Czwartek, 22 października
Imieniny: Filipa, Halki
Czytających: 4186
Zalogowanych: 4
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Rzucanie mięsem – felieton

Wiadomości: JELENIA GÓRA
Niedziela, 27 stycznia 2008, 17:06
Aktualizacja: 18:13
Autor: Konrad Przezdzięk
Fot. Archiwum
Niektórzy za bardzo biorą sobie do serca słowa Słowackiego – aby język giętki powiedział wszystko, co pomyśli głowa. A czasami każdemu wypada pomyśleć, kiedy się w ten ozór ugryźć, aby nie powiedzieć za dużo.

Lingwiści wyliczyli, że do skutecznego porozumiewania się w języku naturalnym w sytuacjach elementarnych wystarczy zasób około 100 słów oraz podstawowych prawideł gramatyki, bez wnikania w jej szczegóły. W polszczyźnie – odnoszę czasem wrażenie – jej młodszym użytkownikom wystarczy jeszcze mniej słów. Do skutecznego wyrażenia emocji stosują w zasadzie trzy. Jakie? Cóż – to jest portal internetowy publicznie dostępny, a nie zamknięta konferencja dla językoznawców, więc przez grzeczność ich nie przytoczę. Chodzi o wulgaryzmy.

Kilka słów uznanych za obelżywe zaczyna się na literkę „p”… Szczególnie eksploatowany jest jedno, który – dzięki zmianie znaczeń poprzez dodawanie przedrostków – może wyrażać w sumie nieskończoną liczbę pojęć, czynności, zjawisk i stanów. Nie może tylko użyć prefiksu – „ob –”. Wówczas, jak to się w gwarze językoznawczej mawia, uzyskamy co prawda słowo spójne, ale semantycznie będzie ono puste, czyli pozbawione jakiegokolwiek znaczenia.

Słowo na „p” bywa często zastępowane innym słówkiem na „j”. I ono również – poddane różnym zabiegom leksykalnym – moduluje znaczenie oraz formę. Zachowuje przy tym charakterystyczny rdzeń, który nadaje mu cech wulgarności. Zresztą ten rdzeń już się częściowo dewulgaryzuje. Niebawem – idę o zakład – słowo „zajebisty” będzie nienacechowane, czyli takie, które nie wzbudzi żadnych emocji ani u twórcy wypowiedzi, ani u jej odbiorcy.

Zupełne wypranie ze znaczenia zaistniało już w popularnym słówku na „k..” będącym swoistym derywatem (pochodną) od łacińskiego przymiotnika „curvus, –a, –um”, który znaczy tyle co „krzywy, –a, –e”. Co ciekawe, słówko wciąż jest nacechowane, bo nie wypada go użyć w miejscu publicznym, czy w rozmowie oficjalnej. Za to w rozmowie potocznej z kolegą – jak najbardziej. I to w roli przecinka, który w jednym wypowiedzianym zdaniu z tym słowem właśnie może wystąpić nawet kilka razy, zupełnie wbrew zasadom interpunkcji.

Przeklinanie stanowi rodzaj tabu językowego, dlatego jest właśnie modne, jak każdy zakazany owoc. Stąd też przeklinają politycy (i to czasami publicznie, jak niegdysiejszy marszałek Sejmu Józef Zych ze słynnym: „k…., stary”, lub – ubierają przekleństwo w eufemizm – jak prezydent Kaczyński, kiedy jeszcze nie był prezydentem ze swoim „spieprzaj dziadu”). Klną księża, naukowcy, czy też – co najbardziej kłuje w uszy – dzieci w wieku od kiedy tylko zdolne są przekleństwo mniej lub bardziej świadomie powtórzyć.

Zjawisko to jest o tyle niepokojące, że w jego pułapkę wpada niemal każdy użytkownik języka, w tym niżej podpisany. Przeklinanie wszak nie jest zakazane, trzeba tylko wiedzieć, jak, gdzie, kiedy oraz do kogo. O ile Józef Oleksy mógł nagrać Gudzowatemu swoje przemyślenia na temat zegarka Aleksandra Kwaśniewskiego podparte mocnym „ch..”, o tyle temuż samemu Oleksemu nie wypadało wyrazić się tak podczas konferencji prasowej, kiedy był premierem.

Mnie osobiście – a chyba z tym odosobniony nie jestem – zastanawia jeszcze jeden aspekt przeklinania. Otóż coraz częściej słyszę wydobywające się językowe bagienko z niewinnych zdałoby się ust jeleniogórskich uczennic. W naszej kulturze jakoś kobiecie jest przypisana pewna nieskazitelność. I każde odchylenie od normy: czy to zapalony popularny w zębach, czy też używanie „k…” jako przecinka, budzi swoisty niesmak.

