeciętną miarę oraz zaprzestanie dalszych naruszeń poprzez zakazanie prowadzenia określonego baru. Zgodnie z orzecznictwem Sądu Najwyższego, niezależnie od postępowania administracyjnego (w kwestii cofnięcia zezwolenia na sprzedaż napojów alkoholowych, czy też pozwolenia na prowadzenie działalności gospodarczej), sąd cywilny jest w swych rozważaniach i decyzjach niezależny, a przez to również władny dokonać własnych ocen.
Mariusz Gierus

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (32) Dodaj komentarz

~:))) 3-05-2009 8:14
Ludziom to wszystko przeszkadza jak tylko zauważą, ze nie daj Boże komuś lepiej sie powodzi. Założę się, że krążą legendy na temat tej dziewczyny jakie to niby krocie zarabia. Więc co? najlepeij jej dokopać, bo dlaczego ma zyc bez problemów. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że tacy nieudacznicy nic nie robia w kierunku zmiany swojego zycia, ale jak widzą że inni cos próbują zmienic to trafia ich na miejscu. Mam taką sąsiadkę, która bez przerwy tonie w długach, ale u innych widzi każda złotówkę :)))))
Cień 3-05-2009 8:54
Jak ja bym miał bar pod oknami, to bym postawił głośniki przy oknie (akurat mam estradówy po 300W) i puściłbym taką muzykę, że długo by nie wytrzymali. :-)))
Cień 3-05-2009 9:03
Do postu 03-05-2009 08:14 | ~:))). Takie bary otwierają tylko nieudacznicy, którzy nawet nie patrzą czy to komuś zaszkodzi, aby zarobić łatwą kasę. Pieniądze ze sprzedaży alkoholu, śmierdzą ludzkim cierpieniem. Ja osobiście gardzę takimi barami i ludźmi, którzy je prowadzą.
~Sąsiad 3-05-2009 9:22
Bzdura, w barze jest cicho, i nikt nie robi tam burd. Najwyraźniej ludzie z nudów nie mają co robić, i sieją niepotrzebną panikę. Standardowo... ale niestety tak to jest, szukają problemów tam gdzie ich nie ma...
~jelgór 3-05-2009 9:27
zwykle to właściciel lokalu musi sprzątać i remontować za całą wspólnotę, bo ta nie zbiera na fundusz remontowy (są inne priorytety przecież), a nawet partycypować w kosztach kradzieży żarówek z klatki, nawet jak z klatki nie korzysta - zanim zaczniecie interes, spytajcie na policji i w opiece społecznej, z kim będziecie mieli do czynienia na co dzień i może zamiast interesu jedźcie sobie na ryby:)
~ 3-05-2009 9:30
jakbyś mieszkał "nad" speluną, ups... porządnym lokalem gastronomicznym pierwszej klasy to miałbyś inne zdanie
~ehhha 3-05-2009 10:07
no trudno tak to bywa jak sie mieszka w takich miejscach.. proszę się na wieś wyprowadzić
~;] 3-05-2009 10:10
Ludzie w DOMU chcą ODPOCZYWAĆ. Tylko i aż tyle. Czy to tak trudno zrozumieć? A pisanie w tym konteście o pieniądzach i powodzeniu to zwyłe palikotowanie! ;>
martinez1000 3-05-2009 10:15
Pani Marysiu proszę się nie przejmować, sytuacja pewnie się wyjaśni, a zgl-ami każdy ma problem, na pewno wszystko się rozwiąże, a swoją drogą teraz musi przeboleć,- takie rzeczy? tylko w Polsce...!
