Sobota, 8 sierpnia
Imieniny: Cypriana, Dominika
Czytających: 2409
Zalogowanych: 0
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Zabójcza cisza w rynku

Wiadomości: JELENIA GÓRA
Sobota, 16 maja 2009, 7:46
Aktualizacja: Poniedziałek, 18 maja 2009, 20:18
Autor: TEJO
Podcienia tętniły życiem w dawnych latach. Dziś daleko im do tamtych obrazów.
Fot. TEJO
Plac Ratuszowy żyje pozornie: przechodzą nim ludzie, jeleniogórzanie mieszkają w kamieniczkach z podcieniami. Działają restauracje, galerie, bary. Jest nawet najstarsza w stolicy Karkonoszy pizzeria pamiętająca epokę późnego Gierka. Ale w centralnym punkcie Jeleniej Góry nie bije prawdziwy puls życia miejskiego, który jest wyczuwalny w rynkach innych, nawet mniejszych, ośrodków.

Rynek to zalążek miasta. Miejsce, w którym de facto narodził się cały organizm: bo to tu przez wieki skupiało się życie społeczne i handlowe. Tu sprzedawano towary, tu bogacono się, dzięki czemu Jelenia Góra mogła rozszerzać swój stan na coraz to szersze kręgi łąk i nieużytków, wzgórz i pagórków. Paradoksalnie: kiedy już miasto rozwinęło się, rynek przestawał być potrzebny. Zlikwidowano targowisko, które – ze straganami i budami – nie pasowało do wielkomiejskości. Po 1945 roku śmiercią naturalną obumierały hotele i restauracje, a to z winy upaństwowienia i zabijania prywatnej inicjatywy, której coraz bardziej kruche ręce nie mogły sprzeciwić się postępującej kolektywizacji.

Jeleniogórski rynek przeszedł nie tylko rewolucję ustrojową, lecz także jakościową. Przedwojenny plac Ratuszowy (Markt) był centrum życia towarzyskiego, społecznego, handlowego i politycznego (ratusz) Jeleniej Góry. W kamieniczkach z podcieniami było kilkadziesiąt różnych lokali – od tanich barów przysklepowych, poprzez piwiarnie, winiarnie, cukiernie do luksusowych restauracji. Urządzono też hotele. W pewnym okresie działało ich tu co najmniej sześć. Był bank, towarzystwo kupieckie, sklepy, domy handlowe, a nawet kino Welt Panorama, które w latach 30-tych mieściło się w jednej z kamienic w Podcieniach Maślanych. Najbardziej bogatą w zdobienia była kamienica z zajazdem Pod Złotym Mieczem (Goldenes Schwert), a jedną z najstarszych – ta mieszcząca hotel i restaurację Pod Białym Rumakiem (Zum Weissen Ross) w zachodniej pierzei Rynku. Pochodziła z 1637 roku, na co wskazywał istniejący tam do czasów wyburzeń gmerk z datą. Nie zachował się do dziś.

Nie zachował się, bo resztkę dawnego rynkowego splendoru zburzono planem modernizacji jeleniogórskiego starego miasta: już i tak zmęczonym czasem i zaniedbaniami kamieniczkom nie dano szansy na remonty: w większości zostały one wyburzone i zastąpione ersatzami o zbliżonych fasadach, ale zupełnie odmiennych funkcjach. Z wnętrzami zaprojektowanymi według ascetycznych standardów komunizmu wojennego, wypieszczonego przez architektów epoki Władysława Gomułki. Tak jak proponował on zastąpienie cytryn kapustą kwaszoną, bo ma więcej witaminy C, tak rynek postawiony od nowa w tamtych czasach jest beznadziejnym opakowaniem zastępczym równie lichego produktu „zabytkopodobnego”.

Przed 1945 rokiem, kiedy rynek „tętnił” życiem miasta, mieszkało tu niewielu lokatorów. Większość lokali była zajęta na potrzeby handlu lub usług. Mieszkania znajdowały się najczęściej od strony podwórek. Zresztą miejski gwar tamtej epoki był nieporównywalny do dzisiejszego. Nieporównywalne były też wymagania społeczeństwa. Głośna sztuka ulicy była dopiero w powijakach, a o koncertach z ogłuszającymi decybelami nawet nie myślano. Takie jednak produkty pop-kultury przyniosła nam współczesność i rozwój cywilizacyjny człowieka, któremu – aby go kulturalnie usatysfakcjonować – przestały wystarczać filharmonie, teatry, czy też specjalnie do tego przeznaczone amfiteatry. Zaczęła się jego ekspansja w przestrzeń miejską. I trudno mieć o to do kogokolwiek pretensje. Chyba że lansuje się modny ostatnio styl słuchania łoskotu i dudnienia muzycznej młockarni z własnego pokoju przy otwartym na oścież oknie. Oczywiście w samym centrum miasta.

