• Niedziela, 15 grudnia 2019
  • Godz. 16:00
  • Imieniny: Celiny, Ireneusza, Niny, Waleriana
  • Czytających: 6224
  • Zalogowanych: 10
  • Niezalogowany | Zaloguj | Rejestracja

Miłośnicy zabytków w Wielisławce

Wiadomości: Region
Środa, 9 marca 2016, 8:36
Aktualizacja: Czwartek, 10 marca 2016, 8:05
Autor: K–T
Fot. Krzysztof Tęcza
Odbyło się kolejne spotkanie członków Dolnośląskiego Towarzystwa Miłośników Zabytków. Tym razem na bazę wybrano zupełnie nowe miejsce – stary młyn położony u podnóża Wielisławki, nieopodal Organów Wielisławskich.

To właśnie tutaj oficer wrocławskiej policji Herbert Klose, który po II wojnie światowej zamieszkał w Sędziszowej, miał pilnować ukrytego przez Niemców skarbu. A chodziło o nie byle jaki skarb. Miały to być skrzynie ze złotem wywiezionym pod koniec wojny z Wrocławia. Tak, chodziło o złoto z banków wrocławskich! Było to ponoć 7 ton złotych sztab, ale nie tylko. Nic dziwnego, że taka wiadomość rozpalała i wciąż rozpala wyobraźnię niejednego poszukiwacza. Faktem jest jednak, że przynajmniej oficjalnie nigdy nie odnaleziono owych skrzyń. Pewnie właśnie dlatego wciąż przybywa tu wielu poszukiwaczy mających nadzieję, że to właśnie oni znajdą ukryty skarb. Ciekawe tylko czy podzielą się wiadomością o jego znalezieniu.

Trzeba jednak wiedzieć, że w opisywanym rejonie złoto było, jest i pewnie jeszcze długo będzie. Chodzi oczywiście o złoto pozyskiwane z eksploatowanych niewielkich złóż. Pierwsze zapiski dotyczące poszukiwań oraz wydobycia złota i srebra pochodzą już z XV wieku. W wiekach XVI i XVII prace wydobywcze szły pełną parą. Mimo, iż złoża te nie były zbyt duże to fakt dosyć dużej zawartości zarówno srebra jak i złota w pozyskiwanym materiale był wystarczający, by prace były kontynuowane.

Uczestnicy spotkania udali się na zwiedzanie okolicy, wszak Góry Kaczawskie to rejon bardzo bogaty jeśli chodzi o wszelkiego rodzaju obiekty zabytkowe. Na pierwszy rzut poszła Świerzawa i znany z bardzo ciekawych malowideł kościół św. Jana i św. Katarzyny. Ale to oczywiste, przecież to klasyka. - Nie będę zatem rozpisywał się o znanych obiektach jakie zobaczyliśmy. Bo wizyta na zamku Grodziec to także podstawa wszystkich wycieczek tu przybywających – relacjonuje uczestnik wyprawy Krzysztof Tęcza. - Ciekawszym było zwiedzenie leżącego u podnóża wzniesienia kościółka p.w. Narodzenia Najświętszej Marii Panny w Grodźcu. Obiekt ten uważany za kościół górski to niewielka świątynia, ze względu na biały tynk i jej usytuowanie, pięknie wyglądająca z pewnej odległości. Jej pierwotny wygląd zmienił się pod koniec XVIII wieku kiedy to dobudowano kaplicę rodziny Schellendorf. Zwieńczona dachem z latarnią przyozdobioną wewnątrz malowidłami do dnia dzisiejszego kryje płyty nagrobne pochowanych tutaj osób. Od nawy kościelnej odgrodzona jest kutą kratą. Pierwszym pochowanym w tej kaplicy był Johann Carl von Schellendorf. Drugim ciekawym elementem świątyni jest wieża z umieszczonym na niej dzwonem. Dzisiaj schody prowadzące nań uginają się niebezpiecznie pod ciężarem wchodzących więc lepiej darować sobie wejście na górę. Ciekawość jednak często zwycięża ze zdrowym rozsądkiem i dzięki temu mogliśmy obejrzeć dzwon oraz spróbować odczytać umieszczony na nim napis - dodaje.

- Pozostało udać się dalej. A przed nami było miejsce niezwykłe. Odkryliśmy je zupełnie niedawno. To prywatne Muzeum Armii Radzieckiej i Wojska Polskiego w Uniejowicach, prowadzone przez pana Michała Sabadacha, majora w stanie spoczynku. Pan Michał odkupił od wyjeżdżających z Polski Rosjan olbrzymie zbiory związane z Armią Radziecką (oczywiście nie wszystkie) i stworzył w swoim gospodarstwie muzeum – informuje Krzysztof Tęcza.

Zajmuje ono sporą część zabudowań, a i w ogrodzie znajduje się wiele pomników, w tym przedstawiający pułkownika Karola Świerczewskiego czy marszałka Konstantego Rokossowskiego. Oba stoją na Placu Krajowej Rady Narodowej, o czym zaświadcza umocowana na budynku stosowna tablica. Pan Michał jest człowiekiem o wielu talentach. Znajdują się tutaj jego rzeźby oraz obrazy. Pomieszczenia mieszkalne to również jedno wielkie muzeum. Umieszczone są tu pamiątki rodzinne, obrazy, poroża i inne ciekawe zbiory. Można także zobaczyć zdjęcia wielu znanych osób, które odwiedziły to niezwykłe miejsce.
- Jeśli ktoś jest spragniony nieco mniejszych wrażeń to warto zajrzeć do Twardocic gdzie znajdują się ruiny kościoła, bo akurat ten obiekt, nawet w tak tragicznym stanie poruszy naszą wyobraźnię. Dawniej miejscowość ta uchodziła za stolicę schwenckfeldyzmu. To właśnie tutaj osiadł w roku 1554 Caspar Schwenckfeld głosząc swoje nauki – dodaje Krzysztof Tęcza.
Podobnie odbudowywany kościół w Sobocie. Mimo, iż jeszcze nieskończony już wywołuje podziw dla ogromu pracy jaki tu włożono.

Najważniejszym jednak miejscem dla uczestników spotkania był Młyn Wielisław, wyremontowany i przerobiony na przytulny pensjonat. Który jest też swoistym muzeum techniki.

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (1) Dodaj komentarz

~BARTEK 9-03-2016 13:57
bardzo fajne Towarzystwo:) ludzie z pasją :) brawo

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2019 Highlander's Group