Czwartek, 22 kwietnia
Imieniny: Kai, Łukasza
Czytających: 6798
Zalogowanych: 16
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

JELENIA GÓRA: Zabija ich hałas i smród

Poniedziałek, 29 marca 2010, 7:35
Aktualizacja: Wtorek, 30 marca 2010, 8:03
Autor: Angela
JELENIA GÓRA: Zabija ich hałas i smród
Fot. TEJO
Mieszkańcy budynków położonych w sąsiedztwie wiaduktu przy ulicy Jana Pawła II od lat walczą o ekrany, które miałby ich chronić od decybeli i ton pyłu. Kiedy powstawała estakada, obiecano im, że takie zapory powstaną. Zamiast nich posadzono kilka świerków. Problem nasilił się po uruchomieniu Castoramy, do której niemal przez całą dobę dojeżdżają ciężarówki.

– Mieszkam w tym budynku od 40 lat. Jak nie było tego wiaduktu mieliśmy tu święty spokój, piękną okolicę. Kiedy planowana była budowa wiaduktu zaczęliśmy protestować. Zaproponowano wysiedlenie nas, ale nikt z właścicieli mieszkań się na to nie zgodził – mówi Edwarda Machna, lokatorka z ulicy Paderewskiego 18 w Jeleniej Górze.

– Wówczas obiecano nam, że nierozłączną częścią inwestycji będzie ustawienie szklanych ekranów. Później stwierdzili, że szklane ekrany będą za drogie, więc zrobią murowane. Mówili, że będziemy mieli na nich kwiatki. Mieliśmy też dostać zniżkę na czynsze. Nic nie mamy. Pozostał smród, brud i hałas nie do wytrzymania. Inwestycję jednak zakończono, a po ekranach nie ma śladu do tej pory. Pisaliśmy w tej sprawie pisma, ale nikt nie chciał nam pomóc. Chodziliśmy od instytucji do instytucji. Dzisiaj w budynku mieszkają sami starsi ludzie, młodzi się stąd wyprowadzili bo nie da się tu normalnie żyć, zostaliśmy sami – rozkłada ręce kobieta.

Zdaniem mieszkańców zanieczyszczonym powietrzem nie da się oddychać, a nasilenie samochodów jest duże, że ani w dzień, ani w nocy nie ma spokoju.
– Nie możemy otworzyć okna, nie możemy w domu rozmawiać bo nic nie słychać. Hałas jest tak ogromny, że po kilku minutach przebywania koło budynku nic nie słyszymy. Kiedy wychodzimy z budynku dosłownie dusimy się tym smrodem, spalinami. Zatyka człowieka. Większość lokatorów przez to wszystko poważnie choruje. Były też dwa przypadki w samym bloku przy ulicy Paderewskiego, kiedy na lokatorów spadł tynk z sufitu– wymieniają mieszkańcy.

Prawdziwy koszmar – zdaniem lokatorów – pojawił się jednak kiedy otwarto Castoramę. – Ruch zwiększył się nieporównywalnie, robią się korki, a od ciężarów powstają uskoki w jezdni. W dzień staramy się z mieszkań wychodzić, ale w nocy jest to nie do zniesienia. Same trzaski słyszymy, budzimy się w nocy z przerażeniem, bo jest taki huk, jakby się budynek walił – mówi pani Anna, lokatorka jednego z budynków.
– Będziemy walczyć, aż nam tych ekranów nie postawią. Traktuje się nas jak ludzi gorszej kategorii – mówi Krystyna Cichowska, mieszkanka.

W ostatnim czasie o pomoc w tej sprawie lokatorzy zwrócili się do rzecznika osób niepełnosprawnych przy Karkonoskim Sejmiku Osób Niepełnosprawnych. Choć wysłał pismo do prezydenta miasta, nie ma żadnej reakcji. Wcześniej o prawa swoich lokatorów upominała się też Jeleniogórska Spółdzielnia Mieszkaniowa, do której budynki należą.

– Problem ludzi mieszkających przy estakadzie znamy od lat. Powstał on w momencie kiedy zaczęto budować wiadukt nad torami kolejowymi i te uciążliwości wynikające z ruchu kołowego najbardziej odczuwają mieszkańcy Paderewskiego 18, bo ten budynek jest najbliżej – Mówi Marian Leńko, prezes Jeleniogórskiej Spółdzielni Mieszkaniowej.

Na koszt inwestora obwodnicy JSM wymieniła okna. Natomiast samo wykonanie ekranów to już zadanie dyrekcji dróg jako inwestora i właściciela traktu. Znana jest spółdzielni ekspertyza krakowskiej politechniki na ten temat, która uzasadnia celowość takiego przedsięwzięcia

Lokatorzy walczą też o schody na końcu estakady, dzięki którym mogliby wejść chodnik na wiadukcie i zejść z niego na swoje podwórze. – Ludzie starsi schodzą po skarpie, przewracają się, w drugą stronę muszą się wdrapywać – mówi Edwarda Machana. Dyrektor MZD i M mówi, że możemy chodzić kawałek dalej, ale tam jest grząsko, jadą samochody i nie ma przejścia dla ludzi.

Rozdmuchany problem
– Wiadukt był budowany z początkiem lat 90. i to nie przez miasto, ale przez dyrekcję dróg wojewódzkich. Dlaczego wówczas te ekrany tam nie powstały? Nie wiem. Moim zdaniem jednak, problem jest przez tych mieszkańców trochę rozdmuchany. W podobnej sytuacji są mieszkańcy z ulicy Wojska Polskiego i wielu innych, i nikt nie robi z tego afery – mówi Czesław Wandzel, dyrektor miejskiego zarządu dróg i mostów w Jeleniej Górze. – Należałoby tam zrobić badania i sprawdzić jakie jest tam rzeczywiste nasilenie hałasu i zanieczyszczenia. Wiem na pewno, że miasta na taką inwestycję nie stać. Założenie ekranów pochłonie kilka milionów złotych, a miasto obecnie realizuje wiele inwestycji, również współfinansowanych z unijnych funduszy, nie jest w stanie wyłożyć takiej kwoty. Nasadzone zostały tam drzewa i to miało wystarczyć.

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (29) Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2021 Highlander's Group