Sobota, 24 października
Imieniny: Marcina, Rafała, Antoniego
Czytających: 5954
Zalogowanych: 3
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Patriotyzm na pokaz

Wiadomości: Kotlina Jeleniogórska
Piątek, 18 maja 2007, 0:00
Autor: TEJO
Fot. Krzysztof Knitter
Szkoły mogą organizować wycieczki w miejsca naznaczone walką o niepodległą Polskę.

Ministerstwo Edukacji Narodowej opracowało specjalny program pod hasłem "Podróże historyczno-kulturowe w czasie i przestrzeni".
Zawarte są tam wycieczki nie tylko w Polsce, ale i zagranicę. Na wskazanych trasach jest Wilno, Lwów, Katyń, a nawet Rzym, Paryż, Budapeszt i Londyn. W sumie ministerstwo proponuje 30 tras.
Dolnośląskie Kuratorium Oświaty dostało na ten cel 560 tys. zł.

We Wrocławiu, zdaniem ministerialnych urzędników, patriotyzmem przesiąknięte są Panorama Racławicka, Cmentarz Osobowicki (jako pomnik ofiar represji stalinowskich i zbrodni komunistycznych) i Ostrów Tumski ze szczególnym uwzględnieniem obrazu Matki Boskiej Hetmańskiej lub Zwycięskiej, która przywędrowała na Ziemie Odzyskane z przesiedleńcami ze Wschodu – donosi piątkowa Gazeta Wyborcza.

Sprawa wywołała burzę mózgów wśród znanych wrocławian, którzy wytykają ministerstwu braki we wskazywaniu miejsc godnych zwiedzania.
O ile powstał program patriotycznego zwiedzania Wrocławia i Europy, o tyle o kierowaniu wycieczek bliżej, w miejsca naznaczone patriotyzmem choćby w Jeleniej Górze – nie ma.

Nie wszyscy nauczyciele są zachwyceni pomysłem takich wycieczek edukacyjnych.
– To wszystko jest na pokaz. Nie bardzo rozumiem, jaki jest cel zabierania uczniów na patriotyczną wycieczkę do Paryża – zastanawia się jeden z wychowawców z jeleniogórskiego liceum.
Jego zdaniem ministerstwo zupełnie zapomniało o patriotyzmie lokalnym i promuje te miejsca, o których można wyczytać w podręcznikach.

Jak zwykle zapomina się o mniejszych ośrodkach. Nie mówię, aby do Jeleniej Góry przyjeżdżały wycieczki, ale mógłby powstać jakiś program, choćby ścieżek edukacyjnych, dotyczący patriotyzmu w naszym mieście – twierdzi nasz rozmówca.

Jego zdaniem nie powinno tam zabraknąć choćby klubu „Gencjana” przy dawnej Fampie, gdzie odbywał się najdłuższy w Jeleniogórskiem strajk okupacyjny. Czy też wskazania miejsca spoczynku ludzi związanych z Solidarnością, choćby pierwszego jej przywódcy Romana Niegosza na sobieszowskiej nekropolii, czy też parterowego lokalu przy ul. Wojska Polskiego, gdzie w 1980 roku miał pierwszą swoją siedzibę NSZZ „Solidarność” – Takich miejsc znalazłoby się więcej, a młodzi ludzie kompletnie o nich nie wiedzą – uważają pedagodzy.

Dyrekcje szkół, z którymi rozmawialiśmy, na razie nie wiedzą, czy ich placówki w ogóle skorzystają z propozycji Ministerstwa Edukacji Narodowej. – Program wycieczek mamy już w tym roku rozpisany i wszystko jest załatwione. Może za rok? – taką odpowiedź usłyszeliśmy.

Wycieczki patriotyczne nie są tymczasem dla wszystkich. Aby mieć szczęście skorzystania z pieniędzy, trzeba wziąć udział w konkursie. Szczegóły programu wycieczek dzieci i młodzieży do miejsc pamięci narodowej dostępne są pod adresem: http://www.men.gov.pl/oswiata/istotne/wycieczki_edukacyjne.php

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (14) Dodaj komentarz

~Brawo Liczyrzepa 18-05-2007 11:43
I jeszcze raz brawo !!!!
~Brawo Liczyrzepa 18-05-2007 11:43
I jeszcze raz brawo !!!!
~do bolo 18-05-2007 12:45
bolo, czemu bredzisz jak potłuczony? Podoba ci się ten poroniony pomysł MEN–u? Nie ma pieniędzy na szkoły, nauczyciele strajkują a najwyższy minister świata rozdaje pieniądze na wycieczki do paryża! Przestań bredzić o mentalności i mercedesach bo się tylko ośmieszasz! Poczytaj sobie, jakie kardynalne błędy są w tym programie który został napisany chyba na kolanie aby odwrócić uwagę od "niewypału" z mundurkami itp!
~do bolo 18-05-2007 12:45
bolo, czemu bredzisz jak potłuczony? Podoba ci się ten poroniony pomysł MEN–u? Nie ma pieniędzy na szkoły, nauczyciele strajkują a najwyższy minister świata rozdaje pieniądze na wycieczki do paryża! Przestań bredzić o mentalności i mercedesach bo się tylko ośmieszasz! Poczytaj sobie, jakie kardynalne błędy są w tym programie który został napisany chyba na kolanie aby odwrócić uwagę od "niewypału" z mundurkami itp!
~Maura 18-05-2007 12:50
Bolo, do Paryża może być wycieczka "patriotyczna' albo "niepatriotyczna":) A program wycieczek patriotycznych po Jeleniej może sobie wytyczyć każdy wychowawca nie czekając na ministerstwo. W dodatku taka wycieczka, którą proponuje ten nauczyciel z liceum, byłaby praktycznie za darmo. Natomiast wycieczka już choćby tylko do Wrocławia, wiąże się z kosztami i nie każdego rodzica na to stać. Dlatego bardzo dobrze, że ministerstwo opracowało taki program. Nawet jeśli miałby to być wyjazd do Peryża. Może dzięki temu jakiś młody człowiek będzie mógł raz w życiu zobaczyć na własne oczy na przykład grób Chopina?
~Maura 18-05-2007 12:50
Bolo, do Paryża może być wycieczka "patriotyczna' albo "niepatriotyczna":) A program wycieczek patriotycznych po Jeleniej może sobie wytyczyć każdy wychowawca nie czekając na ministerstwo. W dodatku taka wycieczka, którą proponuje ten nauczyciel z liceum, byłaby praktycznie za darmo. Natomiast wycieczka już choćby tylko do Wrocławia, wiąże się z kosztami i nie każdego rodzica na to stać. Dlatego bardzo dobrze, że ministerstwo opracowało taki program. Nawet jeśli miałby to być wyjazd do Peryża. Może dzięki temu jakiś młody człowiek będzie mógł raz w życiu zobaczyć na własne oczy na przykład grób Chopina?
~joten52 18-05-2007 13:04
To jest praca, którą w 2004 roku jej autor mój Syn Karol wygrał konkurs na reprezentowania regionu jeleniogórskiego w PARLAMENCIE MŁODZIEŻOWYM Z OKAZJI 1 CZERWCA. Koresponduje to z poruszanym tematem. „Patriotyzm, czyli: Co to znaczy być dobrym obywatelem!” Termin „obywatel” wywodzi się ze starożytnych państw – miast Grecji i Italii (łac. civitas), gdzie wolna część ludności korzystała z pewnych praw politycznych. W średniowieczu termin ten oznaczał tę część mieszkańców samorządowych miast, która posiadała prawa miejskie. W prawie państwowym pojęcie obywatelstwa upowszechniło się od Wielkiej Rewolucji Francuskiej jako przeciwstawienie poddaństwa, będącego podporządkowaniem ogółu ludności absolutnemu monarsze. Różnica pomiędzy obywatelem a obywatelstwem zamyka się w tym, że termin „obywatel” przysługiwał wybranym grupom społecznym natomiast obywatelstwo wywodzące się z pojęcia „obywatel” dotyczy całości populacji związanej z konkretną państwowością. Istnieją dwa zasadnicze systemy określania obywatelstwa. Pierwszym z nich jest terytorialny, według którego o obywatelstwie decyduje terytorium miejsca urodzenia, niezależnie od obywatelstwa rodziców. Taki system panuje np. w Wielkiej Brytanii, Stanach Zjednoczonych czy Argentynie. Drugim natomiast jest tzw. prawo krwi, według którego o obywatelstwie dziecka decyduje przynależność państwowa rodziców lub matki. Druga zasada obowiązuje w wielu państwach w tym także w Polsce. Po transformacjach ustrojowych końca ubiegłego wieku, obywatel Polski może posiadać również obywatelstwo innego kraju, jeśli wykaże się powiązaniami z nim przez przodków. Nieco odmienną sprawą jest obywatelstwo honorowe, które nadawane jest przez odpowiednie organa władzy w celu szczególnego wyróżnienia osób zasłużonych dla danego miasta lub kraju. Takim jest na przykład honorowe Obywatelstwo Miast, nadawane ostatnio nagminnie Papieżowi Janowi Pawłowi II. Implikacjami obywatelstwa są prawa i obowiązki obywatelskie. W ujęciu historycznym ulegały one ciągłym zmianom w zależności od epoki i kształtu danej państwowości. Mimo, że pojęcie Obywatela funkcjonuje od dawna, w czasach niewolnictwa czy feudalizmu trudno było mówić o obywatelstwie, które raczej nam się kojarzy z bardziej lub mniej jednoznacznym partnerstwem. Aktualnie przyjmuje się, że prawa obywatelskie jest to zespół uprawnień przysługujących obywatelom państwa na podstawie ustawy zasadniczej jaką jest najczęściej konstytucja. Zaczęto je w sposób skonkretyzowany po raz pierwszy formułować w latach bezpośrednio poprzedzających okres rewolucji burżuazyjnych. Podobnie obowiązki obywatelskie jest to wynikający z szczegółowych przepisów prawa szereg podstawowych nakazów zachowania się, skierowany do obywateli danego kraju. Jego ramy także określa ustawa zasadnicza i wynikające z niej podrzędne akty prawne. Rozumienie treści pojęcia praw i obowiązków obywatelskich jest zależne od systemu politycznego, w którym działają. Funkcjonowanie jednostki w różnych doktrynach politycznych wykazywało odmienne treści, nawet w momentach równoczesności historycznej. Przykładem może być totalitaryzm jako komunizm i współistniejący z nim równocześnie faszyzm. W Związku Radzieckim ideologia stalinowska kształtowała postawy młodzieży jako nadrzędne rozumienie roli i wartości państwa. Propagował to komunizm – ideologia krzewiąca ponad narodową jedność klasy robotniczej z pominięciem wartości niższych do których zaliczano również dążenia osobiste. Wywodził się z tego nurtu Komsomoł, organizacja młodzieżowa mająca decydujący wpływ na całokształt wychowania ówczesnego młodego pokolenia. Efektem tego były tak spektakularne postawy obywatelskie jak znanego Pawki Morozowa, który doniósł władzom na własnych rodziców, czym skazał ich na śmierć. W tych samych latach w Niemczech, organizacja Hitlerjugend, podobnie mocno indoktrynowała młodzież, jednak tutaj wartości patriotyczne oparte na uwielbieniu Wodza i Ojczyzny były podbudowane wartościami rodzinnymi i patriotyzmem opartym na głębokim nacjonalizmie. Zupełnie inny jest sposób rozumienia postawy obywatelskiej w ustrojach, gdzie wolność jednostki określa światopogląd. Połączenie obowiązującego prawa z nakazami religijnymi, a szczególnie – jak w