Polub Jelonkę:
Czytaj także: Wałbrzych Świdnica
Poniedziałek, 11 maja
Imieniny: Miry, Franciszka
Czytających: 10417
Zalogowanych: 48
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Jelenia Góra: Oaza na końcu świata

Sobota, 30 lipca 2005, 0:00
Aktualizacja: Poniedziałek, 16 stycznia 2006, 22:10
Autor: Słowo Polskie Gazeta Wrocławska
W Kotlinie Jeleniogórskiej mieszka coraz więcej obcokrajowców.

O Marczowie miejscowi mówią, że czas zatrzymał się w miejscu. Ze światem łączą wieś dwa autobusy dziennie. Ale dla Angelin den Burger to wymarzone miejsce.
– Tutaj osiądziemy na resztę życia – przyznaje Holenderka, która odkryła uroki wsi
Piękne widoki i z dala od samochodów – tak zachwala Marczów Angelin, która założyła tu stadninę koni Jaskółka

Wprawdzie na co dzień mieszka nadal nieopodal Amsterdamu, ale często przyjeżdża do „swojej” wsi. – Osiedlimy się tu na stałe, gdy przejdziemy na emeryturę – przyznaje jej mąż Rael den Burger. – U nas nie ma gór. Podziwiamy je dopiero u was, w Polsce – dodaje. Raela zachwyciły w Marczowie nie tylko góry, ale urokliwe przydrożne kapliczki i domy z pruskiego muru.

Starzy” marczowianie o nowych sąsiadach mówią dobrze. – Nie do przecenienia jest to, że zatrudniają kilkanaście osób – mówi sołtys Wiesława Białucka. – A tu praca jest na wagę złota.
W Marczowie mieszkają też inni Holendrzy. Helen ma polskie korzenie, ale pół życia spędziła w Niderlandach. Tam wyszła za mąż i po latach z mężem Eddiem przyjechała do Polski. Wahadłowo kursują między domem a marczowską posiadłością.

Belg z Flandrii Luk Vanhauwaert zakochał się w podwleńskich Łupkach. – To był przypadek. Trafiłem tu przejazdem tylko na jeden dzień. Urzekła mnie piękna okolica i zostałem – przyznaje. Został i kupił zabytkowy XVI-wieczny pałac pod zamkiem Lenno.
Dziś płynnie mówi po polsku, choć najpierw chciał się zamknąć w czterech ścianach pałacu i mieszkać samotnie. – Ale serce wygrało. Szybko zaprzyjaźnił się z sąsiadami – przyznaje Bernadetta Szewczyk, która pomaga Lukowi.

To niesamowicie uczciwy człowiek – mówi Krystyna Bil, mieszkanka wsi. – Za własne pieniądze naprawiał zniszczony wodociąg. To między innymi dzięki niemu mamy wodę. We wsi nie ma świetlicy, a on użycza nam miejsca na wiejskie zebrania. Luk ocalił też resztki zapomnianego poniemieckiego grobowca przed dewastacją. Przekonał władze starostwa, że nie należy wycinać drzew w alei prowadzącej do mogiły.

Sonda

Puste kościoły, mniej księży... Niedzielne msze raz w miesiącu?

Oddanych
głosów
326
Dobry pomysł
46%
To jest niedopuszczalne
33%
Nie mam zdania
21%
 
Głos ulicy
Do dziś lubię marchewkę – przypomina mi dzieciństwo
 
Warto wiedzieć
Dlaczego ceny mieszkań nie spadają mimo rekordowej podaży?
Rozmowy Jelonki
Rezonans dla węża domowego już możliwy
 
Pogoda
W Jeleniej Górze już ponad "dycha" na plusie
 
Aktualności
Minerały błyszczą w Cieplicach
 
Aktualności
Piknik rodzinny na początek Wiosny Cieplickiej
 
Aktualności
Cieplicki Parkrun świętuje 500 edycji
Copyright © 2002-2026 Highlander's Group