Poniedziałek, 3 sierpnia
Imieniny: Lidii, Nikodema
Czytających: 7362
Zalogowanych: 11
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Smak Ukrainy na podniebieniu

Wiadomości: JELENIA GÓRA
Piątek, 7 listopada 2008, 19:32
Aktualizacja: Sobota, 8 listopada 2008, 8:08
Autor: TEJO
Fot. TEJO
– Jesteśmy już przygotowani do mistrzostw Europy w piłce nożnej, przynajmniej z kulinarnego punktu widzenia – mówił Zdzisław Ziomek, szef hotelu Mercure podczas dzisiejszego bankietu inaugurującego Dni Kuchni Ukraińskiej w placówce. A słowom towarzyszył zapach barana po krymsku pieczonego na kawałkach brzozowego drewna.

Samorządowcy, dyrektorzy różnych instytucji i inni zaproszeni goście mieli dziś okazję skosztować smakołyków kuchni naszych wschodnich sąsiadów. Na apetyt – po kieliszku wódki z ogóreczkiem na zakąskę. A potem – wielka uczta.

Mistrzowie kuchni hotelu Mercure postarali się zadowolić gusty jeleniogórzan. Wielu starszych mieszkańców pochodzi z ziem, gdzie kuchnia ukraińska była na porządku dziennym. Wiele z potraw o właśnie takich korzeniach uchowało się w codziennych jadłospisach mieszkańców miasta.

– Podstawą kuchni ukraińskiej są mąka i kasza. Z tych produktów przyrządza się najwięcej potraw. W dalszej kolejności są ryby i mięsa w rozmaitej postaci. W Mercure można było skosztować niemal całej gamy potraw rodem znad Dniepru. Były gołąbki w kilku rodzajach, w tym z kaszą, pierożki z boczkiem, bliny z kawiorem i ze śmietaną. Smażone i gotowane ryby oraz rozmaite przekąski. Wszystkiego wymienić nie sposób. Na deser podano baby oraz tort w kształcie boiska piłkarskiego.

Dariusz Wybiórski, szef kuchni hotelu Mercure, pochwalił się najbardziej imponującą potrawą: baranem po krymsku pieczonym na kawałkach brzeziny. Zapach pieczystego wabił nozdrza oczekujących na wielką ucztę. I gdy tylko dano sygnał do rozpoczęcia, przed tacą z baraniną ustawiła się kolejka chętnych. Nie brakowało ich również do innych stołów, które uginały się pod jadłem.

W sali bankietowej podjadali samorządowcy: prezydent Marek Obrębalski zachwycał się gołąbkami, Zygmunt Korzeniewski, szef DODN, wolał pierożki okraszone boczkiem. Był przewodniczący rady miasta Hubert Papaj, radny powiatowy Grzegorz Rybarczyk, dziennikarze, przedstawiciele duchowieństwa oraz artyści, którzy muzyką umilali konsumpcję. Potrawy kuchni ukraińskiej przez najbliższe dni będą dostępne w menu hotelowych restauracji.

