Poniedziałek, 19 kwietnia
Imieniny: Konrada, Leona
Czytających: 2311
Zalogowanych: 1
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Region: "Madonna" Holbeina była w Karpnikach

Poniedziałek, 25 listopada 2019, 7:01
Aktualizacja: Wtorek, 26 listopada 2019, 15:52
Autor: Stanisław Firszt
Region:
Hans Holbein młodszy. Madonna burmistrza Meyera/fot. Internet
Fot. Archiwum S. Firszta
Jeden z najbardziej znanych obrazów Hansa Holbeina młodszego, pt. „Madonna burmistrza Meyera”, namalowany w 1525 roku ocalał zawieruchę wojenną dzięki zapobiegliwości konserwatora zabytków Dolnego Śląska Güntera Grundmanna.

Kiedy od 1942 roku samoloty alianckie rozpoczęły bombardowanie niemieckich miast, na prośbę książęcej rodziny von Hessen, w której posiadaniu było, m.in. wspomniane arcydzieło, ich zbiory znajdujące się na zamku w Darmstadt zostały ewakuowane w bardziej bezpieczne miejsce. Za takie uważano Sudety i Kotliny Sudeckie. Tam znajdował się ich zamek letni w Karpnikach i to było docelowe miejsce zabezpieczenia rodowych zbiorów. Wśród nich znajdował się wspomniany obraz Madonny, namalowany na deskach o wymiarach 146,5 x 102 cm. Dzieło było spakowane w drewnianej skrzyni o numerze 7.

Istnieją dwa obrazy „Madonna burmistrza Mayera”. Jeden z nich to oryginał, a drugi to kopia wykonana po 1633 roku przez handlarza dziełami sztuki. Kopia trafiła po latach na dwór króla polskiego i elektora saskiego Augusta II Mocnego i wzbogaciła Galerię Drezdeńską. Oryginał został zakupiony w 1822 roku przez księcia Wilhelma, gubernatora Dolnej Nadrenii i Westwalii, brata króla pruskiego, Fryderyka Wilhelma III. Książę nabył zamek w Karpnikach położony opodal królewskiego zamku letniego w Mysłakowicach. Zakupił go dla żony Marii Anny von Hessen Homburg i wraz z obrazem Holbaina przekazał jej na własność. Odziedziczyła je ich córka Elżbieta, która była żoną księcia heskiego Karola. Ciekawostką jest to, że ich syn, książę Hesji Ludwik IV był mężem Alicji, córki najsłynniejszej królowej angielskiej - Wiktorii.

Książe Ludwik IV umieścił „Madonnę” na zamku w Darmstadt. Tam obraz był przechowywany do 1942 roku, ale dla bezpieczeństwa, jak wspomniano wyżej, został przewieziony do zamku w Karpnikach.

W cczasie wojny konserwator Günter Grundmann zabezpieczał coraz więcej dzieł sztuki i pamiątek historycznych na podległym mu terenie, szczególnie w śląskich górach (miał tu rodzinę w Cieplicach). Pracami tymi kierował ze swojego urzędu we Wrocławiu. Na terenie Śląska założył wiele miejsc ukrycia, a wszystko skrupulatnie notował w zeszytach, a nawet na luźnych kartkach (dzisiaj spisy te nazywa się listą Grundmanna).

W okolicach Jeleniej Góry, w latach 1942-1944 założył ich siedem: w cieplickim klasztorze, w Urzędzie Kameralnym Schaffgotschów (pałac w Sobieszowie), w Wieży Książęcej w Siedlęcinie, w willi Guthmanna-Zimmermanna w Szklarskiej Porębie, w zamku w Mysłakowicach, w kościele Św. Józefa w Krzeszowie i zamku w Karpnikach. Dzięki temu ocalił tysiące dzieł sztuki. Przeniesienie zbiorów z Darmstadt do Karpnik uchroniło tamtejsze zbiory przed całkowitym zniszczeniem, bowiem zamek książąt von Hessen doszczętnie spłonął w czasie walk z 11 na 12 września 1944 roku.

