Poniedziałek, 25 października
Imieniny: Darii, Kingi
Czytających: 4588
Zalogowanych: 4
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Jelenia Góra: O najbardziej znanej w Niemczech Polce–sprzątaczce

Wtorek, 27 listopada 2012, 10:09
Aktualizacja: Środa, 28 listopada 2012, 7:27
Autor: Elster
Jelenia Góra: O najbardziej znanej w Niemczech Polce–sprzątaczce
Fot. Agrafka
Wczoraj (26 listopada) na deskach Teatru im. Norwida w ramach Jeleniogórskiej Sceny Kabaretowej zaprezentowano spektakl „Pod niemieckimi łóżkami” w reżyserii Łukasza Witta–Michałowskiego, przygotowany przez Impresariat Teatralny Eskander.

Inspiracją do scenariusza autorstwa Agnieszki Głębickiej i Bartłomieja Kasprzykowskiego była wydana w Niemczech książka „Unter deutschen Betten - Eine polnische Putzfrau packt aus” napisana przez trzydziestodwuletnią Polkę Justynę Polańską (pseudonim), która przez wiele lat trudniła się „na czarno” sprzątaniem w niemieckich domach. Pracowała u adwokatów, księży, rabinów, policjantów, polityków i sędziów. Ta publikacja podbiła tamtejsze księgarnie i - po sześciu godzinach od rozpoczęcia sprzedaży - trafiła na listę stu bestsellerów. Teksty Polki pracującej w Niemczech stały się znane również i w naszym kraju. Owa polska wersja książki ukazała się także jako audiobook „Pod niemieckimi łóżkami - zapiski polskiej sprzątaczki”, gdzie jako lektorka występuje Julia Kamińska, czyli Ula Cieplak z telenoweli TVN „BrzydUla”.

Treścią komediowego spektaklu w reżyserii Łukasza Witta-Michałowskiego jest historia młodej Polki, która dzięki swojej demaskatorskiej książce znalazła się w centrum zainteresowania, stała się najbardziej znaną sprzątaczką Niemiec. Z dnia na dzień dziewczyna staje się celebrytką i gwiazdą, częstą bohaterką artykułów w prasie kolorowej typu „Życie na śmierdząco” oraz brukowych portali plotkarskich.

Spektakl miesza konwencje i operuje paradoksami. Ale oprócz zabawy formą, to także naśmiewanie się ze środowiska telewizyjnego i filmowego. Polka-sprzątaczka jest zapraszana do programu reality show, który prowadzi Jan Opóźnialski. Reżyser Andrzej Bujda chce zrealizować film „Człowiek z wiadra”, powstaje opera o sprzątaniu, scenarzystka Ilona Łebska myśli o obsadzie serialu „S jak sprzątanie”. A wszystko zapowiada Łukasz Nowicki, jeden z najbardziej rozpoznawalnych głosów znanych z reklam i dżingli informacyjnych.

Zabawa jest przednia, a na scenie co chwilę pojawiają się mniej lub bardziej czytelne klucze do parodiowanych postaci ze sceny politycznej. Ironia wobec popularnych postaci ma na celu obnażenie ich interesowności, karierowiczostwa, czy zadufania w sobie. Pojawia się choćby takie stwierdzenie: - „Ja kiedy jadę z moim kotem na wakacje, to już w samolocie widzę Niemców, i w kanapkach, i w Sopocie, i w kompocie też ich widzę. I z przykrością stwierdzam oczywistą oczywistość, że Niemcy mimo iż przegrały II wojnę światową to rozpanoszyli się na całym świecie i teraz na swoich zamkniętych osiedlach organizują małe domowe oboziki pracy dla polskich sprzątaczek”. W jednej ze scen spektaklu znajdujemy nawiązanie do „Wesela” Wyspiańskiego, gdy Poeta mówi do Panny Młodej wskazując na jej serce: „A to Polska właśnie”. Chwilę później wymieniana jest znana z imienia Kazia Szczuja, która nazywa posłów talibami.

Całość ma wdzięk komedii. Żonglerska zabawa konwencjami, zaskakujące przejścia między fikcją sceny a rzeczywistością, aktorami a publicznością. Pokaz aktorskiego kunsztu dała Tamara Arciuch w roli Justyny Polańskiej, dzielnie wspierana przez świetnie parodiującego Bartosza Opanię, kojarzonego dotąd przede wszystkim z rolą doktora Latoszka z opery mydlanej TVP2 „Na dobre i na złe”, oraz Bartłomieja Kasprzykowskiego, znanego z głównej roli hauptmanna Hansa Klopssa w sitcomie Polsatu „Halo Hans!”.

W połączeniu z efektami świetlnymi oprawę dekoracji stworzył Maciej Chojnacki. Trzeba przyznać, że jego oszczędna scenografia zbudowana z plastykowych wiader oraz jeszcze oszczędniejsza muzyka Maxa Kowalskiego doskonale podkreślają kabaretowy charakter spektaklu.

Dosłowność i realizm miesza się z fikcją, sytuacja na scenie zostaje naszpikowana polskimi realiami z polityką włącznie i kabaretowymi gagami. Jest to widowisko, podczas którego jest miejsce i na śmiech, i na głęboką refleksję. To jest śmiech Gogolowski - „Z czego się śmiejecie? Sami z siebie się śmiejecie!”. To jedna z tych komedii, które przypominają aż nadto dobitnie, że teatr to nie tylko mistyczne przeżycia, ale i zwykła rozrywka - jeśli ktoś lubi gruby dowcip.

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (37) Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2021 Highlander's Group