Polub Jelonkę:
Czytaj także: Wałbrzych Świdnica
Sobota, 31 stycznia
Imieniny: Jana, Marceliny
Czytających: 10922
Zalogowanych: 43
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

JELENIA GÓRA: Teatry uliczne: najlepsze na koniec

Poniedziałek, 9 sierpnia 2010, 9:08
Aktualizacja: Niedziela, 3 lipca 2011, 9:18
Autor: Natasza
JELENIA GÓRA: Teatry uliczne: najlepsze na koniec
Fot. Natasza
Wczorajszy wieczór ostatniego dnia XXVIII Międzynarodowego Festiwalu Teatrów Ulicznych wypełniły występy katalońskiej grupy Circus Delirium z Hiszpani, ponownie La Complet’ Mandingue z Francji oraz najbardziej wyczekiwany holenderski Theater Gajes.

„Bambola” grana przez Katalończyków to opowieść o człowieku pragnącym mieć przepiękną baletnicę z plakatu. Za pomocą katarynki, do której włożył poszczególne części ciała, wykreował swą ulubienicę, a następnie próbował nią złożyć. Uzależniona od muzyki i pewnego widza ślicznotka tańczyła na szarfie i kole oraz nieustannie myślała o swym ukochanym z publiczności. Mimo przeszkody, jaką był jej twórca, w końcu uwalniła się od zależności i nasyciła się miłością. Przedstawienie barwne i ładne wizualnie. Tancerka oczarowywała wszystkich swym plastycznym ruchem, a aktor - grą na wiolonczeli.

Francuzi z La Complet’ Mandingue – tak jak wcześniej – pokazali swoje zdolności muzyczne w formie performance – koncertu. Wielu widzów przyłączało się do śpiewów i tańców przy okazji świetnie się bawiąc.

„Don Quixote” grany przez Theater Gajes na placu blisko Hotelu Mercure, został nagrodzony największymi brawami spośród wszystkich ulicznych spektakli tej edycji MFTU. Cała historia została "zbudowana" kilka metrów nad publicznością. Aktorzy chodzili na szczudłach przy dużej scenografii składającej się z wielu jeżdżących i statycznych maszyn. Do pokazu zaproszono dziewięciu statystów z Jeleniej Góry, którzy podczas spektaklu pomagali w technicznych rzeczach. – Jestem zadowolony, że mogę pracować z tymi ludźmi. Choć trwało to krótko, trochę od nich się nauczyłem – powiedział jeden z młodych ludzi.

Dzieło Cervantesa „Don Quijote de la Mancha” jest powszechnie znane. W przedstawieniu używano angielskich zwrotów bądź pojedynczych polskich słówek. W ustach Holendrów brzmiały one nieco dziwnie, więc widownia od razu się śmiała. Cały czas unosiła się nastrojowa muzyka grana przez trio, a momentami śpiewała spektaklowa diva lub kapłan.

Widownia nie stała w miejscu. W momencie nadjeżdżania konia bądź zbliżających się aktorów na szczudłach od razu wszyscy się odsuwali. Do czynnego śledzenia widowiska zmuszali także aktorzy, którzy zmieniali miejsce akcji na obszernym placu przy ulicy Sudeckiej. Theater Gajes z całą pewnością tak jak w tamtym roku zagórował nad wszystkimi innymi teatrami. I znów sprawdza się powiedzenie: najlepsze zawsze na koniec.

Sonda

Co myślisz o spożywaniu alkoholu na studniówkach?

Oddanych
głosów
312
Wypada, żeby był całkowicie zabroniony
53%
Powinien być dozwolony - w zabawie uczestniczą pełnoletnie osoby
47%
 
Głos ulicy
Do dziś lubię marchewkę – przypomina mi dzieciństwo
 
Warto wiedzieć
Kulisy obsesji nienawiści Hitlera do Żydów
Rozmowy Jelonki
Zwierzęta boją się huku petard 100 razy bardziej niż człowiek
 
Jelenia Góra - KARR
Zakończenie VI edycji Uniwersytetu Liderów
 
Ciekawe miejsca
Nowy Kościół – ruiny, które wciąż opowiadają
 
Kultura
Hania z SP 15 i jej pokaz akrobatyki
 
Ciekawe miejsca
Dziwiszów – pałac na górskim grzbiecie
Copyright © 2002-2026 Highlander's Group