Piątek, 4 grudnia
Imieniny: Barbary, Piotra, Jana
Czytających: 4672
Zalogowanych: 5
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Stulecie linii kolejowej

Wiadomości: REGION
Czwartek, 30 lipca 2009, 14:17
Aktualizacja: 19:39
Autor: Mar
Fot. Mar
Starostwo lwóweckie zorganizowało we Wleniu konferencję poświęconą stuleciu oddania do użytku jednej z najbardziej malowniczych tras w Polsce, czyli linii kolejowej Jelenia Góra – Lwówek Śląski.

- To dla naszego terenu jedna z większych atrakcji turystycznych, nieustannie też spełniająca rolę komunikacyjną dla mieszkańców – mówił starosta lwówecki, Artur Zych – wiedzą o tym mieszkańcy, wiedzą samorządowcy, gorzej bywało z PKP, ale teraz myślę, już nic nie zagraża tej linii. Myślę, że za kilka lat jej znaczenie wzrośnie ponieważ następuje powrót do przewozów towarowych koleją. Unia Europejska sprzyja też rozwojowi transportu kolejowego, jako środka najtańszego i ekologicznego. Kto wie, czy kiedyś nie będzie bardziej się opłacało załadować TIR na wagony niedaleko autostrady i zawieźć do Jeleniej Góry i innych miast?

Przez wiele lat PKP albo ograniczało ruch na tej trasie, albo wręcz zawieszano jej funkcjonowanie. Tym razem zbuntowała się natura. Do połowy sierpnia trasa będzie częściowo nieczynna. Z powodu podmycia torów w Siedlęcinie, ruch na trasie Jelenia Góra – Wleń odbywa się komunikacją zastępczą. Jak się dowiedzieliśmy torowisko zostanie wzmocnione i oddane do użytku po 15 sierpnia.

Sporo czasu poświecono historii budowy tej linii. Na jej budowę naciskali przedsiębiorcy i ludzie interesu z Lwówka Śląskiego, Bolesławca i Jeleniej Góry, którzy liczyli na wzrost obrotów i ułatwienia w transporcie towarów.
Budowa rozpoczęła równocześnie z wielkim planem regulacji rzek dla ochrony przed powodziami. W 1904 roku zaczęto budowę odcinka Jelenia Góra – Siedlęcin i plac budowy zapory Pilichowickiej. W roku 1908 zakończono budowę odcinka Lwówek Śląski – Wleń. Najtrudniejszy, 10 kilometrowy odcinek, z trzema tunelami, dwoma mostami nad rzekami oraz dwoma wiaduktami budowano najdłużej, bo aż pięć lat. Większość trasy wiedzie albo w wykopach albo po nasypach. Do użytku oddano go w roku 1909. O skali trudności świadczą nakłady. Kilometr odcinka Jelenia Góra – Wleń kosztował 250 tysięcy marek. Tymczasem średnia w ówczesnych Niemczech to 120 tysięcy marek.
Jednocześnie z budową kolei postawiono też dworce kolejowe, które, choć w większości w podłym stanie, przetrwały. Nie ma dworca jedynie w Dębowym Gaju, gdzie spłonął w latach 60 ubiegłego wieku. Przez kolejne lata powstała cała infrastruktura: bocznice, wieże ciśnień, magazyny. Część tych obiektów też przetrwała.

- Udało nam się w ubiegłym roku uruchomić połączenie Lwówek Śląski z czeskim Trutnovem – kontynuował starosta A. Zych – było przy tym problemów co niemiara, ale w końcu wszystkie strony się porozumiały. Obawialiśmy się o frekwencję, ale w ciągu letnich miesięcy skorzystało z tych weekendowych przejazdów ponad 11 tysięcy pasażerów. W tym roku pociąg do Trutnova jeździ z Jeleniej Góry, ale jest skorelowany z połączeniami z Lwówka Śląskiego.

Starosta przedstawił też kolejny śmiały projekt: rewitalizację linii kolejowej z Lubomierza przez Gryfów Śląski i Mirsk do Świeradowa Zdroju.
- Na początku myśleliśmy o połączeniu Gryfowa ze Świeradowem, ale ponieważ tory i nasyp prowadzi do Lubomierza, postanowiliśmy w projekt wpisać przedłużenie linii do Lubomierza – wyjaśniał starosta – porozumiałem się z burmistrzem Wiesławem Ziółkowskim, który od razu zgłosił swój akces do tego przedsięwzięcia. Myślę, że będzie to realne przedsięwzięcie, jeśli wszystkie samorządy lezące na tej trasie stworzą konsorcjum, które przejmie całą infrastrukturę kolejową. Celem będzie uruchomienie weekendowych przejazdów turystycznych na tej trasie.

Jak mówił dalej starosta, koszt uruchomienia i odtworzenia brakujących odcinków torów wynosić będzie nie więcej niż 4 miliony złotych. Na trasie liczącej 37 kilometrów brakuje szyn na odcinku około 1 kilometra. Trzymamy kciuki za powodzenie tego przedsięwzięcia. Jeśli się uda kolejnym etapem może być otworzenie połączenia z Pobiedną i dalej do granicy państwa w Jindrichovicach pod Smrkiem. Wtedy pociąg dojeżdżałby do Frydlandu i możliwe byłoby uruchomienie pętli Izersko-Karkonoskiej. Czy to tylko mrzonki?

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (10) Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2020 Highlander's Group