• Środa, 16 października 2019
  • Godz. 1:42
  • Imieniny: Ambrożego, Gerarda, Gawła
  • Czytających: 5022
  • Zalogowanych: 6
  • Niezalogowany | Zaloguj | Rejestracja

Powiew morza i historii w archiwum

Wiadomości: JELENIA GÓRA
Poniedziałek, 8 czerwca 2009, 9:01
Aktualizacja: Wtorek, 9 czerwca 2009, 9:26
Autor: TEJO
Fot. TEJO
Kto przekroczy bramy dawnych koszar „Pod Jeleniami”, koniecznie powinien zajrzeć do siedziby Archiwum Państwowego. W jego wnętrzach czynna jest ciekawa wystawa poświęcona Stanisławowi Bernattowi, nieco zapomnianemu, a bardzo zasłużonemu dla miasta człowiekowi, którego pasją – choć mieszkał w górach – było morze.

Jedną z pamiątek po Stanisławie Bernatcie jest – a mało kto zdaje sobie z tego sprawę – popiersie księcia Bolesława Krzywoustego we wnętrzu ratusza. W 1958 roku Bernatt był inicjatorem zbiórki złomu brązowego, a zainspirowały go obchody jubileuszu 850-lecia Jeleniej Góry. Z zebranego materiału powstał właśnie rzeczony postument, który wmurowano na pierwszym piętrze magistratu. To nie wszystkie zasługi dla miasta: Bernatt był jednym z twórców Września Jeleniogórskiego. Dał pomysł zorganizowania Karkonoskiej Wystawy Psów Rasowych.

– Na wernisaż wystawy przybyła rodzina Stanisława Bernatta – mówi Ivo Łaborewicz, kierownik Archiwum Państwowego, który przy udziale Stanisława Firszta i pod egidą Towarzystwa Miłośników Jeleniej Góry zorganizował ekspozycję. – Kiedy ją otwieraliśmy, silny powiew wiatru otworzył okno, co się u nas wcześniej nie zdarzyło. Żartowaliśmy, że tak oto duch Pana Stanisława także nawiedził to miejsce – opowiada.

Bohater wystawy urodził się w 1899 roku. Przed wojną związany z wieloma miejscami w kraju i za granicą. Pracował w Berlinie, Gdyni i Lublinie. Do Jeleniej Góry przyjechał w 1945 roku. Wówczas właśnie postarał się o wydanie pierwszego polskiego planu miasta. Zajmował się dziennikarstwem (był, między innymi, redaktorem Rocznika Jeleniogórskiego) i pisał książki z zakresu marynistyki, która była jego pasją. Bernatt był znany w całej Polsce dzięki serii „Miniatury morskie”, traktującej o największych katastrofach na morzach i oceanach. – Jego książki rozeszły się w łącznym nakładzie ponad dwóch milionów egzemplarzy – pisze Cezary Wiklik w pozycji „Jeleniogórzanie, kolorowe chwile”.

– W Jeleniej Górze zamieszkał najpierw przy ulicy Kochanowskiego 2, w domu, w którym później ulokowała się siedziba komitetu Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej – przypomina Ivo Łaborewicz. Później mieszkał przy ul. Pogórze, gdzie zmarł niemal dokładnie 30 lat temu: 18 marca 1979 roku. Datę tę pokazuje eksponat wystawy, klockowy kalendarz, który Bernatt miał na biurku. W archiwum też stanął na biurku podobnym przy którym bohater wystawy tworzył. – Autentyczna jest maszyna do pisania – mówi I. Łaborewicz.

Do tego mnóstwo zdjęć z prywatnego archiwum Stanisława Bernatta oraz eksponaty wypożyczone z Muzeum Marynarki Wojennej. Modele statków (w tym legendarnego Titanica), przyrządy do nawigacji i prawdziwa bandera. Jest też rybacka sieć. Brakuje tylko charakterystycznego zapachu bałtyckiej plaży i szumu fal.

Stanisław Bernatt bardzo lubił zwierzęta. Jak wspomina C. Wiklik, trzymał w domu srebrne bażanty. – Przybyłym gościom najpierw pokazywał ptaki, a dopiero później przedstawiał żonę – czytamy w „Kolorowych chwilach”. Uwielbiał psy. Miał skyteriera, którego regularnie czesał, a z uzyskanej w ten sposób wełny obstalował ulubioną marynarkę.

W dniu wernisażu wystawy goście, czyli rodzina Stanisława Bernatta, wzięli udział w krótkim nabożeństwie odprawionym w kaplicy św. Michała Archanioła na cmentarzu komunalnym. Złożono też kwiaty na nagrobku pana Stanisława. Zanim odszedł, polecił, by wyryto na nim inskrypcję: „Wieczność za nami, wieczność przed nami, a dla mnie to była chwila między wiecznościami”.
Na szczęście dzięki Towarzystwu Przyjaciół Jeleniej Góry postać Stanisława Bernatta jest wśród nas żywa.

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (8) Dodaj komentarz

~Gerard. 8-06-2009 9:16
Jako nastolatek miałem przyjemność i zaszczyt znać Pana Stanisława Bernatta. Spotkałem Go w czytelni klubu MPIK - jeszcze tej starej pod arkadami. Czytał prasę zachodnią i czasami dzielił sie wiedzą tam zdobytą z takimi młodymi ( miałem wtedy około 16 lat ) szkolakami. To był bardzo wyjątkowy starszy pan. Umiał przyciągnąć swoją wiedzą ale umiał słuchać nawet takich młodych jak ja wtedy. Był niezwykle życzliwym człowiekiem. Dobrze że żyje w naszej pamieci. Z wyrazami szacunku. Gerard Gałęski
~ana 8-06-2009 14:45
Milo sie czyta takie artykuly .Jakich ciekawych ludzi mialo nasze miasto..
~do pipii 8-06-2009 17:45
"Przybyłym gościom najpierw pokazywał ptaki, a dopiero później przedstawiał żonę". Jakbys piipi ocenila takie postepowanie ???
~ 8-06-2009 19:59
do 17:45,a coz w tym dziwnego u nas zawsze goscie witaja sie z naszym zwierzyncem a potem z nami
~do 19:59 8-06-2009 20:48
ale chyba nie pokazujecie im ptaków ???
piipi 9-06-2009 0:49
WROCLAW ..i to jest normalne postepowanie mezczyzny,ktory uwielbia chwalic sie ..ptaszkami !Wroclaw ..dlaczego jestes taki ciekawy,a moze jestes tutaj zazdrosny ..o liczbe mnoga ?
~do piipi 10-06-2009 1:33
fiu, fiuuuuuuuuuu.......
~lesław 21-01-2015 20:15
Ten model okrętu był wypożyczony o demie Lesława z Mirska.

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2019 Highlander's Group