Wtedy zastanawiam się, czy rzeczywiście nauczyciele języka polskiego lub rodzice nie mają wpływu na dzieci, aby uświadomić im, że to nic pięknego biegać po mieście i rzucać, za przeproszeniem… wiadomo, czym. Ale – jak już wspomniałem, to pułapka na każdego użytkownika języka. Trudno się zatem dziwić, że młody człowiek mówi, jak mówi, skoro w jego otoczeniu mówią tak samo i to w coraz szerszych kręgach.

Zakończę optymistycznie. W językach europejskich, które znam, następuje zjawisko dewulgaryzacji. Polega ono na tym, że brzydkie słowa tracą swoje obelżywe znaczenie i nikogo nie rażą. Taki Hiszpan, na przykład, musi się sporo nagłowić, jakich wyrażeń dobrać, aby kogoś rzeczywiście obrazić. Przyjmując, że język jest tworem, który podlega ewolucji, należy założyć, że podobny scenariusz czeka także polszczyznę.

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (21) Dodaj komentarz

~Słowo na "p" - bez cenzury 27-01-2008 17:21
List otwarty do Prezesa Rady Ministrów Szanowny Panie Premierze Donaldzie Tusk! Jestem osobą bezrobotną z wyższym wykształceniem. Moje IQ jest takie jak Dody, choć kształty – zwłaszcza w okolicach talii – są już bardziej rubensowskie. Mam 47 lat, dwójkę małych dzieci na utrzymaniu i starego golfa II do remontu. W życiu miałem różne wzloty i upadki, dołki jakie i Pan ponoć przechodził, ale te są już także poza mną. Jestem zdrowy jak rydz, mogę pracować nawet fizycznie, ale proszę zapewnić mi życie na normalnym poziomie. Wysłałem pocztą tradycyjną i elektroniczną oraz dostarczyłem osobiście setki aplikacji w sprawie pracy – niestety bez żadnego odzewu. Nie wiem co to Account Manager, bo nie znam języka angielskiego i nie zrobię na szybko kursu projektowania w programie AutoCAD. Nie wszyscy mają też uprawnienia bankiera, ekonomisty. Nie mogę być również – choćby z powodów przedstawionych na wstępie – dobrze opłacaną hostessą. Jak mam zrealizować swoje ludzkie marzenia? Chciałbym kupić sobie jakieś auto średniej klasy i pojechać choć raz w roku z dziećmi na wczasy nad Morze Śródziemne lub w Alpy szwajcarskie. Z racji wieku nie mogę czekać ze 20 lat na kolejne reformy państwa. Kiedy stare narty będę mógł zamienić na nowe carvingowe? Proszę mi powiedzieć, czym ja się różnię od posła Palikota? Też chciałbym mieć przynajmniej telewizor plazmowy 42’’. Jeszcze za żywota go spłacić. Mogę robić nawet na kominach, ale gdzie i za jakie pieniądze? Zrobię wszystko, by moje dzieci miały szczęśliwe dzieciństwo i lepsze perspektywy. Każdy ma prawo do godnego życia, nie chcę wiecznie kupować jedzenia w promocji i towarów z przeceny w TESCO. Wiem, że inni mają jeszcze gorzej. Jedynym kryterium awansu społecznego, winna być chęć ciężkiej pracy. Ja taką wolę mam. Szanowny Panie Premierze. Zapisałem się osobiście już 24 stycznia 2001 roku w hali Olivia w Gdańsku do Platformy Obywatelskiej jako partii oddolnej, demokratycznej. Wierzyłem, że to będzie ten wielki ruch społeczny, dostałem nawet od Pana autograf. Niestety nikt nigdy nie wzywał mnie potem na żadne zebrania. Proszę załatwić mi teraz fuchę w jakiejś radzie nadzorczej – nie koniecznie w PKN Orlen – gdzie mógłbym za „friko” kasować niezłe pieniądze. Mam uprawnienia do zasiadania w radach nadzorczych spółek Skarbu Państwa, ale nie należę jak widać do żadnej partii. Od wielu lat działam za to na polu społecznym. Spotykałem się w przeszłości i uczestniczyłem z samą Julią Piterą w różnych konferencjach antykorupcyjnych. Obawiam się jednak, że Pana koleżanka partyjna najbardziej polubiła z nich szwedzki stół. Dziś