Poniedziałek, 30 listopada
Imieniny: Andrzeja, Justyny
Czytających: 2620
Zalogowanych: 1
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Trudny pociąg z Wysp do Polski

Wiadomości: JELENIA GÓRA/ ŚWIAT
Niedziela, 6 lipca 2008, 7:57
Aktualizacja: 7:57
Autor: Anna Pisulska
Fot. Archiwum
Coraz więcej Polaków przebywających na Wyspach Brytyjskich, rozważa powrót do kraju. Wśród nich są setki mieszkańców Jeleniej Góry i powiatu jeleniogórskiego. Dla wielu jest to trudna decyzja. Równie wielu mówi, że resztę życia spędzi na obczyźnie, bo tam właśnie czują się jak w domu.

– Nie wrócę do Polski, bo już nic mnie z krajem nie łączy. Tęsknię jedynie za tatą, ale on może odwiedzić mnie w Anglii. Poza tym mój narzeczony to Afrykanin, dlatego też bałabym się odwiedzić razem z nim rodzinne miasto. Polacy nie są tolerancyjnym narodem, co okazują obcokrajowcom – opowiada Marta z Kowar. Dlatego dziewczyna woli Nigerię, rodzinny kraj swojego chłopaka.

– W czasie studiów wyjeżdżałam co roku podczas wakacji. Teraz przyszedł jednak czas na znalezienie normalnej pracy i stabilizację. Poza tym nie po to uczyłam się tyle lat, żeby pracować w fabryce i składać pudełka, a to najlepsza praca, jaką wykonywałam w Wielkiej Brytanii – mówi z kolei Anna ze Szklarskiej Poręby.

Jej zdaniem osoby, które skończyły studia, a za granicą pracują fizycznie, tracą tylko czas, bo za parę lat ich dyplom stanie się tylko bezużytecznym dokumentem . Dziewczyna wie, czego chce i realizuje swoje cele. Wyjazd do Anglii to dla niej ważne doświadczenie życiowe, ale nie wiąże z tym krajem przyszłości.

– W Wielkiej Brytanii jestem już dwa lata. Początkowo razem z narzeczonym planowaliśmy powrót do Polski. Oszczędzaliśmy nawet pieniądze na nowy dom. Z czasem stwierdziliśmy jednak, że tutaj mamy lepsze perspektywy na przyszłość. Planujemy założenie rodziny, a to wiąże się z wydatkami, w Anglii nie musimy się o to martwić. – opowiada Asia z Miłkowa. Postanowiła nawet zaciągnąć kredyt na zakupienie domu. Będzie go spłacać przez dwadzieścia lat.
Wybrała Wyspy mimo stosunku Polaków do własnych rodaków, jak i innych nacji. – Czasem wstydzę się za nas, bo wszczynamy bójki i notorycznie łamiemy prawo – denerwuje się Joanna.

Sebastian z Janowic Wielkich wyjechał z kraju, żeby uciec przed przeszłością. Było też więzienie, w którym spędził rok. Chciał uniknąć kontaktów ze starymi znajomymi i zacząć nowy etap. Udało mu się to, również dzięki pomocy dziewczyny. Początki jednak były bardzo ciężkie.
– Zatrudniłem się na budowie. Kierownik często mnie chwalił i chętnie ze mną rozmawiał. Polscy koledzy byli zazdrośni. Jeden z nich zarzucił mi, że działam na ich niekorzyść. Straszył mnie, że podpali mi samochód i pobije – wspomina chłopak.

Któregoś dnia razem z trzema kumplami zaatakował go przed fabryką, w której pracuje dziewczyna Sebastiana. Napastnika spłoszyła znajoma Angielka. Janowiczanin poszedł na policję i opowiedział o wszystkim. Bolało go, że donosi na rodaków, ale nie miał wyjścia. Dlatego woli Brytyjczyków: z nimi pracuje i jest szczęśliwy.

– Razem z rodziną mieszkaliśmy w Kostrzycy. Tato i mama nie mieli pracy, dlatego też ciągle brakowało pieniędzy na normalne życie. Ojciec zaglądał do kieliszka. Pierwsza wyjechała siostra. Choć nie znała języka, zatrudniono ją w piekarni. Ściągnęła mnie do siebie, pomogła także w znalezieniu pracy i mieszkania. Później przylecieli rodzice. Dziś razem mieszkamy w Nothingam. Jesteśmy szczęśliwi – mówi Piotr.

Ale znudziła mu się Anglia, a tęsknota za dziewczyną, która została w kraju okazała się silniejsza. Wrócił do Wrocławia. Jednak przeżył ponowne rozczarowanie. Choć zarabiał nieźle, pół pensji wydawał na mieszkanie, pół – na życie. Zero oszczędności. Ponownie kupił bilet na Wyspy i zostawił swoją miłość nad Odrą. Nie zamierza już wracać i ma plany, aby życie ułożyć sobie w Wielkiej Brytanii.

– Ta emigracja wszystkim pokazała nie tylko wymiar materialny, ale i duchowy – mówi Kinga Bagan, socjolog kultury. – Wielu rodaków stanęło po raz pierwszy w życiu przed ważnymi dylematami i wyborami, których nie mieliby, gdyby zostali w Polsce. To właśnie na obczyźnie dostrzegają cechy negatywne naszych rodaków. Tu im to jakoś umykało. Zagranica otwiera też przed nimi horyzonty, które były zamknięte dla ich rodziców. Czyni Polaków w pewnym sensie obywatelami świata – podkreśla K. Bagan.

– W odróżnieniu od emigracji politycznej, kiedy to nasi rodacy zadowalali się na obczyźnie byle czym, aby tylko móc korzystać z wolności, emigracja zarobkowa wprowadziła do uczuć twarde i nieubłagane prawo pięści i pieniądza – mówi Tomasz Andrzejewski, historyk.
Niestety, w wielu przypadkach zjawisko odbije się niekorzystnie na regionie. Ci ludzie, którzy już tu nie wrócą, nie stworzą nowych miejsc pracy, ani nie będą wychowywać potomków w swojej małej ojczyźnie.

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (15) Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2020 Highlander's Group