Niedziela, 7 marca
Imieniny: Pawła, Tomasza
Czytających: 2253
Zalogowanych: 1
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

SZKLARSKA PORĘBA: W Szklarskiej żądają wyciągu

Sobota, 20 marca 2010, 14:15
Aktualizacja: Niedziela, 21 marca 2010, 8:03
Autor: Karolina
SZKLARSKA PORĘBA: W Szklarskiej żądają wyciągu
Fot. Karolina
Wczoraj od godz. 17.00 w nadleśnictwie Szklarska Poręba prowadzone były rozmowy „ostatniej szansy” w sprawie budowy nowego wyciągu na Szrenicę. W tym samym czasie pod budynkiem pikietowali mieszkańcy miasta. Dźwięk klaksonów, syren i głośne skandowanie „Chcemy wyciągu!”, „Chcemy umowy!” nie ustawały do 1.00 w nocy.

Wynegocjowano tylko projekt aneksu do umowy, który musi zostać jeszcze podpisany przez dyrektora Regionalnych Lasów Państwowych we Wrocławiu. Mieszkańcy czują się oszukani i zapowiadają kolejne akcje protestacyjne w poniedziałek.

Władze Szklarskiej Poręby doprowadziły wczoraj do spotkania z przedstawicielami Lasów Państwowych. Z Arkadiuszem Wichniakiem, jego zastępcą oraz przewodniczącym Grzegorzem Sokolińskim spotkał się z-ca dyrektora Regionalnych Lasów Państwowych we Wrocławiu ds. gospodarki leśnej Grzegorz Pietruńko i z-ca nadleśniczego Jerzy Majdan. Rozmowa „ostatniej szansy” dotyczyła aneksu do umowy dzierżawy, o którą od kilku tygodni prowadzony jest spór z Nadleśnictwem i Regionalną Dyrekcją Lasów Państwowych. Leśnicy nie chcieli podpisać wcześniej wynegocjowanego aneksu, twierdząc że zmieniły się przepisy prawne.

Według tych przepisów trzeba zapłacić za wylesienie dotychczas użytkowanych gruntów pod nartostradami. W latach 50. i 60. na Szrenicy powstawały pierwsze wyciągi na terenach, gdzie nie było wówczas gruntów leśnych. Od 93 r. urządzenia turystyczne i trasy narciarskie poszerzano etapami i właśnie o te grunty chodzi Lasom Państwowym. Na kanwie ówczesnej ustawy o ochronie gruntów rolnych i leśnych minister środowiska zezwolił na powyższe działania bez wyłączenia gruntów leśnych. – Być może tamtejsza ustawa pozwalała na taką interpretację – powiedział Grzegorz Pietruńko. W międzyczasie zmieniły się przepisy. Wcześniejsza ustawa nie precyzowała jakie urządzenia mogą się znaleźć na tych gruntach.

Od 95 r. ustawodawca dokładnie określił, że nie będą brane pod uwagę elementy liniowe i infrastruktury narciarskiej. – Dziś obowiązuje ustawa z 95 r., a ostatnie rozstrzygnięcia w tej sprawie zapadały w 93 r., a więc działamy w zupełnie innej formule prawnej – podkreślał Pietruńko. Dlatego leśnicy uważają, że nie mogą prolongować obecnej umowy na kolejne 25 lat, bez ujęcia zmian w prawie. Rolą Lasów Państwowych jest udzielenie zgody na udostępnienie tych nieruchomości zajętych pod wyciągi, które będą korespondowały z obecnie obowiązującą ustawą. Dziewiątego marca br. wystąpiono do ministra środowiska o zajęcie stanowiska w tej sprawie, ale nie ma jeszcze odpowiedzi.

W praktyce oznaczałoby to, że inwestor musiałby zapłacić kolejne pieniądze. Nie wiadomo czy będzie to milion czy kilka milionów złotych. Stanowisko austriackiego inwestora jest jasne, nie zapłaci żadnych dodatkowych pieniędzy, a w związku z tym nie będzie rozbudowy SkiAreny Szrenica. Adwokat inwestora Grzegorz Janisławski twierdzi, że minister środowiska wyraził swoje stanowisko już w 96 r., które do tej pory nie uległo zmianie. Wówczas dyrektor Karkonoskiego Parku Narodowego wydał decyzję o zmianie przeznaczenia gruntów leśnych, którą minister uchylił. Oznacza to, że sposób wykorzystywania gruntów od 59 r. jest wciąż taki sam.