Do końca 1944 roku z różnych opuszczonych dworów i zamków pozwoził do miejsc ukrycia cenne obiekty, a pod koniec tego roku najcenniejsze z nich zwiózł do pałacu Schaffgotschów w Cieplicach (były tam również dzieła sztuki wywiezione z Polski, m.in. z Warszawy i Krakowa). Do kiedy tylko mógł akcjami tymi zarządzał z Wrocławia. Kiedy jednak na początku 1945 roku ruszyła sowiecka nawała, a stolicę Dolnego Śląska ogłoszono twierdzą, władze zarządziły 20 stycznia 1945 roku ewakuację wielu urzędów. Grundmann opuścił miasto 23 stycznia z poleceniem wywiezienia ze Śląska na Zachód najcenniejszych obiektów historycznych i dzieł sztuki, aby nie uległy zniszczeniu lub nie wpadły w ręce Sowietów.

W ciągu trzech tygodni zwiózł najcenniejsze obiekty do cieplickiej siedziby Schaffgotschów, którą właściciele już opuścili. Czas naglił. I jak sam wspominał: „A w Karpnikach czekała na mnie Madonna Holbeina! Nadszedł dzień 12 lutego. Na górach otaczających Kotlinę Jeleniogórską toczyły się już gwałtowne boje, lada godzinę spodziewano się, że Rosjanie przerwą front. Zdałem sobie sprawę: jeżeli moja cała akcja ratunkowa ma mieć jakikolwiek sens, to muszę uczynić wszystko, co w mojej mocy, by zebrane w Cieplicach dzieła sztuki wywieść na Zachód. Niewyobrażalnie trudne było urzeczywistnienie tego zamierzenia. Równocześnie był to zamiar niebezpieczny, bo jeszcze wciąż Partia dbała o pozory i aresztowała i rozstrzeliwała każdego, kto był zdania, iż walka jest przegrana i zdążał na tyły. Udało mi się jednak przekonać decydujące czynniki Wermachtu o konieczności wywiezienia dzieł sztuki; czynniki te otrzymały również telegramy Księcia Heskiego z prośbą o pomoc”.

W dniu 12 lutego 1945 roku Günter Grundmann zabrał samochodem meblowym z zamku w Karpnikach najcenniejsze obiekty, w tym obraz Holbeina i przewiózł je do pałacu w Cieplicach. Tam, w nocy z 12 na 13 lutego decydował co ewakuować na Zachód (miał tylko jeden samochód meblowy !). Jak pisał: „Tej nocy gdy w Cieplicach ustaliłem ostatecznie, które dzieła sztuki mają być załadowane, ożywiała mnie wciąż myśl o obrazie, który został mi powierzony. Myśl ta dała mi siłę do wytrzymania wraz z moją żoną nie chcącej się zakończyć podróży, która trwała osiemnaście dni i nocy i nie do popadania w rozpacz”.

Samochód załadowany przede wszystkim obiektami z zamku Darmstadt przechowywanymi w Karpnikach ruszył przez Śląsk do Saksonii, a następnie przez Czechy do Niemiec w kierunku Coburga. Tam cenny ładunek został zabezpieczony i przetrwał walki Amerykanów z Niemcami. Dzisiaj „Madonna burmistrza Meyera” znajduje się znowu na zamku Darmstadt.

Wiele obiektów zabezpieczonych przez Grundmanna, których nie mógł on ewakuować na Zachód, wpadło na wiosnę 1945 roku w niepowołane ręce: sowieckich żołdaków, polskich i niemieckich szabrowników, nieodpowiedzialnych nowych władz lokalnych i napływającej fali nowych mieszkańców tych ziem. Wiele obiektów zabytkowych i dzieł sztuki z dawnych zbiorów Schaffgotschów i z dawnych polskich zbiorów z Warszawy i Krakowa ocalało w Cieplicach dzięki Kazimierzowi Pawelskiemu, robotnikowi przymusowemu w majątku Schaffgotschów, późniejszemu mieszkańcowi Cieplic Śląskich Zdroju.

Większością zbiorów Schaffgotschów „zaopiekowały” się nieco później nowe polskie władze. Zrobiły to tak umiejętnie, że aby je dzisiaj zobaczyć trzeba by zorganizować „Tour de Pologne” po muzeach, archiwach, bibliotekach i zbiorach prywatnych.

Twoja reakcja na artykuł?

12
60%
Cieszy
0
0%
Hahaha
0
0%
Nudzi
1
5%
Smuci
1
5%
Złości
6
30%
Przeraża

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (11) Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2021 Highlander's Group