Piątek, 7 sierpnia
Imieniny: Doroty, Kajetana
Czytających: 6676
Zalogowanych: 6
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Wierni bogu mordu. Satyra, która kąsa

Wiadomości: JELENIA GÓRA
Piątek, 21 stycznia 2011, 22:31
Aktualizacja: Niedziela, 23 stycznia 2011, 8:29
Autor: TEJO
Fot. TEJO
Sztuka Yasminy Rezy „Bóg mordu”, której premierę (reżyseria Bogdan Koca) oklaskiwano w piątek na scenie Teatru im. Norwida, to tylko z pozoru lekka komedyjka. Pod płaszczykiem gagów i ciętych ripost autorka przemyca uniwersalną refleksję o współczesnym kryzysie rodziny i upadku relacji międzyludzkich. To przesłanie dobitnie przekazują kreacje aktorów naszego teatru.

Państwo Houillié i Reille – rodzice dwóch jedenastolatków, którzy pobili się na skwerze i jeden drugiemu wybił kijem zęby – postanawiają załatwić sprawę „ugodowo” i spisać oświadczenie dotyczące tego zdarzenia. W tym celu spotykają się w domu Houillié, gdzie Annette, doradczynię ds. spadkowych (Małgorzata Osiej-Gadzina) i Alaina Reille’a, wziętego prawnika (Piotr Konieczyński) i przyjmują gospodarze: Véronique, pisarka dorabiająca w księgarni (Elwira Hamerska-Kijańska) oraz Michel, hurtownik AGD (Jarosław Góral).

Véronique i Michel oczekują, że państwo Reille złożą podpis pod oświadczeniem i przeproszą ich syna, który ucierpiał w bójce wywołanej przez rówieśnika. Jednak „negocjacje” – od słowa do słowa, od fasadowej życzliwości i fałszywego uśmiechu - zmieniają się w upiorną awanturę „podlaną” obficie rumem, którego nikomu nie żałuje gospodarz domu.

W myśl sentencji „chcesz poznać naturę drugiego człowieka - daj mu wódki albo władzy”, działanie trunku Michela obnaża hipokryzję i ciemne strony charakterów poszczególnych postaci dość stereotypowo sportretowanych przez Yasmine Rezę jako przedstawiciele typowej zakłamanej i snobistycznej (francuskiej – choć chyba to coraz bardziej ogólna cecha) klasy średniej przywiązanej do gadżetów współczesności.

Alkohol budzi drzemiące w postaciach potwory, które – z pazurem drapieżcy – zamieniają niewinne z początku spotkanie pod pretekstem pogodzenia dzieci, w koszmarny wieczór. Wszyscy działają sobie na nerwy i zrzucają maskę dobrego wychowania. A w finale, Annette niczym zwierzę z poświęceniem wędrująca na czworakach rozrzuca i niszczy świeże czerwone tulipany. Aż się chce zanucić tekst „Kultu”: „Gdy nie ma dzieci w domu to jesteśmy niegrzeczni”!

Chociaż niektóre sceny i riposty spierających się małżonków wywołują szczery śmiech (choćby Annette topiąca telefon komórkowy, nieodłączny gadżet jej męża w wazonie z tulipanami), sztuka nie przybiera kształtu banalnej scenicznej farsy. Przekształca się w dramat ludzki. – Wierzę w boga mordu. To jedyny bóg, który rządzi od zarania dziejów! – mówi w pewnym momencie pracoholik i wyalienowany z życia rodzinnego Alain Houillé, w oparciu o opowieści o dzieciach z Konga, które za pomocą ostrych narzędzi wyrzynają się wzajemnie. Z drugiej strony mamy też tu echo popadającego w skrajności nurtu ochrony zwierząt i Michela, któremu Annette zarzuca "morderstwo" chomika.

To nie jest przedstawienie z tezą. Spektakl Bogdana Kocy nie moralizuje widzów na siłę i zostawia im otwartą furtkę do przemyśleń. Właściwy rytm dialogów burzą telefoniczne rozmowy, dobrze spektaklowi robi zderzenie kontrastowych emocji. I zdaje się, że reżyser miał świadomość niebezpieczeństw interpretacyjnych związanych ze sztuką Yasminy Rezy, która bywa często kojarzona z lekką komedyjką.