kariery robią tylko lokalne cwaniaki z PO. Były asystent posłanki Sawickiej, Hubert Papaj, którego mamusi załatwiłem będąc radnym (z autentycznego społecznego wyboru) funkcję ławnika sądowego, jest przewodniczącym Rady Miejskiej Jeleniej Góry, ale o mnie nie pamięta. Kazałem nawet swoim ludziom przeforsować ją do rady ławniczej, za co otrzymała na koniec kadencji podziękowania i książki. Pracować społecznie była nauczycielka w moim stowarzyszeniu (OPP) do walki z korupcją nie miała zdrowia, ale kasiorę brać za pierdzenie w stołek to ją zęby nie bolały. Oglądałem spot wyborczy Platformy Obywatelskiej, w którym obiecał Pan, że Polacy będą wracać z Irlandii, a pielęgniarkom i wszystkim innym będzie się żyło lepiej. Pytam, kiedy to nastąpi? Ale konkretnie w latach, już nie w miesiącach. Od czego to Pan dzisiaj uzależnia? W Polsce nie było dawno żadnych wojen i kataklizmów, dlaczego Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy musi wyręczać państwo z konstytucyjnych obowiązków? Czy nie jest Panu najzwyczajniej wstyd, że mamy tylu bezrobotnych, bezdomnych, sierot, uzależnionych od różnych używek, ulicznych prostytutek i skazanych za pospolite przestępstwa? Czy to jest powód do dumy, że jedni jeżdżą mercedesami, a drudzy żebrzą na ulicy? Czemu mają służyć te wszystkie akcje charytatywne – niesieniu pomocy potrzebującym, czy promowaniu nazwisk i tupetu bogatych? Czy to nie wstyd? Że w XXI wieku mamy pieniądze na zbrojenia i bezsensowne wojny, a nie mamy pieniędzy na fabryki „chleba”? Na autostrady i mieszkania socjalne? Mamy na kominowe płace różnych prezesów i członków rad nadzorczych, a nie mamy na zasiłki dla bezrobotnych? Czy tak wygląda solidarne państwo? Czy temu ma znowu służyć przekształcanie szpitali w spółki prawa handlowego, by mogli obłowić się kolejni pańscy koledzy, a inni ludzie musieli umierać pod płotem? Proszę nie porównywać nas do całego świata, gdzie utrzymuje się świadomie podziały. Panie Premierze. Co trzecie małżeństwo w Polsce się rozwodzi, a emigracyjne rodziny rozpadają się jeszcze częściej. Jak Pan myśli – z jakiego powodu? Mam dopiero siedemnaście lat pracy zarejestrowane, gdzie mam wypracować sobie dobrą emeryturę? Szanowny Donaldzie Tusk, ja też mogę iść do Brata Alberta i podzielić się z Panem opłatkiem, ale jakie będą miały poczucie wartości moje dzieci? Na kogo ja je wychowam jadąc na stare lata do Holandii czy Włoch? Jak mam zmuszać się do uśmiechu, by nie przenosić na dzieci negatywnych uczuć? Co mam zrobić, żeby żona moja nie spała w osobnym łóżku, bo musi sama utrzymywać całą rodzinę z pensji kasjerki w hipermarkecie? Po co mi były studia i różne kursy skoro nie ma dla mnie miejsca w lokalnych firmach? Górnicy, nauczyciele i pielęgniarki mają związki zawodowe, a jak ja mam skutecznie zaprotestować w walce o byt? Czy te komisje sejmowe i roszady w telewizji publicznej rozwiążą moje problemy? Kiedy? Szanowny Panie Premierze, błagam o pomoc, czuję się jak ryba bez wody, jak ptak bez powietrza, jak cierpiący na klaustrofobię zamknięty w ciasnym pomieszczeniu. Chcę żyć pełnią życia! Czy to dużo? Ja rozumiem, że PiS był be, że komuna była be, że to wymaga czasu. Ale ile, konkretnie? Rok, dwa, trzy, cztery, pięć lat? Poczekam, ale co roku będę to Panu przypominał. List ten na pewno dotrze do Pana świadomości, już ja się postaram. Wysłałem go mailem i bezpośrednio do Pańskiej kancelarii. Wierzę też w moc sprawczą mediów i Internetu – dlatego jest on otwarty. Odpowiedź publiczna na powyższe problemy należy się wszystkim Polakom. Życie jest tylko jedno. Nazwisko moje nie ma znaczenia, ale będąc socjologiem wiem, że mogę podpisać się jako - Statystyczny Polak
