Sobota, 16 stycznia
Imieniny: Waldemara, Włodzimierza
Czytających: 8825
Zalogowanych: 7
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

JELENIA GÓRA: Zabójcy Romana Gołębia stanęli przed sądem

Piątek, 19 sierpnia 2011, 7:36
Aktualizacja: Sobota, 20 sierpnia 2011, 7:55
Autor: Angela
JELENIA GÓRA: Zabójcy Romana Gołębia stanęli przed sądem
Fot. Angela
Szliśmy tylko po to by okraść, nie zabić – mówili wczoraj w Sądzie Okręgowym w Jeleniej Górze Piotr K. i Paweł Z., którzy 5 kwietnia br. włamali się do domu schorowanego 70–letniego mieszkańca Rybnicy i śmiertelnie go pobili. Ukradli mu 120 zł, a z mieszkania na piętrze należącego do syna ofiary zabrali sprzęt warty 3 tys. zł. O całym zajściu sprawcy opowiadali ze stoickim spokojem.

22-letni Paweł Z. to bezdzietny kawaler z podstawowym wykształceniem, który nigdy nie pracował na stałe. Utrzymywał się z tzw. prac dorywczych. Był sąsiadem Romana Gołębia, z którym czasami pijał alkohol. Stąd znał swoją ofiarę. Wiedział, że mężczyzna mieszka sam i kiedy dostaje rentę. Przed sądem zeznał, że do włamania i kradzieży namówił go jego kolega, 29-letni Piotr K., żonaty z dwójką dzieci z wykształceniem zawodowym, również bez stałego miejsca pracy.

– Na włamanie się do Gołębia namawiał mnie od stycznia, czy nawet grudnia minionego roku, ale wcześniej się nie zgodziłem. Był tak napalony, że chciał się włamywać w biały dzień – mówił we wcześniejszych zeznaniach Paweł Z.
Podczas wczorajszej rozprawy zmienił jednak zdanie i twierdził, że piątego kwietnia br. decyzja o włamaniu się do domu Romana Gołębia zapadła wspólnie.

– To był „spontan”. Wróciliśmy z treningu piłki nożnej, z Goduszyna, gdzie wypiliśmy kilka piw. Wieczorem spotkaliśmy się u Piotra, coś jeszcze wypiliśmy. W pewnym momencie Piotrek powiedział, że pójdzie okraść Romana. Powiedziałem, że mogę mu pomóc. Zrobiliśmy kominiarki, jedną z rękawa pomarańczowego swetra, drugą z niebieskich getrów. Poszliśmy, od domu Piotra do Romana Gołębia było niedaleko, około trzy minuty drogi – mówił Paweł Z.

Piotr K. we wcześniejszych zeznaniach wyparł się wszystkiego, a alibi szukał u swojej koleżanki. Podczas wczorajszej rozprawy powiedział, że kłamał bo bał się konsekwencji. Przyznał się do zarzucanych mu czynów, ale tylko w części, czyli do włamania i kradzieży. Kilkakrotnie podkreślał, że ani on, ani Paweł Z. nie chcieli nikogo zabijać, ale tylko postraszyć. Mówił to jednak jak wyuczoną formułkę, bez emocji, bez skruchy.
- Żałujemy tego co się stało, szliśmy by okraść, nie zabić. Wiemy, że nikomu to nie wróci życia, że poniesiemy karę, ale nie chcieliśmy nikogo zabijać – dodał Piotr K.

Oprawca wspomniał też, że kilka godzin przed włamaniem i przed treningiem piłki nożnej Roman Gołąb leżał przed domem i on na prośbę jakieś kobiety pomagał wnieść go do domu.

Cały przebieg zdarzenia z tragicznego wieczoru szczegółowo opisał natomiast Paweł Z. Roman Gołąb mieszkał z boku Rybnicy. Piątego każdego miesiąca pobierał około 500 zł renty, o czym wiedzieć miała cała wieś. Oprawcy poszli do niego po 22.00. Około 60 metrów przed jego domem założyli kominiarki. Wyłamali drzwi wejściowe i weszli do mieszkania, które zaczęli przeszukiwać.

