• Niedziela, 16 grudnia 2018
  • Godz. 13:49
  • Imieniny: Adelajdy, Albiny, Alicji, Zdzisławy
  • Czytających: 3906
  • Zalogowanych: 4
  • Niezalogowany | Zaloguj | Rejestracja

Dlaczego Jeleniogórska Kolej Miejska?

Wiadomości: JELENIA GÓRA
Czwartek, 29 września 2011, 11:37
Aktualizacja: 11:38
Autor: artykuł sponsorowany
Podpisanie porozumienia Jeleniej Góry i kilku okolicznych gmin w sprawie współpracy przy organizacji publicznego transportu zbiorowego w Kotlinie Jeleniogórskiej tworzy nową jakość. Dlaczego – spytaliśmy Marcina Zawiłę, Prezydenta Jeleniej Góry.

- Będę cierpliwie wyjaśniał wszelkie tego aspekty – powiedział. – Uważam bowiem, że jest to szansa, która się takim miastom, jak Jelenia Góra przytrafia nieczęsto. Mamy bowiem okazję rozpocząć tworzyć taki system połączeń, który ułatwi życie i mieszkańcom, i turystom, a jednocześnie jest jedną z najlepszych (bo rzeczową) formą promocji regionu.
W środowe spotkanie, z udziałem wiceministra infrastuktury, Andrzeja Massela potwierdziło, że zdecydowaną większość środków uzyskamy z zewnątrz.

- A szczegóły?
- Poza istniejącymi pięcioma przystankami powstanie jeszcze pięć. Zostaną zbudowane tam, gdzie odnotowujemy już dziś największy ruch ludzi, m.in. w rejonie Zabobrza, ul. Kubsza, ale i tam, gdzie spodziewamy się dynamicznego wzrostu ruchu, m.in. w rejonie ulicy Objazdowej, przy rozwijającej się „dzielnicy przemysłowej”. Sprawa przygotowania trakcji, zakupu szynobusów, a także koszty eksploatacji pozostają sprawą samorządu województwa. To nie jest rywalizacja z MZK. Byłoby nieracjonalne, by samorząd miasta rywalizował z samorządem Dolnego Śląska. Przemodelujemy strukturę komunikacji tak, by MZK uzupełniało JKM. Plastycznie można to określić tak – JKM przewozi pasażerów wzdłuż linii Szklarska Poręba – Jelenia Góra (a w przyszłości najpewniej i Janowice Wielkie), a MZK krótkimi trasami rozwozi ich dalej. Gdy ta struktura okrzepnie, jest możliwe wprowadzenie jednego biletu dla pasażerów, i na JKM i MZK.

- To nie jest rywalizacja?
- Nie, to jest perspektywa współpracy. Dziś koszty przewozów autobusowych (tzw. wozokilometry) są zdecydowanie niższe, niż adekwatne koszty transportu kolejowego. Ale nie wszystkie koszty są przecież oczywiste. Połączone JKM i MZK sprawią, że spora grupa ludzi będzie mogła zrezygnować z przejazdów do i z pracy samochodami osobowymi. To jest ewidentny zysk dla ekologii, dla obłożenia i tempa zużywania dróg, itp. itd. Korzyści można mnożyć.