tatar 27-01-2008 17:47
Statystyczny Polaku!!!!Jesteś osobą z wyższym wykształceniem a nie potrafisz odróżnić forum internetowego lokalnej(ale poczytnej) gazety,od ogólnopolskiej??? Wysupłaj parę groszy i pisz listy otwarte nawet do samego prezydenta USA!Pisząc o tym jakie to straszne dla ciebie kupować w TESCO towary po promocyjnych cenach,ubliżasz mnie i tym którzy to robią z biedy bądź z oszczędności!W dalszej części piszesz w jakich kręgach się obracałeś i czym się zajmują osoby z którymi przebywałeś! Otóż w/g mnie przemawia przez ciebie zwykła frustracja.Tak jak znana wszystkim Aneta K tracąc żłób zaczęła nagle dostrzegać otaczających ją maniaków seksualnych,tak ty teraz widzisz jak daleko 'tamci' zaszli!Poza tym jako osoba wykształcona wiesz chyba ,że na ten rok uchwalała sejmowa większość PISu a naprawienie państwa w przeciągu 2 m-cy to nawet na cud zbyt duże wyzwanie.Daj Tuskowi szansę,za rok zapytaj co się zmieniło!Zaczynam podejrzewać że jesteś sympatykiem PIS-u!Reszty twojego tekstu komentować nie zamierzam!
~alle jaja 27-01-2008 17:55
To perły przed wieprze! Przecież Tusk nigdy nic nie przeczytał, jemu wystarcza telewizja WSI-24!
tatar 27-01-2008 18:05
Chodziło mi oczywiście o ustawę budżetową!
piipi 27-01-2008 18:28
Tejo, ....Tejo szybko na inna strone Twojej gazety,bo prawdziwa BITWA SLOW (brzydkich) ..miedzy Malkotentem i Agentem - X !!!...W artykule Angeli pt. - Akcja "Jelonek" rozpoczeta mamy "zywy przyklad" tego,co Polak potrafi,....czyli obrzucac sie blotem,jak na prawdziwych Polakow przystalo.
~richthofen 27-01-2008 18:46
Panie Konradzie, prosimy o następny felieton ale z cyklu "Jelonka Wczoraj". "Zbrodnia na placu ratuszowym" straszy nas już chyba od dwóch miesięcy. <br><br> <i> Przestanie straszyć :-) obiecuję </i>
~Poseł PO dotuje organizację 27-01-2008 19:58
http://wiadomosci.onet.pl/1680985,11,item.html
~kmam 27-01-2008 20:31
tatar ma całkowitą rację.
~Spragniona .... 27-01-2008 20:39
a co z kamerkami na Pllacu ratuszowym ??? Dzialaja czy nie ??? Gdzie mozna znalezc linki ???
~do tatara 27-01-2008 21:32
Autor tego listu otwartego do premiera mówi, że poczeka nawet pięć lat, choć pis-owi (tfu!)dano tylko dwa. Jakoś pielęgniarki, górnicy, nauczyciele, a ostatnio celnicy nie mają ochoty czekać, bo i nie mają na co. Nie było żadnego kataklizmu - jest ciągłość III RP i PO nie zaczyna od podstaw. Tak dyskutując, to można co dwa lata zmieniać rządy, (etykietki) nazwy partii i mówić "ONI" rządzili, my (choć ci sami od wieków) dopiero dwa miesiące jesteśmy. Dajcie nam czas mówił Gierek, Dajcie nam czas mówił Jaruzelski, Dajcie nam czas mówił Mazowiecki, (Wałęsa), Buzek, Kaczyński, teraz mówi Tusk. A Tacy jak Papaj i Julia (nomen omen) P... itera będą sobie torebki za 240 tys. kupować.
~jarzyna 27-01-2008 21:58
najgorsze jest to w naszym kraju ze kazdy przestepca osadzony w wiezieniu jest lepiej traktowany jak kazdy zwykly obywatel. TY ZACHORUJESZ TO TWOJE WYZYWIENIE SZPITALNE WYNOSI 3 ZŁ A SKAZANEGO 12 . LEPIEJ SIEDZIEC W PIERDLU BO TAM MOZNA POCZUC SIE PRAWNYM OBYWATELEM.
~ja 27-01-2008 22:15
Felieton dosc trafny-rowniez boli mnie ten (jakze bogaty) zasob slownictwa mlodziezy-tylko czemu ten tzw. 'socjolog' pie*li 3 po 3 (tak, drogi R. Nacz. - wulgaryzm zamierzony)po wszystkich grupach dyskusyjnych w hierarchii *.pl oraz w kazdym swoim komentarzu, zamiast zajac sie dzialaniami w swoich sprawach w swoim miescie? Jego IP jest dosc znane, zwlaszcza w kregach osob, proszonych o filtrowanie tego belkotu z sieci-niestety Wy macie pecha do oszolomow tego gatunku-chociaz do dys (DOWOLNY) rowniez.
