Poniedziałek, 18 stycznia
Imieniny: Małgorzaty, Piotra
Czytających: 8428
Zalogowanych: 16
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Karpacz: Wojciech Cejrowski o latających spodkach i... polityce

Niedziela, 31 sierpnia 2014, 8:53
Aktualizacja: Poniedziałek, 1 września 2014, 8:00
Autor: Przemek Kaczałko
Karpacz: Wojciech Cejrowski o latających spodkach i... polityce
Fot. Tomasz Raczyński
W wywiadzie dla portalu Jelonka.com znany podróżnik, satyryk i pisarz Wojciech Cejrowski w charakterystyczny dla siebie sposób stwierdził, że nie przepada za górami i Donaldem Tuskiem. Wczoraj (30.08.) wziął udział w akcji „Boso po zdrowie”. Na deptaku w Karpaczu sprzedawał swoje książki dodając autograf oraz pozował do zdjęć, a mieszkańcy i turyści tłumnie ustawiali się przy namiocie podróżnika.

Był pan kiedyś na Śnieżce?

- Na Śnieżce nie byłem nigdy, bo mnie odstraszają latające spodki - widziałem na zdjęciach (uśmiech). Jestem z Pomorza Gdańskiego, w związku z tym góry nie są dla mnie fascynujące, bo mamy u nas pewien rodzaj gór - takie przyjemne jeśli chodzi o rozmiary, a ja z jednym płucem w wyższe góry nie mam potrzeby się pchać - powiedział Wojciech Cejrowski, który dodał, że lubi otwarty pejzaż, fascynuje się pustynią, otwartą prerią, gdzie może zobaczyć horyzont daleko, a w górach wszystko ma pozasłaniane.
- Chłopak ze wsi nie jeździł na wakacje, tylko przemieszczał się ze szkoły na gospodarstwo, bo latem kupa roboty jest. Są żniwa, jest siano, pielenie buraków - nie ma nic gorszego (uśmiech). Przerywanie marchwi na kolanach - nie można podeptać tych roślin, tylko co drugą wyrwać, żeby pozostałe urosły większe, więc jeżdżenie na wakacje wiejskiej młodzieży w tamtych czasach nie udawało się - kontynuował.

Jak człowiek, który boso przemierzył świat ocenia walory turystyczne Karpacza, Jeleniej Góry i okolic?

- Stagnacja. Donald Tusk obiecywał bezpłatne wi-fi, tablety dla młodzieży, stadiony, dobre drogi dojazdu w góry... siedem lat minęło, a tylko tynki odpadają tutaj - taka jest infrastruktura. W związku z tym proszę podziękować tej władzy za piękne obietnice, a młodzież widzi to. Z mojej perspektywy 7 lat to jest fragment mojego życiorysu. Wiem, że ta władza upadnie pod wpływem kopniaków wydanych przez społeczeństwo. Długo się w Polsce na takie kopniaki czeka, 1980 rok to pokazał. Trzeba naprawdę dużej desperacji, żeby się podniósł naród. Kiedyś dostaną kopy, pójdą sobie i spróbujemy się zbudować od nowa. Natomiast z perspektywy kogoś, kto miał 12 lat jak Donald obejmował władzę to jest całe ich dorosłe życie. Stagnacja, oszustwa, wszystko zalukrowane, coś było obiecane i nie wraca się do tematu, albo coś się zdarzyło i nie ma konsekwencji. Nabluzgali przy ośmiorniczkach, wydali każdy z nich na jeden talerz zupy jedną średnią krajową i dwa miesiące później już nie pamiętamy o sprawie, bo Donald idzie na szefa Unii Europejskiej - HURRA! A młodzież siedzi za granicą - przeszedł płynnie do polityki obywatel Ekwadoru.

Czy znany z prawicowych, konserwatywnych poglądów podróżnik myślał o zaangażowaniu się w politykę?

- Każdy obywatel w pewnym wieku ma obowiązek angażować się w politykę. Pierwszą organizację podziemną założyłem jak miałem 13 lat (związek walki i sabotażu - jeszcze w szkole podstawowej). Zajmowaliśmy się przepisywaniem na maszynie informacji na temat tego co się zdarzyło w Katyniu, a potem to rozdawaliśmy. Każdy obywatel w wieku roztropności powinien angażować się w sprawy swojego państwa, ja się angażuję nieustannie od 13. roku życia. "WC Kwadrans" był takim zaangażowaniem patriotycznym i moje sporadyczne wypowiedzi jak mnie zaprosi Kraśko, czy Pospieszalski są świadectwem tego, że interesuję się żywotnie sprawami mojej ojczyzny. Mogę się nie zgadzać co do rozwiązań, ale mam być zainteresowany. W przeciwnym razie będzie taka "doopa" jak za Donalda - spuentował Wojciech Cejrowski.

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (39) Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2021 Highlander's Group