Arabii Saudyjskiej czy Iranie – uczynienie ze świętych tekstów obowiązujących nakazów prawnych, prowadzi do powstania władzy absolutnej. Władzy opartej na rzekomemu namaszczeniu, nie podlegającej ocenie, czy krytyce. Jej funkcjonowanie jest więc rezultatem ślepej realizacji jedynych i niepodważalnych prawd wiary. Konsekwencją tego jest m.in. stosowanie wobec własnych – i nie tylko własnych – obywateli, czy raczej poddanych, drakońskich, opartych na religijnych zasadach odwetu kar za popełnione winy. Do dziś feruje się tam takie wyroki jak obcinanie kończyn, języka, kamienowanie czy inne podobne. Przechodząc do naszych dziejów, należy podkreślić na początku zmianę znaczeniową definicji postawy obywatelskiej, jako efekt wielowiekowych przekształceń historycznych w Polsce. Od początku naszej państwowości do trzeciego rozbioru, kiedy Polska przestała figurować na mapie Europy, władzę dzierżył Król. Władza była dziedziczna, w niektórych momentach elekcyjna. Do czasu powstania pierwszej konstytucji (maj 1791 roku) zakres obowiązków i praw Polaków był stanowiony i egzekwowany przez władzę monarszą. Co prawda była ona bardzo ograniczona, w wielu regionach o tym co komu było wolno i co kto musiał decydowali lokalni możnowładcy, ale generalnie nic nie mogło być niezgodne z wola władcy. Król był władzą, sadem, prawem, decydentem o życiu i majątku każdego poddanego. Dopiero powstanie konstytucji określiło jednoznacznie pojęcie uprawnień ludności, choć daleko było temu do pojęć panujących obecnie. Między rokiem 1795 a 1918 Polska była poddana trzem wrogim mocarstwom, które w sposób indywidualny realizowały swoje prawodawstwo. Ciemny okres zaborów to ograniczone prawa Polaków, przy olbrzymiej ilości obowiązków. Pojmowanie postawy obywatelskiej było inne przez poddanych uciskowi ludzi, a inne przez władze ten ucisk realizujące. Z tego okresu wywodzi się – niestety trwająca do dziś – postawa, że władza to zawsze coś lub ktoś, chcący nas pognębić. W wyniku tego w społeczeństwie tkwi przekonanie, że robienie przeciwko władzy jest czymś chwalebnym i godnym pochwały. Zabicie, oszukanie lub nawet drobne zrobienie na złość zaborcy było zawsze czynem patriotycznym. Także każdy, najmniejszy nawet opór wobec niego był postawą pożądana i dowolna jego forma zyskiwała natychmiast poklask i uznanie. Nawet, jeśli wiązała się z postępowaniem lub czynem w innych przypadkach ogólnie przyjętym za naganne Taka ambiwalencja postaw powtarzana przez pokolenia, zaowocowała utrwaleniem cech, które do dziś są postrzegane jako nasze wady narodowe. Odzyskanie w 1918 roku niepodległości wiązało się z przewartościowaniem postaw, a co za tym idzie kształtowaniem rozumienia zachowań obywatelskich na nowo. W wyniku Traktatu Wersalskiego, wytyczone nowymi granicami tereny Polski, stały się siedziba wielu narodowości określanych jako mniejszości narodowe. Nietolerancja wobec każdego obcego była wszechobecna. Potężna – obecna już wcześniej – diaspora ż...owska, ale głównie Ukraińcy, Białorusini, Niemcy, w wyniku fikołka historii stali się nagle obywatelami innego państwa. Swoje pojmowanie postaw obywatelskich musieli nagle dostosować do nowej państwowości, innego, nowego pojmowania swej społecznej roli. Dodatkowo negatywne zaszłości historyczne między Polską a państwami ościennymi nie ułatwiały wzajemnych stosunków międzyludzkich. Nawet mimo często wspólnie wyznawanej religii. Oprócz normalnych dla takiego wydarzenia konsekwencji jak śmierć i zniszczenia, kolejna wojna o zasięgu światowym spowodowała rozrzucenie Polaków po całym świecie. Teraz my przeżywaliśmy gehennę konieczności „krakania miedzy wronami jak i one”. Losy rzuciły naszych rodaków w przeróżne zakątki świata, o zupełnie innych kulturach, a co za tym idzie innych postawach obywatelskich. Integracja z nowym środowiskiem wymagała szybkiego przyswojenia zasad jego funkcjonowania, a to zawsze jest czynnikiem stresogennym i rzadko przebiega bez negatywnych odczuć.W okupowanym kraju wojna na nowo wywołała i utrwaliła w społeczeństwie polskim niektóre niekorzystne zachowania jako efekt właśnie przez ponad 123 lata realizowanego „patriotyzmu poddańczego”. Zaistniały jednak też nowe, nieznane dotąd okoliczności, które pozwoliły na dorzucenie do pojęcia postaw obywatelskich nowych wartości mo...lnych. Prześladowanie niektórych narodowości, a głównie Żydów, wywołało solidarność Polaków z tym uciemiężonym narodem. Ukrywanie – z narażeniem własnego życia – całych rodzin ż...owskich przez długie często lata, wytworzyło specyficzny rodzaj postawy będącej do dziś powodem dumy. II Wojna Światowa „uszczęśliwiła” nas wyzwolicielami, którzy w ramach „wynagrodzenia” za fakt rzeczonego wyzwolenia, pozostali w Polsce przez prawie 50 lat. Obecność wojsk radzieckich była dla wielu Polaków powodem rozdarcia mo...lnego przekładającego się na prezentowane codziennie postawy obywatelskie. Z jednej strony niewątpliwa ofiara narodu rosyjskiego, który był języczkiem u wagi zwycięstwa nad hitleryzmem, z drugiej strony często manifestacyjna obecność obcych nam mentalnie i kulturowo ludzi w rządzie, na ważnych stanowiskach, na ulicach. Wiem to z opowiadań mojego ojca, który lata swej młodości spędził w Bolesławcu, gdzie się urodził. W mieście, które z racji posiadania muzeum Kutuzowa, było bez przerwy obiektem „pielgrzymek” wojsk radzieckich stacjonujących w pobliskich borach. Wiedza – niegdyś zakazana wręcz, ale istniejąca w przekazach ustnych – o zbrodniach reżimu stalinowskiego w zderzeniu z niewątpliwymi zasługami w wyzwoleniu Polski spod niemieckiej okupacji, były dla przeciętnego zjadacza chleba trudnym do jednoznacznego ocenienia faktem. Ideologia obca naszemu postrzeganiu człowieczeństwa i przypisanych jemu praw owocowała radykalizacją postaw obywatelskich. Takim sztandarowym przykładem na bardzo zróżnicowany odbiór tego zjawiska przez przysłowiowego Kowalskiego, była sprawa niedawno zmarłego pułkownika Ryszarda Kuklińskiego. Bardzo wysoko umiejscowiony oficer sztabu generalnego, zdradzał naszemu ówczesnemu oficjalnemu wrogowi – Ameryce – ścisłe tajemnice, w tym rozlokowanie naszych i sojuszniczych wojsk na terenie Polski. A czynił to – jak twierdził – w imię właściwego, własnego pojmowania postawy obywatelskiej. Fakt tłumaczenia, że po zmianie opcji „wielkiego brata” jego zbrodnie stały się cnotą, jest bardzo wątpliwej progenitury. Można to przyrównać do przypadku, kiedy skazuje się kogoś za zabicie innego człowieka, ale kiedy okazuje się, że ten zabity był z...zem, mordercę gloryfikuje się. Po wydarzeniach roku 1989 zwanych „okrągłym stołem”, zaszły w Polsce wielkie zmiany, które dla wielu były trudne do zaakceptowania. Wymagały one często kolejnych radykalnych przewartościowań w realizowaniu własnych postaw wobec nowo kreującej się rzeczywistości. Dotychczasowe „wykonywanie” poleceń i „ojcowskich rad” mających ambicje myślenia i działania za każdego władz, nawet mimo ich werbalnego lekceważenia, musiała w wielu dziedzinach natychmiast zastąpić świadoma działalność. Państwo przestało się interesować wieloma sektorami życia obywateli, zostawiając to w gestii ich własnego wyboru. Zachłyśnięcie się wolnością (objawiające się na przykład pełną swobodą podróżowania po świecie, czy efektywnie realizowaną wolnością słowa), było dla wielu poważna próbą. Niestety, nie wszyscy to wytrzymali, nie wszyscy docenili. Zaowocowało to całą gamą postaw niepożądanych, złych, czy wręcz niszczących pojęcie wolności i demokracji. Na bazie nagle powstałych możliwości, wznosiły sieę i upadały cwaniackie fortuny i kariery. Niszczono ludzi szlachetnych, a wynoszono na piedestały różnych demagogów i oszustów. Wszystko to czyniono w ramach aktualnie funkcjonujących przepisów, lub z ich ominięciem w warunkach kiedy to się stało możliwe. W pewnym sensie zostaliśmy ofiarami postępowania, które określił onegdaj były prezydent Lech Wałęsa. Rzekł on, że Ameryka budowała swoja demokrację lat 200, ale my nie mamy na tyle czasu i musimy to zrobić w lat 10. Niestety, życie jeszcze raz pokazało, że pośpiech jest pożądany tylko przy łapaniu pcheł i jedzeniu ze wspólnej miski. Stanowienie prawa bez odpowiedniego przygotowania umożliwiło wykorzystywanie jego luk przez wszelakiej maści kombinatorów i powoli kształtowała w społeczeństwie postawy nazywane ogólnie „cwaniactwem”. Niestety, dla wielu stało się to mottem życiowym i stali się oni dla jednych przykładem negatywnym, gdy dla innych pozytywnym wzorcem do naśladowania. Do dziś obserwujemy takie cwaniackie postawy, co jest szczególnie niebezpieczne u ludzi młodych. Panujące bezrobocie wymusza różne postawy, w tym i takie, które niewiele maja wspólnego z pojęciem dobrego obywatela. Wolność którą otrzymaliśmy kilkanaście lat temu, została przez wielu kupiona zbyt dosłownie. Przekuli ją na dowolność z całymi tego negatywnymi konsekwencjami. Anarchia, którą próbuje się przemycać pod płaszczykiem wolności, prowadzi do bandytyzmu, wandalizmu, degradacji wszystkich wartości w tym życia. Wystarczy popatrzeć na zniszczone bezsensownymi malowidłami przez pseudoartystów fasady budynków i mury, połamane ławki, poniszczone budki telefoniczne. Czy takie mają być postawy prawdziwego obywatela? Nie można nie wspomnieć o języku naszych ulic, o zachowaniu narażającym czyjeś życie i zdrowie. Dobry obywatel powinien reagować na to w sposób zdecydowany. Ale czy stać nas na to? Czy mamy takie możliwości? I czy obowiązujące prawo, umożliwia nam spokojne egzekwowanie wartości które przynależne są spokojnemu i godziwemu życiu? Zbliżamy się ku integracji z Zachodem, a niektóre płynące stamtąd przykłady są przerażające. Na przykład rozpowszechniano niedawno taką oto informację, że sąd angielski przyznał włamywaczowi odszkodowanie za uszczerbek na zdrowiu. Odszkodowanie nie ofiarom