Konflikt, który wybuchł rok temu przy okazji studenckiego święta, kiedy to mieszkańcy podali żaków do sądu, bo zakłócono ciszę nocną, wybuchł niczym korek wstrząsanego przez kilka lat szampana. Trudno nie zrozumieć racji obydwu stron: lokatorzy mieszkający w Rynku mają prawo do odpoczynku w ciszy, zwłaszcza po godz. 22. Z kolei studentom nie można odmówić prawa do zabawy w centrum miasta z akademickimi ciągotkami. Sprawę umorzono. W tym roku protestów nie było, ale nie było też entuzjazmu wśród „placowiczów” patrzących spode łba na żaków. Nie brakuje takich, którzy najchętniej pogoniliby studentów czym dalej od ratusza, tym lepiej.

Juwenalia odbyły się: było głośno. Ale czy to coś zmieni? Czy dzięki imprezom z decybelami Rynek rzeczywiście ożyje? Czy będzie to tylko nagłośniona próba zastąpienia prawdziwego tętna miasta, które jest w ścisłym centrum Jeleniej Góry słabo wyczuwalne? Nie brakuje też głosów, że to mieszkańcy są wszystkiemu winni, bo wszystko im przeszkadza. Ale jeśli nawet miasto wykwateruje lokatorów z placu Ratuszowego do spokojnych dzielnic (to jest nierealne), sytuacja zostanie uzdrowiona? Dziś Rynek po godz. 17 zaczyna powoli zamierać. Ratują go długie wiosenne i letnie wieczory i możliwość wypicia piwa pod parasolem. Wieczorami robi się potworna pustka niczym w miasteczku z powieści Stevena Kinga. I ta pustka, w głębokim znaczeniu tego słowa, trwa mimo okazjonalnych imprez, których przecież na starówce nie jest tak mało.

Jak ożywić Rynek? Wrócić do dawnych tradycji handlowych we współczesnym wydaniu. Może postawić w jego części stylizowane stragany i umożliwić – choćby za niewielką opłatą placową – handel kapustą kwaszoną i majtkami w cywilizowanych warunkach, a nie na rozkładanych łóżkach polowych. Nie wierzę, że miasta nie stać na taki gest. Historia pokazała, że póki na placu Ratuszowym kwitł handel, póty miasto sięgało prosperity. Widać to zresztą i dziś przy okazji jarmarku staroci, który raz do roku przez trzy dni daje zarobić i restauratorom, i pobliskim hotelarzom, i właścicielom sklepów na trakcie śródmiejskim. Dlaczego podobnych imprez – niekoniecznie związanych ze starociami – nie organizuje się częściej? Choćby raz w miesiącu? Chlubnym wyjątkiem są targi Tourtec. Szkoda, że tylko dwudniowe. Że można rynek ożywić pokazuje choćby kiosk w tramwaju, który stał się w ciągu trzech lat rozpoznawalnym symbolem placu Ratuszowego. Oby takich było jak najwięcej.

„Jak z rynku uczynić serce miasta?” – to tytuł kolejnej debaty w ramach Obserwatorium Karkonoskiego, która odbędzie się w najbliższy czwartek, 21 maja, o godz. 18 w BWA. Gośćmi Biura Wystaw Artystycznych będą: Olga Danko i Katarzyna Młodawska. Wprowadzenie i moderacja - Andrzej Więckowski.

