Środa, 28 października
Imieniny: Szymona, Tadeusza
Czytających: 1881
Zalogowanych: 1
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Stan zagrożenia w śródmieściu

Wiadomości: JELENIA GÓRA
Czwartek, 29 maja 2008, 7:51
Aktualizacja: 14:03
Autor: ROB
Fot. TEJO
W centrum Jeleniej Góry i Cieplic w razie pożaru może się okazać, że pomoc nie zdąży na czas. Wszystko przez nowe betonowe słupki, które miasto zamontowało przy wjazdach na główny deptak. Sprawdziliśmy: wóz strażacki ledwo się mieści między nimi!

– Montujący te słupy nie mają wyobraźni – nie może się nadziwić jeden ze strażaków, proszący o anonimowość. – Przecież między tymi słupkami nie da się przejechać większym samochodem. Co będzie, jak w centrum wybuchnie pożar? Będziemy stać i manewrować przy wjeździe, albo co gorsza uszkodzimy samochód zahaczając o taki słupek. A podczas pożaru liczą się sekundy.

Podczas jednej z interwencji kierowca samochodu straży pożarnej próbował zmieścić się między słupkami. Przejechał bezkolizyjnie tylko dlatego, że jechał bardzo powoli. – Gdyby pędził na sygnale, jak to się jeździ do pożaru – nie miałby szans – przyznali świadkowie tej sceny.
Chodzi nie tylko o pożary, ale i o zabezpieczeniem imprez masowych, których w centrum odbywa się sporo.

Przez wiele lat przed wjazdem do centrum nieuprawnionych pojazdów chroniły stalowe słupki. Nowe – betonowe – zamontowano na przełomie kwietnia i maja tego roku. Dość, że są szersze od poprzednich, to jeszcze wyglądają tak, jakby miasto zabezpieczało się przed szturmem czołgów. Słupy są masywne, wkopane kilkadziesiąt centymetrów w ziemię. – Stare w zupełności wystarczyły. Przecież kto miał wjechać do centrum, i tak to zrobił – mówi Janusz Kalina, kierowca z Jeleniej Góry.

– Poprzednie słupki nie zdały rezultatu – tłumaczy Jerzy Bigus, zastępca dyrektora Miejskiego Zarządu Dróg i Mostów. – Co rusz musieliśmy je naprawiać, bo kierowcy notorycznie je strącali. Wystarczyło lekko popchnąć taki słupek samochodem, by go przewrócić. Dlatego je zmieniliśmy.
Pracownicy MZDiM przyznają, że nie zdawali sobie sprawy, że między słupkami może nie zmieścić się wóz straży pożarnej. – Nie widzę przeszkód, by je przesunąć. Ale najpierw musimy otrzymać oficjalne zgłoszenie od straży pożarnej, by przekonać się, że rzeczywiście jest problem – zapewnił Jerzy Bigus.

Komendant straży pożarnej w Jeleniej Górze st. kpt. Jerzy Sładczyk przyznaje, że nie widział nowych słupków. – Zwrócę na nie uwagę, porozmawiam też z naszymi kierowcami. Jeśli rzeczywiście okaże się, że stoją zbyt blisko siebie, natychmiast wystąpię, by je przestawiono – mówi. Jak twierdzi, straż wjeżdża do centrum najczęściej dwoma drogami: albo od ul. Jasnej albo od ul. 1 Maja, obok wydziału oświaty.
Na szczęście, pożary w centrum miasta zdarzają się niezwykle rzadko. – Dwa lata temu palił się budynek przy głównym deptaku. Ale podjechaliśmy do niego od ul. Bankowej, bez konieczności wjazdu do centrum – powiedział st. kpt. Sładczyk.
Tak czy inaczej, lepiej dmuchać na zimne, bo gdy dojdzie do tragedii, będzie już za późno.

Po co te barykady?
Jeden betonowy słupek, wraz z montażem, kosztował 1250 złotych. W mieście (okolice placu Ratuszowego oraz Piastowskiego) ustawiono ich 25. Łatwo policzyć, że z miejskiej kasy wydano na to ponad 30 tysięcy złotych.
Teoretycznie te słupki mają powstrzymywać kierowców przed wjazdem do centrum. W praktyce to mit, gdyż w godzinach szczytu po deptaku jeżdżą dziesiątki aut. Kierowcy parkują gdzie chcą, przeszkadzając pieszym. Straż miejska robi co może, ale nie przegoni wszystkich. Jakby tego było mało, miasto chce umożliwić wjazd na te place taksówkarzom. A to oznacza dodatkowe auta na tym szlaku. Pozostaje tylko pytanie, po co ustawiano te barykady...

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (29) Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2020 Highlander's Group