napadu, a osobnikowi, który wszedł przez okno do cudzego mieszkania w celach wiadomych i złamał nogę przewracając się na klocku, których kilka dziecko porozrzucało po swoim pokoju. Czy doprawdy dążymy to naturalizacji takich absurdalnych zachowań, że bandyta który nam robi krzywdę potraktowany odwetowo staje się ofiarą, a napadnięty za swoja obronę odpowiada przed sądem? Jak prawidłowo rozumujący obywatel wołam tu głośno: NIE! Pojęcie postawa obywatelska jest rozumiane jako działanie pozytywne. Jego wydźwięk pejoratywny może zawierać się w sformułowaniu antypostawa. Dlatego kiedy mówimy o postawie obywatelskiej należy to rozumieć w kategoriach zachowań pożądanych, właściwych dla aktualnie panujących warunków w których przyszło nam funkcjonować. W Polsce w chwili obecnej obowiązuje świecki charakter państwa, ale ze względu na pewne okoliczności (jak np. konkordat), trwa ono w pewnej otoczce ceremoniału religijnego. Delikatna równowaga między obiema przeciągającymi się stronami co jakiś czas jest naruszana. Prawidłowa realizacja postaw obywatelskich i społecznych nie powinna być zależna od wyznawanych wartości religijno–politycznych. Poglądy polityczne i poglądy religijne należą do kategorii prywatnych spraw jednostki. Jednak wynikające z nich zachowania społeczne powinny zbiegać się z prawidłowo realizowanymi postawami obywatelskimi wierzących i ateistów. Wszechobecne prawdy naturalne jak: uczciwość, poszanowanie życia, przyjazny stosunek do otoczenia, są aktualne pod każda szerokością geograficzną i maja wymiar ogólnoludzki. Jedynie odchyłki w ich realizowaniu wynikające z ideologizacji i upolitycznienia, mogą istotnie zmieniać sposób widzenia tych uniwersalnych wartości. Jako młody człowiek jestem obserwatorem i konsumentem wszystkiego co przynosi nam codzienność. W zależności od sposobu przekazu, jego zgodności z dotychczasowymi doznaniami, a także wiarygodności podmiotu przekazującego, odbieram to bardziej lub mniej efektywnie. Jak każda wiedza, przyjmowanie do użytku postaw obywatelskich, ma u podstaw ich sprawdzalność i skuteczność w egzekwowaniu. Dlatego myśląc o tym, należy widzieć szeroko problem i starać się obiektywnie wyciągać wnioski dla właściwego uformowania swoich sądów. Twierdzę, że generalnie postawa obywatelska zaczyna się od umiejętnie realizowanego patriotyzmu. Jest to pojęcie obecnie dość wyświechtane, odmieniane na wszelakie sposoby przez różnych ludzi czasem zbyt często, ale nie posiada ono alternatywy. Patriotyzm był zachowaniem zawsze charakteryzującym Polaka, choć jego treści modyfikowała historia. Teraz, kiedy jest moda na kosmopolityzm, można by myśleć, że pojęcie patriotyzmu staje się mniej ważne. Sądzę jednak, że w przededniu połączenia z Unią Europejską, wyraźnie zaznaczone zachowanie swojego pierwiastka narodowego jest szczególnie ważne. Wymaga to akcentowania na każdym kroku swojej przynależności, szacunku do tradycji i umiejętnego podkreślania dumy z bycia tym kim jesteśmy. Zbyt często w naszych zachowaniach dajemy wyraz bałwochwalczemu uwielbieniu innych nacji i ich nie zawsze obiektywnie pozytywnych osiągnięć. Powstanie przysłowia „cudze chwalicie, swego nie znacie....” też nie wzięło się znikąd. Bezkrytycyzm w przyjmowaniu cudzego jako ex definicione lepszego, ma długa historię, aktywnie podtrzymywaną i nachalnie we własnym interesie szerzoną przez inne narody. Wobec tego z żalem przyjmuję krążące już informacje, że po 1 maja nie będzie można używać pojęć „Teraz Polska” czy „Dobre bo polskie”, które od niedawna pozytywnie zagościły w naszej świadomości. I zagościły słusznie, bowiem paradoksalnie pewne braki w systemie intensywnej uprawy roli, zaowocowały lepszą jakością produktów. Szerząca się dość bezkrytycznie ekspansja zagranicznych podmiotów typu McDonaldsy, czy im podobne, skutecznie w wielu wypadkach wyparły z rynku rodzime produkty. A przecież od czasu do czasu docierają do nas informacje o wyjątkowo podłej jakości przeróżnych fastfoodów. Umiejętne, obiektywne, nacechowane patriotyzmem na to spojrzenie, winno wreszcie wielu sprowadzić na ziemię. Jak widać, pojęcie patriotyzmu jest bardzo chłonne, od wyczucia więc i kultury osobistej, zależy umiejętne wdrażanie treści z niego wypływających. Nieco odmienną postawą obywatelską jest patriotyzm lokalny. Jestem – można powiedzieć – produktem swoich czasów i miejsca w którym przebywam, gdyż się tutaj urodziłem. Mój ojciec jest elementem napływowym i widzę z obserwacji, że nie czuje się tak silnie związany z Jelenią Górą jak ja, czy nawet moja matka, która też się tu urodziła. Dla mnie nie istnieją więc inne miejsca pochodzenia, mimo, że moi przodkowie – jak w wielu polskich rodzinach – pochodzą z różnych stron. Przez to odczuwam organiczną wręcz potrzebę wiedzy o moim regionie, jego cechach, istotnych wydarzeniach od zamierzchłej przeszłości poczynając. Może nie jest to obecnie popularna postawa, ale szukam często informacji o mojej ziemi, czytuję prasę lokalną, aktywnie zwiedzam wszystkie godne uwagi miejsca uwieczniając je w pracach plastycznych i na zdjęciach. Znam dobrze topografię moich okolic które staram się poznać jak najlepiej i nawet nie przechodzi mi przez myśl, że mogłoby być inaczej. Traktuję to jako zupełnie normalne i naturalne. Każdy powinien w prywatnych zachowaniach przewidzieć miejsce dla takiego odbierania swojego uczestnictwa w „byciu obywatelem”. Postawy ludzkie charakteryzują się określonym zasięgiem. Im wyższa i ważniejsza pełniona funkcja, tym szerszy globalny zasięg efektów podejmowanych decyzji. A te są podejmowane w sposób odzwierciedlający społeczną i przemyślaną pod każdym względem postawę. Działalność ludzka zawsze ma związek ze środowiskiem. Od minimalnego wpływu lokalnego jak rzucenie peta na ulicę czy ogrzewania pojedynczej chałupki zanieczyszczającej dymem okoliczne uliczki, do olbrzymiego, jak zarządzanie fabryką chemiczną mogącą spowodować nieodwracalne szkody w szeroko rozumianej przyrodzie. Jednak zazwyczaj nasze indywidualne działania obracają się wokół spraw dość drobnych. I jako takich, odruchowo dążymy do ich minimalizacji. Trzeba jednak widzieć, że mają one sumujący się udział w oddziaływaniu na nasze otoczenie. Każdy z nas odpowiadając sobie na pytanie „co to znaczy być dobrym obywatelem”, musi umieć określić swoja rolę w tym kieracie do którego jest wprzęgnięty, gdzie ma swoja działeczkę, którą obrabia i z której dorzuca swoje. Zazwyczaj nie bardzo zdajemy sobie sprawy jaki wpływ na środowisko ma każdy nasz czyn. Ot, zwykłe wylanie zużytego oleju silnikowego do rowu, rozbicie starego agregatu z lodówki i uwolnienie freonu do atmosfery, wyrzucenie plastikowej butelki z okna pociągu... To właśnie przykłady mikrozjawisk o antyspołecznym wydźwięku, które sami sobie często szybko wybaczamy. Najczęściej z argumentacją, że w końcu co ja tam jeden malutki robaczek mogę w tak wielkim świecie popsuć... Ale takich robaczków są miliony, a już ich zsumowane działanie daje często trudne do określenia negatywne zmiany. Dlatego odpowiadając sobie na postawione pytanie o postawę obywatelską, należy mieć na uwadze każde działanie. Można, a nawet należy zawsze sobie postawić pytania pomocnicze, takie jak: czy, i jeśli tak, to jaką szkodę wyrządzę innym poprzez swoje czyny. Od naszych codziennych małych jak i okresowych wielkich decyzji zależy wiele, musimy więc zawsze działać w sposób rozważny i a...lityczny. Rozpatrując kwestię postawy dobrego obywatela wobec ojczyzny, własnego regionu, nie mogę pominąć aktywnego udziału w życiu na mniejszą jeszcze skalę, jak uczestniczeniu w funkcjonowaniu własnego miasta. Szczególnie ważne w aspekcie przyszłościowym wydaje się tu być zaangażowanie ludzi młodych. Mam na myśli ich rolę w rozwoju i propagowaniu turystyki, popularyzacji walorów rekreacyjno–uzdrowiskowych pogórza sudeckiego. Nie można wreszcie nie zauważyć coraz bardziej intensywnego ich udziału w lokalnym życiu politycznym. Całkiem spora grupa została radnymi w relatywnie młodym wieku. Pytani o powody które skłoniły ich do zajęcia się polityką, używają zwykle takich pojęć jak: służba publiczna, poświęcenie, misja, a najczęściej chęć dokonania jakichś zmian. Dzięki udziałowi w tak rozumianej polityce mogą wpływać na to, jak zmienia się rzeczywistość wokół nich. Bywa też, że oprócz idealistów i altruistów wśród młodych polityków nie brakuje zwykłych karierowiczów – osób, dla których to by zrobić coś pożytecznego, nie jest akurat najważniejsze. Magnesem który wabi ich do świata polityki jest na pewno prestiż, popularność, częsta obecność czyjegoś nazwiska w mediach czy popularyzujące ich osobę wywiady. Do zalet funkcjonowania jako osoba publiczna, można wliczyć również wyjazdy zagraniczne, posady, funkcje i stanowiska, no i oczywiście pieniądze. Co by jednak nie mówić, młodzi politycy nie są tylko idealistami albo karierowiczami. Najczęściej są to osoby, które chcą choćby minimalnie, ale coś zmienić, pozytywnie się zaznaczyć. Znacznej grupie ludzi, nawet w moim wieku, sporo się w obserwowanej rzeczywistości nie podoba i właśnie dlatego dla jej ewolucji działają. Nie chcą siedzieć i narzekać, chcą wykorzenić to, co złe. Takich obywateli nam potrzeba – mających pomysły i idee, chętnych do pracy. I taka postawa obywatelska jest ze wszech miar pożądana. Uczciwość jest pojęciem zazwyczaj kojarzonym z konkretnym postępkiem człowieka. Pospolite pojmowanie tego kojarzy się z nieoszukaniem kogoś, oddaniem rzeczy znalezionej, wydaniem dokładnie reszty, czy mówieniem pospolitej prawdy. Tymczasem powinien to być ogólnie pojmowany sposób postępowania wobec siebie, innych, otoczenia. Kiedy myślę o podjęciu jakiejś decyzji, powinienem sobie przekalkulować jej konsekwencje. Na przykład: Czy warto zacząć palić papierosy? Zdawać by się mogło, że – i tak się