Polub Jelonkę:
Czytaj także: Wałbrzych Świdnica
Sobota, 11 kwietnia
Imieniny: Filipa, Leona
Czytających: 16497
Zalogowanych: 56
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

JELENIA GÓRA: Bajeczna rozrywka po pracy. W teatrze

Wtorek, 19 października 2010, 8:05
Aktualizacja: 8:55
Autor: Agrafka
JELENIA GÓRA: Bajeczna rozrywka po pracy. W teatrze
Fot. Archiuwm
„Biznes” w reżyserii Jerzego Bończaka w wykonaniu stołecznego Teatru Bajka wystawiany gościnnie na deskach Teatru im. Norwida zaoferował jeleniogórskim widzom rozrywkę, czyli to, czego pragną po ciężkim dniu pracy.

Za treść przedstawienia „Biznes” (Business Affairs) w przekładzie Elżbiety Woźniak, opartego na farsowym schemacie tradycji angielskiej i napisanego z wyczuciem prawideł sceny, odpowiedzialny jest brytyjski duet scenarzystów - John T. Chapman i Jeremy Lloyd, spod ręki których wyszedł tekst, będący podstawą absurdalnego sitcomu wojennego BBC1 „Allo! Allo!”.

Fabuła jest niezwykle prosta. Rzecz ma miejsce w apartamencie londyńskiego hotelu z widokiem na Big Bena. Przy drinkach oraz towarzystwie pięknych pań, ma się spotkać czterech biznesmenów. Zafrasowany Stanley Bigley (Marcin Troński jako niezwykle wierny żonkoś, który w końcu ulega pokusie seksualnej) i niezgułowaty księgowy Norman Harris (Jerzy Bończak grając fajtłapę dominuje na scenie, gdy przemienia się w Casanovę pod wpływem alkoholu), dwaj przedsiębiorcy z Yorkshire chcą dobrze sprzedać podupadającą firmę przewozową. Znajdują kontrahentów w osobach dwóch biznesmenów-obcokrajowców: Kurta Hoffmana (Michał Milowicz bez nadmiaru w gestach nie ulega nadwyrazistości) z Niemiec i bawidamka Svena Uberga (Karol Strasburger łączy w sobie zawodowstwo z długowieczną wspaniałą aparycją sceniczną) ze Szwecji. Za sprzedaż 30 ciężarówek zaangażowane są duże pieniądze.

Wedle życzenia obcokrajowców-nabywców, angielscy właściciele firmy sprowadzają do wynajętego hotelu dwie panie z agencji towarzyskiej. Ale zanim pojawiają się damy do towarzystwa, do apartamentu przybywają całkiem niezapowiedzianie Hilda Bigley (Anna Korcz, która zastąpiła Elżbietę Zającównę) i Rose Harris (Magdlena Wójcik), czyli żony obu gospodarzy wieczoru. Chcą życzyć im szczęścia i przez pomyłkę zostają wzięte za panie na telefon. Od tej chwili zaczynają się przebieranki i slapstikowe spiętrzenia zdarzeń.

Żony zdążające do wielce zaskakującego happy endu w rezultacie odkrywają w sobie pokłady seksapilu, pozwalają sobie na udawanie pań lekkich obyczajów i przemieniają się z układnych, choć znudzonych już małżeństwem kur domowych w nieco nieporadne wampy. A że przyzwyczaiły się do wygodnego życia i zależy im na sprzedaży upadającej firmy, mając szansę wpłynąć na kontrahentów, chętnie z tego korzystają i spełniają swe fantazje erotyczne. Ich mężowie natomiast są świadkami tego upadku moralnego. Tymczasem do hotelu docierają spóźnione prawdziwe panienki z agencji towarzyskiej: blondwłosa Valerie (subtelnie i z pełną gracją zagrana przez Julię Kołakowską) i brunetka Sabrina (ponętna Andżelika Piechowiak paraduje w czerwonym lateksowym kombinezonie i czarnych kozakach z pejczem), które wciągają do zabawy również zdesperowanych sprzedawców.

„Biznes” posługuje się prawie wyłącznie komizmem sytuacyjnym i błazeńskimi przejaskrawieniami. Spektakl utrzymany w zawrotnym tempie, pełen zbiegów okoliczności i nieprawdopodobnych powikłań, kroczy w końcu do logicznego finału.

Na szczęście Jerzemu Bończakowi przy realizacji farsowej opowiastki połączonej z erotyczną anegdotą udało się ustrzec frywolności i trywialności. I nie ma tu miejsca na wulgaryzm i zbędną dosłowność. Są za to subtelne językowe żarty i zaskakujące pointy. Bo rzeczywiście pomysłów na miny i gesty jest tutaj sporo i są to pomysły bardzo trafione. Portrety bohaterów narysowane lekką kreską zostały świetnie zilustrowane przez grających aktorów, którzy obdarzyli swe postacie podwójną naturą.

Z pewnością osoby, które przyszły podziwiać pełne finezji kostiumy zaprojektowane przez Macieja Zienia nie były zawiedzone. We wpasowanej w klimat, oszczędnej, ale wyczerpującej scenografii Marka Chowańca i muzyką Małgorzaty Małaszko-Stasiewicz, „Biznes”, choć nie przystaje do naszej rzeczywistości, pozwolił widzom na chwilę zapomnieć o troskach dnia codziennego i poświęcić tylko sobie te kilkadziesiąt minut śmiechu.

Sonda

Czy popierasz imprezy biegowe w Jeleniej Górze?

Oddanych
głosów
234
Tak - świetny pomysł
61%
Nie - za duże utrudnienia dla mieszkańców
27%
Nie mam zdania
12%
 
Głos ulicy
Do dziś lubię marchewkę – przypomina mi dzieciństwo
 
Warto wiedzieć
Dlaczego „tanie auto” często wychodzi drożej? Pułapki branży moto
 
Rozmowy Jelonki
Harcerstwo bez telefonów. „Pokazujemy dzieciom, że prawdziwe życie jest poza ekranem”
 
112
Zderzenie dwóch taksówek
 
112
Chwila nieuwagi i...karambol gotowy
 
112
Ciągnik złapał "kapcia" przy rondzie
 
Aktualności
Hołd ofiarom katastrofy smoleńskiej
Copyright © 2002-2026 Highlander's Group