Wówczas Roman Gołąb miał spać na łóżku, rozebrany od pasa w dół. Kiedy złodzieje przeszukiwali materac właściciel domu się obudził, wtedy jeden z oprawców zadał mu ciosy w twarz. Paweł Z. mówił, że każdy z nich uderzył go po dwa razy twarz z pięści. Piotr K. utrzymywał, że były to ciosy lekkie z otwartej ręki.

– Dostał w twarz, żeby się przestraszył i powiedział nam, gdzie schował rentę, ale on tylko bełkotał, że popłacił rachunki i nie ma pieniędzy. Był pijany. Jak dostał ode mnie z pięści to przewrócił się na bok. Wyciągnęliśmy spod niego materace, żeby sprawdzić czy nie ma schowanej kasy. Było 120 zł. Zabraliśmy je. Nie kopaliśmy go i nie rozbieraliśmy. Kiedy wychodziliśmy żył. Jak go biliśmy bronił się rękami i machał nogą, charczał. Nie baliśmy się, że będzie wzywał pomocy. Wiedzieliśmy, że ma problemy z nogami i nigdzie nie pójdzie.

Jego dom jest położony na uboczu, z dala od innych. Poszliśmy na górę do mieszkania Andrzeja (syna ofiary – RED). Kopniakami wyłamaliśmy drzwi, zabraliśmy kilka rzeczy, zawinęliśmy w koc i poszliśmy do domu. Później dowiedzieliśmy się, że Gołąb nie żyje, skojarzyliśmy, że to przez nas – relacjonował Paweł Z.

Ciało Romana Gołębia znalazł człowiek, który przychodził pomagać mężczyźnie. Sekcja zwłok wykazała, że ofiara miała trzy złamane żebra, krwiak mózgu, liczne obrażenia głowy, nóg, rąk i tułowia.
Paweł Z. i Piotr K. byli już wcześniej karani, za włamania i rozboje oraz jazdę pod wpływem alkoholu. Teraz grozi im od 8 do 25 lat pozbawienia wolności, a nawet dożywocie.

Na wczorajszą, pierwszą rozprawę przyszła rodzina zamordowanego. Wielu jej członków nie było w stanie z nami rozmawiać. Syn Romana Gołębia, który podczas tragedii był zagranicą, występował w roli oskarżyciela posiłkowego.
- Dla sprawców będę żądał najwyższego wymiaru kary, bo to są zdemoralizowani przestępcy, których wszyscy we wsi się bali. To nie był przypadek. Dwa lata temu jeden z nich napadł na starszą kobietę, ma na koncie wiele włamań i kradzieży oraz krótkoterminowe odsiadki. Taki człowiek w ogóle nie powinien istnieć w społeczeństwie. To są pasożyty, które czekają na łatwy cel, zarobek. Żerują na ludzkiej naiwności. Czyhają na zniedołężniałych ludzi. W ten sposób zdobywają pieniądze na swoje używki typu alkohol, dyskoteka, zabawy.

– Mój ojciec był tak schorowanym człowiekiem, że żeby go okraść nie trzeba było go mordować. Cała Rybnica była wstrząśnięta tą tragedią, bo to mała miejscowość i ludzie żyli tam jak w jednej rodzinie, do niedawna nikt się tam niczego nie obawiał. Teraz ludzie się zamykają. Z drugiej strony, kiedy ci sprawcy zostali zatrzymani, ludzie niejako odetchnęli. Do tej pory nie mogli niczego zostawić na podwórku, bo oni wszystko kradli. To są powszechnie znane osoby, która od lat zastraszały cała okolicę – mówił przed rozprawą Andrzej Gołąb.

Podczas wczorajszej rozprawy przesłuchanych zostało ośmiu świadków. Sprawę prowadził sędzia Robert Bednarczyk.

Czytaj również

Komentarze (51) Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2021 Highlander's Group