często słyszy – jest to moja zupełnie prywatna sprawa. Ale czy tylko? Przecież nikt nie zaprzeczy, że palenie jest szkodliwe. Tak więc zatruwamy siebie, świadomie zwiększając ryzyko chorób, a przez to obciążamy budżet państwa z tytułu ewentualnego leczenia. A problem terroryzowania niepalących przez palaczy? Mimo określonych ustaw, mało kto przejmuje się, prawem niepalącego do czystego powietrza. Pomieszczenia użyteczności publicznej, przystanki, nawet autobusy na pętlach przez kierowców są zasmradzane i zatruwane. Pojęcie uczciwości jest bardzo ambiwalentnie realizowane przez większość ludzi. „Mo...lność Karlego” to postawa bardzo często spotykana. Krytykujemy innych za najdrobniejsze występki, jednocześnie samemu nabożnie podnosząc oczy z szeptem „Panie Wybacz” popełniamy świństwa i niegodziwości, które sobie natychmiast wybaczamy. Ile razy obserwujemy scenki, jak kierowcy dają sobie znaki światłami, ostrzegające przed kontrolą drogową. I cieszą się, że znów udało się kogoś oszukać. Nie biorą pod uwagę, że przekraczając prędkość narażają życie swoje i innych, tylko to, że dzięki „dobremu koledze” nadjeżdżającemu z naprzeciwka udało się uniknąć kary za ewidentne wykroczenie. Uczciwość to jedna z elementarnych postaw obywatelskich obecnych na każdym szczeblu drabiny społecznej. Począwszy od tej najdrobniejszej, wobec siebie, skończywszy na służbie publicznej jaką jest kierowanie państwem. Jakże często słyszy się polityków, którzy wypowiadają się zupełnie przeciwstawnie. Ta sama kwestia ma dwie odmienne opinie, a żaden nie zaczerwieni się nawet, choć wiadomo, że ktoś tu bezczelnie kłamie. Szary obywatel widząc to, odczuwa rozgrzeszenie swoich dużo mniej ważących postaw, a to rodzi kolejną spiralę nieuczciwości. Jakże ponure są konsekwencje takich „antywychowawczych” wizji. Nagminne są też narzekania na młodzież. Jaka to ona jest niedobra. Jednocześnie widzę, jak ci narzekający często starsi ludzie, dają ewidentne przykłady złego zachowania. Ot choćby lekceważąc czerwone światła na skrzyżowaniach. Czy taka antypostawa obywatelska powinna być pomijana milczeniem? A przecież z drobiazgów buduje się całokształt bytowania. Nawet największy organizm jest zbudowany z komórek. A jeśli one są zrakowaciałe? Odpowiedź jest jednoznaczna. Istotne z punktu widzenia społeczeństwa jest wychowanie realizowane na poziomie rodziny. Jako intymna sfera naszego bytowania uznawana jest za nietykalna i prywatną. Ale czy do końca słusznie? Nie można co prawda ingerować zbytnio w prywatność, ale zupełnie zostawić tego bez nadzoru nie sposób. Jest to zadanie trudne, bowiem zdecydowaną większość jakichkolwiek postaw wychowawczych w rodzinie realizuje się poza ogólnie dostępną kontrolą. I tylko na uczciwości można polegać, jeśli chce się zachować dla każdego pełnię praw obywatelskich. Jakie są tego efekty, często widzimy w sytuacjach ekstremalnych. Podobnie jest z uczciwością w sferze działalności publicznej, a dla zwykłego zjadacza chleba głównie na poziomie podstawowym, jakim jest zakład pracy, czy szkoła. Co prawda tutaj większość postaw i zachowań jest regulowana aktami prawnymi, ale ich realizacja często poważnie odbiega od założeń. Nieobiektywni są nauczyciele, złośliwi i nieuczciwi (ściąganie które jest „ewidentną” cnotą!) uczniowie. A pracownicy zasilający swoje domowe zasoby drobiazgami „zorganizowanymi” w miejscach pracy? Zabierane (najczęściej) drobiazgi jak spinacze, długopisy, śrubki... Kto nigdy w życiu tego nie zrobił, niech uczciwie podniesie rękę...! To wszystko tworzy obraz, który należy malować chcąc pokazać wizerunek przeciętnego Polaka. Jeszcze raz chcę wrócić do pojęcia „patriotyzm”, w nieco innym niż lokalnym kontekście. Można to pojecie realizować na różne sposoby. Czynnie więc powinniśmy uczestniczyć w wyborach. I to wszelakiego typu. Jakże często spotka się ludzi, którzy bez znajomości rzeczy, bez wyważenia racji, w sposób bezkompromisowy krytykują wszystko co się wkoło dzieje. Owszem, do krytyki każdy ma prawo, ale tylko wówczas, jeśli coś uczynił w kierunku zmiany tego stanu rzeczy. Co prawda utarło się powiedzenie, że „jak takiś mądry, to zrób to lepiej”. Jest to jednak tylko pozornie mądre. Nie każdy się nadaje do wszystkiego, ludzie różnią się zdolnościami, predyspozycjami, kwalifikacjami. I nie są omnibusami. Taka więc krytyka przeradzająca się zwykle w krytykanctwo, pozornie nas wewnętrznie uspokaja. Wyżywamy się w nim i klniemy wszystko w żywy kamień, bo wydaje się nam, że nie mając wpływu na rzeczywistość nic innego nie pozostaje. W efekcie często przyjmuje to postać izolacji. „Nie idę na wybory, bo nie mam kogo wybrać, zresztą i tak nic to nie da, a nawet jakby co, to i tak najprawdopodobniej znów sfałszują wybory”. Tak wielu podsumowuje swoją aktywność społeczno polityczną. I zaraz bierze się za mieszanie wszystkiego z błotem. A logiczne jest, że osobnik nie biorący udziału w wyborach nie ma prawa do gadania. Nie przyjął odpowiedzialności za czyn i efekt głosowania, niech mu będzie zabrane i prawo głoszenia poglądów. Pozorne ułatwienie sobie postawy „ja na nich nie głosowałem więc mogę ich...” jest oczywista bzdurą. Postawa obywatelska – powtarzam tu, dobrze rozumiana postawa – powinna się opierać na logicznym powiązaniu praw i obowiązków. Wybory są naszą codziennością. Co rusz wybieramy miedzy opcjami, możliwościami, wersjami. I jeśli dotyczą one nas bezpośrednio jak choćby wybór stroju na wycieczkę, sami ponosimy natychmiast konsekwencje złego wyboru. Rozmycie odpowiedzialności za wybór wysokiej rangi na miliony głosów, tępi w nas zmysł rozumienia i wyczuwania wagi takiego wyboru. Czyż nie jest tu dla przykładu wymownym fakt, że w pierwszych wyborach prezydenckich dokonywanych przez polski Sejm, generał Jaruzelski został prezydentem zaledwie przewagą połowy głosu? Wystarczyłoby jednego posła mniej na sali, a wybór – a za nim historia najnowsza – mogły być zupełnie inne... Możliwości podróżowania które się otworzyły po 1989 roku spowodowały masową turystykę, jakich by ona nie była korzeni. Dobry obywatel powinien zawsze dbać o nasz wizerunek w świecie. Poczynając od zwykłych zachowań ogólnoludzkich jak uprzejmość, grzeczność, szacunek, po udział w wydarzeniach wielkiej wagi. Przy czym wydarzeniami takimi mogą być zarówno ogólnoświatowe akcje humanitarne czy wystąpienia na forum międzynarodowym, jak i głośne w świecie afery oraz wydarzenia kryminalne. Postrzeganie nas jako nacji ma wielkie znaczenie. Ot chociażby wałkowana od lat sprawa wiz do Stanów Zjednoczonych. Koronnym argumentem na „nie” jest fakt, że mamy tam kiepską opinię jako ludzie gremialnie szukający okazji do łamania lokalnego prawa. To samo dotyczy wielu innych krajów. Koresponduje z tym pojęcie solidarności między Polakami, gdziekolwiek się oni nie spotykają. Rodak zawsze powinien w nas wywoływać pozytywne emocje, pragnienie pokazania, że jesteśmy jednością. Czy jest tak zawsze? Śmiem wątpić. Polonia rozproszona po świecie jest jedna z najbardziej znanych i zaznaczających się. Słyszymy dużo o wydarzeniach różnej rangi, ale najczęściej dotyczy to kultywowania języka, tradycji i kultury narodowej. Dla wielu Polonusów jest to sposób na życie. Ale taka postawa powinna cechować każdego rodaka, nie tylko tego który w oddali często tęskni za ojczyzną. Tego też mamy prawa oczekiwać od każdego, kto chce się mienić dobrym Polakiem. Ważne wydarzenia historyczne są odzwierciedlane w Świętach Narodowych. Każdy kraj ma takie dni, w Polsce są to w zasadzie dwa: 3 Maja i 11 Listopada. Nietaktem byłoby przypominać co to za dni w życiu naszego Narodu. Ale czy zawsze potrafimy uszanować i docenić ich wagę? Można sobie lekceważyć czyjeś, kiedyś, dawno oddane za wolność życie. Ale inaczej zaczniemy nad tym myśleć, kiedy przyszłoby nam osobiście, tu i teraz podjąć decyzję o oddaniu własnego życia za jakąś wartość, za szczęście innych. Dlatego nasza postawa powinna być nacechowana przynajmniej cichym szacunkiem dla tradycji, wartości i aktualnych warunków z których korzystamy, nie wiedząc często czyich one zasług. Dotyczy to również szacunku dla naszych symboli, jak Godło, Flaga, czy Hymn. Aby dostatecznie móc docenić to co mamy, winniśmy znać historię naszego kraju. O ile rozwój naszej państwowości przez pierwsze kilkaset lat był znany dość dobrze, o tyle wydarzenia wieku XX–go naznaczone są fałszerstwami i przeinaczeniami historii najnowszej. Wydarzenia były ukrywane, zmieniane, niewygodne fakty próbowano podrzucić innym sprawcom, (casus Katyń). Wszystko to się działo w imię racji politycznych kształtowanych naciskiem wynikającym z warunków militarnych i ówczesnego układu geopolitycznego. Żywa pamięć świadków tych wydarzeń była do niedawna prześladowana, a oni sami niszczeni psychicznie i fizycznie. Dziś cała prawda jest odkrywana, jeszcze może nie do końca tak jak sobie byśmy życzyli, ale znajomość tych wydarzeń powinna być przymiotem każdego patrioty. Bycie dobrym obywatelem jest trudne. Wymaga od nas poszanowania praw, tradycji, obyczajów, zmusza do tolerancji, wyrozumiałości, szacunku. Jak każde dążenie do ideału jest obarczone ciągłymi potknięciami, ale ważne jest samo dążenie. Na pewno nie osiągnie niczego ten, co z góry zakłada, że to się nie uda. Gdyby chcieć spełnić wszystkie przymioty charakteryzujące dobrego obywatela, należałoby chyba zostać świętym. Jest to oczywiście mało prawdopodobne. Jednak należy swoim stosunkiem do rzeczywistości starać się jak najczęściej spełniać kryteria o których mówiłem wcześniej. Zarówno swoim postępowaniem, jak i wpływem na innych, na ich postawy. Tak, aby pojęcie dobrego obywatela nie było terminem z bajek, czy filmów fantastycznych. Żeby stało się naszą codziennością, o której myślimy, staramy się realizować i poprawiać dzięki temu świat w którym żyjemy.