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (36) Dodaj komentarz

~kmam 16-05-2009 8:17
Chyba że lansuje się modny ostatnio styl słuchania łoskotu i dudnienia muzycznej młockarni z własnego pokoju przy otwartym na oścież oknie. Oczywiście w samym centrum miasta. Idealnym przykładem tego jest słuchacz (?!) muzyki przy ulicy Długiej w budynku naprzeciwko poczty i cukierni. Nie jestem lokatorem tego budynku, czasem tylko tamtędy przechodzę, lub robię tam zakupy, ale hałas dochodzący z tego otwartego okna jest bardziej dokuczliwy niż z tytułu imprez na Rynku (Placu Ratuszowym). Co na to SM i Policja?
kazimierzp 16-05-2009 8:37
Po zniszczeniu zabytkowych kamieniczek i wybudowaniu ich atrap w latach sześćdziesiatych budynki te malowane były na biało, bo zgodnie ze "sztuką konserwatorską" nie wolno było "maskować" poprzez kolory ich niezabytkowości! Do tych "atrap" wybudowanych jako mieszkania komunalne, a o standardzie jak w ówczesnych blokach na Zabobrzu wprowadzono rodziny z "listy". Centralnym punktem placu był ratusz wokół którego koncentrowało się (w godzinach jego pracy) życie. Dopiero na początku lat dziewięćdziesiątych wprowadzono fortelem kolor i budynki stały się ciekawsze i przyjemniejsze w wyglądzie. Lokali handlowych praktycznie nie było, a te co tu działały ledwo wiązały koniec z końcem. Część z nich przekształciło się w restauracje! Kiedy pod koniec lat dziewięćdziesiątych ogłoszono konkurs na stałe stragany mające ożywić płytę placu zaprotestowali ówcześni radni - oni uważali że plac jest takim miejscem gdzie nie powinno być handlu! Stałe stoiska handlowe nie powstały, ale udało się (fortelem) wprowadzić ogródki piwne i są one tak naprawdę jedynym elementem okresowo ożywiającym plac! Z którymi to ogródkami co i raz walczyli i walczą niektórzy radni i tzw. "opinia publiczna"! Czy bez wysiedlenia części budynków i wprowadzenia w nich funkcji hotelowej i handlowej uda się ożywić plac Ratuszowy i zrobic z niego RYNEK!? Nie! Czy byłaby zgoda społeczna na poniesienie przez miasto ogromnych kosztów takiej operacji! Wśród części mieszkańców może tak, ale władze które by taką operację wykonały spotkałoby potępienie i sprawa w prokuraturze o marnotrastwo społecznych środków! Tak jak do dzisiaj są różne ataki na ówczesne Zarządy Miasta za przekształcenie w latach 1994-96 zrujnowanego budynku komunalnego w dom handlowy zwany "Domem Dziecka" - są to ataki nawet tych którzy wtedy głosowali za finansowym zaangażowaniem się miasta! Ciekaw jestem głosów na spotkaniu 21 maja i jakie odkrywcze pomysły wtedy usłyszymy?!?
~galla 16-05-2009 9:18
teraz tez tetni zyciem ale pijackim te ogrodki piwne dodaja takiego kolorytu rynkowi a te zapijaczone gebusie popijajace piwo toz to sam urok czar i powab i wrazenia dla turystow niezapomniane i ci go...le ze swoim tandetnym towarem za ktory placic kaza sobie slone ceny ale coz wlodarze tego miasta nie maja pomyslu na to miejsce i malo ze w miejscu publicznym na oczach mlodziezy chla sie to jeszcze z blogoslawienstwem ratusza a gdzie ustawa o zakazie picia w miejscach publicznych chyba ze plac ratuszowy nie jest takim miejscem
~w13 16-05-2009 10:20
niby nic sie nie daq zrobic jak zwykle ale mysle ze jest kilka spozobow by szybko cos zmienic..1.po pierwsze zmienic oswietlenie bo to obecne to nocna tragedia lampy sa male i ciemne ..na rynku ma byc jasno i bedzie bezpiecznie 2.wprowadzic staly punkt strazy miejskiej/policji /tak jak w krakowie 3. sprzatac rynek takze w niedziele by nie lataly po nim smieci 4. wprowadzic na rynek stragany z kwiatami jak na placu solnym/ ale bez zadnej oplaty za dzierzawe na poczatek/ 5.zamknac wjazd samochodow 6 zmienic ta tragiczna kostke ala dawna szefowa wydzialu wiadomo jakiego 7.jesli bedzie czysto i bezpiecznie to na pewno w cieple wieczory w wakacje turysci beda tam siedziec a nie uciekac przed mlodzieżą piwną