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (10) Dodaj komentarz

~klocek 7-11-2008 21:35
To było spotkanie otwarte? Pewnie dla samych żarłoków.. Ja chudziutki, biedniutki.. Ach, też bym wszamał pierożki okraszone boczkiem. Rozumiem, parobkowi się nie należy. Szkoda!
~Życzliwy 7-11-2008 21:52
W roku 1980, kiedy dzisiejsi jeleniogórscy politycy biegali jeszcze w żółtych majteczkach, ja byłem na pierwszej linii podczas nocnych spotkań z załogami zakładów pracy. Udało się wtedy wiele spraw wyjaśnić, podać uwarunkowania pewnych decyzji, obronić określone stanowiska, poddać merytorycznej dyskusji drażniące ludzi sprawy. Jednego nie udało się wtedy obronić, a mianowicie jedzenia i picia przy najróżniejszych okazjach i to w godzinach pracy. Poza tym nie udało się wówczas odpowiedzieć, tak jakby i dziś się nie udało, skąd pieniądze na to, skoro taka bieda jakoby w Państwie? Przesyłam tę wiadomość prezydentowi miasta - wielkiego smakosza, jak wynika ze zdjęć - z prośbą o opamiętanie.
~jelgór 7-11-2008 22:29
bez przesady- spotkanie towarzyskie po godzinach pracy na zaproszenie hotelu, który "wychowuje sobie" wyszukaną klientelę dla swojej restauracji; malkontenci powyżej nie zasługują nawet na plasterek kiełbasy od hostessy w tesco (instrument marketingowy ten sam, tylko klientela inna)
Kapitan Solo 8-11-2008 1:20
Kiedys,w niedalekiej przeszlosci mialem ta przyjemnosc odczuc smak kuchni ukrainskiej-i wierzcie mi czerwony barszcz to nie byl ten sam barszcz,jajka faszerowane w skorupkach,golabki-tylko nazwa ta sama,wszystko o niebo lepsze...brak mi tej kuchni tu i teraz-i nie tylko kuchni...
~Do Jelgór 8-11-2008 12:46
Z treści artykułu wynika, że to spotkanie było przeznaczone dla zaproszonych gości. Tak się dziwnie złożyło, że te zaproszone osoby - goście są urzędnikami państwowymi. Zaproszenie złożył podmiot prowadzący działalność gospodarczą na terenie Jeleniej Góry. A zatem ta uczta nie była organizowana dla wszystkich tak jak to robi Tesco. Czy wszyscy mieszkańcy Jeleniej Góry byli zaproszenie na to spotkanie? Jeśli tak to gdzie było to ogłoszone? Czy podmiot organizujący tę ucztę za darmo dla urzędników państwowych nie będzie potem ich petentem? Bo nie ulega wątpliwości, że to nie był żaden marketing. Przyjmowanie przez urzędników państwowych zaproszeń na takie ucztowanie nie jest politycznie poprawne. Nawet jeśli odbyło się po godzinach pracy. Urzędnik po pracy pozostaje dalej urzędnikiem. To służba. Należy tak się zachowywać i postępować, aby nikt nie mógł potem wywierać nacisku, a inni ludzie mieć powód do komentarza.
~deszcz 8-11-2008 13:30
Nie jestem urzędnikiem państwowym, a też chciałbym się najeść za darmochę. Co mam zrobić? Tylko nie mówcie, że zostać urzędnikiem.
~interesant 8-11-2008 15:41
Nareszcie zrozumiałem, dlaczego prezydent nie ma czasu i nie ma szans, by się do niego dostać.
~jeż 8-11-2008 16:13
udział w tej biesiadzie/ i podobnych/ to antypromocja miejscowych VIPów
kazimierzp 9-11-2008 23:39
Zdecydowana większość uczestników tej "biesiady" sądząc po zdjęciach to lokalni przemysłowcy, handlowcy, redaktorzy lokalnej prasy i trzech, może czterech samorządowców na kilkudziesięciu uczestników! Kiedyś też byłem na kilku takich "kuchniach" i jak widzę proporcje się nie zmieniły! Co do bycia na tych spotkaniach! Nit nie sprawdza obecności i gdyby ktos na to spotkanie trafił to też mógłby pokosztować! Kuchnia Ukraińska! Podobna do naszej bo wywodzimy się z tego samego kręgu kulturowego! Do kapitana Solo! Byłem na Ukrainie, kosztowałem specjałów tamtej kuchni i zauważyłem, że to co tam nazywa się barszczem ukrainskim u nas nazywałoby się kapuśniakiem ze słodkiej kapusty!;-)
~Do Pana KazimierzaP 10-11-2008 7:34
"Nit nie sprawdza obecności" - to trochę śmieszne tłumaczenie, nie uważa Pan? A zdjęcia, które każdy w internecie może obejrzeć? Jak to są osoby publiczne, to dużo ludzi je zna. A Pan Prezydent to nie jest urzędnikiem? I to najważniejszym w mieście." prezydent Marek Obrębalski zachwycał się gołąbkami, Zygmunt Korzeniewski, szef DODN, wolał pierożki okraszone boczkiem. Był przewodniczący rady miasta Hubert Papaj, radny powiatowy Grzegorz Rybarczyk," - te osoby mogły sobie darować. Mam nadzieję, że następnym razem nie dadzą się na to nabrać. A GWOLI SPRAWIEDLIWOŚCI TO DZIENNIKARZE MOGLI ZAGLĄDAĆ W SWOJE TALERZE, A NIE WYPOMINAĆ POTEM CO KTO JADŁ I DO TEGO FOTOGRAFOWAĆ ICH W TRAKCIE JEDZENIA. przecież to woda na młyn petentów, którzy czują się np. nie załatwieni po ich myśli przez urzedników, którzy tam byli. I po co dawać im powód do obgadywania?! Przecież Pan sam to wie. Mam nadzieję, że po takiej wpadce coś się zmieni w obyczajach elity jeleniogórskich urzędników. Pozdrawiam.

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2020 Highlander's Group