Inicjatywa prezydenta Karola Nawrockiego koncentruje się na zwiększeniu najniższych świadczeń i wprowadzeniu mechanizmu łączącego podwyżki procentowe i kwotowe. Gdyby ten mechanizm waloryzacji wszedł w życie od 1 marca 2026 r., emerytury poniżej 3 tys. zł otrzymałyby dodatkowe 150 zł miesięcznie, oprócz podwyżki wynikającej z inflacji, która w tym roku wynosi 5,3 proc. Najniższe świadczenie wzrosłoby w efekcie do około 2030 zł. Gdyby reforma zaczęła obowiązywać od 2027 r., kwota podwyżki wyniosłaby 160 zł brutto miesięcznie i w kolejnych latach rosłaby wraz ze wskaźnikiem waloryzacji.
|Propozycja budzi zastrzeżenia części ekspertów. Biuro Ekspertyz i Oceny Skutków Regulacji Kancelarii Sejmu ostrzega, że propozycja może zmniejszać motywację do dłuższej aktywności zawodowej, co jest niekorzystne przy malejącej liczbie osób na rynku pracy. Zwraca też uwagę, że szybszy wzrost najniższych świadczeń może prowadzić do spłaszczenia systemu emerytalnego i wzrostu ukrytej części dochodów.
Ostrożne stanowisko zajmują również związki zawodowe. Przedstawiciele OPZZ podkreślają potrzebę wsparcia osób z niskimi świadczeniami, ale zwracają uwagę, że seniorzy już otrzymują dodatkowe świadczenia, jak 13. i 14. emerytura. Proponują zmianę mechanizmu waloryzacji, aby obejmował wszystkich emerytów w większym stopniu, z uwzględnieniem inflacji oraz połowy realnego wzrostu płac. Obecnie pensje są brane pod uwagę jedynie w 20 proc. przy ustalaniu podwyżek.