~HUBERT PAPAJ 16-05-2009 10:33
Zabójcza cisza panuje, niestety, w całym centrum. Trzeba sobie jasno i szczerze powiedzieć, iż centrum Jeleniej Góry zatraciło swój środowiskowy charakter i przestało być sercem naszego miasta. Jakie są tego przyczyny? Jest ich parę: po pierwsze ktoś popełnił duży błąd dopuszczając do zmiany charakteru ulic 1 Maja, Marii Konopnickiej i okolicznych ulic, w każdym mieście, które chce aspirować do miasta przyjaznego, nie tylko turystom ale przede wszystkim swoim mieszkańcom. Nie może tak być, że znaczna liczba punktów usługowych to są banki, sieci telefonii komórkowej i inne instytucje finansowe. Przecież nie to przyciąga ludzi do centrum. Mamy wiele zabytków zlokalizowanych na głównym trakcie: począwszy od dworca PKP poprzez Kościół pod wezwaniem Podwyższenia Krzyża Świętego, Cerkiew Apostołów Piotra i Pawła, Brama Wojanowska, Kościół Sw Anny, Kościół pod wezwaniem Erazma i Pankracego aż do rynku, ratusza i baszty grodzkiej nowoczesnej Książnicy Karkonoskiej itd. To powinna być wizytówka naszego miasta, taki właśnie trakt śródmiejski, szlak zabytków, gdzie na początku jest zlokalizowany parking dla autokarów na którym wysiadają turyści, następnie przemierzają cały trakt i ponownie wsiadają do autobusu na końcu traktu. Ale żeby tak było, żeby Jelenia Góra mogła przyciągać turystów i mieszkańców do centrum należy podjąć parę odważnych, perspektywicznych decyzji i zdecydowanie zrealizować ten pomysł. Dodatkowo błąd popełniono, nie starając się zachować charakteru historycznego centrum miasta, nie mówię tu tylko o zabudowie nieodpowiadającej otoczeniu ale o tym, iż to każde kolejne władze miasta powinny kreować jego charakter. Zamiast banków i instytucji finansowych (które tez są ważne ale nie w tym miejscu) na ulicy 1 Maja, M. Konopnickiej powinny być zlokalizowane sklepy nastawione na ruch turystyczny, kawiarnie, restauracje wszystko to co przyciąga mieszkańców i turystów do centrum. Po drugie, handel został wyprowadzony z centrum, pamiętam jeszcze jako dziecko gdy na zakupy chodziło się głownie do centrum miasta a teraz, w związku z notorycznym brakiem czasu większość mieszkańców korzysta z hipermarketów zlokalizowanych w najbliższym sąsiedztwie. Teraz życie zamiera w centrum o godzinie 18 gdy wszystkie sklepy zamykają swe podwoje i centrum zamiera. Teraz jedyna szansą jest uruchomienie dwóch galerii handlowych Fokus Park oraz Rank-Muller i próba przyciągnięcia turystów i mieszkańców do centrum, a następnie spowodowanie aby mieli powód aby przespacerować się w kierunku drugiej galerii i placu ratuszowego, usiedli w przytulnej restauracji itd. Ale o czym my tutaj dyskutujemy, skoro już na samym wstępie mamy ogromną barierę w postaci kostki ułożonej na ulicach 1 Maja i M. Konopnickiej, przecież po tym trakcie nie da się normalnie chodzić, ile kobiet połamało sobie już tam obcasy, z jakimi problemami poruszają się po nim starsze osoby, nie mówiąc już o osobach niepełnosprawnych. Mamy w Jeleniej Górze trakt który na dobrą sprawę powinien chyba mieć nazwę fosy skutecznie odstraszającej każdego kto by chciał przejść się po tej drodze. Będąc w innych miastach które mają dłuższą historię niż Jelenia Góra nie widziałem takich utrudnień a tez ulice nawiązywały do historycznych odniesień. Dodatkowo trzeba też powiedzieć o kwestii bezpieczeństwa i systemie monitoringu który nie tylko w centrum ale też w Cieplicach na Placu Piastowskim i okolicy powinien być jak najszybciej zainstalowany aby mieszkańcy czuli się bezpiecznie ale też aby nie dochodziło do aktów wandalizmu w postaci niszczenia witryn czy też bazgrania po ścianach odremontowanych kamienic (patrz Plac Piastowski) Informacja turystyczna powinna być czynna przede wszystkim w dni wolne do późniejszych godzin (nawet kosztem