Piątek, 24 września
Imieniny: Gerarda, Teodora
Czytających: 4162
Zalogowanych: 3
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Jelenia Góra: Sztuka, czy wulgaryzm

Sobota, 28 kwietnia 2007, 0:00
Aktualizacja: Sobota, 28 kwietnia 2007, 8:59
Autor: W. Wojciechowski
Jelenia Góra: Sztuka, czy wulgaryzm
Fot. Archiwum Teatru Jeleniogórskiego
Małgorzata Osiej-Gadzina, aktorka Teatru Norwida, opowiada o swojej roli w nieco skandalizującym przedstawieniu.

28 i 29 kwietnia w Teatrze Jeleniogórskim będzie można zobaczyć spektakl “Merylin Mongoł” Nikołaja Kolady w reż. Justyny Celedy. Główną rolę gra Małgorzata Osiej-Gadzina.

<i>Wojciech Wojciechowski: Grasz w spektaklu główną postać. Na czym polega trudność w kreowaniu tej roli? </i>

Małgorzata Osiej-Gadzina: Olga kojarzy mi się z takim aniołem spełniającym marzenia, jak filmowa Amelia, trochę jak Bess z filmu „Przełamując fale”, niezmiernie wrażliwa, rozmawiająca z Bogiem, sięgająca nieznanego.
W jakimś sensie ubezwłasnowolniona a jednak z niezwykłą siłą. Staram się przepuszczać jej postać przez intuicję a nie przez rozum. Wtedy nagle czuję, że boli mnie złamana na scenie paprotka. To jest ta trudność, trzeba bardzo głęboko zanurzyć się w postać. Czasem łapie się na tym, że wpadam pewien rodzaj transu i to jest ciekawe. Natomiast trudność w graniu samego spektaklu polega na tym, że musi on mieć odpowiednią atmosferę i to jest coś, co ja w tym przedstawieniu najbardziej lubię. Ten spektakl zaczyna publiczność, która przechodzi przez scenografię, dotyka jej elementów, napełnia uwagą scenę. Publiczność wchodzi w tą przestrzeń i uruchamia to “dzianie się”. A aktorzy muszą stworzyć nową atmosferę. Atmosferę końca świata. Nie jest to łatwe.

<i> W.W.: Jak się przygotowywałaś do tej roli? </i>

M.O.G.: Widziałam mnóstwo filmów, z których mogłabym zaczerpnąć informacji na temat osób o szczególnej wrażliwości. Byłam również w dwóch szkołach specjalnych, ale nie spotkałam osoby ewidentnie takiej jak Olga. Po prostu każdy jest inny. Pamiętam spotkanie z jednym chłopcem. Pierwsze uczucie, gdy go spotkałam, to był strach. Było między nami bardzo duże napięcie, on długo mi się przyglądał. Chciał mnie bardzo dotknąć. Wiedziałam o tym, więc nie odchodziłam. Nagle zjawił się tuż przed moją twarzą. Nos w nos. Ułamek sekundy, głębokie spojrzenie i zaraz uciekł. Można powiedzieć, że to jest nienormalna reakcja lub reakcja człowieka wrażliwego, który nie daje sobie rady ze swoimi emocjami.

<i> W.W.: Podobno to my, “zdrowi” ludzie jesteśmy nienormalni, ponieważ nosimy maski. Ludzie upośledzeni są z kolei bardzo szczerzy. </i>

M.O.G.: Niedawno oglądałam konkurs poetycki dla dzieci z różnym stopniem upośledzenia. Najbardziej ujęły mnie te najbardziej upośledzone.. Zaskoczyła mnie ich niesamowita siła i chęć wypowiedzenia się. Bardzo się wzruszyłam Ten przekaz był bardzo intensywny.

<i> W.W.: Jedni widzą spektakl o dziwnej Oldze, a inni przedstawienie o alkoholikach. O czym jest to przedstawienie dla Ciebie? </i>

M.O.G.: (śmiech) Na pewno nie jest to studium alkoholizmu. Alkohol jest rzeczą normalną. Ta dzielnica, te slamsy, w których mieszka Olga i jej sąsiedzi, to jest sytuacja wyjściowa.

<i> W.W.: Trudno sobie wyobrazić, aby taka osoba jak Olga mieszkała w centrum Beverly Hills. </i>

M.O.G.: To prawda. Dla mnie jest to spektakl o marzeniach, pragnieniach...

<i> W.W.: Niektórzy nawet twierdzą, że jest wulgarny i nie każdy może “Merylin Mongoł” oglądać. </i>

M.O.G.: Ja nie dyskryminuje publiczności i nie dzielę jej na bardziej i mniej wyedukowaną. Ten spektakl nie jest na pewno dla półtorarocznych dzieci, które mówią w wymarłym starohinduskim sanskrycie. W tym języku nie gramy. Ale mówiąc poważnie, gorsze rzeczy oglądamy przed dobranocką w telewizji. Problemem jest chyba to, że widz często „czyta” daną scenę wprost, a liczy s i ę kontekst.

<i> W.W.: Olga wierzy w koniec świata. A Ty? </i>

M.O.G.: No... tak.

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (5) Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2021 Highlander's Group