Według pełnomocnika inwestora Lasy Państwowe niepotrzebnie czekają na stanowisko ministra środowiska, ponieważ ono jest już znane. W przypadku wprowadzenia zmian, sugerowanych przez leśników, inwestycja staje się po prostu nieopłacalna. Lasy Państwowe zastrzegają sobie również prawo do odstąpienia od umowy. – Takie stanowisko uniemożliwia inwestowanie, ponieważ czas biegnie nieubłaganie – oznajmił Janisławski. Pozwolenie na wycinkę kończy się w tym miesiącu. Wszystko wskazuje na to, że cała idea rozbudowy Szklarskiej Poręby najprawdopodobniej upadnie. Władze miasta także nie zgadzają się ze stanowiskiem Lasów Państwowych, uważając że nie ma podstawy prawnej do płacenia dodatkowych pieniędzy. W czasie kilkumiesięcznych negocjacji leśnicy nie wnosili żadnych wątpliwości prawnych.

Dopiero pod sam koniec stwierdzili, że sposób wykorzystywania gruntów jest nieprawidłowy. – Aktualny stan prawny umożliwia dzisiaj podpisanie wynegocjowanej umowy – powiedział adwokat miasta, oskarżając Lasy Państwowe o naruszenie zasad lojalności negocjacji. – Taka postawa blokuje przyszłość Szklarskiej Poręby, co jest dla mnie niepojęte – podsumował Arkadiusz Wichniak. Do pikietujących mieszkańców, których było coraz więcej pod bramą nadleśnictwa, docierały niepokojące informacje, że negocjacje nie toczą się w dobrym kierunku. Cały czas słychać było dźwięk klaksonów i skandowanie „Chcemy wyciągu”, „Chcemy umowy”, „Nie odpuścimy”, „Nie wyjdziecie bez umowy” i „Adamczak” (dyrektor Regionalnych Lasów Państwowych we Wrocławiu, który nie przyjechał na negocjacje).

Około godz. 23.00 pojawiła się informacja, że zaproponowany przez miasto kolejny projekt umowy ma szansę na akceptację każdej ze stron. Przed północą okazało się, że aneks został wynegocjowany i w poniedziałek zostanie zarekomendowany dyr. Wojciechowi Adamczakowi, ponieważ jego zastępca nie ma kompetencji do podpisania umowy. Mieszkańcy czuli się oszukani, pytali dlaczego nie przyjechał Adamczak i oskarżyli Lasy Państwowe o granie na zwłokę. Jedynym dokumentem, który wczoraj został podpisany był protokół rekomendacyjny ze spotkania. – To jest kpina, przyjechaliście podpisać umowę na nie, a na tak nie ma mowy – krzyczeli mieszkańcy podczas konfrontacji z przedstawicielami Lasów Państwowych.

– W tej chwili nic ponad to nie możemy zrobić – próbował tłumaczyć Arkadiusz Wichniak. Spotkanie z dyrektorem Regionalnych Lasów Państwowych odbędzie się w najbliższy poniedziałek o godz. 10.00 we Wrocławiu. Władze Szklarskiej Poręby wierzą, że pojadą tam tylko po zgodę Wojciecha Adamczaka i umowa cywilno-prawna będzie wówczas możliwa do podpisania przez wszystkie zainteresowane strony. Grzegorz Sokoliński ma nadzieję, że dyrektor jako funkcjonariusz publiczny weźmie pod uwagę stanowisko ministra środowiska, który de facto jest jego przełożonym. Ten sam minister wyraził przecież zgodę na dzierżawę z KPN, gdzie jest identyczna sytuacja prawna. – Wolą moją i dyr. Adamczaka jest to, aby ten wyciąg powstał – bronił się Grzegorz Pietruńko.

Jak będzie w rzeczywistości, okaże się w poniedziałek. Lasy Państwowe cały czas oczekują potwierdzenia stanowiska ministra i nie wiadomo czy w dniu podpisania umowy będzie ono już znane. Wojciech Adamczak podkreślał także we wczorajszych rozmowach telefonicznych, że nie będzie podejmował decyzji pod presją. Miał na myśli pikietę, której nikt z leśników się nie spodziewał. Mieszkańcy czują niepewność i nie ufają przedstawicielom Lasów Państwowych. Na poniedziałek zapowiedzieli blokadę głównej drogi w Szklarskiej Porębie i protest pod wrocławską siedzibą regionalnego dyrektora. Jeżeli umowa nie zostanie podpisana, wyciągu nie będzie, a miasto pod Szrenicą stanie się skansenem narciarstwa i miejscem na mapie, przez które przejeżdża się na narty do Czech.

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (65) Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2021 Highlander's Group