~joten52 18-05-2007 13:04
To jest praca, którą w 2004 roku jej autor mój Syn Karol wygrał konkurs na reprezentowania regionu jeleniogórskiego w PARLAMENCIE MŁODZIEŻOWYM Z OKAZJI 1 CZERWCA. Koresponduje to z poruszanym tematem. „Patriotyzm, czyli: Co to znaczy być dobrym obywatelem!” Termin „obywatel” wywodzi się ze starożytnych państw – miast Grecji i Italii (łac. civitas), gdzie wolna część ludności korzystała z pewnych praw politycznych. W średniowieczu termin ten oznaczał tę część mieszkańców samorządowych miast, która posiadała prawa miejskie. W prawie państwowym pojęcie obywatelstwa upowszechniło się od Wielkiej Rewolucji Francuskiej jako przeciwstawienie poddaństwa, będącego podporządkowaniem ogółu ludności absolutnemu monarsze. Różnica pomiędzy obywatelem a obywatelstwem zamyka się w tym, że termin „obywatel” przysługiwał wybranym grupom społecznym natomiast obywatelstwo wywodzące się z pojęcia „obywatel” dotyczy całości populacji związanej z konkretną państwowością. Istnieją dwa zasadnicze systemy określania obywatelstwa. Pierwszym z nich jest terytorialny, według którego o obywatelstwie decyduje terytorium miejsca urodzenia, niezależnie od obywatelstwa rodziców. Taki system panuje np. w Wielkiej Brytanii, Stanach Zjednoczonych czy Argentynie. Drugim natomiast jest tzw. prawo krwi, według którego o obywatelstwie dziecka decyduje przynależność państwowa rodziców lub matki. Druga zasada obowiązuje w wielu państwach w tym także w Polsce. Po transformacjach ustrojowych końca ubiegłego wieku, obywatel Polski może posiadać również obywatelstwo innego kraju, jeśli wykaże się powiązaniami z nim przez przodków. Nieco odmienną sprawą jest obywatelstwo honorowe, które nadawane jest przez odpowiednie organa władzy w celu szczególnego wyróżnienia osób zasłużonych dla danego miasta lub kraju. Takim jest na przykład honorowe Obywatelstwo Miast, nadawane ostatnio nagminnie Papieżowi Janowi Pawłowi II. Implikacjami obywatelstwa są prawa i obowiązki obywatelskie. W ujęciu historycznym ulegały one ciągłym zmianom w zależności od epoki i kształtu danej państwowości. Mimo, że pojęcie Obywatela funkcjonuje od dawna, w czasach niewolnictwa czy feudalizmu trudno było mówić o obywatelstwie, które raczej nam się kojarzy z bardziej lub mniej jednoznacznym partnerstwem. Aktualnie przyjmuje się, że prawa obywatelskie jest to zespół uprawnień przysługujących obywatelom państwa na podstawie ustawy zasadniczej jaką jest najczęściej konstytucja. Zaczęto je w sposób skonkretyzowany po raz pierwszy formułować w latach bezpośrednio poprzedzających okres rewolucji burżuazyjnych. Podobnie obowiązki obywatelskie jest to wynikający z szczegółowych przepisów prawa szereg podstawowych nakazów zachowania się, skierowany do obywateli danego kraju. Jego ramy także określa ustawa zasadnicza i wynikające z niej podrzędne akty prawne. Rozumienie treści pojęcia praw i obowiązków obywatelskich jest zależne od systemu politycznego, w którym działają. Funkcjonowanie jednostki w różnych doktrynach politycznych wykazywało odmienne treści, nawet w momentach równoczesności historycznej. Przykładem może być totalitaryzm jako komunizm i współistniejący z nim równocześnie faszyzm. W Związku Radzieckim ideologia stalinowska kształtowała postawy młodzieży jako nadrzędne rozumienie roli i wartości państwa. Propagował to komunizm – ideologia krzewiąca ponad narodową jedność klasy robotniczej z pominięciem wartości niższych do których zaliczano również dążenia osobiste. Wywodził się z tego nurtu Komsomoł, organizacja młodzieżowa mająca decydujący wpływ na całokształt wychowania ówczesnego młodego pokolenia. Efektem tego były tak spektakularne postawy obywatelskie jak znanego Pawki Morozowa, który doniósł władzom na własnych rodziców, czym skazał ich na śmierć. W tych samych latach w Niemczech, organizacja Hitlerjugend, podobnie mocno indoktrynowała młodzież, jednak tutaj wartości patriotyczne oparte na uwielbieniu Wodza i Ojczyzny były podbudowane wartościami rodzinnymi i patriotyzmem opartym na głębokim nacjonalizmie. Zupełnie inny jest sposób rozumienia postawy obywatelskiej w ustrojach, gdzie wolność jednostki określa światopogląd. Połączenie obowiązującego prawa z nakazami religijnymi, a szczególnie – jak w Arabii Saudyjskiej czy Iranie – uczynienie ze świętych tekstów obowiązujących nakazów prawnych, prowadzi do powstania władzy absolutnej. Władzy opartej na rzekomemu namaszczeniu, nie podlegającej ocenie, czy krytyce. Jej funkcjonowanie jest więc rezultatem ślepej realizacji jedynych i niepodważalnych prawd wiary. Konsekwencją tego jest m.in. stosowanie wobec własnych – i nie tylko własnych – obywateli, czy raczej poddanych, drakońskich, opartych na religijnych zasadach odwetu kar za popełnione winy. Do dziś feruje się tam takie wyroki jak obcinanie kończyn, języka, kamienowanie czy inne podobne. Przechodząc do naszych dziejów, należy podkreślić na początku zmianę znaczeniową definicji postawy obywatelskiej, jako efekt wielowiekowych przekształceń historycznych w Polsce. Od początku naszej państwowości do trzeciego rozbioru, kiedy Polska przestała figurować na mapie Europy, władzę dzierżył Król. Władza była dziedziczna, w niektórych momentach elekcyjna. Do czasu powstania pierwszej konstytucji (maj 1791 roku) zakres obowiązków i praw Polaków był stanowiony i egzekwowany przez władzę monarszą. Co prawda była ona bardzo ograniczona, w wielu regionach o tym co komu było wolno i co kto musiał decydowali lokalni możnowładcy, ale generalnie nic nie mogło być niezgodne z wola władcy. Król był władzą, sadem, prawem, decydentem o życiu i majątku każdego poddanego. Dopiero powstanie konstytucji określiło jednoznacznie pojęcie uprawnień ludności, choć daleko było temu do pojęć panujących obecnie. Między rokiem 1795 a 1918 Polska była poddana trzem wrogim mocarstwom, które w sposób indywidualny realizowały swoje prawodawstwo. Ciemny okres zaborów to ograniczone prawa Polaków, przy olbrzymiej ilości obowiązków. Pojmowanie postawy obywatelskiej było inne przez poddanych uciskowi ludzi, a inne przez władze ten ucisk realizujące. Z tego okresu wywodzi się – niestety trwająca do dziś – postawa, że władza to zawsze coś lub ktoś, chcący nas pognębić. W wyniku tego w społeczeństwie tkwi przekonanie, że robienie przeciwko władzy jest czymś chwalebnym i godnym pochwały. Zabicie, oszukanie lub nawet drobne zrobienie na złość zaborcy było zawsze czynem patriotycznym. Także każdy, najmniejszy nawet opór wobec niego był postawą pożądana i dowolna jego forma zyskiwała natychmiast poklask i uznanie. Nawet, jeśli wiązała się z postępowaniem lub czynem w innych przypadkach ogólnie przyjętym za naganne Taka ambiwalencja postaw powtarzana przez pokolenia, zaowocowała utrwaleniem cech, które do dziś są postrzegane jako nasze wady narodowe. Odzyskanie w 1918 roku niepodległości wiązało się z przewartościowaniem postaw, a co za tym idzie kształtowaniem rozumienia zachowań obywatelskich na nowo. W wyniku Traktatu Wersalskiego, wytyczone nowymi granicami tereny Polski, stały się siedziba wielu narodowości określanych jako mniejszości narodowe. Nietolerancja wobec każdego obcego była wszechobecna. Potężna – obecna już wcześniej – diaspora ż...owska, ale głównie Ukraińcy, Białorusini, Niemcy, w wyniku fikołka historii stali się nagle obywatelami innego państwa. Swoje pojmowanie postaw obywatelskich musieli nagle dostosować do nowej państwowości, innego, nowego pojmowania swej społecznej roli. Dodatkowo negatywne zaszłości historyczne między Polską a państwami ościennymi nie ułatwiały wzajemnych stosunków międzyludzkich. Nawet mimo często wspólnie wyznawanej religii. Oprócz normalnych dla takiego wydarzenia konsekwencji jak śmierć i zniszczenia, kolejna wojna o zasięgu światowym spowodowała rozrzucenie Polaków po całym świecie. Teraz my przeżywaliśmy gehennę konieczności „krakania miedzy wronami jak i one”. Losy rzuciły naszych rodaków w przeróżne zakątki świata, o zupełnie innych kulturach, a co za tym idzie innych postawach obywatelskich. Integracja z nowym środowiskiem wymagała szybkiego przyswojenia zasad jego funkcjonowania, a to zawsze jest czynnikiem stresogennym i rzadko przebiega bez negatywnych odczuć.W okupowanym kraju wojna na nowo wywołała i utrwaliła w społeczeństwie polskim niektóre niekorzystne zachowania jako efekt właśnie przez ponad 123 lata realizowanego „patriotyzmu poddańczego”. Zaistniały jednak też nowe, nieznane dotąd okoliczności, które pozwoliły na dorzucenie do pojęcia postaw obywatelskich nowych wartości mo...lnych. Prześladowanie niektórych narodowości, a głównie Żydów, wywołało