Poniedziałek, 14 czerwca
Imieniny: Elizy, Michała
Czytających: 5652
Zalogowanych: 10
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

JELENIA GÓRA: Szaleniec chciał się zabić

Czwartek, 8 listopada 2007, 18:16
Aktualizacja: Piątek, 9 listopada 2007, 7:17
Autor: Angela
JELENIA GÓRA: Szaleniec chciał się zabić
Fot. Angela
Przez wiele lat groził mieszkańcom budynku i zastraszał ich biegając zakrwawiony z siekiera w dłoni. W czwartek upił się i wszedł na dach kamienicy. Zabrał nóż i groził samobójstwem. Negocjacje odwiodły czterdziestolatka od tego zamiaru.

Na miejscu pojawiła się policja, pogotowie i straż pożarna. Po półgodzinnej rozmowie niedoszły samobójca oddał się w ręce funkcjonariuszy. Mężczyzna był leczony psychiatrycznie.

Zdarzenie miało miejsce przy ulicy Wolności, naprzeciwko strażnicy PSP. Mężczyzna podczas nieudanej próby samobójczej był kompletnie pijany. Strażaków o zajściu zawiadomiła kobieta, która mieszkała z niedoszłym samobójcą. Po wejściu na dach desperat nie mógł zdecydować się, w jaki sposób pozbawi się życia.

– Wszedł na dach, uwiązał sobie linę wokół szyi, do tego wymachiwał dużym nożem i krzyczał, że się powiesi – powiedział kap. Jan Dalidowicz, zastępca dowódcy jednostki ratowniczo–gaśniczej nr 1.
– Po około pół godzinie udało nam się wraz z sąsiadem, o którego obecność zabiegał desperat, przekonać mężczyznę, żeby zszedł z dachu. W ostatnim czasie to już druga próba samobójcza, przy której interweniowałem, w obydwu przypadkach na szczęście wszystko dobrze się skończyło – dodał.

Z zabrania mężczyzny, który najprawdopodobniej zostanie umieszczony w Zakładzie dla Psychicznie chorych w Bolesławcu cieszą się również lokatorzy budynku. Jak mówią, od wielu lat przeżywali przez niego prawdziwy koszmar, bali się jednak zgłaszać sprawy na policję.

– Któregoś dnia braliśmy drzewo z komórki, a ten człowiek podciął sobie żyły i biegał po budynku zakrwawiony – mówią mieszkańcy. – Co mieliśmy zrobić? Kilka razy zgłaszaliśmy na policję, ale później mieszkańcy zaczęli się bać. Policja nie zawsze przyjeżdżała, a za każdym razem dla kogoś mogło się to skończyć nożem w plecach – dodają.

Desperat wprowadził się do kamienicy po odsiadce w więzieniu. Upijał się notorycznie i tylko w takim stanie wychodził z mieszkania. Terroryzował ludzi, kradł, wybijał szyby w oknach
– Prosimy Boga, żeby go z tego zakładu nie wypuścili, bo jak on wróci, to któregoś razu dojdzie tu do tragedii – obawiają się sąsiedzi.

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (15) Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2021 Highlander's Group