~al 3-05-2009 10:54
-DO MARTINEZ- nie tylko w Polsce takie rzeczy ja mieszkam w jednym z krajów UE i co...to ze jak nie kebabownia do 24 pod nosem to bar
~iQ 3-05-2009 11:09
100% racji ! Zamknac Spelunke
~olo 3-05-2009 11:12
jaki numer Wolnossci 6 czy 61of
~draco 3-05-2009 11:29
biedne żuczki
~dex 3-05-2009 11:53
Mamy toaletę a nasi klienci to przede wszystkim starsi ludzie, którzy przychodzą na piwo i grzecznie wychodzą do domu- ha ha ha
Cień 3-05-2009 11:58
Do ehhha. Takie teksty „proszę się na wieś wyprowadzić” świadczą o twojej arogancji. Ja jestem spokojny, ale jak byś tak niektórym powiedział prosto w oczy, to dostał byś w japę i wcale bym się nie zdziwił.
~fbp 3-05-2009 13:59
hehe!!!w polsce to juz wszystko niedlugo kazdemu bedzie przeszkadzac...wykupili sobie mieszkania za 1%,a teraz wielce szlachta panszczyzniana!!!!niedlugo to nie bedzie mozna "pierdnac"we wlasnym domu:))sam mieszkam w takim skupisku ludzi i co jednemu sasiadowi na okna chlapie jak przejezdzam autem,drugiemu sie nie podoba ,ze czlowiek bramy nie zamyka,trzeci do sadu bedzie mnie podawal bo nie uwazam jak jezdze i w nocy przejechalbym mu chomika,tzn.takiego malego psa co go przypomina:Ditd..kazdemu cos sie nie podoba:))niedlugo kolo bloku to chyba marchewke sadzic beda i ogrodki dzialkowe robic:))...wszedzie tylko znaki nie parkowac teren wspolnoty mieszkaniowej...a najlepsze jest to,ze w wiekszosci pochodza z bardzo szlachetnych rodzin:)tzn.dziadek byl w ub,ojciec i on w sb,a dzieci w ormo:)).a jedno co im we krwi zostalo to donoszenie i zbieranie informacji na temat statusow majatkowych sasiadow...a jak na moje to tej pani co przeszkadza ten toksyczny halas moglo zalezec na rozglosie,bo moze akurat pracy szuka,albo meza:))...i tyle w temacie z mojej strony !!!pozdrawiam:D
~Tak tak 3-05-2009 14:41
coś mi tu nie gra, bo jak może przeszkadzać Pani Marii zam przy ul. Wolności 6 bar który jest usytuowany przy Wolności 61 of. Ale się niesie z tego baru !!!!!!! oj niesie się. A tym ludziom bliżej baru nie przeszkadza hałas ? A tak ogólnie to cały art. kupy się raczej nie trzyma, a hałas jest toksyczny tylko wtedy jak sie komuś rozbije flacha z denaturatem uderzona deską z hałasującego tartaku, bo trzeba pić prosto z ziemi.
~:( 3-05-2009 14:42
~fbp - to co napisałeś świadczy o twojej kulturze. Nieładnie świadczy...;]
~Tak tak 3-05-2009 14:44
coś mi tu nie gra, bo jak może przeszkadzać Pani Marii zam przy ul. Wolności 6 bar który jest usytuowany przy Wolności 61 of. Ale się niesie z tego baru !!!!!!! oj niesie się. A tym ludziom bliżej baru nie przeszkadza hałas ? A tak ogólnie to cały art. kupy się raczej nie trzyma, a hałas jest toksyczny tylko wtedy jak sie komuś rozbije flacha z denaturatem uderzona deską z hałasującego tartaku, bo trzeba pić prosto z ziemi.
~Lech 3-05-2009 14:58
Od kiedy to w barze, przynajmniej w Polsce jest cicho??? Chyba paru baranów jaja sobie robi!!! Przypomnijcie sobie opinie o Polaku w Europie. PIJAK I ZŁODZIEJ.... nic dodać nic ująć.
Patol 3-05-2009 16:07
Dla mnie to idealna lokacja!! Mieć pod domem bar... Moje marzenie ... Ludzie którzy tam mieszkają to kompletne betony... Nie potrafią się rozerwać ani na chwilę....
