Sobota, 12 czerwca
Imieniny: Jana, Leona
Czytających: 5488
Zalogowanych: 7
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Jelenia Góra: Nie ma spokoju w Dworze Czarne. Policja jest wzywana do włamań na zamku. O co chodzi?

Wtorek, 13 listopada 2012, 9:02
Aktualizacja: Środa, 14 listopada 2012, 7:03
Autor: Mea,Red
Jelenia Góra: Nie ma spokoju w Dworze Czarne. Policja jest wzywana do włamań na zamku. O co chodzi?
Fot. Mea
Jacek Jakubiec, kustosz Dworu Czarne w Jeleniej Górze ma opuścić mieszkanie, znajdujące się na terenie zamku. Taką decyzję podjęły nowe władze Fundacji Kultury Ekologicznej i wskazały inny lokal. Jednak Jacek Jakubiec do czasu rozstrzygnięcia sprawy w sądzie przeprowadzać się nie zamierza. To dalszy ciąg konfliktu między nim i nowymi władzami Fundacji. (Pisaliśmy o tym na naszym portalu 29 czerwca br.). Sytuacja się zaostrza, policja jest powiadamiana o włamaniach na zamku. Miasto Jelenia Góra uruchomiło już procedurę, dotyczącą cofnięcia darowizny Dworu Czarne na rzecz FKE.

Wczoraj (12.11.) znów policja została zawiadomiona o włamaniu w Dworze Czarne. - Ok. godz. 10.00 otrzymaliśmy anonimowe zgłoszenie, że ktoś włamuje się do folwarku. Na miejscu okazało się, że nic się nie dzieje, a także nikt z obecnych w dworze nie zgłaszał włamania. Sprawdziliśmy co się dzieje, panowie wywiercali stare zamki w piwnicy, gdyż w piątek było w niej włamanie i zakładali nowe – poinformował Kamil Robaszkiewicz z Komendy Miejskiej Policji w Jeleniej Górze. Fakt piątkowego włamania do piwnicy potwierdza Jarosław Bogulak, wiceprezes zarządu FKE.

Sprawa włamań zaczęła się kilkanaście dni wcześniej. - 29 października pracownik dworu najpierw wiercił w piwnicy, później wykręcił zamek z naszych drzwi i wraz z Jarosławem Bogulakiem weszli do mieszkania. Byłam w łazience, gdy usłyszałam, że ktoś włamuje się do mieszkania. Wezwałam policję. Powiedziałam do mężczyzn znajdujących się w lokalu, w którym mieszkam, że mają natychmiast opuścić mieszkanie. Widać, że zdenerwowali się przyjazdem policji, bo szybko schowali sprzęt, którym dokonali włamania. A 30 października odcięli nam prąd i gaz - opowiada żona Jacka Jakubca.

- Fundacja jest właścicielem dworu, a członkowie jej władz nie mają kluczy do wszystkich pomieszczeń w obiekcie. Taka sytuacja jest niedopuszczalna, ponieważ w dworze odbywają się prace remontowe i musimy mieć do nich dostęp. Po odwołaniu z organów Fundacji Jacek Jakubiec otrzymał pismo, w którym miał nakaz wydania kluczy do wszystkich pomieszczeń w obiekcie, dokumentów oraz pieczęci Fundacji. Nie pomagały też prośby. Pukaliśmy, a ponieważ nikt nie otwierał postanowiłem dokonać wymiany zamka. Oczywiście państwo Jakubiec otrzymaliby komplet kluczy. Okazało się, że Danuta Jakubiec była w mieszkaniu i po interwencji policji, funkcjonariusze stwierdzili, że nie popełniono ani wykroczenia, ani przestępstwa, gdyż Fundacja jako właściciel miała w pełni prawo wymienić zamki w drzwiach – mówi Jarosław Bogulak.

Danuta Jakubiec opowiada, że 8 listopada Jarosław Bogulak również wszedł do mieszkania. - Korzystając z sytuacji, że wnoszono nam drewno do kominka, usiadł na kanapie i oświadczył, że ma prawo tu być, po czym wezwał policję i pokazał im dokument, że zameldował się w naszym mieszkaniu - dodaje Danuta Jakubiec.

Wiceprezes fundacji zapewnia, że wszystko było zgodnie z prawem. - 8 listopada państwo Jakubcowie uruchomili w swoim mieszkaniu agregat prądotwórczy, przywieźli drewno do kominka i używali w mieszkaniu piecyka na gaz. Wszystkie te urządzenia stwarzały bezpośrednio zagrożenie dla obiektu. Zgodnie z opinią kominiarską, komin nie nadaje się do użytkowania, a ponieważ państwo Jakubiec zamówili dużo drewna zawiadomiłem policję, by pouczyła ich o tym, iż kominka nie można używać, bo stwarza to zagrożenie dla obiektu. Wszedłem do mieszkania zanim przyjechała policja, bo było ono otwarte. Policja pouczyła państwa Jakubców, że powinni mi udostępnić wejście do tego lokalu i wydanie mi do niego klucza, tak bym mógł bez przeszkód wchodzić do lokalu i z niego wychodzić. Mogę również gościć w tym mieszkaniu dowolną osobę, którą zaproszę – mówi Jarosław Bogulak.

Jakubcowie zapewniają, że nie wiedzieli o tej opinii kominiarskiej. - We wcześniejszych latach nie było z tym żadnego problemu. Agregat z prądem podłączamy wieczorem, ale wtedy stoi na zewnątrz, na dziedzińcu. Stoi też butla gazowa służąca do ogrzewania mieszkania, która spełnia wymogi bezpieczeństwa. Wystąpiliśmy z wnioskiem do sądu o natychmiastowe przywrócenie nam mediów, niezbędnych do normalnego funkcjonowania – twierdzi Jacek Jakubiec.