solidarność Polaków z tym uciemiężonym narodem. Ukrywanie – z narażeniem własnego życia – całych rodzin ż...owskich przez długie często lata, wytworzyło specyficzny rodzaj postawy będącej do dziś powodem dumy. II Wojna Światowa „uszczęśliwiła” nas wyzwolicielami, którzy w ramach „wynagrodzenia” za fakt rzeczonego wyzwolenia, pozostali w Polsce przez prawie 50 lat. Obecność wojsk radzieckich była dla wielu Polaków powodem rozdarcia mo...lnego przekładającego się na prezentowane codziennie postawy obywatelskie. Z jednej strony niewątpliwa ofiara narodu rosyjskiego, który był języczkiem u wagi zwycięstwa nad hitleryzmem, z drugiej strony często manifestacyjna obecność obcych nam mentalnie i kulturowo ludzi w rządzie, na ważnych stanowiskach, na ulicach. Wiem to z opowiadań mojego ojca, który lata swej młodości spędził w Bolesławcu, gdzie się urodził. W mieście, które z racji posiadania muzeum Kutuzowa, było bez przerwy obiektem „pielgrzymek” wojsk radzieckich stacjonujących w pobliskich borach. Wiedza – niegdyś zakazana wręcz, ale istniejąca w przekazach ustnych – o zbrodniach reżimu stalinowskiego w zderzeniu z niewątpliwymi zasługami w wyzwoleniu Polski spod niemieckiej okupacji, były dla przeciętnego zjadacza chleba trudnym do jednoznacznego ocenienia faktem. Ideologia obca naszemu postrzeganiu człowieczeństwa i przypisanych jemu praw owocowała radykalizacją postaw obywatelskich. Takim sztandarowym przykładem na bardzo zróżnicowany odbiór tego zjawiska przez przysłowiowego Kowalskiego, była sprawa niedawno zmarłego pułkownika Ryszarda Kuklińskiego. Bardzo wysoko umiejscowiony oficer sztabu generalnego, zdradzał naszemu ówczesnemu oficjalnemu wrogowi – Ameryce – ścisłe tajemnice, w tym rozlokowanie naszych i sojuszniczych wojsk na terenie Polski. A czynił to – jak twierdził – w imię właściwego, własnego pojmowania postawy obywatelskiej. Fakt tłumaczenia, że po zmianie opcji „wielkiego brata” jego zbrodnie stały się cnotą, jest bardzo wątpliwej progenitury. Można to przyrównać do przypadku, kiedy skazuje się kogoś za zabicie innego człowieka, ale kiedy okazuje się, że ten zabity był z...zem, mordercę gloryfikuje się. Po wydarzeniach roku 1989 zwanych „okrągłym stołem”, zaszły w Polsce wielkie zmiany, które dla wielu były trudne do zaakceptowania. Wymagały one często kolejnych radykalnych przewartościowań w realizowaniu własnych postaw wobec nowo kreującej się rzeczywistości. Dotychczasowe „wykonywanie” poleceń i „ojcowskich rad” mających ambicje myślenia i działania za każdego władz, nawet mimo ich werbalnego lekceważenia, musiała w wielu dziedzinach natychmiast zastąpić świadoma działalność. Państwo przestało się interesować wieloma sektorami życia obywateli, zostawiając to w gestii ich własnego wyboru. Zachłyśnięcie się wolnością (objawiające się na przykład pełną swobodą podróżowania po świecie, czy efektywnie realizowaną wolnością słowa), było dla wielu poważna próbą. Niestety, nie wszyscy to wytrzymali, nie wszyscy docenili. Zaowocowało to całą gamą postaw niepożądanych, złych, czy wręcz niszczących pojęcie wolności i demokracji. Na bazie nagle powstałych możliwości, wznosiły sieę i upadały cwaniackie fortuny i kariery. Niszczono ludzi szlachetnych, a wynoszono na piedestały różnych demagogów i oszustów. Wszystko to czyniono w ramach aktualnie funkcjonujących przepisów, lub z ich ominięciem w warunkach kiedy to się stało możliwe. W pewnym sensie zostaliśmy ofiarami postępowania, które określił onegdaj były prezydent Lech Wałęsa. Rzekł on, że Ameryka budowała swoja demokrację lat 200, ale my nie mamy na tyle czasu i musimy to zrobić w lat 10. Niestety, życie jeszcze raz pokazało, że pośpiech jest pożądany tylko przy łapaniu pcheł i jedzeniu ze wspólnej miski. Stanowienie prawa bez odpowiedniego przygotowania umożliwiło wykorzystywanie jego luk przez wszelakiej maści kombinatorów i powoli kształtowała w społeczeństwie postawy nazywane ogólnie „cwaniactwem”. Niestety, dla wielu stało się to mottem życiowym i stali się oni dla jednych przykładem negatywnym, gdy dla innych pozytywnym wzorcem do naśladowania. Do dziś obserwujemy takie cwaniackie postawy, co jest szczególnie niebezpieczne u ludzi młodych. Panujące bezrobocie wymusza różne postawy, w tym i takie, które niewiele maja wspólnego z pojęciem dobrego obywatela. Wolność którą otrzymaliśmy kilkanaście lat temu, została przez wielu kupiona zbyt dosłownie. Przekuli ją na dowolność z całymi tego negatywnymi konsekwencjami. Anarchia, którą próbuje się przemycać pod płaszczykiem wolności, prowadzi do bandytyzmu, wandalizmu, degradacji wszystkich wartości w tym życia. Wystarczy popatrzeć na zniszczone bezsensownymi malowidłami przez pseudoartystów fasady budynków i mury, połamane ławki, poniszczone budki telefoniczne. Czy takie mają być postawy prawdziwego obywatela? Nie można nie wspomnieć o języku naszych ulic, o zachowaniu narażającym czyjeś życie i zdrowie. Dobry obywatel powinien reagować na to w sposób zdecydowany. Ale czy stać nas na to? Czy mamy takie możliwości? I czy obowiązujące prawo, umożliwia nam spokojne egzekwowanie wartości które przynależne są spokojnemu i godziwemu życiu? Zbliżamy się ku integracji z Zachodem, a niektóre płynące stamtąd przykłady są przerażające. Na przykład rozpowszechniano niedawno taką oto informację, że sąd angielski przyznał włamywaczowi odszkodowanie za uszczerbek na zdrowiu. Odszkodowanie nie ofiarom napadu, a osobnikowi, który wszedł przez okno do cudzego mieszkania w celach wiadomych i złamał nogę przewracając się na klocku, których kilka dziecko porozrzucało po swoim pokoju. Czy doprawdy dążymy to naturalizacji takich absurdalnych zachowań, że bandyta który nam robi krzywdę potraktowany odwetowo staje się ofiarą, a napadnięty za swoja obronę odpowiada przed sądem? Jak prawidłowo rozumujący obywatel wołam tu głośno: NIE! Pojęcie postawa obywatelska jest rozumiane jako działanie pozytywne. Jego wydźwięk pejoratywny może zawierać się w sformułowaniu antypostawa. Dlatego kiedy mówimy o postawie obywatelskiej należy to rozumieć w kategoriach zachowań pożądanych, właściwych dla aktualnie panujących warunków w których przyszło nam funkcjonować. W Polsce w chwili obecnej obowiązuje świecki charakter państwa, ale ze względu na pewne okoliczności (jak np. konkordat), trwa ono w pewnej otoczce ceremoniału religijnego. Delikatna równowaga między obiema przeciągającymi się stronami co jakiś czas jest naruszana. Prawidłowa realizacja postaw obywatelskich i społecznych nie powinna być zależna od wyznawanych wartości religijno–politycznych. Poglądy polityczne i poglądy religijne należą do kategorii prywatnych spraw jednostki. Jednak wynikające z nich zachowania społeczne powinny zbiegać się z prawidłowo realizowanymi postawami obywatelskimi wierzących i ateistów. Wszechobecne prawdy naturalne jak: uczciwość, poszanowanie życia, przyjazny stosunek do otoczenia, są aktualne pod każda szerokością geograficzną i maja wymiar ogólnoludzki. Jedynie odchyłki w ich realizowaniu wynikające z ideologizacji i upolitycznienia, mogą istotnie zmieniać sposób widzenia tych uniwersalnych wartości. Jako młody człowiek jestem obserwatorem i konsumentem wszystkiego co przynosi nam codzienność. W zależności od sposobu przekazu, jego zgodności z dotychczasowymi doznaniami, a także wiarygodności podmiotu przekazującego, odbieram to bardziej lub mniej efektywnie. Jak każda wiedza, przyjmowanie do użytku postaw obywatelskich, ma u podstaw ich sprawdzalność i skuteczność w egzekwowaniu. Dlatego myśląc o tym, należy widzieć szeroko problem i starać się obiektywnie wyciągać wnioski dla właściwego uformowania swoich sądów. Twierdzę, że generalnie postawa obywatelska zaczyna się od umiejętnie realizowanego patriotyzmu. Jest to pojęcie obecnie dość wyświechtane, odmieniane na wszelakie sposoby przez różnych ludzi czasem zbyt często, ale nie posiada ono alternatywy. Patriotyzm był zachowaniem zawsze charakteryzującym Polaka, choć jego treści modyfikowała historia. Teraz, kiedy jest moda na kosmopolityzm, można by myśleć, że pojęcie patriotyzmu staje się mniej ważne. Sądzę jednak, że w przededniu połączenia z Unią Europejską, wyraźnie zaznaczone zachowanie swojego pierwiastka narodowego jest szczególnie ważne. Wymaga to akcentowania na każdym kroku swojej przynależności, szacunku do tradycji i umiejętnego podkreślania dumy z bycia tym kim jesteśmy. Zbyt często w naszych zachowaniach dajemy wyraz bałwochwalczemu uwielbieniu innych nacji i ich nie zawsze obiektywnie pozytywnych osiągnięć. Powstanie przysłowia „cudze chwalicie, swego nie znacie....” też nie wzięło się