Piątek, 19 lipca
Imieniny: Marcina, Wincentego
Czytających: 10063
Zalogowanych: 69
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Mysłakowice: Zabójstwo zakończyło gehennę rodziny?

Wtorek, 6 listopada 2018, 6:23
Aktualizacja: Środa, 7 listopada 2018, 6:55
Autor: Angelika Grzywacz– Dudek
Mysłakowice: Zabójstwo zakończyło gehennę rodziny?
W tym lasku zakopany został Stanisław K.
Fot. Użyczone/ Czytelnik
Na dzisiaj (06.11) zaplanowane jest posiedzenie jeleniogórskiego Sądu Okręgowego w sprawie aresztu dla Andrzeja K. z Mysłakowic, który w kwietniu 2015 roku zabił, a następnie zakopał swojego ojca w okolicznym lasku. Sąd I instancji odrzucił wniosek prokuratury o tymczasowe aresztowanie argumentując, że Andrzej K. miał działać w ramach przekroczenia granic obrony koniecznej. Sprawcy bronią także okoliczni mieszkańcy, którzy twierdzą, że zamordowany Stanisław K. był katem całej rodziny, nad którą znęcał się latami.

Jak już pisaliśmy, w ostatnim czasie wyszła na jaw sprawa zabójstwa, do którego doszło w kwietniu 2015 roku w Mysłakowicach. Od tego roku Stanisław K. był uznany za „zaginionego”. W ostatnich dniach października br., kiedy syn Stanisława K. został wezwany na komendę w sprawie poszukiwań ojca, nie wytrzymał i wyjawił prawdę.

- Po wyjawieniu policji całej prawdy Andrzej powiedział nam, że to za bardzo już mu ciążyło, że musiał się przyznać – mówi pan Daniel (imię zostało zmienione), sąsiad sprawcy. – I kiedy policjanci pytali go, czy nie wie co się dzieje z ojcem, przyznał się, że go zabił i zakopał. Opowiedział o tym, jak wrócił z pracy i zobaczył jak ojciec w pijanym widzie kolejny raz bije matkę drewnianym klockiem przeznaczonym do palenia w piecu. Wtedy nie wytrzymał i tym samym klockiem uderzył ojca. Kiedy zobaczył, że go zabił, był w szoku. Po zmierzchu wykopał dół w lasku nieopodal i przeniósł ciało, po czym zakopał – dodaje pan Daniel.

Inni sąsiedzi (nie chcą podawać swoich danych) opowiadają o gehennie rodziny, która trwała latami.

- Stanisław K. całe życie pił i znęcał się nad rodziną. Dzieci z tego domu zawsze chodziły posiniaczone, nie mówiąc już o żonie – mówią. – Jeden syn się wyprowadził z domu do Brata Alberta, córka uciekła i nie chciała utrzymywać kontaktu z tą rodziną. W mieszkaniu została żona tego człowieka i młodszy syn Andrzej. Około 10 lat temu Stanisław K. został skazany za znęcanie się nad rodziną. Od tego czasu już nie wychodził z domu. Nie pracował. Był utrzymywany przez żonę, która jak nie mogła znaleźć dorywczej pracy, to jeździła na jagody i sprzedawała je by mieć na życie. Andrzej pracował w piekarni. To żona zmuszana siłą kupowała alkohol temu człowiekowi. Nie umiała mu się przeciwstawić. Była zastraszona. To kobieta drobnej postury z lękiem w oczach. Żeby zrozumieć co działo się w tym domu, trzeba ją po prostu zobaczyć – mówią sąsiedzi.

W Mysłakowicach nikt nie potępia Andrzeja K. Na pytanie, czy powinien zostać tymczasowo aresztowany, mieszkańcy odpowiadają, że nie.

