Poniedziałek, 25 stycznia
Imieniny: Miłosza, Pawła
Czytających: 6917
Zalogowanych: 9
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

JELENIA GÓRA: Dziś zakochani świętują i... wariują

Czwartek, 14 lutego 2008, 7:54
Aktualizacja: Piątek, 15 lutego 2008, 7:59
Autor: AGA
JELENIA GÓRA: Dziś zakochani świętują i... wariują
Fot. Archiwum
Tysiące kartek z serduszkami, amorkami, gruchającymi gołąbkami. Czekoladowe serca, lizaki, pluszowe misie mówiące „I love you”, miłosne wiersze wysyłane smsami… Przez jednych zaciekle krytykowane, przez innych wyczekiwane cały rok. Lubiane czy nie, walentynki na stałe wpisały się już w kalendarz polskich zwyczajów.

– To miłe święto. Przecież nikt nikogo nie przymusza, żeby je obchodzić. Trzeba tylko uważać, aby nie dać się ponieść całej komercyjnej oprawie. Najważniejsze jest to, co czujemy. Może komuś w ten dzień po prostu łatwiej okazać swoje uczucia – stwierdzają Agnieszka i Wojtek Filipiak, którzy poznali się pięć lat temu, a w czerwcu będą obchodzić pierwszą rocznicę ślubu. – Pewnie też zaakcentujemy w jakiś sposób, ale tak naprawdę dla nas święto zakochanych trwa cały czas – śmieje się Agnieszka.

Czy mają receptę na udany związek? – Zaufanie, uczciwość i wzajemny szacunek. Ciągłe odkrywanie siebie, nieustanne zabieganie o swoje względy – to jest dla nas najważniejsze – uważa Agnieszka. Dodaje jednak, że na co dzień nie jest im wcale łatwo.

– Dzielą nas setki kilometrów, bo Wojtek pracuje w Irlandii. Dlatego tym bardziej pielęgnujemy nasz związek. Często do siebie dzwonimy, piszemy smsy i wysyłamy kartki, na których piszemy te dwa najważniejsze słowa – mówi Agnieszka.

Zgodnie twierdzą, że jak najczęściej trzeba okazywać sobie uczucia. A czy potrafią powiedzieć, czym jest dla nich miłość? – To wielkie słowo, które nie lubi banałów – uważa Agnieszka. Wojtek jednak dodaje: – Miłość jest dla mnie jak powietrze, bez którego nie mógłbym żyć, siłą do codziennych zmagań i przepustką do bycia szczęśliwym w życiu.

Ciekawą rozmowę dotyczą walentynek przedstawia czwartkowa Gazeta Wyborcza. Ja ten dzień nazywam czasem dniem św. Walniętego - mówi w wywiadzie dla dziennika psycholog Krzysztof Korona. - Trzeba w końcu powiedzieć o drugiej stronie tego święta. Sklepy i media nakręcają je do granic wytrzymałości, cukrują. Nie mówi się o tej innej, mniej słodkiej stronie walentynek. To święto jest przyczyną zwiększonej ilości kryzysów emocjonalnych. Tego dnia jest więcej przyjęć w szpitalach psychiatrycznych, ustawiają się kolejki do poradni psychologicznych, zaczynają się sprawy rozwodowe, w szkołach dochodzi do aktów agresji.

- Dotyczy to głównie ludzi niedojrzałych emocjonalnie. To nie jest święto dla nich. Poddaje się ich testowi miłości erotycznej. To jedyny dzień, kiedy taka miłość jest sprawdzana. Najgorzej jest w szkołach, u osób między 10. a 18. rokiem życia. Kolega koledze daje w zęby za to, że podarował jego dziewczynie walentynkę. 14-letnia dziewczyna łyka tabletki, bo nie dostała żadnej walentynki. Starsi też mają z tym problem. Żona chce się rozwieść z mężem, bo ten dostał prezent od innej kobiety - stwierdza psycholog. Nie bez racji...

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (20) Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2021 Highlander's Group