- A korzyści dla turystyki?
- Ktoś, kto przyjedzie do Szklarskiej Poręby, czy Piechowic może z całą rodziną zjechać w słotne dni do Jeleniej Góry, wypić piwo i wrócić – wygodnie i szybko. Dziś nie ma takiej możliwości. Skomunikowanie miejscowości na tej linii ułatwi poruszanie się uczniów i studentów. Ale przecież nie mówimy tylko o tej linii, bo z Jeleniej Góry prowadzą trzy nitki torów, kolejne dwie – to kierunek Zgorzelec (uruchomiony będzie w połowie grudnia br.) i Lwówek Śląski. Ta trzecia linia jest czynna, ale dopiero wszystkie trzy razem stanowić będą istotny zastrzyk promocyjny. Łatwo sobie wyobrazić, że ktoś, kto najeździł się rowerem w Górach Izerskich i Szklarskiej Porębie i chce zwiedzić w podobny sposób Pogórze – okolice Wlenia i Lwówka może to zrobić bez przeszkód, jadąc razem z rowerem. Będzie wiedział, że jeśli nawet przeliczył się z siłami, to do hotelu może wrócić pociągiem. A przecież rozbudowujemy sieć ścieżek rowerowych w Jeleniej Górze i okolicach. To będzie zupełnie inna wizja takiej turystyki, niż dziś. O tym, że ta inicjatywa jest lokalnie trafiona w sedno świadczy obecność na naszym spotkaniu także wójtów gmin, do których JKM – póki co – nie dotrze – m.in. z Jeżowa Sudeckiego i Janowic Wielkich, żywotnie zainteresowanych sprawą. Wójt gminy Zgorzelec też przyjechał, widząc w tym pomyśle szanse na wzbogacenie wspólnej oferty.

- A Karpacz?
- Byli przedstawiciele samorządów Kowar i Karpacza. Ich sytuacja jest nieco inna. Jelenia Góra od pół roku przygotowuje tę sprawę. Przeprowadziliśmy w marcu br. badania potoków pasażerskich na liniach MZK. Wiemy, kto, kiedy i z jakimi biletami jeździ, jakie jest natężenie ruchu. Mamy gotową infrastrukturę (poza 5 przystankami) i czynne torowiska. Mamy istniejące dworce kolejowe, które relatywnie łatwo i niedrogo można przystosować do intensywnej recepcji podróżnych. Na linii Jelenia Góra – Karpacz przez Mysłakowice sporo trzeba zrobić, sam Karpacz przecież adaptuje budynek dworca na Muzeum Zabawek. Ale minister A. Massel niczego nie przekreśla. Stwierdził wprost, że Karpacz – jeśli chce uzyskać pomoc w rewitalizacji kolei musi przeprowadzić podobne prace jak Jelenia Góra, a także zorganizować system komunikacji wewnątrz miasta. Trudno sobie bowiem wyobrazić, że bez sprawnej komunikacji miejskiej ceniący wygody turysta przyjedzie pociągiem na stację kolejową położoną na skraju miasta i będzie szukał możliwości dojazdu do hotelu, położonego przy kościele Wang, ponad 5 km dalej. Ale – jak powiedział A. Massel – wszystko jest sprawą otwartą.

- I – ostatnie pytanie – dlaczego to ma trwać aż trzy lata?
- „To”, czyli uruchomienie JKM ma trwać TYLKO trzy lata. Przez pół roku Wojewódzkie Biuro Urbanistyczne przygotowywało cztery koncepcje uruchomienia linii JKM, a po analizie wszelkich aspektów wybrano jedną. Miasto w tym czasie badało potoki pasażerskie oraz analizowało miejsca, gdzie powinny powstawać przystanki. Póki co, nie ponosiliśmy kosztów projektów. Równolegle też kolejarze przebudowują i modernizują odcinek torów Piechowice – Szklarska Poręba. Udało się tak spleść wszelkie te działania, że możemy ubiegać się o środki zewnętrzne jeszcze w tej tzw. perspektywie finansowej. Będziemy drugą – po Wrocławiu – aglomeracją na Dolnym Śląsku, która ma gotowe projekty i całą zwartą koncepcję i może przystąpić do pierwszych faktycznych robót przygotowawczych już w przyszłym roku. Teraz jest czas projektów technicznych, nie zawsze prostych, bo niektóre przystanki, lokowane na wysokich nasypach będą musiały mieć windy dla niepełnosprawnych pasażerów. Trzeba też przebudować części torowiska w taki sposób, żeby z trzech nitek ograniczyć je do dwóch. To wymaga i czasu, i pieniędzy, ale wszystko jest możliwe. I – co najważniejsze – okazuje się – że każda strona – samorządy lokalne, Urząd Marszałkowski, kolejarze i każdy, kto jest w to zaangażowany, widzi w tym także swój własny interes.

Artykuł sponsorowany

Czytaj również

Copyright © 2002-2018 Highlander's Group