ograniczenia godzin funkcjonowania w dni powszednie) a teraz mamy sytuację, iż główną informacją turystyczna jest tramwaj pod ratuszem, gdzie tylko dzięki osobistemu zaangażowaniu prowadzących i ich pasji turyści mogą uzyskać interesujące ich informacje. Nie trzeba wymyślać koła, wystarczy zobaczyć w archiwum czy też licznych publikacjach jak wyglądało życie miasta w wcześniejszych latach przed II Wojna Światową, ilu turystów tu przyjeżdżało, z jakimi miastami były regularne połączenia kolejowe ale też LOTNICZE, co mieściło się w centrum miasta, jak wyglądały wzgórza miejskiej, jakie były szlaki spacerowe, turystyczne, jaka była ilość restauracji i całej infrastruktury towarzyszącej. Wystarczy zaczerpnąć z tych wzorców, dodać to wszystko co niesie teraźniejszość, XXI wiek, aby przywrócić naszemu miastu jego turystyczną siłę bo prócz może różnic w podejściu do tego co trzeba zrobić w mieście, wszyscy jesteśmy jego mieszkańcami i powinniśmy myśleć o tym co jest teraz ale też co pozostawimy po sobie, dla innych, potomnych i jak nas będą wspominać i oceniać z tego czy wykorzystaliśmy naszą szansę aby cos zmienić na lepsze i to zawsze trzeba mieć na uwadze szczególnie pełniąc funkcję z woli mieszkańców, bo samorządowcem, naczelnikiem, dyrektorem itd. bywa się…….
~Ural 16-05-2009 10:46
Jak ozywić rynek? Artykuł to "masło maślane" na zasadzie co by było gdyby:)
~ABE 16-05-2009 10:47
Nie rozumiem dlaczego to miasto miałoby ponosić koszty przesiedlenia mieszkańców z rynku. Nie dość, że oddało mieszkania za przysłowiową złotówkę, nie dość, że z własnych środków remontuje (maluje) fasady kamieniczek to jeszcze miałoby robić prezenty. Słyszałem kiedyś o inicjatywie radnych z Gdańska http://www.slodkowski.pl/gdansk/2007-08-20-jak-ozywic-glowne-miasto-nie-dla-ciszy-nocnej.html może u nas coś podobnego? W takiej sytuacji sprawę rozwiązałby wolny rynek bo wtedy właściciele mieszkań nie godzących się na mieszkanie w miejscu gdzie nie obowiązuje cisza nocna sami sprzedadzą swoje lokale, zapewne uzyskując za nie dobre ceny od firm.
~do pana Papaja 16-05-2009 10:53
Tak to duży błąd, ze główna ulica to same banki. Ale kto do tego dopuścił???? Pytanie?? Przecież to Wy- rządzący, a nie my mieszkańcy.
~do Papaja 16-05-2009 11:25
Przecież to pan jest z PO i rządźicie w mieście, województwie i kraju. Do roboty, do roboty, do roboty, zabrać się trzeba, panie Papaj i spółka, a nie biadolić i czekać na cuda. Jeszcze trochę i Polacy zmienią tą władzę.
kazimierzp 16-05-2009 11:25
Czytam wypowiedź Przewodniczącego Rady Miejskiej, a zarazem prawnika z wykształcenia i oczy przecieram. Ma on żale i pretensje do tego iż w lokalach przy ulicach 1 Maja i Konopnickiej lokują się banki i instytucje finansowe. Z woli radnych poprzednich kadencji wszystkie lokale przy tych ulicach stały się prywatne - uważam, że dobrze! Tylko kto i w jaki sposób może narzucić właścicielowi co w ich lokalu może się dziać!? Jeżeli lokal jest handlowy to można w nim handlować odzieżą i pieniędzmi - to w myśl prawa nie zmienia charakteru lokalu i na to nie potrzeba żadnych zezwoleń! Powstają te instytucje finansowe bo widocznie na tego typu towar jest zapotrzebowanie i firmy te są skłonne więcej płacić za wynajem właścicielom! Stwórzcie jako radni zachęty materialne dla właścicieli bo zmusić nie można! Może to pomoże?
~ago 16-05-2009 11:29
A kto wydaje zgodę na to, aby lokale wzdłuż traktu śródmiejskiego były wynajmowane bankom? Czy Rada Miasta nie może uchwalić jakiegoś aktu prawnego dla miasta, aby każdy następny bank, który chce wynająć lokal będący własnością miasta nie mógł tego uczynić wzdłuż tegoż traktu? I np. nie przedłużać podobnych umów już zawartych z bankami?
piipi 16-05-2009 11:44
.."Nad ogromna betonowa wsia..(..)..szklana pogoda "."Przetrwac noc i dolaczyc sie do rana".=Jelenia Gora.
