• Niedziela, 25 sierpnia 2019
  • Godz. 9:28
  • Imieniny: Józefa, Luizy, Ludwika
  • Czytających: 3762
  • Zalogowanych: 2
  • Niezalogowany | Zaloguj | Rejestracja

Paweł Duma o… śmierci nieczystej na Śląsku

Wiadomości: Region
Niedziela, 20 marca 2016, 8:42
Aktualizacja: 8:44
Autor: Krzysztof Tęcza
Fot. Krzysztof Tęcza
W gmachu Uniwersytetu Ekonomicznego w Jeleniej Górze przewodnicy sudeccy uczestniczyli w wykładzie dr. Pawła Dumy z Instytutu Archeologii Uniwersytetu Wrocławskiego pt. „Śmierć nieczysta na Śląsku”. Było o sądach, karach i katach.

Wydawałoby się, że podstawowym zajęciem kata w dawnych czasach było wykonywanie wyroków. Nie było jednak tak do końca. Kat wykonywał także drobne usługi medyczne, przede wszystkim jednak dbał o czystość w mieście, m. in. wyłapywał błąkające się zwierzęta. Miał obowiązek ich likwidacji. I właśnie ta działalność przynosiła mu tak dobre dochody, że często stawał się jednym z bogatszych mieszkańców grodu. Oczywiście jego życie nie było usłane różami. Wystarczy fakt, że z reguły mieszkał za murami i nie był mile widziany w towarzystwie.

Początkowo obiekty przeznaczone do wykonywania zasądzonej kary były lokowane w różnych miejscach, nie do końca jednak wiemy na jakich zasadach to czyniono. Bo, z reguły szubienice wznoszono na wzgórzach poza miastem, przy drogach, tak by widoczne z daleka, pełniły rolę odstraszacza. Każdy człowiek widząc szubienicę był pewny, że na tej ziemi szanuje się prawo i każdy występek zostanie surowo ukarany. A kary były różne w zależności od przewinień. Podstawowa to śmierć przez powieszenie. Sądy jednak miały cały wachlarz możliwości podniesienia surowości danego wyroku. Mogły bowiem zarządzić dodatkowe tortury, np. łamanie kołem.

Ciała skazańców kat zakopywał w pobliżu szubienicy. Dzięki badaniom archeologicznym prowadzonym w latach 1998-2015 na Dolnym Śląsku, przebadano wiele miejsc straceń, m.in. w miejscowościach: Kąty Wrocławskie, Lubań, Miłków, Wojcieszów, Modrzewie, Złoty Stok, Lubomierz, Jelenia Góra (dwa miejsca straceń), Kamienna Góra i Żagań.

W Kątach Wrocławskich, gdzie szubienica została wzniesiona na kurhanie z epoki brązu, odkryto wiele detali pochodzących właśnie z tamtych czasów. Nie znaleziono jednak żadnych kości ludzkich. W Żaganiu przeciwnie, podczas 1,5 rocznych prac odkryto grubą warstwę takich kości. Problem jednak polegał na tym, iż ta jedyna o kształcie kwadratu budowla nie mogła być wzniesiona jako szubienica. Prawdopodobnie do jej budowy wykorzystano istniejącą kiedyś wieżę.
Przeprowadzone badania w Lubaniu ujawniły ponad 8500 kości. Zidentyfikowano 38 osób. Szubienica w Miłkowie to typowy przykład budowli wzniesionej przez właściciela ziemskiego nie z konieczności lecz by podnieść swój prestiż. Kolejnym takim obiektem jest zapewne szubienica w miejscowości Modrzewie nieopodal Wlenia, gdzie była szubienica miejska. Czasami, tak jak w Wojcieszowie, wznoszono obiekty wydające się dzisiaj ponad miarę. Zwłaszcza, że badania nie potwierdzają żadnych pochówków.

Szubienica w Lubomierzu, wzniesiona z dala od zabudowań, dzisiaj jest praktycznie niewidoczna. Jej resztki jak i wykonane tu pochówki zachowały się dzięki temu, że wyrosła w niej okazała lipa. Przeszkadzała ona w orce i omijano ten kawałek pola. Archeolodzy weszli z badaniami w ostatniej chwili kiedy właściciel pola chciał wykarczować przeszkadzający mu pień.

Jeleniej Góry góra jest prawdopodobnie jedynym miastem w Europie gdzie były dwie szubienice. Pierwsza została wzniesiona na obecnym Wzgórzu Kościuszki, a wojsko nakazało jej rozbiórkę władze miasta podjęły decyzję o budowie nowego miejsca straceń. Szubienicę wzniesiono na terenie położonym po drugiej stronie drogi.

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (4) Dodaj komentarz

~Wiosna 20-03-2016 10:23
To nieczyste zagranie, żeby informować nas po fakcie :(
~mika111 20-03-2016 11:01
Wiele z osób skazanych i straconych poniosło śmierć z tego tylko powodu , że pokochalo się , a ich Miłość była niezgodna z ówczesnym prawem i zwyczajami. Gdy ktoś jest inny od reszty, nie pasuje do" stada" i "stado" pozbywa się go lub po prostu zabija. Czy warto oddać życie za Miłość ? Czy warto kochać mimo miliona przeciwności ? Czy warto poświęcić się dla Miłości tej jedynej prawdziwej ? Miłość i Cierpienie są jak rodzeństwo. Kto nigdy nie kochał prawdziwie , nigdy nie będzie naprawdę cierpiał . Kto nigdy nie cierpiał nie potrafi docenić czym w istocie jest Miłość. Więc warto kochać jeśli wiemy , że spotkaliśmy Miłość swojego życia , bo cóż jest warte życie bez Miłości !!!
~hist 20-03-2016 12:49
W średniowieczu jedną z kar za cudzołóstwo było posadzenie delikwenta okrakiem na poreczy mostu,przybijając mu do niej torby gwoździem i pozostawiając mu do dyspozycji brzytwę,miał do wyboru albo torby,albo gardło.Brutalne ale prawdziwe,przydała by się dzisiaj ta kara,może nie za cudzołóstwo ale dla zboków i gwałcicieli.
~do Wiosna 21-03-2016 12:17
To szkolenie dla przewodników, jeżeli masz opłacone składki to otrzymałeś powiadomienie o szkoleniu o czasie.

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2019 Highlander's Group