Polub Jelonkę:
Czytaj także: Wałbrzych Świdnica
Niedziela, 8 marca
Imieniny: Beaty, Jana
Czytających: 10811
Zalogowanych: 76
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Powiat karkonoski: Śpiew z wnętrza skały – opowieść o skale Chybotek

Poniedziałek, 9 lutego 2026, 13:05
Autor: RaZ
Powiat karkonoski: Śpiew z wnętrza skały – opowieść o skale Chybotek
Łukasz Razowski
Fot. Łukasz Razowski
Nie wiemy do końca, czy ta historia wydarzyła się naprawdę. Zapiski pochłonęły wieki. Jedno jest pewne – to miejsce, czyli skała Chybotek w Szklarskiej Porębie, do dzisiaj tworzy opowieści…

Świt nadciągał powoli, rozdzierając noc jasnością jesiennego poranka. W chałupie Marcina panowała cisza, ciężka i przytłaczająca. Ściany drżały od wiatru, dach szeptał o chłodzie, który miał przeniknąć do szpiku kości.

Zima była blisko. Bociany uleciały, a ptaki milczały pod strzechą, jakby wyczuwały nieuchronne. Marcin wiedział, że musi iść do lasu po jagody, grzyby, może garść orzechów. O mięsie nie śmiał marzyć — zwierzyna należała do panów z zamku.

Film: Karkonoski Park Narodowy

Las przywitał go chłodem i mgłą. Liście drżały cicho, zwierzęta powracały do kryjówek. Dzień jak co dzień, a jednak coś w powietrzu wydawało się cięższe. Marcin szedł dalej niż zwykle, w nieznane tereny.

Przysiadł przy grupie skalnych ostańców. Zza drzew wyjrzały krwawe promienie słońca. I wtedy usłyszał coś, co zmroziło mu krew w żyłach.

Waloni i strach

Na początku brzmiało jak echo wiatru. Potem stało się wyraźne. To była muzyka. A raczej — śpiew. Nieznany, potężny, przypominający melodię mnichów, lecz tu, w głębi puszczy, niemożliwy.

Włos na karku Marcina stanął dęba. Śpiew wzbierał, a on dostrzegł ruch. Z największego głazu buchnęła ciemność, a ze środka wyłoniły się sylwetki w długich szatach. Na piersiach błyszczały obce symbole, oczy lśniły czerwienią poranka.

– Waloni… – wyszeptał, pamiętając legendy o tajemniczym ludzie z Gór Olbrzymich, którzy zniknęli, zostawiając po sobie echo w kamieniach.

Strach ścisnął mu gardło. Zsunął się w krzaki i pobiegł przez las, potykając się, raniąc dłonie o gałęzie. W chałupie zatrzasnął drzwi i osunął się na klepisko. Oddychał ciężko. Wiedział tylko jedno: to, co zobaczył, nie powinno było istnieć.

A jednak istniało. Śpiew, choć cichszy, nadal rozbrzmiewał w jego głowie.

Więcej o Chybotku czytaj TUTAJ

Twoja reakcja na artykuł?

15
75%
Cieszy
1
5%
Hahaha
0
0%
Nudzi
0
0%
Smuci
2
10%
Złości
2
10%
Przeraża

Ogłoszenia

Czytaj również

SKOMENTUJ
Tylko zalogowani użytkownicy mogą komentować ten artykuł. Zaloguj się.

Czytaj również

Sonda

Utrata "prawka" za prędkość także poza terenem zabudowanym?

Oddanych
głosów
394
Bardzo dobry pomysł
64%
Jestem przeciwny/a
29%
Nie mam zdania
7%
 
Głos ulicy
Do dziś lubię marchewkę – przypomina mi dzieciństwo
 
Warto wiedzieć
Czy można to jeszcze zatrzymać? Cyfrowa matnia nas pożera.
 
Rozmowy Jelonki
Mocna rozmowa o młodych ludziach w Jeleniej Górze
 
Aktualności
Życzenia dla kobiet od Senatora RP
 
Sudeckie hotele i schroniska PTTK
Na wiosnę z Jeleniej do Jagodnej
 
Aktualności
UFOLUDEK w Mysłakowicach
 
Kultura
Podróż w czasie na dawną Śnieżkę
Copyright © 2002-2026 Highlander's Group