Piątek, 17 września
Imieniny: Justyny, Franciszka, Roberta
Czytających: 4950
Zalogowanych: 7
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Jelenia Góra: Co z Marysieńką?

Poniedziałek, 5 sierpnia 2019, 6:02
Aktualizacja: Wtorek, 6 sierpnia 2019, 9:20
Autor: Stanisław Firszt
Jelenia Góra: Co z Marysieńką?
Mała etykieta wody Marysieńka z lat 90. XX wieku/fot. Archiwum Muzeum Przyrodniczego
Fot. Archiwum S. Firszta
Picie wody mineralnej o właściwościach leczniczych z naturalnych źródeł w Cieplicach ma przynajmniej 850 lat tradycji. Dzięki temu, a także istniejącemu tutaj, przynajmniej od XIII wieku, kąpielisku na bazie gorących źródeł (ok.87°C), osada z czasem stała się znanym i popularnym uzdrowiskiem, a w XIX wieku nawet sławnym kurortem.

Miejscowe wody mineralne nie były stosowane tylko na miejscu, ale kuracjusze i liczni turyści zabierali je ze sobą w odpowiednich glinianych pojemnikach lub szklanych butelkach, aby kontynuować kurację w swoim miejscu zamieszkania. Takie praktyki stosowano do drugiej połowy XIX wieku. Na przełomie XIX i XX wieku, w Cieplicach powstały i funkcjonowały rozlewnie wody butelkowanej.

Swoje źródło posiadał hrabia Fryderyk Schaffgotsch. Rozlewnię umiejscowiono w budynku, tzw. Czerwonego Domu, przy ujęciu wody, zwanym Ludwig's Quelle. Funkcjonowała ona od przełomu XIX i XX wieku do lat 40.XX wieku. Butelki miały na ściance wytłoczony w formie napis "Warmbrunn. Ludwig's Quelle". Sporo butelek z tych czasów "walało" się później po polskiej rozlewni wody "Marysieńka" i szkoda, że nikt nie próbował nawet ich zachować i zabezpieczyć.

W Cieplicach do 1945 roku funkcjonowały także inne rozlewnie miejscowej wody, o czym świadczą wytłoczone na nich napisy: "Warmbrunner Mineralwasserfabrik. Unverkäuflich", "Warmbrunner Mineralwasserfabrik. C.W. Unverkäuflich", czy "J.R. Dierschke.Mineralwasserfabrik Warmbrunn". W pobliskim Malinniku, swoją rozlewnię butekowanej wody posiadał właściciel fabryki maszyn papierniczych, Eugen Füllner.

Po wojnie rozlewnie wody mineralnej nadal funkcjonowały, tak w Uzdrowisku Cieplice, jak i przy Fabryce Maszyn Papierniczych. Z czasem wszystko zaczęło podupadać, a że nic się wówczas nie opłacało, kolejne rozlewnie zamykano. W Uzdrowisku, na bazie dawnego Ludwig's Quelle, rozlewano wodę "Marysieńka". Jej nazwa wzięła się na pamiątkę pobytu w Cieplicach polskiej królowej, Marii Kazimiery Sobieskiej, w 2 poł. XVII wieku. Tak naprawdę, w tamtych czasach źródła Ludwika jeszcze nie było, bowiem wywiercono go dopiero w połowie XIX wieku.

Uzdrowisko Cieplice wychodząc z założenia, że przeznaczone jest tylko do działalności leczniczej i w związku z tym nie powinno zajmować się butelkowaniem i handlem wodą mineralną, także zaprzestało butelkowania wody. W tę cześć działalności prawie nie inwestowano, a stare poniemieckie maszyny coraz bardziej szwankowały. Kiedy jeszcze działała rozlewnia, próbowano tak, jak umiano reklamować wodę "Marysieńka", jak i jej walory smakowo – lecznicze. Robiono to jeszcze w latach 60. i 70. XX wieku. Na etykietach z tamtych czasów można wyczytać: "Mineralna woda stołowa, orzeźwia, wzmaga apetyt, ułatwia trawienie, przyspiesza przemianę materii".

W czasie wielkiego kryzysu lat 80. i 90. XX wieku źródło nr 1 "Marysieńka" i rozlewnię oddano w dzierżawę kolejnym właścicielom. Wodę w szklanych, kapslowanych butelkach o pojemności 0,33 l. a także w dużych plastikowych, 1,5 l. butelkach rozprowadzano prawie po całej Polsce, a szczególnie po Dolnym Śląsku.

Woda "Marysieńka" była marką rozpoznawalną i cieszyła się dużym powodzeniem. Produkowano ją do końca lat 90.XX wieku. Później wszystko się skończyło.

W latach 90.XX wieku sprzedawano ją jako "Wodę mineralną", "Mineralną wodę leczniczą niegazowaną" i "Leczniczą wodę mineralną gazowaną". Na nalepkach oprócz loga Uzdrowiska umieszczono wizerunek królowej Marii Kazimiery, a także skład i działanie samej wody: "oczyszcza i dezynfekuje nerki, zapobiega próchnicy zębów i osteoporozie". Zawsze podkreślano, że jest "Unikalna w skali kraju".

Przy prowadzeniu działań reklamowych nie ustrzeżono się od błędów historycznych i merytorycznych. Oto na etykietkach naklejanych na małe, szklane butelki napisano: "Miękka fluorkowo – krzemowa woda ze starego Zdroju Cieplice, stosowana leczniczo już w XII wieku przez zakon cystersów. Wydobywana jest ze skalnej studni na wysokości 347 m. n.p.m." Zgodnie z prawdą, woda mogła być stosowana już w XII wieku przez zakon cystersów i prawdopodobnie wcześniej, ale nie w Cieplicach, bowiem zakonnicy przybyli tutaj dopiero na początku wieku XV za sprawą Gotsche II Schoffa.

Cała sprawa z butelkowaniem i sprzedażą wody mineralnej z najstarszego polskiego źródła leczniczego (woda z najstarszego źródła nigdy nie była butelkowana, co innego najstarsze uzdrowisko, a co innego najstarsze źródło w Uzdrowisku) poświadcza tylko sposób naszego rozumowania i indolencji w sprawach handlowych. Cały świat na tego typu źródłach robi przysłowiowe "kokosy", tworząc własną, jedyną i rozpoznawalną w świecie markę sprzedając swój "złoty towar" wszędzie, gdzie się tylko da. Tylko nam się nic nie opłaca.

Poczekamy, aż może się coś zmieni w tej materii i otworzą się nam oczy, bo jak nie, to inni zrobią za nas na tym dobry interes. Tymczasem przypomnijmy sobie jak to było, kiedy w sklepach na półkach z wodą mineralną królowała u nas "Marysieńka".

Twoja reakcja na artykuł?

19
32%
Cieszy
0
0%
Hahaha
1
2%
Nudzi
28
47%
Smuci
4
7%
Złości
7
12%
Przeraża

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (22) Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2021 Highlander's Group