Jarosław Bogulak jest zameldowany na okres tymczasowy w dworze. – Ponieważ na zamku trwają prace i tu stale przebywam, obejmuje mnie obowiązek meldunkowy, dlatego też zameldowałem się pod adresem Strumykowa 2, pod którym znajduje się dwór, gdyż obiekt nie jest podzielony na osobne lokale - zaznaczył Jarosław Bogulak. Jednak Danuta Jakubiec podała odrębny adres mieszkania. - Adres naszego mieszkania to Strumykowa 2/3/1 - mówiła. - Wniosłem sprzeciw wobec zameldowania się pana Bogulaka w naszym mieszkaniu – informuje Jacek Jakubiec.

Jacek Jakubiec dopiero wczoraj (12.11.) przy rozmowie z policją i dziennikarzem Jelonki.com, dowiedział się, że w piątek ktoś włamał się do piwnicy dworu, gdzie w jednym z pomieszczeń lokatorskich znajdują się rzeczy państwa Jakubców i ich syna. – Pani, która pracowała w dworskiej kuchni zauważyła, że w piwnicy są wyłamane drzwi. Została zawiadomiona policja, która sporządziła stosowny protokół – mówił Jarosław Bogulak. - Synowi państwa Jakubiec zostały wydane wszystkie rzeczy z piwnicy, pozostały jedynie śmieci - dodaje.

Konflikt między stronami zaostrzał się od wielu miesięcy. W kwietniu tego roku Jacek Jakubiec, po 22 latach, zrezygnował z funkcji prezesa FKE. – Dysponuję jednoznacznymi dowodami, że celem działania osób, które od 27 czerwca zeszłego roku są w składzie kierowniczych organów Fundacji Kultury Ekologicznej jest wrogie przejęcie fundacji wraz z jej majątkiem. Dotyczy to głównie XVI–wiecznego Dworu Czarne oraz pieniędzy fundacji – mówił Jelonce.com w czerwcu tego roku Jacek Jakubiec.
- Uważamy, że publiczne mówienie złych rzeczy o innych osobach jest powszechnie uznawane za postępowanie niemoralne i za szkodliwe do tego stopnia, że jest zabronione pod groźbą kary. My również mamy różnego rodzaju zastrzeżenia pod adresem p. Jacka Jakubca, ale zawsze formułujemy je pod jego jedynie adresem, względnie kierujemy je do właściwych organów władzy publicznej. Jest to jedyny właściwy sposób postępowania w demokratycznym państwie prawa. Należy przy tym zaznaczyć, że nie pełnimy funkcji publicznych w odniesieniu do których obowiązują bardziej liberalne standardy traktowania w mediach – komentowała wtedy zarzuty Grażyna Szczepaniak, prezes FKE.

Doszło do tego, że Jackowi Jakubcowi została wypowiedziana umowa najmu mieszkania. - Z końcem września państwu Jakubiec upłynął stosunek najmu, więc przebywają tu nielegalnie. Fundacja udostępniła rodzinie Jakubiec lokal po kapitalnym remoncie z ogrodem, jednak dotąd nie skorzystali z niego - mówi Jarosław Bogulak. - Zajmowali lokal na mocy zawartej umowy najmu, w której był okres wypowiedzenia. Zarząd dworu nie chce, by obiekt był wykorzystywany do jakichkolwiek celów prywatnych. Jednak biorąc pod uwagę zasługi Jacka Jakubca na rzecz FKE i zabytku, Fundacja postanowiła przyznać dożywotnią rentę, która powinna zaspokoić potrzeby mieszkaniowe, zaproponowaliśmy mu też pełnienie funkcji prezesa honorowego Fundacji – dodaje.

- Fundacja realizuje w tej chwili ambitny projekt związany z utworzeniem na bazie Dworu Czarne Rycerskiego Parku Historycznego. Prowadzimy prace przygotowawcze, gdyż z parkiem chcielibyśmy ruszyć na wiosnę, jednak mimo zameldowania, wykluczone jest, żebym mieszkał w dworze lub ktokolwiek inny. Obiekt jest wyposażony w monitoring i system alarmowy, więc nie ma potrzeby, by ktoś przebywał tu na stałe – twierdzi Jarosław Bogulak.

Jakubcowie podkreślają, że mieszkają w dworze zgodnie z prawem. - W sądzie jest wniosek o ustalenie nieprawomocności wydania umowy wypowiedzenia czynszu i najmu przez władze Fundacji. Zarząd dworu w 2008 r. wydał pismo, że jako kustosz tego zamku mogę tu mieszkać dożywotnio. Nie widzę więc powodu, dla którego mielibyśmy przeprowadzać się, poza tym nie ufam tym ludziom. Członkowie fundacji powinni poczekać na wyrok sądu, zanim zaczną nas stąd usuwać - mówi Jacek Jakubiec.

W związku z sytuacją na Dworze Czarne prezydent Jeleniej Góry zapowiedział wszczęcie procedury dotyczącej cofnięcia darowizny Dworu Czarne na rzecz Fundacji Kultury Ekologicznej. - Taka procedura została uruchomiona w minionym tygodniu - poinformował nas wczoraj (12.11) rzecznik Urzędu Miasta w Jeleniej Górze Cezary Wiklik.

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (64) Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2021 Highlander's Group