znikąd. Bezkrytycyzm w przyjmowaniu cudzego jako ex definicione lepszego, ma długa historię, aktywnie podtrzymywaną i nachalnie we własnym interesie szerzoną przez inne narody. Wobec tego z żalem przyjmuję krążące już informacje, że po 1 maja nie będzie można używać pojęć „Teraz Polska” czy „Dobre bo polskie”, które od niedawna pozytywnie zagościły w naszej świadomości. I zagościły słusznie, bowiem paradoksalnie pewne braki w systemie intensywnej uprawy roli, zaowocowały lepszą jakością produktów. Szerząca się dość bezkrytycznie ekspansja zagranicznych podmiotów typu McDonaldsy, czy im podobne, skutecznie w wielu wypadkach wyparły z rynku rodzime produkty. A przecież od czasu do czasu docierają do nas informacje o wyjątkowo podłej jakości przeróżnych fastfoodów. Umiejętne, obiektywne, nacechowane patriotyzmem na to spojrzenie, winno wreszcie wielu sprowadzić na ziemię. Jak widać, pojęcie patriotyzmu jest bardzo chłonne, od wyczucia więc i kultury osobistej, zależy umiejętne wdrażanie treści z niego wypływających. Nieco odmienną postawą obywatelską jest patriotyzm lokalny. Jestem – można powiedzieć – produktem swoich czasów i miejsca w którym przebywam, gdyż się tutaj urodziłem. Mój ojciec jest elementem napływowym i widzę z obserwacji, że nie czuje się tak silnie związany z Jelenią Górą jak ja, czy nawet moja matka, która też się tu urodziła. Dla mnie nie istnieją więc inne miejsca pochodzenia, mimo, że moi przodkowie – jak w wielu polskich rodzinach – pochodzą z różnych stron. Przez to odczuwam organiczną wręcz potrzebę wiedzy o moim regionie, jego cechach, istotnych wydarzeniach od zamierzchłej przeszłości poczynając. Może nie jest to obecnie popularna postawa, ale szukam często informacji o mojej ziemi, czytuję prasę lokalną, aktywnie zwiedzam wszystkie godne uwagi miejsca uwieczniając je w pracach plastycznych i na zdjęciach. Znam dobrze topografię moich okolic które staram się poznać jak najlepiej i nawet nie przechodzi mi przez myśl, że mogłoby być inaczej. Traktuję to jako zupełnie normalne i naturalne. Każdy powinien w prywatnych zachowaniach przewidzieć miejsce dla takiego odbierania swojego uczestnictwa w „byciu obywatelem”. Postawy ludzkie charakteryzują się określonym zasięgiem. Im wyższa i ważniejsza pełniona funkcja, tym szerszy globalny zasięg efektów podejmowanych decyzji. A te są podejmowane w sposób odzwierciedlający społeczną i przemyślaną pod każdym względem postawę. Działalność ludzka zawsze ma związek ze środowiskiem. Od minimalnego wpływu lokalnego jak rzucenie peta na ulicę czy ogrzewania pojedynczej chałupki zanieczyszczającej dymem okoliczne uliczki, do olbrzymiego, jak zarządzanie fabryką chemiczną mogącą spowodować nieodwracalne szkody w szeroko rozumianej przyrodzie. Jednak zazwyczaj nasze indywidualne działania obracają się wokół spraw dość drobnych. I jako takich, odruchowo dążymy do ich minimalizacji. Trzeba jednak widzieć, że mają one sumujący się udział w oddziaływaniu na nasze otoczenie. Każdy z nas odpowiadając sobie na pytanie „co to znaczy być dobrym obywatelem”, musi umieć określić swoja rolę w tym kieracie do którego jest wprzęgnięty, gdzie ma swoja działeczkę, którą obrabia i z której dorzuca swoje. Zazwyczaj nie bardzo zdajemy sobie sprawy jaki wpływ na środowisko ma każdy nasz czyn. Ot, zwykłe wylanie zużytego oleju silnikowego do rowu, rozbicie starego agregatu z lodówki i uwolnienie freonu do atmosfery, wyrzucenie plastikowej butelki z okna pociągu... To właśnie przykłady mikrozjawisk o antyspołecznym wydźwięku, które sami sobie często szybko wybaczamy. Najczęściej z argumentacją, że w końcu co ja tam jeden malutki robaczek mogę w tak wielkim świecie popsuć... Ale takich robaczków są miliony, a już ich zsumowane działanie daje często trudne do określenia negatywne zmiany. Dlatego odpowiadając sobie na postawione pytanie o postawę obywatelską, należy mieć na uwadze każde działanie. Można, a nawet należy zawsze sobie postawić pytania pomocnicze, takie jak: czy, i jeśli tak, to jaką szkodę wyrządzę innym poprzez swoje czyny. Od naszych codziennych małych jak i okresowych wielkich decyzji zależy wiele, musimy więc zawsze działać w sposób rozważny i a...lityczny. Rozpatrując kwestię postawy dobrego obywatela wobec ojczyzny, własnego regionu, nie mogę pominąć aktywnego udziału w życiu na mniejszą jeszcze skalę, jak uczestniczeniu w funkcjonowaniu własnego miasta. Szczególnie ważne w aspekcie przyszłościowym wydaje się tu być zaangażowanie ludzi młodych. Mam na myśli ich rolę w rozwoju i propagowaniu turystyki, popularyzacji walorów rekreacyjno–uzdrowiskowych pogórza sudeckiego. Nie można wreszcie nie zauważyć coraz bardziej intensywnego ich udziału w lokalnym życiu politycznym. Całkiem spora grupa została radnymi w relatywnie młodym wieku. Pytani o powody które skłoniły ich do zajęcia się polityką, używają zwykle takich pojęć jak: służba publiczna, poświęcenie, misja, a najczęściej chęć dokonania jakichś zmian. Dzięki udziałowi w tak rozumianej polityce mogą wpływać na to, jak zmienia się rzeczywistość wokół nich. Bywa też, że oprócz idealistów i altruistów wśród młodych polityków nie brakuje zwykłych karierowiczów – osób, dla których to by zrobić coś pożytecznego, nie jest akurat najważniejsze. Magnesem który wabi ich do świata polityki jest na pewno prestiż, popularność, częsta obecność czyjegoś nazwiska w mediach czy popularyzujące ich osobę wywiady. Do zalet funkcjonowania jako osoba publiczna, można wliczyć również wyjazdy zagraniczne, posady, funkcje i stanowiska, no i oczywiście pieniądze. Co by jednak nie mówić, młodzi politycy nie są tylko idealistami albo karierowiczami. Najczęściej są to osoby, które chcą choćby minimalnie, ale coś zmienić, pozytywnie się zaznaczyć. Znacznej grupie ludzi, nawet w moim wieku, sporo się w obserwowanej rzeczywistości nie podoba i właśnie dlatego dla jej ewolucji działają. Nie chcą siedzieć i narzekać, chcą wykorzenić to, co złe. Takich obywateli nam potrzeba – mających pomysły i idee, chętnych do pracy. I taka postawa obywatelska jest ze wszech miar pożądana. Uczciwość jest pojęciem zazwyczaj kojarzonym z konkretnym postępkiem człowieka. Pospolite pojmowanie tego kojarzy się z nieoszukaniem kogoś, oddaniem rzeczy znalezionej, wydaniem dokładnie reszty, czy mówieniem pospolitej prawdy. Tymczasem powinien to być ogólnie pojmowany sposób postępowania wobec siebie, innych, otoczenia. Kiedy myślę o podjęciu jakiejś decyzji, powinienem sobie przekalkulować jej konsekwencje. Na przykład: Czy warto zacząć palić papierosy? Zdawać by się mogło, że – i tak się często słyszy – jest to moja zupełnie prywatna sprawa. Ale czy tylko? Przecież nikt nie zaprzeczy, że palenie jest szkodliwe. Tak więc zatruwamy siebie, świadomie zwiększając ryzyko chorób, a przez to obciążamy budżet państwa z tytułu ewentualnego leczenia. A problem terroryzowania niepalących przez palaczy? Mimo określonych ustaw, mało kto przejmuje się, prawem niepalącego do czystego powietrza. Pomieszczenia użyteczności publicznej, przystanki, nawet autobusy na pętlach przez kierowców są zasmradzane i zatruwane. Pojęcie uczciwości jest bardzo ambiwalentnie realizowane przez większość ludzi. „Mo...lność Karlego” to postawa bardzo często spotykana. Krytykujemy innych za najdrobniejsze występki, jednocześnie samemu nabożnie podnosząc oczy z szeptem „Panie Wybacz” popełniamy świństwa i niegodziwości, które sobie natychmiast wybaczamy. Ile razy obserwujemy scenki, jak kierowcy dają sobie znaki światłami, ostrzegające przed kontrolą drogową. I cieszą się, że znów udało się kogoś oszukać. Nie biorą pod uwagę, że przekraczając prędkość narażają życie swoje i innych, tylko to, że dzięki „dobremu koledze” nadjeżdżającemu z naprzeciwka udało się uniknąć kary za ewidentne wykroczenie. Uczciwość to jedna z elementarnych postaw obywatelskich obecnych na każdym szczeblu drabiny społecznej. Począwszy od tej najdrobniejszej, wobec siebie, skończywszy na służbie publicznej jaką jest kierowanie państwem. Jakże często słyszy się polityków, którzy wypowiadają się zupełnie przeciwstawnie. Ta sama kwestia ma dwie odmienne opinie, a żaden nie zaczerwieni się nawet, choć wiadomo, że ktoś tu bezczelnie kłamie. Szary obywatel widząc to, odczuwa rozgrzeszenie swoich dużo mniej ważących postaw, a to rodzi kolejną spiralę nieuczciwości. Jakże ponure są konsekwencje takich „antywychowawczych” wizji. Nagminne są też narzekania na młodzież. Jaka to ona jest niedobra. Jednocześnie widzę, jak ci narzekający często starsi ludzie, dają ewidentne przykłady złego zachowania. Ot choćby lekceważąc czerwone światła na skrzyżowaniach. Czy taka