Środa, 2 grudnia
Imieniny: Piotra, Pauliny
Czytających: 2287
Zalogowanych: 1
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Po premierze „Samobójcy?”: Erdman wg Rekowskiego

Wiadomości: Jelenia Góra
Niedziela, 9 marca 2014, 9:03
Aktualizacja: Poniedziałek, 10 marca 2014, 9:04
Autor: Elster
Fot. Archiwum Teatru
W sobotę (8 marca) w Teatrze im. Norwida odbył się premierowy spektakl „Samobójca?” w reżyserii Krzysztofa Rekowskiego, według dramatu Nikołaja Erdmana w adaptacji Dany Łukasińskiej. Sztukę na język polski przełożyła Maryla Masłowska.

Gorzka ironia, paląca satyra społeczna o komercjalizacji śmierci, a jednocześnie komedia, pod którą skrywa się tragizm. Tak brzmi dziś „Samobójca?” Krzysztofa Rekowskiego, który wyjął dramat Nikołaja Erdmana z 1928 r. z kontekstu sowieckiego i przeniósł do dzisiejszej polskiej rzeczywistości. Czasy niby inne, problemy te same. Próbę czasu wytrzymało przesłanie polityczne, a opisane przez Erdmana ludzkie zachowania z powodzeniem dały się umieścić także w polskich realiach. Reżyser wydobył wątki uniwersalne. Mówi o tym, by nie dać się zwieść grze pozorów - ani Kościoła, ani narodowców czy liberałów. Jesteśmy manipulowani i sami manipulujemy emocjami bliźnich. Sam ceremoniał budzi niekiedy silniejsze uczucia niż treści religijne lub wartości patriotyczne, którym miał służyć.

Bogusław Kudłek gra bezrobotnego Szymona, który w środku nocy marzy o pasztetówce z obiadu i ma na nią wielką ochotę, o czym zawiadamia swoją żonę Marię (chyba jedyna pozytywna postać dramatu, pełna wewnętrznego dobra i wewnętrznej siły, mająca na utrzymaniu jego i matkę, zagrana przez Magdalenę Kępińską). Rozpoczyna się nocna awantura. Kulminację domowej awantury stanowi - na złość małżonce - rozbijanie naczyń. Z tej kłótni rodzi się postanowienie Szymona. Zamierza się zabić, by nie być ciężarem dla żony Marii oraz nawiedzonej, otępiałej i uciążliwej teściowej Serafimy (Iwona Lach). Maria razem z matką i sąsiadem przez ścianę - radnym Aleksandrem (Robert Dudzik) - przyłapują Szymona w kuchni w momencie, gdy rękę z pasztetówką kierował w stronę głowy.

Od samobójstwa może Szymona odwieść gra na helikonie, co pozwoliłoby mu na udział w niezliczonych koncertach, które dawałyby duże pieniądze. Margarita (Marta Kędziora), kochanka Aleksandra, dla niedoszłego samobójcy wypożycza instrument od muzykantów wielkiej orkiestry symfonicznej grającej w restauracji. W splocie przypadków dociera do opinii publicznej, że Szymon chce skończyć ze sobą. Zanim więc decyzja przerodzi się w czyn, huśtawkę emocji przerywa wizyta działaczy politycznych. W przemowie Prawego - Piotr Konieczyński używa w tym celu wyrazistego i bardzo kwiecistego języka, cytując Wokulskiego z „Lalki” Prusa. Nieco później głos zabiera Andrzej Kępiński jako Lewy, przywołując słowa Alfonsa van Wordena z „Rękopisu znalezionego w Saragossie” Jana Potockiego. Panowie reprezentanci dwóch opozycyjnych ugrupowań namawiają Szymona, by samobójstwem zaprotestował przeciw sytuacji w kraju, nakłaniają do napisania nowej ostatniej woli, do napisania prawdy, bo za nią, skoro popełni samobójstwo, nic mu nie grozi.

Do Szymona przychodzi potem pragnąca uwielbienia Polska Kobieta Podzielona (Małgorzata Osiej-Gadzina) prosząc, by ten zastrzelił się z jej powodu. Zjawiają się jeszcze: polski emigrant (Bogusław Siwko) zatrudniony w Niemczech jako tania siła robocza oraz biskup (Tadeusz Wnuk) i chcą, by Szymon zastrzelił się na ich rzecz.

Fantastycznie wypadają trudne sceny zbiorowe, choćby żywiołowa sekwencja pogrzebowa. Grający postać przedsiębiorcy pogrzebowego Jacek Paruszyński jest ucharakteryzowany na Karla Lagerfelda, jednego z najsłynniejszych na świecie projektantów mody, a Elwira Hamerska-Kijańska i Marta Łącka wyglądają niczym modelki na wybiegu podczas pokazu jego kolekcji, jednoznacznie kojarzonej z żałobą.

„Samobójca?” Krzysztofa Rekowskiego to słodko-gorzka pigułka dla społeczeństwa. To dramat outsidera, któremu wydaje się, że istnienie ma sens tylko wtedy, gdy przekłada się na społecznie akceptowalne wzorce i cele. Osaczenie bohatera oddaje scenografia Jana Kozikowskiego, a akcję przedstawienia i tempo spektaklu nadaje muzyka Marcina Mirowskiego.

Szymon wykorzystuje swoje pięć minut i staje się ważnym bohaterem. Jednak jego dystans pozwala mu uciec od tej nakreślonej przez reżysera ponurej rzeczywistości. Musi w tym świecie żyć, ale nie musi nim żyć.

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (21) Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2020 Highlander's Group