Turyści byli tu już ponad 250 lat temu
Zamek Chojnik jest jedną z najstarszych atrakcji turystycznych w Karkonoszach. Jak opowiada kasztelan zamku Andrzej „Jędrek” Ciosański, ruch turystyczny pojawił się tu już w XVIII wieku.
Dziś zamiast gwoździa wystarczy telefon i zdjęcie na tle ruin. Jednak historia pokazuje, że turyści na Chojniku „meldowali się” tu już ponad 250 lat temu.
Zamek obiektem turystycznym jest właściwie od połowy XVIII wieku, a nawet trochę wcześniej. Pierwsza karczma powstała tu około 1763 roku.
Był to niewielki szałas, w którym serwowano jedzenie turystom przychodzącym z pobliskich Cieplic, gdzie działały już wtedy słynne uzdrowiska.
Turyści z kuracji w Cieplicach wspinali się na zamek
Kuracjusze, którzy przyjeżdżali do Cieplic na leczenie w gorących wodach, często wybierali się również na spacer na Chojnik. A gdy już dotarli na szczyt… chcieli zostawić po sobie pamiątkę.
– Turyści przychodzący z Cieplic musieli koniecznie zaznaczyć, że tu byli – opowiada kasztelan.
I robili to w bardzo prosty sposób.
Daty sprzed ponad 200 lat
Na trzeciej bramie prowadzącej do głównego dziedzińca – tej z pręgierzem – można do dziś zobaczyć niezwykłe ślady dawnych turystów.
Na piaskowcu są gwoździem wyryte różne daty: 1775, 1779, 1814. Mnóstwo takich napisów jest wydłubanych.
Choć dziś takie zachowanie uznano by za niszczenie zabytku, te dawne napisy same stały się już częścią historii.
– Absolutnie nie namawiam, żeby teraz to robić. Ale te stare napisy są dziś zabytkowe – dodaje kasztelan.
Podobne napisy znajdowano już w starożytności. Jak się okazuje, potrzeba zostawienia po sobie śladu nie jest niczym nowym. W Pompejach też znajdowano takie napisy. Ludzie od zawsze chcieli zostawić informację, że gdzieś tam byli.
Andrzej „Jędrek” Ciosański - kasztelan Zamku Chojnik w Sobieszowie. Pasjonat historii i rekonstrukcji, często występujący jako polski husarz z końca XVII wieku. Od lat opowiada turystom niezwykłe historie związane z zamkiem.