Jest tu podkreślająca dramaturgia wydarzeń. I co w teatrze nie zdarza się często – sztuce towarzyszą zapachy! Pachnie na widowni kawa ekspresso, którą namiętnie piją bohaterowie. Roztacza się woń tanich perfum, którymi Véronique próbuje „zabić” smród wymiocin Annette (na szczęście - są dla widza bezzapachowe). Śmiech na sali uświadamia być może, że nie wszyscy zrozumieli symbolikę ukrytą w dialogach. Jednak z drugiej strony trudno tę sztukę oglądać z kamienną twarzą (co z pewnością niektórym się zdarzyło). Spłaszczając nieco założenie oświecenia, komediodramat Yasmine Rezy uczy bawiąc.

Przyglądamy się ostrym i zabawnym zachowaniom, którymi rządzą mechanizmy psychologiczne grup społecznych. Dzięki świetnie dobranej i zróżnicowanej obsadzie patrzymy na bohaterów z żalem, że są tak niedoskonali. A udało się z tej kąśliwej satyry wydobyć od aktorów dramatyczny potencjał na wiarygodne nakreślenie gorzkich wyrazistych psychologicznych portretów.

Nie da się zapomnieć wewnętrznego krzyku, z jakim zmaga się w kontakcie z innymi zahukana Annette w wykonaniu Małgorzaty Osiej-Gadziny. Pełna wyrazu i wewnętrznej siły jest poraniona Véronique, którą gra Elwira Hamerska-Kijańska. Piotr Konieczyński z przyklejoną do ucha komórką ukazując dramat Alaina znalazł ironiczny dystans do postaci cynicznego samca żywiciela rodziny, który nie uratuje życia gasnącego związku, tylko dłubie płatki ocalałego tulipana. Jarosław Góral nie dał się unieść fali wydarzeń i wyartykułował niepokojąco obrazoburczą spowiedź zblazowanego Michela. Warto zauważyć, że bohaterowie – mimo bełkotliwej mowy charakteryzującej osobnika „pod wpływem”, świetnie zapanowali nad dykcją, co osobom „pod gazem” raczej się nie udaje.

W „Bogu mordu” mamy galerię nie szanujących się frustratów, hipokrytów, paskudnych osobników i uprawiających rywalizację: „kto komu bardziej dokopie”. Każda z postaci nosi cechy wielu naszych znajomych i nas samych. Godne polecenia, tym bardziej, że sztuka została przygotowana w bardzo szybkim tempie i z całą pewnością będzie „dojrzewała” ze spektaklu na spektakl. Dziś, prócz aktorów i reżysera, oklaskiwano także Barbarę Grzegorzewską, która przełożyła dzieło Yasmine Rezy (2006 rok) z francuskiego.

Po dzisiejszej premierze odbyła się krótka uroczystość, podczas której Tadeusz Wnuk, aktor Teatru im. Norwida, ogłosił wyniki plebiscytu publiczności 40. Jeleniogórskich Spotkań Teatralnych. Wygrało przedstawienie „Nad” Teatru Jaracza z Łodzi (reż. Waldemar Zawodziński). Drugi był „Diabeł w purpurze” (reż. Romuald Szejda – Teatr Scena Prezentacje z Warszawy), a trzecie miejsce zajęły „Stworzenia sceniczne” w reż. Roberta Czechowskiego z Lubuskiego Teatru im. Kruczkowskiego z Zielonej Góry. Nagrodę za najlepszą kreację aktorską przyznaną przez młodzieżowe jury JST odebrał z rąk Krzysztofa Pulkowskiego Krzysztof Śmiałek za rolę Czerhesa Peltza w sztuce „Szyc” (Teatr Barakah z Krakowa, reż. Ana Nowicka). Na tradycyjnym bankiecie kosztowano przekąsek w stylu francuskim. Swoją propozycję w postaci ekologicznych smakołyków przedstawił też sklep "Dary natury".

