Piątek, 30 października
Imieniny: Przemysława, Edmunda
Czytających: 2059
Zalogowanych: 2
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Rewitalizacja – gwarancja sukcesu, ale przecież nie od razu

Wiadomości: Jelenia Góra
Poniedziałek, 25 lipca 2011, 13:24
Aktualizacja: Środa, 27 lipca 2011, 8:00
Autor: Tekst sponsorowany
Modne hasło „rewitalizacja” ma w Jeleniej Górze swoje konkretne treści i nie chodzi tu bynajmniej wyłącznie o odnowienie kamienic, czy terenów poprzemysłowych. – Rewitalizacja to wielki, niezwykle rozmaity proces, który w finale ma „zapisany” gwarantowany sukces, ale wymaga cierpliwości, konsekwencji i żmudnej pracy – mówi Marcin Zawiła, Prezydent Jeleniej Góry, jako przykład podając Rakownicę. – Czasami – dodaje – właśnie, jak w przypadku Rakownicy potrzebny jest jeszcze pomysł, w miarę odkrywczy, odrobina biznesowego szczęścia i tzw. właściwy czas decyzji, a także przychylność stron.

Rakownica będzie przedmiotem przetargu i nowy inwestor otrzyma ją w dzierżawę za kwotę mniej, niż symboliczną, choć będzie musiał spełnić inne warunki, w tym zagwarantować ukończenie planowanych prac w określonych w umowie terminach. Teren bowiem nie może stać znowu latami pusty i to jest jedyny „twardy” warunek.

- To malowniczy, niemały obszar – mówi Hubert Papaj, zastępca prezydenta miasta. – Sześć hektarów, kilka poziomów gruntu, staw, dwie nieczynne niecki basenowe… Ten teren ma swoją historię. Tutaj swego czasu odbywały się m.in. mistrzostwa Polski w zimowych przełajach kolarskich, która to dyscyplina w erze MTB odeszła do lamusa. Dziś to może być fantastyczne miejsce koncertów, które nie przeszkadzają nikomu, teren pod działalność gastronomiczną w dobrym otoczeniu, można tu realizować każdą właściwie ideę. Ale chciałbym zwrócić uwagę na inny aspekt tej sprawy. Dla miasta bowiem ważne jest, co się dzieje w jakimś konkretnym miejscu, ale jeszcze ważniejsze jest, czy ten element się „spina” w całości geografii miasta.

Takich miejsc, które trzeba poddać swoistej rewitalizacji, ale w szerokim kontekście jest w Jeleniej Górze co najmniej kilka. Jednym z bardziej obiecujących jest kompleks sportowy przy ul. Sudeckiej. Z jednej strony – zespół basenów z szerokim zapleczem, z drugiej – korty. W kompleksie są jeszcze urządzenia siłowni, itp. Rozważana jest możliwość wyburzenia słupów betonowych, stojących na terenie zielonym basenu, które od kilkudziesięciu lat stanowią zapowiedź hali sportowej, jaka nigdy tu nie będzie wybudowana. Potrzebne jest co innego – stacja uzdatniania wody, remont niecek, sukcesywne ich zadaszanie, co pozwoli na wydłużenie sezonu kąpielowego i relatywne obniżenie kosztów wymiany wody.
Jeśli do tego dodać planowany już wkrótce początek procesu zadaszania kortów (bo ich udostępnianie młodzieży już się w tym roku zaczęło), to tworzymy początek jednego z ładniej położonych centrów sportowych. Podobne mogłoby powstać w rejonie właśnie Rakownicy.

- Dochodzi do tego boisko przy ulicy Złotniczej – powiedział M. Zawiła – który to proces już jest rozpoczęty i nie ma wątpliwości, że będzie się toczył. A kolejna sprawa, to ożywienie stadionu przy ul. Lubańskiej. To się też rozpoczęło, bo pierwsze pieniądze na utworzenie skate parku są już zabezpieczone w budżecie, a dyrektor MOS, Ireneusz Taraszkiewicz i szef cieplickiego samorządu, Robert Futerhaendler spotkają się w tym tygodniu, by uzgadniać szczegóły.

- Spięcie takich miejsc trasami rowerowymi, a do tego dąży Prezydent Miasta – podkreśla Hubert Papaj – oznacza właśnie zamknięcie całego kompleksu spraw tyczących rekreacji w mieście. Koncepcja takich spięć powstanie już w sierpniu, dopracowana będzie jesienią, a w przyszłym roku przystąpimy do ich budowy. Pozostaje sprawa rentowności. Dla przedsiębiorców prywatnych liczona jest ona w twardych złotówkach, a dla Miasta – w liczebności grup osób, które z tego zechcą skorzystać. Doświadczenia są bowiem różne. Z jednej strony słyszymy postulaty, by np. przedłużać okres otwarcia sztucznego lodowiska do późnej wiosny, a z drugiej – wówczas przychodzą na to 2 – 3 osoby. A koszty utrzymania są coraz wyższe, bo temperatury rosną. Jeśli wydamy pieniądze na utrzymanie lodowiska – mniej ich będzie na baseny. Dlatego warto to wszystko bilansować.
- Jedno jest pewne – mówi Marcin Zawiła – nie będziemy żałować pieniędzy na utrzymywanie działalności, z której korzystają mieszkańcy. Wszystko, co jest potrzebne Jeleniogórzanom – będzie miało priorytet. Ale największy – co oczywiste – jeśli w jakiejś działalności to zainteresowanie będzie duże. Można powiedzieć – to mieszkańcy Jeleniej Góry głosują swoją obecnością na poszczególne propozycje, a my będziemy realizować te przedsięwzięcia.

Ogłoszenia

Czytaj również

Copyright © 2002-2020 Highlander's Group