Wtorek, 15 czerwca
Imieniny: Jolanty, Witolda
Czytających: 1915
Zalogowanych: 2
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Jelenia Góra: Miał być spacerek, była walka do końca

Środa, 6 lutego 2019, 21:55
Aktualizacja: 21:59
Autor: Przemek Kaczałko
Jelenia Góra: Miał być spacerek, była walka do końca
Fot. Przemek Kaczałko
Po czterech zwycięstwach z rzędu w wykonaniu koszykarzy Sudetów (w tym pokonanie lidera), mało kto spodziewał się walki w środowym spotkaniu z Turowem. Tym bardziej, że ekipa ze Zgorzelca po wycofaniu z najwyższej klasy rozgrywkowej tworzy się ze zgliszczy i póki co miała na swoim koncie komplet 17 porażek. Jak się okazało, niemal przez 40 minut pachniało sensacją...

Zaległe spotkanie 19. kolejki II ligi gr. D od początku nie napawało miejscowych kibiców optymizmem. Już w pierwszej odsłonie inicjatywę przejęli goście - na tablicy wyników było 14:23, a nasz zespół wyglądał, jakby chciał wygrać bez zaangażowania i nakładu zbędnych sił. Rezultat poprawił rzutem za 3 pkt. Wilusz i po 10 minutach było 17:23. W drugiej odsłonie nadal przeważali podopieczni Marka Morawskiego, którzy doświadczeniem i ambicją zadziwiali miejscowych kibiców. Inteligentna gra Turowa spowodowała, że jeleniogórzanie notowali kolejne faule, a z rzutów osobistych zgorzelczanie tego dnia byli do bólu skuteczni (w całym meczu 26 celnych z 28 prób). Przed przerwą gospodarze ponownie przegrywali różnicą 10 punktów, ale do szatani schodzili przy stanie 41:49.

Spragnieni kolejnego zwycięstwa fani Sudetów liczyli, że podobnie jak w sobotnim starciu z Basketem Nysa - tym razem ekipa Rafała Niesobskiego znowu "odpali" po przerwie, ale długo się na to nie zapowiadało. Choć w 23. minucie Łukasz Niesobski doprowadził do remisu (52:52), to Turów znowu odskoczył na kilka punktów (56:62 w 26. minucie). Jak się okazało, kapitalny Niesobski z pomocą Minciela wyciągnęli nasz zespół spod topora i przed decydującą "ćwiartką" był remis 68:68, ale w czwartej kwarcie goście nie zamierzali odpuszczać. Już w pierwszej minucie ostatniej odsłony było 68:74, ale dwie minuty później młodszy z braci Niesobskich doprowadził do kolejnego remisu (76:76). Kluczowy moment miał miejsce w 34. minucie, kiedy to 5 faul zanotował Rejman (Turów) i goście musieli sobie radzić bez jednego z trzech filarów (na parkiecie pozostali Harris Danesi i Tomasz Zabłocki, którzy w sumie rozegrali po pełne 40 minut). Od tego momentu na prowadzenie wyszli miejscowi, ale jeszcze 2 minuty przed końcem prowadzili jedynie 88:83. Ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 94:85, a obu zespołom należą się ogromne brawa - gościom za ambitną postawę, a gospodarzom za zwycięstwo w sytuacji, gdy wyraźnie nie był to ich dzień.

KS Sudety Jelenia Góra - PGE Turów Zgorzelec 94:85 (17:23, 24:26, 27:19, 26:17)
Sudety: Ł. Niesobski 40, Minciel 17, Kozak 11, Walaszek 8, Wilusz 7, Grześkiewicz 6, Kanecki 3, Dekurniewicz 2, Jyż, Koper.
Turów: Danesi 32 (12 zbiórek), Rejman 24, Zabłocki 16, Knebel 7, Koman 2, Czesnowski 2, Ciepielewski 2, Rusketos, Morawski.
Widzów: 200.

W następnej kolejce jeleniogórzanie zagrają we Wrocławiu z Gimbasketem, a następnie w Rawiczu z Rawią. Przed własną publicznością powalczą dopiero 23.02 (godz. 18:30) w starciu z Intermarche II Zielona Góra.

Twoja reakcja na artykuł?

22
88%
Cieszy
0
0%
Hahaha
2
8%
Nudzi
0
0%
Smuci
0
0%
Złości
1
4%
Przeraża

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (18) Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2021 Highlander's Group