• Sobota, 16 listopada 2019
  • Godz. 21:54
  • Imieniny: Edmunda, Gertrudy, Marii
  • Czytających: 6544
  • Zalogowanych: 12
  • Niezalogowany | Zaloguj | Rejestracja

„Zakała” zachwyciła publikę. Po premierze w Teatrze im. Norwida

Wiadomości: JELENIA GÓRA
Poniedziałek, 21 maja 2012, 7:12
Aktualizacja: Wtorek, 22 maja 2012, 9:04
Autor: Petr
Fot. Teatr im. Norwida
Do czego zdolni są dwaj mężczyźni, którzy za wszelką cenę pragną osiągnąć swój cel? Pigon i Ralf z kryminalnej komedii Francisa Vebera – która zainspirowała Stefana Szaciłowskiego do stworzenia „Zakały” wystawionej wczoraj na scenie Teatru im. C. K. Norwida w Jeleniej Górze pokazują, że do wszystkiego. Choćby trzeba było poświęcić życie.

Francja. Przed sądem w bliżej nieokreślonym mieście ma stanąć świadek koronny zeznający w sprawie przeciwko bossom przestępczego świata. Ponieważ o procesie głośno jest w całym kraju skupia on uwagę wszystkich mediów. Każdy z wydawców pragnie mieć z niego możliwie najlepszy materiał, a każdy fotoreporter dobre zdjęcia - w tym także Francois Pigon, ulubiony bohater Vebera, który otrzymał zlecenie wykonania kilku fotografii świadka.

Na pozór – sytuacja klarowna, z którą niejeden fotograf miał do czynienia wielokrotnie. Sęk jednak w tym, że po pierwsze: Pigon to życiowy nieudacznik, który korzystając ze służbowego wyjazdu chce odzyskać żonę, która odeszła od niego ze swoim psychoterapeutą, po drugie: w hotelu naprzeciwko sądu, gdzie zamieszkał Pigon zjawia się Ralf Milan, płatny zabójca, który ma usunąć niewygodnego świadka jeszcze przed rozpoczęciem procesu.

Jak się okazuje, pokoje Pigona i Ralfa dzielą tylko drzwi zamknięte na klucz. Obaj bohaterowie są tak samo zdeterminowani, aby wykonać swoje zadanie – Pigon na wszystkie sposoby stara się skłonić ukochaną do powrotu (próbuje nawet popełnić samobójstwo), z kolei Milan... wiadomo. Nie jest trudno się domyślić, że otwarcie wspomnianych drzwi wywołuje serię zabawnych, czy może raczej śmieszno-strasznych pomyłek i sytuacji, powodujących salwy gromkiego śmiechu wśród publiczności.

W sztuce Szaciłowskiego, w której podobnie jak u Vebera inteligentny humor co rusz miesza się z absurdem i groteską pierwsze skrzypce grają Piotr Konieczyński i Jarosław Góral. Wtórują im Jacek Grondowy, Robert Dudzik, Magdalena Kępińska i Marek Prażanowski (gościnnie). Jak wypadają na scenie? Żywo, dynamicznie, realistycznie, swoim aktorstwem zaskakując i bawiąc widza. Ale nie tylko.

Dzięki mistrzowskiej reżyserii i kreacji postaci „Zakała” daje nam również wiele do myślenia o nas samych w sytuacjach, w których jesteśmy gotowi postąpić niemal makiawelicznie. Iść po trupach do celu, którego pragniemy ponad wszystko czasami ze względów sercowych czy ideowych, innym zaś razem z powodów finansowych. Słowem, ze względów typowo ludzkich, jak ludzka jest „Zakała” Szaciłowskiego.

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (7) Dodaj komentarz

~BOR 21-05-2012 7:53
Fajny spektakl ,aktorzy mogli sie wykazać!! brakowało na jeleniogórskiej scenie takiej lekkiej twórczości, przyjemnej dla oglądania a zarazem z przesłaniem :) BRAWO !!!
~ 21-05-2012 9:00
Naprawdę dobrze zagrane. Przyjemnie w oglądaniu. Pan Piotr K. rewelacja. Pan Jarosław G. super- Razem genialny duet na scenie. Z przyjemnością obejrzę to jeszcze raz
~KojaII 21-05-2012 9:06
Nareszcie sztuka, którą z przyjemnością się oglądało! Gratulacje dla reżysera i aktorów - oby tak dalej!
~ 21-05-2012 9:44
bardzo wesoło i zabawnie- genialnie zagrane-pozdrawiam aktorów:)
~ 21-05-2012 13:08
spektakl na wysokim poziomie. Chylę czoła Piotrowi za genialną pracę.
~Widz 21-05-2012 13:10
Duet aktorski Konieczyński-Góral trzyma całość. Oboje tworzą wyraziste, nomen omen: krwiste, i przekonujące postacie. Ralf Milan - zamknięty w sobie mruk, owładnięty obsesją wyrównania krzywd, ale na swój sposób nieszczęśliwy. Zawodowy fotograf Francois Pignon cały "na zewnątrz", gadatliwy, ale przebiegły i cynicznie bezwzględny. Dopełniają się na zasadzie idealnego kontrastu.
~mkamiński 21-05-2012 19:18
Spektakl wydał mi się przyjemny i choć z rzadka uśmiecham się na komediach, to uważam, że tym razem całkowicie zasadne są momenty beztroskiego śmiechu i przez to przedstawienie osiąga swój cel. Nawet jeśli reżyser nie stworzył przesadnie subtelnych żartów sytuacyjnych, to zgadzam się, że nasi aktorzy wycisnęli z nich wszystek walor komediowy. I to chyba sekret tego przedstawienia: stoi ono dobrze do ról dobranymi aktorami i sympatia widza dla tego spektaklu rodzi się już z ich pojawieniem się na scenie. Akcja mimo pewnej schematyczności dość wartka i może wciągnąć widza; wrażenie dopełnia pomysłowa scenografia. Warto zobaczyć. Miłosz Kamiński

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2019 Highlander's Group