Poniedziałek, 10 maja
Imieniny: Antoniny, Izydora
Czytających: 2173
Zalogowanych: 0
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

JELENIA GÓRA: Po angielsku ani be, ani me

Niedziela, 24 sierpnia 2008, 7:47
Aktualizacja: 7:52
Autor: KTL
JELENIA GÓRA: Po angielsku ani be, ani me
W rolę bezradnego cudzoziemca wcielił się autor tekstu (z lewej).
Fot. TEJO
Czy stolica Karkonoszy może służyć za wzór miasta przyjaznemu turyście z zagranicy? Postanowiliśmy sprawdzić, na jakim poziomie stoją zdolności językowe tych jeleniogórzan, którzy w dobie zjednoczonej Europy i powszechnej globalizacji, powinni dogadać się z każdym po angielsku. Wynik testu nie nastraja zbyt optymistycznie.

Przyjeżdża do Ciebie gość zza granicy. Ale Ty musisz pilnie wyjechać i zostawiasz go na jeden dzień samego. Odwiedzający ma pecha. Gubi paszport, a na dodatek rozbolała go głowa. Czy poradzi sobie w Jeleniej Górze?

W jeleniogórskim oddziale zamiejscowym Dolnośląskiego Urzędu Wojewódzkiego nasz gość będzie miał kłopot. Ogniskiem problemu jest Wydział Spraw Obywatelskich, gdzie załatwia się również sprawę paszportów. Do urzędu zadzwoniliśmy podając się za estońskiego turystę, który chciałby się dowiedzieć, czy może przekroczyć granicę Polski jedynie na podstawie dowodu osobistego, nie posiadając paszportu.

Pierwszy z urzędników bezbłędną angielszczyzną dogadał się z udawanym turystą. Aby jednak ten mógł uzyskać potrzebne informacje, musiał zostać przełączony do pracownika odpowiedzialnego za nurtujący go temat. W tym momencie zaczęły się schody, choć były stosunkowo krótkie ze względu na czas połączenia (około 10 sekund). Na pytanie „Do you speak English?” estoński interesant usłyszał niepoprawną gramatycznie odpowiedź przeczącą. Następnie połączenie zostało przerwane przez panią urzędnik.

O komentarz w tej sprawie poprosiliśmy naczelnika wydziału. Poinformowaliśmy go, że na dźwięk angielszczyzny w urzędzie odkłada się słuchawkę. – W polskich urzędach obowiązującym językiem jest język polski – usłyszeliśmy w odpowiedzi. Co natomiast dzieje się, gdy klient z zagranicy chce załatwić pilną sprawę w jeleniogórskiej paszportówce? – Jeśli obcokrajowiec ma jakiś interes, to niech przyjdzie z tłumaczem – odpowiedział naczelnik kończąc rozmowę bez słowa pożegnania.

Cudzoziemiec z bolącą głową w centrum Jeleniej Góry miałby nie lada problem. Aby sprawdzić, na ile jeleniogórzanie znają język angielski wybraliśmy jedno z najbardziej obleganych miejsc w mieście. Przy wlocie ul. Długiej na plac Ratuszowy przechodniów nie brakowało, ale takich, którzy byliby w stanie coś z siebie wydusić w obcym języku – ze świecą szukać.

Przez pierwsze piętnaście minut reakcją na standardowe „Excuse me, do you speak English?” było odwrócenie głowy i nagła zmiana kierunku ruchu. Najdzielniejsi z jeleniogórzan kręcili przecząco głową. Wreszcie po kwadransie udało się zlokalizować kogoś, kto umiał bezbłędnie odpowiedzieć na proste pytanie o lokalizację apteki. W tej jednak pojawił się kolejny problem: pani farmaceutka nie władała językiem angielskim. Aby dostać środek na ból głowy, prawdziwy obcokrajowiec musiałby z uporem maniaka pukać się otwartą dłonią w czoło.

Znajomość języków obcych sprawdziliśmy też w Punkcie Obsługi Interesanta przy Urzędzie Miasta w Jeleniej Górze. Do magistratu zadzwonił Ronald Wesley pytając o znajomość języka angielskiego, a następnie dopytując się o swoje zgubione dokumenty.
Pani telefonistka władała językiem niemieckim. W efekcie domniemany Anglik zadawał pytania w swym ojczystym języku, a odpowiedzi otrzymywał w mowie naszych zachodnich sąsiadów. Na koniec rozmowy, został za pomocą mieszaniny angielskiego i niemieckiego poproszony o zadzwonienie w sprawie swoich dokumentów na policję.

A co się dzieje, kiedy nasz gość widzi wypadek i chce zawiadomić o nim służby ratunkowe? W jeleniogórskim pogotowiu telefoniści znają obcą mowę w ograniczonym stopniu – na tyle, na ile nauczyli się we własnym zakresie.
– Pod numerem 999 może być problem z językami, jest jednak numer 112, pod którym powinno zostać przyjęte wezwanie – usłyszeliśmy. – Gdy jesteśmy wzywani do obcokrajowców, są z nimi polscy opiekunowie – asekuruje się dyspozytor.
Jak się dowiedzieliśmy, do tej pory nie doszło jeszcze do sytuacji, w której pomoc nie została udzielona ze względu na barierę językową.

Alarmowy numer 112 jest po części obsługiwany przez Państwową Straż Pożarną. Zadzwoniliśmy więc do remizy znajdującej się przy ul. Sudeckiej.
– Z językami obcymi nie jest najlepiej – powiedziano nam przez telefon. – Problem został jednak zauważony przez komendę wojewódzką. Od jesieni realizowany będzie projekt ze środków unijnych, który zakłada dwuletni kurs języka angielskiego.
Za pocieszenie posłużyć może fakt, że podobnie jak w przypadku Pogotowia Ratunkowego, jeszcze nigdy nie zdarzyło się, aby nieznajomość obcej mowy odbiła się na bezpieczeństwie turystów.

Sprawa najlepiej przedstawia się w przypadku jeleniogórskiej policji. Władanie językiem obcym jest jednym z kryteriów uwzględnianych w przypadku kandydatów na funkcjonariuszy. – W większości osoby przyjmowane znają przynajmniej jeden język obcy – powiedziała nam nadkom. Edyta Bagrowska, rzecznik prasowa instytucji.

Gdy życie obcokrajowca będzie zagrożone, to pomoc prawdopodobnie zostanie mu udzielona. Aby jednak załatwić jakąkolwiek sprawę w urzędach na terenie Jeleniej Góry, czy też kupić środek przeciwbólowy w aptece, gość z zagranicy musi przywieźć ze sobą tłumacza, lub przynajmniej zestaw rysuneczków, za pomocą których będzie w stanie porozumieć się z miejscową społecznością.

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (33) Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2021 Highlander's Group