~ulyssenardin 27-01-2008 22:42
<i> przykro nam z tego powodu, o sprawie napiszemy... a może by tak bez uszczypliwości? da się? </i>
~_rymcycymcy___ 27-01-2008 23:20
Drzewiej autorzy listów otwartych na zamkniętych oddziałach bywali ...ot demokracja się nam wkradła do RP nr 4 ;)
grzegorz_n 27-01-2008 23:22
Oto wielkie jest koryto Pachnie strawą wyśmienitą A więc przy nim z każdej strony Świńskie kręcą się ogony. Każda świnia ryj swój pcha I wyżera, co się da A chce zeżreć jak najwięcej Jak najtłuściej, jak najprędzej. Gdy się dorwie do koryta To drugiego się nie pyta Czy mu dobrze, czy też źle Tylko żre, żre, żre&#8230; Kiedy nażrą się do woli To dostojnie i powoli Idą do swojego chlewa; Każda się przeciąga, ziewa Najedzona, wypasiona Bardzo jest zadowolona. A chlewiki jak z bajeczki Dywaniki, komineczki Boazerie modrzewiowe I posadzki marmurowe. Każdy stoi w gęstym borze Nad jeziorem i nad morzem W górach także on być może I na wyspach ma swe łoże. Knury, wieprze i warchlaki Mają chlew nie byle jaki Wójt hospodar zadba o to By maciora nie wpadła w błoto W myśl zasady chroń przyrodę Tnie się drzewa stare, młode Granitowe kładąc szosy; Kwiczą świnki wniebogłosy Pod mój chlewik i pod mój Niechaj biegnie drogi zwój. Bym podjechać mogła szparko Limuzyną z sekretarką Co dba o to by w korytko To co lubię wpadło wszystko. A ty człeku biedny, mały Co tak wytrzeszczasz gały Na te świnie wypasione Nie ustąpią ci miejsca one. Bo to prawda proszę pana Nie od dzisiaj dobrze znana Że kto blisko przy korycie Tylko ma dostatnie życie.
~_rymcycymcy___ 27-01-2008 23:33
Piipi taka kłótnia jakoś dziwnie z tym felietonem się zbiegła. Malko mówił kiedyś, że mnie nie lubi (jak go z tym USA w maliny wpuściłem ;) ale wcale tak elegancko nie bluzgał :) Teraz się chłop wyładował, że chyba na żadną babę przez miesiąc nie spojrzy. Czasem myślę, że takich Malko - Agentów sama redakcja kreuje, pod potrzeby bieżące i co by weselej na Jelonce było ...i dobrze ...chwała im za to ;)
anerika 27-01-2008 23:57
Gdzie te niegdysiejsze czasy. Kopę lat temu cała moja klasa nie chciała przeczytać na lekcji języka niemieckiego słowa oznaczającego zakręt, bo brzydko się nam kojarzyło. Dzisaiaj wulgaryzmy są powszechne i nie tylko wśród młodzieży.Wieczorem na przystanku autobusowym dwóch starszych panów rozmawiało ze sobą używając nie więcej niż 10 słów, aż uszy więdły. Nie chciało mi sie zwracać im uwagi, bo mogłabym usłyszeć dłuższą wiązankę. Ze słowem "z...bisty" spotkałam sie pierwszy raz ze 3 lata temu w Grecji- mili Polacy nauczyli Greka tego "uroczego" słowa do reklamy pączków po polsku na plaży . Byłam zbulwerowana, ale od tego czasu zauważyłam, że dla wielu osób jest to najlepsze słowo do określenia czegoś bardzo dobrego. Mam tylko nadzieję, że nasz język nie zostanie w pełni opanowany przez wulgarne słowa.
~czytelnik 28-01-2008 1:44
<i> regulamin złamany, czytelniczyno:-) </i>
~Marian 28-01-2008 7:17
Problem nie tkwi w tym jak się mówi obok tych dzieci. Bo mówic może każdy i to tylko od niego samego zależy jaką polszczyzną włada. Nie piSHmY ff TeN SpoSoop niom =D!!
~załamana 28-01-2008 8:11
ja bym się na miejscu p. papaja ze wstydu w pracy nie pokazała...
~fan Klimka 28-01-2008 9:03
Grzesiu bąka puścił, a smród się po całym mieście niesie :-)

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2020 Highlander's Group