antypostawa obywatelska powinna być pomijana milczeniem? A przecież z drobiazgów buduje się całokształt bytowania. Nawet największy organizm jest zbudowany z komórek. A jeśli one są zrakowaciałe? Odpowiedź jest jednoznaczna. Istotne z punktu widzenia społeczeństwa jest wychowanie realizowane na poziomie rodziny. Jako intymna sfera naszego bytowania uznawana jest za nietykalna i prywatną. Ale czy do końca słusznie? Nie można co prawda ingerować zbytnio w prywatność, ale zupełnie zostawić tego bez nadzoru nie sposób. Jest to zadanie trudne, bowiem zdecydowaną większość jakichkolwiek postaw wychowawczych w rodzinie realizuje się poza ogólnie dostępną kontrolą. I tylko na uczciwości można polegać, jeśli chce się zachować dla każdego pełnię praw obywatelskich. Jakie są tego efekty, często widzimy w sytuacjach ekstremalnych. Podobnie jest z uczciwością w sferze działalności publicznej, a dla zwykłego zjadacza chleba głównie na poziomie podstawowym, jakim jest zakład pracy, czy szkoła. Co prawda tutaj większość postaw i zachowań jest regulowana aktami prawnymi, ale ich realizacja często poważnie odbiega od założeń. Nieobiektywni są nauczyciele, złośliwi i nieuczciwi (ściąganie które jest „ewidentną” cnotą!) uczniowie. A pracownicy zasilający swoje domowe zasoby drobiazgami „zorganizowanymi” w miejscach pracy? Zabierane (najczęściej) drobiazgi jak spinacze, długopisy, śrubki... Kto nigdy w życiu tego nie zrobił, niech uczciwie podniesie rękę...! To wszystko tworzy obraz, który należy malować chcąc pokazać wizerunek przeciętnego Polaka. Jeszcze raz chcę wrócić do pojęcia „patriotyzm”, w nieco innym niż lokalnym kontekście. Można to pojecie realizować na różne sposoby. Czynnie więc powinniśmy uczestniczyć w wyborach. I to wszelakiego typu. Jakże często spotka się ludzi, którzy bez znajomości rzeczy, bez wyważenia racji, w sposób bezkompromisowy krytykują wszystko co się wkoło dzieje. Owszem, do krytyki każdy ma prawo, ale tylko wówczas, jeśli coś uczynił w kierunku zmiany tego stanu rzeczy. Co prawda utarło się powiedzenie, że „jak takiś mądry, to zrób to lepiej”. Jest to jednak tylko pozornie mądre. Nie każdy się nadaje do wszystkiego, ludzie różnią się zdolnościami, predyspozycjami, kwalifikacjami. I nie są omnibusami. Taka więc krytyka przeradzająca się zwykle w krytykanctwo, pozornie nas wewnętrznie uspokaja. Wyżywamy się w nim i klniemy wszystko w żywy kamień, bo wydaje się nam, że nie mając wpływu na rzeczywistość nic innego nie pozostaje. W efekcie często przyjmuje to postać izolacji. „Nie idę na wybory, bo nie mam kogo wybrać, zresztą i tak nic to nie da, a nawet jakby co, to i tak najprawdopodobniej znów sfałszują wybory”. Tak wielu podsumowuje swoją aktywność społeczno polityczną. I zaraz bierze się za mieszanie wszystkiego z błotem. A logiczne jest, że osobnik nie biorący udziału w wyborach nie ma prawa do gadania. Nie przyjął odpowiedzialności za czyn i efekt głosowania, niech mu będzie zabrane i prawo głoszenia poglądów. Pozorne ułatwienie sobie postawy „ja na nich nie głosowałem więc mogę ich...” jest oczywista bzdurą. Postawa obywatelska – powtarzam tu, dobrze rozumiana postawa – powinna się opierać na logicznym powiązaniu praw i obowiązków. Wybory są naszą codziennością. Co rusz wybieramy miedzy opcjami, możliwościami, wersjami. I jeśli dotyczą one nas bezpośrednio jak choćby wybór stroju na wycieczkę, sami ponosimy natychmiast konsekwencje złego wyboru. Rozmycie odpowiedzialności za wybór wysokiej rangi na miliony głosów, tępi w nas zmysł rozumienia i wyczuwania wagi takiego wyboru. Czyż nie jest tu dla przykładu wymownym fakt, że w pierwszych wyborach prezydenckich dokonywanych przez polski Sejm, generał Jaruzelski został prezydentem zaledwie przewagą połowy głosu? Wystarczyłoby jednego posła mniej na sali, a wybór – a za nim historia najnowsza – mogły być zupełnie inne... Możliwości podróżowania które się otworzyły po 1989 roku spowodowały masową turystykę, jakich by ona nie była korzeni. Dobry obywatel powinien zawsze dbać o nasz wizerunek w świecie. Poczynając od zwykłych zachowań ogólnoludzkich jak uprzejmość, grzeczność, szacunek, po udział w wydarzeniach wielkiej wagi. Przy czym wydarzeniami takimi mogą być zarówno ogólnoświatowe akcje humanitarne czy wystąpienia na forum międzynarodowym, jak i głośne w świecie afery oraz wydarzenia kryminalne. Postrzeganie nas jako nacji ma wielkie znaczenie. Ot chociażby wałkowana od lat sprawa wiz do Stanów Zjednoczonych. Koronnym argumentem na „nie” jest fakt, że mamy tam kiepską opinię jako ludzie gremialnie szukający okazji do łamania lokalnego prawa. To samo dotyczy wielu innych krajów. Koresponduje z tym pojęcie solidarności między Polakami, gdziekolwiek się oni nie spotykają. Rodak zawsze powinien w nas wywoływać pozytywne emocje, pragnienie pokazania, że jesteśmy jednością. Czy jest tak zawsze? Śmiem wątpić. Polonia rozproszona po świecie jest jedna z najbardziej znanych i zaznaczających się. Słyszymy dużo o wydarzeniach różnej rangi, ale najczęściej dotyczy to kultywowania języka, tradycji i kultury narodowej. Dla wielu Polonusów jest to sposób na życie. Ale taka postawa powinna cechować każdego rodaka, nie tylko tego który w oddali często tęskni za ojczyzną. Tego też mamy prawa oczekiwać od każdego, kto chce się mienić dobrym Polakiem. Ważne wydarzenia historyczne są odzwierciedlane w Świętach Narodowych. Każdy kraj ma takie dni, w Polsce są to w zasadzie dwa: 3 Maja i 11 Listopada. Nietaktem byłoby przypominać co to za dni w życiu naszego Narodu. Ale czy zawsze potrafimy uszanować i docenić ich wagę? Można sobie lekceważyć czyjeś, kiedyś, dawno oddane za wolność życie. Ale inaczej zaczniemy nad tym myśleć, kiedy przyszłoby nam osobiście, tu i teraz podjąć decyzję o oddaniu własnego życia za jakąś wartość, za szczęście innych. Dlatego nasza postawa powinna być nacechowana przynajmniej cichym szacunkiem dla tradycji, wartości i aktualnych warunków z których korzystamy, nie wiedząc często czyich one zasług. Dotyczy to również szacunku dla naszych symboli, jak Godło, Flaga, czy Hymn. Aby dostatecznie móc docenić to co mamy, winniśmy znać historię naszego kraju. O ile rozwój naszej państwowości przez pierwsze kilkaset lat był znany dość dobrze, o tyle wydarzenia wieku XX–go naznaczone są fałszerstwami i przeinaczeniami historii najnowszej. Wydarzenia były ukrywane, zmieniane, niewygodne fakty próbowano podrzucić innym sprawcom, (casus Katyń). Wszystko to się działo w imię racji politycznych kształtowanych naciskiem wynikającym z warunków militarnych i ówczesnego układu geopolitycznego. Żywa pamięć świadków tych wydarzeń była do niedawna prześladowana, a oni sami niszczeni psychicznie i fizycznie. Dziś cała prawda jest odkrywana, jeszcze może nie do końca tak jak sobie byśmy życzyli, ale znajomość tych wydarzeń powinna być przymiotem każdego patrioty. Bycie dobrym obywatelem jest trudne. Wymaga od nas poszanowania praw, tradycji, obyczajów, zmusza do tolerancji, wyrozumiałości, szacunku. Jak każde dążenie do ideału jest obarczone ciągłymi potknięciami, ale ważne jest samo dążenie. Na pewno nie osiągnie niczego ten, co z góry zakłada, że to się nie uda. Gdyby chcieć spełnić wszystkie przymioty charakteryzujące dobrego obywatela, należałoby chyba zostać świętym. Jest to oczywiście mało prawdopodobne. Jednak należy swoim stosunkiem do rzeczywistości starać się jak najczęściej spełniać kryteria o których mówiłem wcześniej. Zarówno swoim postępowaniem, jak i wpływem na innych, na ich postawy. Tak, aby pojęcie dobrego obywatela nie było terminem z bajek, czy filmów fantastycznych. Żeby stało się naszą codziennością, o której myślimy, staramy się realizować i poprawiać dzięki temu świat w którym żyjemy.
~Robuś 18-05-2007 13:15
Patriotyzm? W imię czego? Pan minister uczy patriotyzmu, a 3 maja flagi nie wywiesił.
~Robuś 18-05-2007 13:15
Patriotyzm? W imię czego? Pan minister uczy patriotyzmu, a 3 maja flagi nie wywiesił.
~bav 18-05-2007 20:14
A jakby jeszcze autor i komentujący zadali sobie trud przeczytania tego, co komentują, to wiedzieliby, że dofinansowanie jest TYLKO do wycieczek krajowych. Adieu Paris!
~bav 18-05-2007 20:14
A jakby jeszcze autor i komentujący zadali sobie trud przeczytania tego, co komentują, to wiedzieliby, że dofinansowanie jest TYLKO do wycieczek krajowych. Adieu Paris!
~PK89 18-05-2007 23:03
Ja chciałem iść 8 maja pod miecze i co ?? – miałem w tym czasie lekcje w szkole .
~PK89 18-05-2007 23:03
Ja chciałem iść 8 maja pod miecze i co ?? – miałem w tym czasie lekcje w szkole .

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2020 Highlander's Group