~irenia 16-05-2009 11:52
O wolny rynek walczono z poprzednim systemem - to o co teraz pretensje panowie. Otwiera się ten interesik który przynosi dochód, no chyba że jest się prezesem, członkiem zarządu firmy państwowej bądź samorządowej i o tym się nie wie, bądż nie chce się wiedzieć. Szkoda że na ten temat piszą ludzie opłacani w firmach państwowo - samorządowych. A tak na marginesie te kafejki i restauracje które funkcjonują zawsze mają dużo wolnych miejsc. Panie Papaj niektóre problemy poruszone przez pana, powinny być przez pana zrealizowane a nie opisywane - np. monitoring,informacja turystyczna itd. Ale Platforma Obywatelska - rządząca w Jeleniej Górze miała tylko program wyborczy a nie program dla ludzi i miasta i w tym właśnie SĘK.
piipi 16-05-2009 11:59
..do - [~Ago..]...tak dla przypomnienia.Moja sasiadka mieszkala przy ul.Konopnickiej,ale zostala"przeniesiona" na ul.Lwowecka. Ona..TYLKO handlowala kwiatkami !!.
~ 16-05-2009 12:00
własnie ,picie piwa-czy to jest wizytówka ? brud na kostce ? parę ławek okupowanych przez meneli ? to jest wizytówka ? a gdzie jakiekolwiek imprezy ! koncerty w kościołach !czy jelonka musi kojażyć się z piciem, głośną muzyką ? jakiś czas temu będąc w Krakowie widziałem przedstawienie teatru w godzinach południowych -i to jest magnes a nie ogródki piwne ,wieczorne koncerty na które oprócz młodzierzy nikt nie ma ochoty.brak chęci ze strony władz aby cokolwiek zrobić w mieście.BO RAK PIENIĘDZY ?BZDURA.spęd ludzi na rynek 1 czy 3 Maja więcej kosztuje niż umożliwienie jakijkolwiek grupie pokazania się od strony artystycznej.wystarczy ustawic scenę i pozwolić się pokazać ,ale w urzędzie miasta i wydziale promocji siedzą ludzie którym albo nie wolno myśleć albo imsię nie chce. Przykładem święto ulicy 1 go maja . komu to przeszkadzało ? itak można bez końca wymieniać to co było ale przy udziale kompetentnych osób obumarło
~ago 16-05-2009 14:56
Dlaczego żaden z właścicieli lokali przy pl. Ratuszowym nie wpadł na taki pomysł, jak właściciel kawiarni w Paulinum czy choćby Galerii Czekoladowej? Czy nie można zatrudnić na stałe jakiegoś muzyka (pianisty, gitarzysty lub innego) lub kilku muzyków, aby grali w wieczory sobotnie lub/i niedzielne w takim większym lokalu? Jak ciepło, to mógłby wyjść nawet na zewnątrz. Czy trzeba decybeli? Mógłaby to być muzyka jazzowa lub nawet klasyczna albo jakiś rodzaj muzyki etno (lub naśladującej etno), ale wpadającej w ucho (nie przyśpiewki ludowe, bo to może odstraszyć), albo jakiś inny ciekawy rodzaj muzyki. Nie będzie głośno, a ciekawie. Tak jest na Rynku we Wrocławiu. On jest dużo większy, więc latem tam bywa tam kilka grup muzykujących oddalonych od siebie, nie są bardzo głośne, więc nie przeszkadzają sobie nawzajem. To samo widziałam również w Lwówku Śląskim w czasie lipcowego Agatowego lata - grało kilka grup równocześnie - w pewnej odległości. Popieram również to co napisała osoba z godziny 12:00 (16.05.2009) pod warunkiem, że nie będzie to zbyt głośnie. Pozwólcie pokazać się utalentowanej młodzieży [do godziny 22:00, ze względu na ciszę nocną ;-)].
