Poniedziałek, 16 maja
Imieniny: Andrzeja, Szymona
Czytających: 6204
Zalogowanych: 12
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

JELENIA GÓRA: Twardą ręką w szpitalu wojewódzkim

Środa, 12 marca 2008, 7:30
Aktualizacja: 16:19
Autor: JEN
JELENIA GÓRA: Twardą ręką w szpitalu wojewódzkim
Fot. Jelonka.com
W okresie czteroletniego panowania Macieja Biardzkiego odeszło placówki kilkunastu doświadczonych i wysokiej klasy lekarzy specjalistów, w tym kilku ordynatorów. W ich miejsce przyszli młodzi, niedoświadczeni medycy, zwykle spoza stolicy Karkonoszy.

W szpitalu potrzebna jest podwójna stabilizacja: finansowo-organizacyjna, która z kolei przyczynia się do tej najważniejszej – właściwych i odpowiednich kontaktów pomiędzy personelem medycznym a pacjentami. – Tego w Jeleniej Górze nigdy nie było od czasu, gdy szefem tej placówki został Marcin Biardzki – powiedział Krzysztof Czerkasow, były ordynator działu ortopedycznego.

Według niego dyrektor Biardzki przyszedł do Jeleniej Góry po to, by zrobić porządek personalny w szpitalu. Jednak dobry szef – jak np. dobry trener drużyny sportowej – musi posiadać orientację co do wartości wszystkich zawodników (czytaj: lekarzy) w mieście i najbliższej okolicy. Takiej nowy dyrektor nie miał, bo był z zewnątrz – z Lubina, gdzie wcześniej pracował. Działał więc po omacku.

Dyrektor zaczął rządy od rozbicia bardzo dobrze funkcjonującego oddziału chorób wewnętrznych zwalniając ordynatora Ryszarda Supla. Ten znakomicie funkcjonujący wówczas oddział nie podniósł się do tej pory. Potem zabrał się do oddziału urologicznego, z którego odeszli: Daniel Wacławski, ordynator i Tomasz Gede – zastępca oraz odsunął od szefowania w laboratorium Lucynę Nyczko, która w końcu odeszła ze szpitala.

Następnie odeszli: Krzysztof Fujak, Anna Wacławska i Grzegorz Stępień z radiologii i kilka osób z anestezjologii, a ostatnio, pięciu lekarzy z ortopedii z ordynatorem Krzysztofem Czerkasowem na czele.

W tym ostatnim przypadku posunięcie kadrowe szefa szpitala wojewódzkiego spowodowało dziwaczną sytuację. Dzieje się tak, bo kilku ortopedów ze stażem i odpowiednim doświadczeniem jeździ do pracy do szpitala w Zgorzelcu, a czterech, mniej doświadczonych, mieszkających pomiędzy Zgorzelcem i Lubaniem, znalazło pracę w Jeleniej Górze. Jak twierdzi K. Czerkasow w medycynie doświadczeni lekarze przekazują swoją wiedzę swoim młodym asystentom, bo inaczej nie ma odpowiedniej ciągłości w rozwijaniu się.

Nieprzemyślane roszady personalne w jeleniogórskim szpitalu temu nie służą. Trudno przewidzieć, jakie będą tego konsekwencje, bo pokaże to czas, ale jedno jest pewne: dalsze eksperymenty personalne w takiej placówce mogą być tylko szkodliwe, bo obecnie szpital jeleniogórski zatrudnia niewiele ponad 800 osób (o 500 mniej niż kilka lat temu) obsługujących 500 łóżek.

Takie cięcia kadrowe pozwoliły obecnemu dyrektorowi szpitala na zbilansowanie bieżącej działalności szpitala, który wcześniej przynosił spore długi. Ale też zmiany nie spowodowały zysków. Nie wiadomo, co będzie dalej, bo mówi się, że M. Biardzki odchodzi z Jeleniej Góry i pójdzie do wojewódzkich lub ministerialnych władz. Miejscowi lekarze mówią: Daj mu Boże zdrowie!

Sam Maciej Biardzki twierdzi, że wszystkie zarzuty pod jego adresem są albo przesadzone, albo wyssane z palca. Starał się i chciał jak najlepiej, ale nie został właściwie zrozumiany przez niektórych podwładnych, choć uratował szpital przed bankructwem. A jeśli chodzi o politykę kadrową, ma prawo prowadzić taka, jaką uważa za słuszną. Wcale nie uważa, że pod względem poziomu usług szpital wojewódzki zaniżył poziom, bo odeszli doświadczeni lekarze. Odeszli ponadto, bo chcieli tego. – Nie mogłem ich na siłę zatrzymywać – zakończył rozmowę dyrektor szpitala wojewódzkiego.

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (29) Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2022 Highlander's Group