Środa, 22 września
Imieniny: Maurycego, Tomasza
Czytających: 2556
Zalogowanych: 2
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

JELENIA GÓRA: Podciął głowę konkubinie, usłyszy wyrok

Czwartek, 26 listopada 2009, 7:40
Aktualizacja: 20:39
Autor: Angela
JELENIA GÓRA: Podciął głowę konkubinie, usłyszy wyrok
Fot. Angela
Przed Sądem Okręgowym w Jeleniej Górze odbyła się ostatnia przed wyrokiem rozprawa, na której biegli wypowiadali się na temat stanu zdrowia psychicznego Marka K. Ten w grudniu 2008 roku podciął konkubinie gardło a w klatkę piersiową i w oko wbij jej też nożyczki. Zabójcy grozi kara do 25 lat więzienia, a nawet dożywocie.

Do zdarzenia doszło 18 grudnia 2008 roku. Grażyna S. ostatni raz była widziana późnym popołudniem, w mieszkaniu Marka. K. W tragiczny czwartek zabójca nie poszedł do pracy. Rano kupił pół litra, które opróżnił wspólnie z towarzyszką życia, a około południa oboje poszli do banku po zasiłek dla bezrobotnych, gdzie odbierali 238, 50 zł. Wracając do domu każde z nich kupiło jeszcze po pół litra, które wypili zaraz po wejściu do domu. Grażyna zamroczona alkoholem początkowo położyła się spać.

Kiedy się obudziła ponownie zaczęli pić z Markiem K. alkohol. Ona leżała na łóżku, on siedział na fotelu. Oglądali telewizję i rozmawiali. W pewnej chwili doszło między nimi do kłótni. Kobieta ostro wypomniała Markowi K. jego kontakty z kolegami, których nazwała narkomanami i alkoholikami. – To „gadanie” i „czepianie się” wyprowadziło mnie z równowagi – mówił mężczyzna policji. Powiedział Grażynie, że jeśli nie przestane „warczeć” zarżnie ją, jak jej to kiedyś obiecał. Kobieta jednak nie przestraszyła się gróźb.

Wtedy Marek K. podszedł do niej i zakrył jej twarz ręką, po chwili puścił. Z kuchni wziął nóż kuchenny, podszedł do łóżka lewą ręką zakrył twarz Grażyny przyciskając jej głowę do tapczanu, a drugą zaczął ciąć jej szyję na wysokości krtani. Kobieta zaczęła się szamotać, ale nie mogła wstać bo Marek K. skutecznie ją obezwładnił. Badanie wykazało, że w chwili śmierci kobieta miała około 2,7 promila alkoholu we krwi.

- Puściły mi nerwy i coś we mnie wstąpiło - tłumaczył zabójca policji i lekarzom psychiatrom. W zeznaniach wyjaśniał, że kiedy ciął szyję konkubiny, chciał jej odciąć głowę, postawić ją sobie na ławie i wypić z nią wódkę. Potem chciał iść na policję.

Zabójca nie pamiętał natomiast jeszcze innych okrucieństw, jakich dopuścił się na kobiecie. W międzyczasie wbił jej bowiem kosmetyczne nożyczki w klatkę piersiową. Wykuł jej też oko. W skutek tych wszystkich obrażeń kobieta wykrwawiła się i zmarła.

Biegły sądowy ustalił, że śmierć Grażyny S. mogła nastąpić między 1 a 3 godziną w nocy 19 grudnia 2008 roku. Po zabójstwie Marek K. poszedł do drugiego pokoju, wziął neseser i zaczął pakować się do więzienia. Ciało denatki zarzucił ubraniami z szafy, spośród których wybierał te, które miał zabrać ze sobą. Przygotował sobie torbę podróżną z potrzebnymi rzeczami do więzienia, którą następnego dnia rano zostawił w mieszkaniu ojca.

Po zabójstwie Marek K. przebrał się i około 2 w nocy zapukał do sąsiada z prośbą, by ten poszedł mu po wódkę. Sąsiad jednak odmówił. Marek K. wyszedł z budynku i poszedł więc do kolegów, by się z nimi pożegnać. Eugeniuszowi K. powiedział, że długo się nie zobaczą. Adamowi B., do którego dotarł trzy godziny później wyjawił: „zabiłem ją, poderżnąłem jej gardło, wyrwałem chwasta” i opisał mu przebieg zdarzenia.

Następnego dnia, 19 grudnia, Marek K. wraz z kolegami wrócili do mieszkania na Kamiennogórskiej, gdzie zabójca pokazał kolegom swoją ofiarę, po czym poszedł na policję by przyznać się do morderstwa. W chwili zatrzymania przez policję miał 2,3 promila alkoholu we krwi.
Wyrok w tej makabrycznej sprawie prawdopodobnie zapadnie jeszcze w tym roku.

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (9) Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2021 Highlander's Group