~ago 3-05-2009 16:23
do ~~Fbp - współczuję Twoim sąsiadom, kimkolwiek by nie byli... Z Twojego postu wynika, że jesteś ciężki we współżyciu. W czym Tobie przeszkadza marchewka pod domem? Skoczy Ci na samochód?
~ago 3-05-2009 16:30
do ~~Olo i ~~TAk,tak - popatrzcie na zdjęcie do tego artykułu. Na nim wszystko widać. Do Patol - A o żyrafie nie marzyłeś?
~xxl 3-05-2009 18:10
dajcie spokój temu barowi bywam tam czasem i naprawde jest cisza i spokój ani razu nie widzialem zeby ktos chałasował albo zle sie zachowywał ,pozatym nie maja zbyt wielu klientów ,tylko naprawde kilku stałych bywalców ktorzy przychodza spokojnie wypic po piwku i np.obejzec sobie jakis film w Tv lub pogadac ,pozatym bar nie jest długo czynny bo tylko do godziny 00:00 ,a pani właścicielka jest bardzo miłą i pożądną osoba ,wiec odczepcie sie ludzie i dajcie sobie spokój
~do xxl 3-05-2009 18:55
Ciekawe, co byś powiedział, gdybyś miał małe dzieci, a pod sobą bar piwny czynny do północy... Myślałam, że to co najwyżej do 22:00, ale jak do północy, to zmienia postać rzeczy. No i każdy pijący myśli, że się cicho zachowuje... Nie, nie o to chodzi, co myślisz, nie mówię, że pijak, tylko pijący. A pomyśl, czy przyszedłbyś tam z małym dzieckiem? Bo jak taki spokój, to co stoi na przeszkodzie...
~Lucynka 3-05-2009 20:40
To co Ci sąsiedzi mówią to jest totalna bzdura! Bar dysponuje nowoczesną a przede wszystkim czystą toaletą. Głośników nie ma! jedynie co to telewizor który i tak nie jest głośno, a przede wszytskim w tym barze panuje idealna atmosfera - a co za tym idzie ma zadnych bijatyk ani nic z tych rzeczy!
Cień 3-05-2009 22:47
Do Ago. Czytałaś moją odpowiedź na temat łączą?
~Ed 3-05-2009 23:01
Widać bardzo mocno podzielone zdania, z czego jedna strona jest nieobiektywna, cichy bar co za wydumka ... ? nie ma takich miejsc. Osoby piszące o tym, że tam jest cicho i jest czysta toaleta, albo że niedługo to już nic nie będzie można, że wszystko wszystkim przeszkadza to osoby powiązane z tym lokalem, bo nikt inny nie napisałby takich słów. 99% populacji homo sapiens pod wpływem alkoholu zachowuje się głośniej, zarówno w samym lokalu, a także po wyjściu z niego. Mieszkałem na przeciw "baro speluny" misiek i przyznam, że to było nie do zniesienia. Ciepłe noce powodują, że dobrze śpi się przy otwartym oknie, ale krzyki, wyzwiska i muzyka skutecznie to uniemożliwiały. Oczywiście to nie wina właścicielki tego lokalu tylko tego chorego ZGL`u, gdy ja wynajmowałem lokal pod działalność gosp. spółdzielnia zawarła w umowie, że w przypadku uciążliwości dla lokatorów umowa zostanie zerwana jednostronnie. Współczuję mieszkańcom, którzy mają takie sąsiedztwo.
~ago 4-05-2009 7:18
do Cień - przeczytałam (dużo wcześniej) i tam Tobie odpowiedziałam (przed chwilą).
~ALEKS 4-05-2009 9:51
Cień 4-05-2009 18:20
Do Ago. Jutro wieczorem, jak tylko włącze komputer, bo z telefonu nie chce mi się pisać, napiszę tobie jak temu zaradzić skutecznie.
~ago 4-05-2009 20:21
Do Cień - Jeśli możesz, to w TAMTYM miejscu, ja znajdę. :-)

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2020 Highlander's Group