~ed 16-05-2009 15:07
no gdyby to napisała opozycja, która do tego nigdy nie rządziła miastem to można by to zrozumieć, ale jak pisze takie rzeczy prominentny (oczywiście w naszym lokalnym, prowincjonalnym wymiarze) przestawiciel władzy to człowiek zastanawia się o co mu chodzi? czyżby jakaś schozofrenia polityczna? a może to rzeczywistość podświadomie ujrzała światło dzienne w tym wpisie. może nasza władza tylko rządzi w świecie wirtualnym, w swoich myślach, snach, marzeniach, a nie przez realne decyzje zmieniające stan rzeczy. Panie Hubercie, tak pięknie pan to wszystko opisał, czyli wie pan co należy zrobić. Skoro pan tego nie robi to czy to nie jest przypadkiem uchylanie się od pracy do której mieszkańcy tego miasta (w któym pan zresztą nie mieszka) pana zatrudnili i za którą panu płacą?
~Zdzich 16-05-2009 15:26
Lepsze byłoby określenie Plac Ratuszowy, bo w Jeleniej Górze "Rynek" się z innym miejscem kojarzy.
Patol 16-05-2009 16:04
A co to jest rynek w jeleniej górze??
~tutejszy 16-05-2009 16:16
Dla jeleniogórzan rynkiem było targowisko w okolicach dzisiejszego dworca PKS, potem targowisko przy Kilińskiego! Choc tak naprawdę jeleniogórzanie mieszkający tu od powojnia mówili: ryneczek!
~w13 16-05-2009 17:01
do pana H.Papaja..to sie nazywa strzal w kolano..piekny długi tekst ale prosze teraz napisac co Pan/przeciez wazna funkcyjna osoba z PO/ zrobił w tych sprawach gdzie wnioski o naprawe traktu /zmiane nawierzchni/gdzie wnioski o stymulacje wlasciwych dla turystow sklepow...gdzie ?? przezie ma wladze PO w wojewodztwie i sejmie wiec gdzie wasze uchwaly kola miejskiego itp. czy wnioski o srodki na zmiane tej sytuacji...wiec moze to tylko wczesny start do wyborów/ale jakich?/ps. nie slowa a czyny wiec czekam na informacje od Pana
~olo 16-05-2009 17:14
tak to wyglada na ratuszu.niezla reklama dla miasta http://www.youtube.com/watch?v=7xa7-kL3Isk
~jelgór 16-05-2009 18:37
nie jest tak źle, centrum w ostatnich paru latach bardzo się ożywiło, wypiękniało na zielono, zostały tylko te ordynarne plastikowe reklamy, rozstępy w bruku i względna cisza po 18.00- potem można już tylko iść do kina, na pizzę, na piwo, poczytać w empiku do 19.00, na mszę jeszcze można pójść w tym czy innym kościele, kawę w bristolce wypić do 19.00... w zasadzie nic więcej; przydałaby się LISTA PROPOZYCJI, co możesz robić w jelonce wieczorem w centrum- miasto mogłoby pomóc w propagowaniu aktywnego spędzania czasu w centrum po 18.00, w jakiś sposób promując przedsięwzięcia wieczorne (przez różne instrumenty marketingowe) ... taka skromna propozycja do laski Pana Przewodniczącego:) fajnie, że zaczęto o tym dyskutować
~*** 16-05-2009 19:03
Dopoki nie zmieni sie mentalnosc ludzka,upor,nonsensy i brak realnych pomyslow,to Jelenia bedzie duza wiocha,w ktorej zawsze po godzinie 18 obowiazywac bedzie cisza nocna...Tak naprawde po raz pierwszy przyznam racje Patolowi,bo w Jeleniej Dziurze chyba malo kto wie co to jest rynek i co na nim powinno sie dziac.Jak tak dalej pojdzie,to za pare lat z kamienniczek w centrum zamiast hoteli bedzie mozna zrobic domy starcow z czego tamtejsi mieszkancy na pewno beda zadowoleni.Nie bedzie zadnych imprez,glosniejszej muzyki, pod grozba kary trzeba bedzie mowic szeptem,wzrosna za to czynsze bo jak nie bedzie turystyki,uciekna inwestorzy,mlodziez a przeciez z czegos musi wplywac kasa do budzetu miejskiego.Tego jednak nikt nie bierze pod uwage,wazne zeby wyjsc na swoim przeganiajac reszt,bo nie sa u siebie ...Szkoda,ze juz nigdy nie bedzie tak kolorowo i wesolo jak za dawnych czasow kiedy turystyka byla czyms dochodowym,miasto mialo swoj urok,tetnilo zyciem a ludzie ktorzy przyjechali raz chetnie tam wracali i z usmiechem na ustach polecali te piekne okolice innym...