- On już dostał karę żyjąc z takim ojcem, teraz sam przyznał się do winy – mówią sąsiedzi. – Wtedy działał w afekcie, bronił matki. Chyba każdy z nas by nie wytrzymał widząc jak kat kolejny raz bezwzględnie torturuje drobną kobietę, która nie miała żadnych szans, by się bronić. A potem widocznie się przestraszył, że tego nie zgłosił. Bał się konsekwencji, tego, że nikt mu ni uwierzy, że to on i jego matka byli ofiarami tego człowieka przez wiele lat. Nikt nie mówi, że dobrze zrobił, ale wszyscy w duchu myślą, że w końcu ta rodzina będzie miała spokój. To spokojny, dobry chłopak. U nas nikt się go nie boi – dodają.

Andrzej K. został zatrzymany 23 października br. Po doprowadzeniu go do Prokuratury Rejonowej w Jeleniej Górze, mężczyźnie przedstawiono zarzut zabójstwa. Jak informuje rzecznik prokuratury, przyznał się on do winy i złożył wyjaśnienia. Następnie pod nadzorem prokuratora przeprowadzono oględziny w miejscu zamieszkania Andrzeja K., gdzie doszło do zbrodni. Przeprowadzono także eksperyment procesowy z jego udziałem, w trakcie którego wskazał on miejsce ukrycia zwłok ojca. Szczątki poddano oględzinom przez biegłego lekarza z zakresu medycyny sądowej, a następnie zabezpieczono i przetransportowano do Zakładu Medycyny Sądowej we Wrocławiu, gdzie w dniu 29 października 2018 roku przeprowadzono oględziny. Biegły ujawnił między innymi obrażenia okolic głowy, które były najprawdopodobniej przyczyną zgonu.
|
- Po przeprowadzeniu czynności procesowych z podejrzanym, 24 października roku Prokuratura Rejonowa w Jeleniej Górze skierowała do miejscowego Sądu Rejonowego wniosek o tymczasowe aresztowanie Andrzeja K. – informuje Tomasz Czułowski, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Jeleniej Górze. - Sąd nie uwzględnił wniosku i nie zastosował aresztu, ani żadnych innych środków zapobiegawczych. Zdaniem sądu, nie zachodzi obawa, że podejrzany będzie utrudniał śledztwo. Ponadto według sądu, Andrzej K. miał działać w ramach przekroczenia granic obrony koniecznej, w związku z awanturą domową, w trakcie której miało dojść do popełnienia przez niego zabójstwa. Prokuratura Rejonowa w Jeleniej Górze nie zgadza się z takim rozstrzygnięciem sądu i skierowała w tej sprawie zażalenie do Sądu Okręgowego w Jeleniej Górze domagając się aresztowania podejrzanego. Aktualnie oczekujemy na rozpoznanie złożonego środka odwoławczego – dodaje prokurator T. Czułowski.

Za zabójstwo grozi od ośmiu lat, do dożywotniego pozbawienia wolności.

Twoja reakcja na artykuł?

7
7%
Cieszy
0
0%
Hahaha
2
2%
Nudzi
67
66%
Smuci
3
3%
Złości
23
23%
Przeraża

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (27)

SKOMENTUJ
Tylko zalogowani użytkownicy mogą komentować ten artykuł. Zaloguj się.

Czytaj również

Sonda

Czy często chodzę w góry?

Oddanych
głosów
387
Często
16%
Czasami
23%
Rzadko
18%
Bardzo rzadko
19%
Wcale
24%
 
Głos ulicy
Czy Teatry Uliczne w tym roku się podobały?
 
Warto wiedzieć
Jak Kościół zdobył swój majątek?
 
Rozmowy Jelonki
Mam nadzieję, że telefon wkrótce zadzwoni
 
Kryminał
Zderzenie przy wylocie na Zgorzelec
 
112
Wypadek na Mickiewicza
 
Ciekawe miejsca
Legendarny listonosz w Karkonoszach!
 
Kultura
Teatry Uliczne – niedziela, wideorelacja
Copyright © 2002-2024 Highlander's Group