• Wtorek, 22 października 2019
  • Godz. 8:02
  • Imieniny: Korduli, Filipa, Halki, Salomei
  • Czytających: 2875
  • Zalogowanych: 5
  • Niezalogowany | Zaloguj | Rejestracja

Po cholerę nam studia - felieton

Wiadomości: Jelenia Góra
Niedziela, 30 września 2007, 0:00
Aktualizacja: Niedziela, 30 września 2007, 18:27
Autor: TEJO
Fot. AGA
Czy studiujemy bez sensu zaspokajając ambicje, które nic nie dają?

Zabrzmiało „Gaudeamus igitur” wyśpiewane przez akademickie chóry i pewnie bez zrozumienia słuchane przez znaczną większość studentów. Mało kto bowiem wgłębia się w łacińską treść owego hymnu intonowanego na rozpoczęcie roku akademickiego. Czasem jednak warto rozumieć, czego się słucha. I łacinę też znać warto, przynajmniej fragmentarycznie.

A znajomość łaciny jak i poziom wyższego wykształcenia – ono dziś wydaje się przepustką, bez której nie ma mowy o wejściu do świata wielkiej kariery – spada na łeb i na szyję.
Warto wiedzieć, że <i> post iucundam iuventutem, post molestat senectutem, nos habebit humus </i>. Po przyjemnościach młodości, nadejdzie ich kres i wszystko, co się wiąże z przemijaniem. Studenci winni zatem zadbać o to, aby ta ich <i> iuventa </i> (młodość) była nie tylko <i> iucunda </i> (czyli przyjemna), lecz także <i> fructuosa </i> (owocna). Wszystko po to, aby <i>senectus </i> (czyli starość) nie była <i> molesta </i> (czyli pisząc oględnie &#8211; przykra). Na ostatni człon zdania raczej nie mamy wpływu, więc nie ma się o co starać.

Jednak, czy wykształcenie rzeczywiście daje jedyną szansę na przyszłość, aby zbierać kokosy owocnej młodości? Wątpię. Zwłaszcza współczesność pokazuje, że nie po szkołach robi się fortunę, a bycie &#8222;wykształciuchem&#8221; wręcz w niektórych kręgach nie uchodzi.

To już nie te czasy, że wystarczył dyplom Uniwersytetu Marksizmu i Leninizmu ewentualnie Instytutu Historycznego Wyższej Szkoły Kadr Partyjnych w Moskwie (chyba taka była), aby przed jego posiadaczami otwierały się drzwi do sezamu sławy i bogactwa.
Choć dziś przecież są absolwenci takich i pokrewnych uczelni, którzy radzą sobie świetnie zarówno po ich skończeniu, jak i teraz, kiedy w rubryce &#8222;wykształcenie&#8221; w curiculum vitae lepiej pominąć nazwę ukończonej szkoły.
Są też i tacy, którzy świetnie sobie radzą bez dyplomów: choćby byli prezydenci Lech Wałęsa i towarzysz Aleksander Kwaśniewski.

Dziś studia są jedynie przykrywką nie bardzo wiadomo, do czego, bo zjawisko podejmowania pracy w zawodzie zupełnie innym niż wyuczony, jest niemal codziennością.
Za wyjątkiem tych profesji, gdzie bez stosownego dyplomu nie ma mowy o ich wykonywaniu. Choćby lekarza. Może i dobrze, bo znając wiedzę naszego społeczeństwa na temat chorób wszelkich, lekarzem wszystkich mógłby być każdy z nas.
Ale i tu występują patologie, ponieważ zjawisko lekarza, który nie potrafi leczyć, też w Polsce jest. Do tego stopnia, że doktorzy nie potrafią leczyć się sami, zwłaszcza z przerostu ambicji.

Powiecie, że aby osiągnąć swoje zamierzenia, potrzebny jest spryt, mocne łokcie i umiejętność rozpychania się w tłumie. Tego żadna szkoła wyższa nie nauczy. Inni &#8211; niektórzy z perspektywy więziennej celi &#8211; gorzko żałują, że nie studiowali, choć bogactwo zdobyli. Czasem na krótko, bo sprawiedliwość okazała się od nich bardziej przebiegła. I nadrabiają na spacerniaku zaległości z młodości, która na pewno nie była fructuosa, choć z całą pewnością &#8211; iucunda.