~Kogucik 16-05-2009 19:18
PO SPRAWUJĄCA WŁADZĘ W MIEŚCIE NIC NIE ROBI TYLKO GDACZE I DLATEGO CO PROBLEM TO JAJA. A p.Papaj to się zagdacze i będzie bez.
piipi 16-05-2009 19:36
~ AGO,..Hotel Mercure ma rowniez takiego Fajnego Pana,ktory *pieknie spiewa i ma rowniez instrument.
~ago 16-05-2009 20:44
Jelgór, a na co Ty osobiście byś poszedł, gdyby to było na placu Ratuszowym? Określ się jakoś, im więcej propozycji tym lepiej. Bo tak sobie pisać, że "dobrze, że jest taka dyskusja" to ... trochę jakby ciut za mało.
~jelgór 16-05-2009 22:08
ago, ostatanio juwenalia i noc muzeów wypełniły wieczory w centrum, za niedługo teatry uliczne (oby dobre), moze coś w międzyczasie? no i oczywiście poszedłbym na kawę z tobą:)
~john 17-05-2009 9:47
To jest kpina ,w jeleniej nie dzieje się nic a jest maj podziękowania dla pana prezydenta, mam nadzieję że już nie długo pożegnamy się z nim .Uciekam z stąd do wrocka
~ago 17-05-2009 10:31
Do Jelgór - :-) Widzę, że Twoim pragnieniem jest, aby na placu Ratuszowym było więcej kawiarni. :-) Masz rację! Ja też uważam, że tego piwa jest tam trochę za dużo, a dobrych kawiarni w centrum tyle co kot napłakał. Jedna "Brystolka" nie czyni wiosny, no i ona nie jest przy placu Ratuszowym. Mogliby na nim właśnie otworzyć jaką "filię". Byłaby alternatywa dla ogródków piwnych. A część oferty piwnej ze stolikami najlepiej przenieść na Wojska Polskiego, np. w okolice Pogotowia Ratunkowego. Tam jest dość szeroki chodnik, to się zmieszczą. :-)
~ 17-05-2009 14:34
A może to dlatego, że przed II wojną to miejsce się nazywało Markt Platz, co nijak się ma do "Plac Ratuszowy" ...
~fan ciszy 17-05-2009 16:40
Też zwróciłem uwagę na tego "konesera" głośnej łupaniny mieszkającego przy ul. Długiej. Widziałem, jak racząc złaknionych relaksu gości kawiarenki (oraz przechodniów) swoją "muzyką", wyglądał dumnie przez okno, aby wszyscy wiedzieli, kto jest taki super fajny. Czy naprawdę nie można nic z takim zwobić?
~rada 17-05-2009 17:42
można na niego nasłać zaiks za publiczne odtwarzanie muzy:)
~Arno 17-05-2009 20:18
Banki wynajmują te lokale nie dlatego, że mają na tym w Jeleniej Górze złoty interes tylko dlatego, że ich na to stać, tym bardziej że mogą to zrobić w najlepszych miejscach w mieście. Panie Papaj czy nie można uzależnić wysokości podatku od rodzaju działalności? Banki, skoro stać je na otwieranie placówek ot tak, żeby były,- bo chyba widać, że kokosów na tym nie zarabiają, niech przynajmniej płacą podwójnie jako firmy niepożądane w centrum. Druga sprawa; Plac Ratuszowy, gdyby był odrestaurowany, zadbany i czysty, myślę, sam zacząłby przyciągać i klientów i inwestorów.
~l 17-05-2009 22:30
To nie cisza! To smutek miasta...:(
~Arno 18-05-2009 8:44
Banki wynajmują te lokale nie dlatego, że mają na tym w Jeleniej Górze złoty interes tylko dlatego, że ich na to stać, tym bardziej że mogą to zrobić w najlepszych miejscach w mieście. Panie Papaj czy nie można uzależnić wysokości podatku od rodzaju działalności? Banki, skoro stać je na otwieranie placówek ot tak, żeby były,- bo chyba widać, że kokosów na tym nie zarabiają, niech przynajmniej płacą podwójnie jako firmy niepożądane w centrum. Druga sprawa; Plac Ratuszowy, gdyby był odrestaurowany, zadbany i czysty, myślę, sam zacząłby przyciągać i klientów i inwestorów.

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2020 Highlander's Group