Niedziela, 17 stycznia
Imieniny: Antoniego, Jana
Czytających: 8811
Zalogowanych: 8
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

JELENIA GÓRA/ KRAJ: Nadchodzą ciężkie czasy dla palaczy tytoniu

Wtorek, 22 lipca 2008, 7:51
Aktualizacja: 9:02
Autor: Angela
JELENIA GÓRA/ KRAJ: Nadchodzą ciężkie czasy dla palaczy tytoniu
Fot. Archiwum
Już niebawem czarne chmury zawisną nad miłośnikami papierosów, fajek i cygar. Swobodę ograniczy im zakaz palenia w pubach, na przystankach i stadionach. O połowę wyższe ceny wyrobów tytoniowych mają uderzyć palaczy po kieszeni i wybić im z głowy nałóg.

Ustawa zakazująca palenie w restauracjach, na przystankach i stadionach już teraz znalazła swoich zwolenników we wszystkich partiach politycznych. Sejm ma się nią zająć tuż po wakacjach.

Kiedy przepis wejdzie w życie, restauratorzy będą musieli wyprosić palaczy za drzwi lub wybudować dla nich specjalne kabiny. Wielu właścicieli małych pubów nie będzie jednak na to stać, bo koszt takiej palarni to około 25 tysięcy złotych i dodatkowy comiesięczny koszt obowiązkowego badania filtrów.

Niebagatelna będzie również kara za złamanie prawa: 20 tysięcy złotych. Jak mówią politycy wysoka suma ma pomóc wyegzekwować respektowanie ustawy.

Dla właścicieli restauracji nowy przepis to absurd. – Moim zdaniem o zakazie lub pozwoleniu na paleniu w restauracjach i pubach powinni decydować właściciele lokali, a nie państwo – mówi restaurator ze śródmieścia Jeleniej Góry. – Jeszcze trochę i dojdzie do tego, że politycy będą nam dyktować co mamy podawać gościom do jedzenia i czym mają oni to jedzenie popijać. Jednego jestem pewien - ludzie palić nie przestaną, co najwyżej zaczną się awanturować i okazywać swoje niezadowolenie.

Antynikotynowa ustawa nie cieszy również palaczy, którzy zapowiadają, że żaden zakaz nie zmusi ich do porzucenia nałogu. – Po to ludzie wychodzą do pubów, żeby się tam zrelaksować i odprężyć właśnie przy piwie i papierosie, a nie po to, żeby denerwować się tym, że nie mogą zapalić – mówi Natalia Łukomska z Jeleniej Góry.

Poza tym mamy to do siebie, że jeśli nam się czegoś zakazuje, to robimy na przekór. Zakazy na pewno nie obniżą liczby palących. To będzie kolejny bezsensowny przepis, który skomplikuje ludziom życie – mówi pani Natalia.

Nieco inne zdanie niż palący, mają ci, którzy stronią od tytoniu. Podzielają oni jednak zdanie właścicieli restauracji co do nakazywania i zakazywania palenia, ze strony rządzących. – Powinny być restauracje, w których się nie pali – mówi Ewelina z Cieplic. Jestem w ciąży i wiem jak szkodliwy, przede wszystkim dla mojego dziecka, jest papierosowy dym, jednak o tym gdzie wolno palić, a gdzie nie, powinni decydować właściciele restauracji, a nie państwo. Przepis nie wszedł jeszcze w życie, a ja znam miejsca, gdzie się po prostu nie pali, bo tego nie życzą sobie osoby prowadzące lokal.

Niczego dobrego dla palaczy nie zwiastują również planowane podwyżki cen papierosów. Chce to uczynić Komisja Europejska, która w dyrektywie upatruje trzy cele: ograniczenie palenia, zwiększenie wpływów podatkowych i wyrównanie stawek podatku oraz cen między poszczególnymi krajami Unii.

Wprowadzenie dyrektywy w życie spowoduje wzrost cen papierosów w Polsce o 46,8 procent! Ale to jeszcze nie koniec „niespodzianek”. Do końca tego roku resort finansów planuje jeszcze jedną zmianę w przepisach. Zamierza zwiększyć opodatkowanie ceny każdej paczki papierosów z 31,4 proc. do 37,9 proc. i podnieść stawkę kwotową z 91 zł do 138 zł za 1000 sztuk papierosów.
Wszystkie planowane zmiany mają wejść w życie już od początku przyszłego roku.

Czytaj również

Komentarze (37) Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2021 Highlander's Group