Czym zatem wytłumaczyć boom na studiowanie? Może sadomasychistyczną chętką na wkuwanie setek niepotrzebnych rzeczy. Bo ku rozczarowaniu tych, którzy twierdzą, że nauka bzdur kończy się w szkole średniej, stwierdzić należy, że wcale tak nie jest. A czasem wręcz przeciwnie. Na studiach to dopiero uczą farmazonów, które tylko niepotrzebnie głowę zaprzątają, rodząc stresy i frustrację. Mniej odpornych wpędzają w nałogi, lub &#8211; w drastycznych przypadkach &#8211; prowokują rzucanie indeksem w doktora lub profesora w trakcie egzaminu.

Nieraz rzeczywiście chce się rzucić w takie postaci nie tylko indeksem Sam pamiętam niedowartościowanych magistrów i doktorów a nawet profesorów, którzy jak mogli mścili się na Bogu ducha winnych żakach, odsyłając ich nieskończoną ilość razy podczas zaliczeń i ciesząc się z władzy, jaką nad nimi dzierżyli. Zapomniawszy przy tym, że też jako cielęta studiowali.

Pamiętam też ludzi zupełnie niekompetentnych, którzy zamiast do poznawania przedmiotu zachęcać, skutecznie zniechęcali. Moja wykładowczyni z historii literatury brazylijskiej przychodziła na wykłady z woreczkiem foliowym. Trzymała w niej książkę, z której czytała owe wykłady. Dlatego w woreczku, bo książka była w stanie totalnego rozkładu i pani doktor musiała pilnować, aby jakiś podmuch wiatru ich nie rozproszył.

A dlatego się rozlatywała, że pani doktor używała jej od iks lat, nie zmieniając ani o zdanie treści wygłaszanych odczytów, na których wszyscy spali. Miała zresztą tendencję to patrzenia tylko w kartki owej książki, więc &#8211; śmiem przypuszczać &#8211; że nawet nie zauważyłaby nieobecności studentów.
Wydaje mi się, że na każdej uczelni są podobne egzemplarze: zarówno książek jak i profesorów.

Kiedy już jako dziennikarz przekroczyłem progi Akademii Ekonomicznej w Jeleniej Górze podczas rozpoczęcia roku akademickiego, załamałem się słysząc wspomniane na początku Gaudeamus z gramofonu marki Unitra odtwarzane ze zdartej i skrzeczącej płyty z rytmicznym akompaniamentem igły uderzającej o rysy na winilu, z którego wykonywano zapominane już dziś krążki.
Dziś są płyty kompaktowe, a nawet prawdziwe chóry. Ale słowa wciąż te same:
<i>Gaudeamus igitur, iuvensdum sumus, post iucundam iuventutem, post molestam senectutem&#8230;</i>

I naprawdę warto czasem zrozumieć ich sens, abyśmy nie studiowali bez sensu.

