Czwartek, 26 listopada
Imieniny: Konrada, Sylwestra
Czytających: 6556
Zalogowanych: 11
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Odkrywali czeskie tajemnice

Wiadomości: Region
Wtorek, 9 września 2014, 8:59
Aktualizacja: 9:06
Autor: Krzysztof Tęcza
Fot. Organizator
W pierwszą niedzielę września br. odbyła się kolejna wyprawa zorganizowaną przez Oddział PTTK „Sudety Zachodnie” w Jeleniej Górze w ramach Rajdu na Raty. Tym razem wycieczka miała nieco inny charakter niż dotychczasowe. Była przeznaczona dla wytrawnych turystów.

Oto relacja Krzysztofa Tęczy, który przewodniczył uczestnikom:

Dzień zapowiadał się ciekawie. Rano, co prawda, było nieco mokro, ale byłem pewien, że tak jak za każdym razem, pogoda się poprawi i będzie bardzo przyjemnie. Jak zawsze kierowca autobusu był zaskoczony nietypową liczbą pasażerów. Gdy po drodze zaczęli wsiadać kolejni uczestnicy wycieczki szybko okazało się, że nasz autobus jest nieco przymały. W Białym Jarze, skąd mieliśmy ruszyć, czekali kolejni turyści. Gdy dołączyli uczestnicy czekający na Kopie było nas prawie pięćdziesiąt osób. Najpierw jednak czekało nas ciekawe podejście Śląską Drogą na Przełęcz pod Śnieżką. Gdy dotarliśmy do miejsca, w którym w 1968 roku schodząca lawina śnieżna zakończyła życie 19-tu osób musieliśmy przystanąć chociaż na chwilę, by zastanowić się nad kruchością naszego bytu w zetknięciu z siłami natury.

Wreszcie jesteśmy przy Domu Śląskim. Jakoś udało nam się dotrzeć tutaj w komplecie. Co prawda trochę trwało zanim dotarli ostatni, ale za to mogliśmy przywitać się z tymi, którzy oczekiwali na nas na górze. Teraz, po zrobieniu zdjęcia na tle najwyższego szczytu Karkonoszy, ruszyliśmy ścieżką przez Równię pod Śnieżką. Idąc po bardzo solidnie wykonanych kładkach mogliśmy podziwiać rozległe torfowiska, których miąższość dochodzi do 2 metrów. Piękne jesienne kolory występującej tu roślinności tworzyły tak wspaniałe obrazy, że nie mogliśmy oprzeć się ich pięknu i co chwilę stawaliśmy by je podziwiać. Widok oczek wodnych pochowanych w kolorowej roślinności, w połączeniu z górującą nad nimi Śnieżką, wart jest trudu jaki trzeba włożyć by tu dotrzeć. Tym bardziej, że już za chwilę dostrzegamy budynek Lučni Boudy, gdzie będziemy mogli odpocząć.

Ciekawa jest sama polana, na której wzniesiono schronisko. Dzisiaj jest to typowa łąka górska porośnięta piękną trawą. Nie zawsze jednak tak tu wyglądało. Początkowo całość pokrywała kosówka, którą niestety wycięto, by ułatwić sobie koszenie trawy w czasach kiedy przy schronisku chowano krowy. Dzisiaj nikt już nie wypasa zwierząt. Obecnie przybywający tutaj turyści raczej delektują się innym napojem niż zdrowe mleko.

Od czasu gdy uruchomiono własny browar przede wszystkim pije się warzony tutaj złocisty trunek. My również zamówiliśmy wyśmienite piwo Paroháč, oczywiście ciemne. Do tego spróbowaliśmy wypiekanych na miejscu wielkich rogali posypanych makiem lub kminkiem. Na zewnątrz złożyliśmy gratulacje koledze Jarkowi, który kończy kolejny pełny rok swojego życia. W imieniu organizatorów przekazałem Jarkowi życzenia oraz wręczyłem pakiet najnowszych wydawnictw Karkonoskiego Parku Narodowego traktujących o pięknie przyrody Karkonoszy. Również, wykorzystując okazję, wręczyłem w ramach konkursu krajoznawczego, kolejne wydawnictwa osobom, które wykazały się stosowną wiedzą i refleksem.

Promienie słoneczne tak zaczęły grzać, że należało szybko ruszyć dalej, by nie opanowało nas lenistwo. Najpierw jednak postanowiliśmy zrobić sobie rodzinne zdjęcie na tle schroniska. Nie obyło się przy tym bez śmiechu gdy oparci o drewnianą barierkę runęli wraz z nią na trawę. Zwłaszcza, że trawa była mocno wilgotna. Dzięki jednak takiemu drobiazgowi poprawiły się nam nastroje i dalsza droga przebiegała w bardzo radosnej atmosferze. Szybko dotarliśmy do Spalonej Strażnicy i szlakiem niebieskim, zeszliśmy do Strzechy Akademickiej. Mając w pamięci informacje, że jeden z dawnych właścicieli schroniska warzył własne piwo oraz częstował gości nalewką robioną z szyszek udaliśmy się do bufetu. Tutaj okazało się, że można tylko skosztować złocistego trunku pochodzącego z najstarszego w Polsce browaru. Chociaż tyle.

Gdy tak sobie siedzieliśmy na tarasie z za zakrętu wyłonili się kolarze. To wracali ze Śnieżki uczestnicy II Rowerowego Wjazdu na Śnieżkę – Rotary 2014. Kolarze zostali nagrodzeni gromkimi brawami. Największe zebrała uczestniczka oznaczona numerem 1. Co prawda zjeżdżała ona jako ostatnia, ale przecież nie wynik jest najważniejszy. Widzowie przeżyli chwilę grozy gdy jeden ze zjeżdżających fiknął koziołka. Na szczęście odpowiedni kask zamortyzował uderzenie i poza lekkim oszołomieniem nic mu nie było.

Dla nas przejazd kolarzy był sygnałem, że już najwyższa pora wracać do domu. Pozbieraliśmy swoje rzeczy i spokojnie zeszliśmy do Karpacza, skąd mieliśmy połączenie do Jeleniej Góry. Było to dla niektórych dosyć ważne gdyż na naszą wycieczkę przybyli aż z Bolesławca.

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (47) Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2020 Highlander's Group