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (10) Dodaj komentarz

~ra 22-01-2011 10:19
Niedźwiedź i Tusk Raz ordynarny niedźwiedź kucnąwszy na łące W dość niewybredny sposób podtarł się zającem. Zając się potem żonie chwalił po obiedzie: - Wiesz stara, nawiązałem współpracę z niedźwiedziem! www.waligorski.art.pl/liryka.php
~uff 22-01-2011 12:36
W tym teatrze było źle...ale teraz to już przesada. jest bardzo źle. Od jakiegoś czasu oglądam spektakle, których inscenizacje są na żenująco niskim poziomie, a wmawia mi się, że oglądam arcydzieła. Jeszcze nie tak dawno przekonywano mnie, że jeśli dyskutuje się o sztuce to dobrze, bo coś po sobie zostawiła..., a obecnie to nawet dyskutować nie ma o czym.
~jjjjjj 22-01-2011 12:50
Nie wiem po co pan Koca zrobił ten spektakl! ? Co jest w tym odkrywczego że w ludziach ( niektórych) siedzi frustarcja, hipokryzja, fałsz! Jak ta sztuka przystaje do 2011 roku i do Polski? Mamy poważniejsze tematy którymi powinien zając się teatr.
~:) 22-01-2011 13:27
Jak zwykle maruderzy dochodzą do głosu... To nie jest arcydzieło, ale dobrze się oglądało. Uniwersalny temat bardziej mnie interesuje niż rzeczy zaangażowane we współczesność. Bardzo dobra gra aktorska, zwłaszcza panów.
~al 22-01-2011 14:03
Może i nie wszystko wyszło jak trzeba, ale gra aktorska broni się sama. Pan Konieczyński z fajtłapy i przyzwoitego prawdomówcy z "Kolacji dla głupca" przemienia się w antypatycznego wyrachowanego gnoja i wyznaje nawet swoją wiarę, upokarza żonę słowem "piesku! do nogi!" (to chyba gorsze niż "suka"). Pan Góral precyzyjnie prowadzoną kreską naszkicował tę postać kochającego tatusia, który ma problem z mamusią. Pani Osiej-Gadzina Pani Hamerska-Kijańska różnicują głosem, mimiką i gestem swoje kwestie i jest OK. Tutaj rządzi niepohamowany instynkt, ta cienka granica między człowieczeństwem a zwierzęcością.
~sowa 22-01-2011 21:20
To byla "prima" Pnie Koca temat jest strzalem w dziesiatke.Wszystko bylo bardzo dobre ,rewelacyjnosc spektaklu stwarza gra aktorska.Najwyzszy czas na tego typu teatr.Dziekuje serdecznie
~Widz 22-01-2011 21:51
Kontrowersyjna gwiazda M. Osiej-Gadzina i świetna E. Hamerska-Kijańska tworzą niezapomniany duet na kanapie, w sytuacji kryzysowej dziewczyny zwierają szyki do walki. A faceci, P. Konieczyński & J. Góral, jak to faceci - nawet mimo to że w głębi się nienawidzą trzymają sztamę .
~Hanryk 23-01-2011 18:53
Panie Autorze, dyr.Koca powinien panu ręce całować za to, coś Pan tu nawypisywał ! Ma Pan zieolono-różowe okulary na nosie, przez które dostrzegł Pan to, co być powinno, a czego nie ma ! Pretensonalne nieznośne farsidło rodem z powiatowego tetrzyku, czyli jak sobie mały Kazio wyobraża problemy wynikające z rozpady wartości współczesnego swiata. I aktorzy, panie autorze nie zapanowali nad dykcją. Co więcej - często nie słychać, co mówią. I tak pewnie umknęło wiele ważnych zdań, za które autorka jest ceniona, że aI nikogo nie obchodzi, że sztuka powstawała w szybkim tempie. Płacę za bilet, przychodzę do teatru (dosyć zapyziałego, zresztą) i nie interesuje mnie, kiedy sztuka "dojrzeje", zwłaszcza, że dojeżdżam. Czekałem tylko, kiedy na końcy zaczną rzucać w siebie tortami ! I tak po raz kolejny konfrontacja szumnych zapowiedzi z "oryginałem" okazała się porażką. Widocznie to miasto nie zasługuje na lepszy teatr !
~ 31-01-2011 20:02
Spektakl w stylu "13 Posterunek" - jeśli kogoś bawił Cezary Pazura udający pijaka to tu też się ubawi. Publikę ucieszyło gdy ze sceny padło "kto mi dupę zawraca", "no k...a jego mać" poderwało tłum na sali...
~... 9-02-2011 14:34
Skoro teatr jest "zapyziały", to po co państwo "znawstwo" zniżacie się, żeby tam przychodzić? Dajcie ludziom oglądać coś dla ludzi, a na "współczesne arcydzieła" zapraszam do Wałbrzycha i Wrocławia. To chyba w sam raz pod wasz poziom wrażliwości.

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2020 Highlander's Group