Środa, 2 grudnia
Imieniny: Piotra, Pauliny
Czytających: 2850
Zalogowanych: 1
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Powiew morza i historii w archiwum

Wiadomości: JELENIA GÓRA
Poniedziałek, 8 czerwca 2009, 9:01
Aktualizacja: Wtorek, 9 czerwca 2009, 9:26
Autor: TEJO
Fot. TEJO
Kto przekroczy bramy dawnych koszar „Pod Jeleniami”, koniecznie powinien zajrzeć do siedziby Archiwum Państwowego. W jego wnętrzach czynna jest ciekawa wystawa poświęcona Stanisławowi Bernattowi, nieco zapomnianemu, a bardzo zasłużonemu dla miasta człowiekowi, którego pasją – choć mieszkał w górach – było morze.

Jedną z pamiątek po Stanisławie Bernatcie jest – a mało kto zdaje sobie z tego sprawę – popiersie księcia Bolesława Krzywoustego we wnętrzu ratusza. W 1958 roku Bernatt był inicjatorem zbiórki złomu brązowego, a zainspirowały go obchody jubileuszu 850-lecia Jeleniej Góry. Z zebranego materiału powstał właśnie rzeczony postument, który wmurowano na pierwszym piętrze magistratu. To nie wszystkie zasługi dla miasta: Bernatt był jednym z twórców Września Jeleniogórskiego. Dał pomysł zorganizowania Karkonoskiej Wystawy Psów Rasowych.

– Na wernisaż wystawy przybyła rodzina Stanisława Bernatta – mówi Ivo Łaborewicz, kierownik Archiwum Państwowego, który przy udziale Stanisława Firszta i pod egidą Towarzystwa Miłośników Jeleniej Góry zorganizował ekspozycję. – Kiedy ją otwieraliśmy, silny powiew wiatru otworzył okno, co się u nas wcześniej nie zdarzyło. Żartowaliśmy, że tak oto duch Pana Stanisława także nawiedził to miejsce – opowiada.

Bohater wystawy urodził się w 1899 roku. Przed wojną związany z wieloma miejscami w kraju i za granicą. Pracował w Berlinie, Gdyni i Lublinie. Do Jeleniej Góry przyjechał w 1945 roku. Wówczas właśnie postarał się o wydanie pierwszego polskiego planu miasta. Zajmował się dziennikarstwem (był, między innymi, redaktorem Rocznika Jeleniogórskiego) i pisał książki z zakresu marynistyki, która była jego pasją. Bernatt był znany w całej Polsce dzięki serii „Miniatury morskie”, traktującej o największych katastrofach na morzach i oceanach. – Jego książki rozeszły się w łącznym nakładzie ponad dwóch milionów egzemplarzy – pisze Cezary Wiklik w pozycji „Jeleniogórzanie, kolorowe chwile”.

– W Jeleniej Górze zamieszkał najpierw przy ulicy Kochanowskiego 2, w domu, w którym później ulokowała się siedziba komitetu Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej – przypomina Ivo Łaborewicz. Później mieszkał przy ul. Pogórze, gdzie zmarł niemal dokładnie 30 lat temu: 18 marca 1979 roku. Datę tę pokazuje eksponat wystawy, klockowy kalendarz, który Bernatt miał na biurku. W archiwum też stanął na biurku podobnym przy którym bohater wystawy tworzył. – Autentyczna jest maszyna do pisania – mówi I. Łaborewicz.

Do tego mnóstwo zdjęć z prywatnego archiwum Stanisława Bernatta oraz eksponaty wypożyczone z Muzeum Marynarki Wojennej. Modele statków (w tym legendarnego Titanica), przyrządy do nawigacji i prawdziwa bandera. Jest też rybacka sieć. Brakuje tylko charakterystycznego zapachu bałtyckiej plaży i szumu fal.

Stanisław Bernatt bardzo lubił zwierzęta. Jak wspomina C. Wiklik, trzymał w domu srebrne bażanty. – Przybyłym gościom najpierw pokazywał ptaki, a dopiero później przedstawiał żonę – czytamy w „Kolorowych chwilach”. Uwielbiał psy. Miał skyteriera, którego regularnie czesał, a z uzyskanej w ten sposób wełny obstalował ulubioną marynarkę.

W dniu wernisażu wystawy goście, czyli rodzina Stanisława Bernatta, wzięli udział w krótkim nabożeństwie odprawionym w kaplicy św. Michała Archanioła na cmentarzu komunalnym. Złożono też kwiaty na nagrobku pana Stanisława. Zanim odszedł, polecił, by wyryto na nim inskrypcję: „Wieczność za nami, wieczność przed nami, a dla mnie to była chwila między wiecznościami”.
Na szczęście dzięki Towarzystwu Przyjaciół Jeleniej Góry postać Stanisława Bernatta jest wśród nas żywa.

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (8) Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2020 Highlander's Group