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (20) Dodaj komentarz

~Podatki 30-09-2007 18:48
Podatki dzielimy na dochodowe, obrotowe i majątkowe. Eureca!!! S...... Jerzy przyjacielem młodzieży!!!
~kazimierzp 30-09-2007 20:29
Nie miałem przyjemności studiowania, choć... Swoim synom wpoiłem konieczność studiowania i ukończenia tychże, przynajmniej tytułem magistra (dwóch już ten tytuł posiadają trzeci wkrótce!;–) Studia to nie tylko wiedza bardziej, lub mniej przydatna w późniejszym życiu. Studia przede wszystkim mają uczyć studiowania czyli umiejętności zgłębiania różnych tajników wiedzy i umiejętności znajdowania miejsc gdzie tę wiedzę można znaleźć. Studia to też możliwość przebywania wśród żaków, chłonięcia atmosfery uczelni. Dlatego ważnym jest też w jakim środowisku tę wiedzę się zdobywa. Bardzo istotnym jest dla przyszłych pracodawców z jakiego uczelnianiego środkowiska przyszły pracownik się wywodzi? Dlatego na świecie takie ogromne znaczenie mają uniwersytety z tradycjami: Oxford, Cambrigde,.. W Polsce najznamienitszy Jagielloński, potem Warszawski, Poznański, Wrocławski – przed wojną był Lwowski. Ale czy przez to absolwenci prowincjonalnych uczelni są gorsi, czy też absolwenci studiów zaocznych nie w pełni byli studentami!? Samą wiedzę wymaganą na uczelni można zdobyć drogą samokształcenia, uczestniczenia w różnych szkoleniach, seminariach. Można też zdobyć w praktyce na miejscu pracy, ale atmosfery studiowania, bycia na uczelni wśród żaków już nie! I tego im zazdroszczę!
~mm 30-09-2007 20:29
no niestety to prawda.... glupie zaspakajanie ambicji, bo bez znajomosci w jeleniej górze, to mozna sobie dyplomem poswiecic przed rodzina. jelenia to miasto emerytow.......... i glupich ukladow
~Rudy_GUSTAW 30-09-2007 20:37
Panie Tejo 100% racji. Niestety.
~kazimierzp 30-09-2007 20:58
Miało być Cambridge!;–)
~pytanie 30-09-2007 21:26
Przepraszam, przy okazji, czy dyplom dr Kusiaka jest w Polsce nostryfikowany?
~marcin 30-09-2007 22:12
Studia uczą myślenia.Szczególnie zaoczne. A myślenie ma kolosalną przyszłośc...
~do 21;26 30-09-2007 22:42
Co za czujność bolszewicka!
~moto 1-10-2007 7:24
a mnie zastanawia dlaczego pracownik fizyczny ma mniej niż ten co wylicza mu wypłate.Przykład to PEC
~odpowiedź na pytanie 1-10-2007 9:10
Przypuszczam, że dyplom doktorski w końcu został nostryfikowany przez uczelnię, której kandydat nauk został zastępcą byłego swojego zastępcy. Ciekawe w jaki sposób dokonuje się takich nostryfikacji?
~inwestor 1-10-2007 9:23
Autor ma rację. Młodzież podejmuje bezsensowne decyzje nauki kierując się nielogicznymi przesłankami, no może poza młodymi mężczyznami, którzy chcą uciec przed wojskiem (tych mogę zrozumieć lecz nie popieram). Wybór szkoły a co zatym idzie swojej przyszłości powinien być traktowany jako INWESTYCJA, która decyduje o prestiżu, materialnej pozycji. Koszty jakie trzeba ponieść na wykształcenie, pomimo "bezpłatności nauki", są olbrzymie dlatego należało by się zastanowić czy te pieniądze możemy efektywniej zainwestować.
~do moto 1-10-2007 10:17
bo tak to już jest, że im kto mniej robi, tym więcej zarobi.
~do mm 1-10-2007 11:21
święta prawda i jak narazie zmiana kolorów władzy nic nie zmieniła; do komentarza do moto – nieprawda, przez 50 lat nie doceniano ludzi mądrych i wykształconych i nadal tak jest, szczególnie w JG, gdzie rządzą zaściankowe układy
~Riposta 1-10-2007 13:51
Po studiach i po 30 latach pracy mówię dobitnie: PO CHOLERĘ STUDIA!!!!!!!!
~mm 1-10-2007 15:43
w jeleniej górze swieca emeryci i to oni rzadzamiastem, niestety. dzis studia skonczyc moze kazdy.....tylko po co?
~do "mm" 1-10-2007 18:57
oj nie każdy, uwierz nie każdy...
~Riposta 1-10-2007 19:17
mm – studia to może i niepotrzebne, ale podstawówka i owszem! :]
~ktos 1-10-2007 21:40
prawda jest tak ze jak chcesz cos wiecej osiagnac to musisz studiowac :) u mnie na roku sa ludzie ktorzy maja ponad 30 i 40 lat i zaczeli studia dlaczego ? bo chca lepiej zarabiac i tyle :)
~mm 1-10-2007 22:39
jak nie kazdy? kazdy kto chce, a z doswiadczenia widac, ze dzis moze kazdy. tylko im wiecej absolwentow tym mniej pracy dla nich. podstawowka to co innego. komentarz nie na miejscu. edukacja to ogromna inwestycja, ktora przestaje sie zwracac.
~DO AUTORA RE 3-10-2007 11:01
Czyżby cenzura ?!Tekst prezentuje poglądy zgodne z opinią przedstawicieli PISu nt. WYKSZTAŁCIU CHÓW, mojego listi Jelonka nie zaprezentowała

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2019 Highlander's Group