• Poniedziałek, 24 czerwca 2019
  • Godz. 21:43
  • Imieniny: Jana, Danuty
  • Czytających: 6870
  • Zalogowanych: 13
  • Niezalogowany | Zaloguj | Rejestracja

O miłości, zdradzie i umieraniu

Wiadomości: Jelenia Góra
Wtorek, 10 grudnia 2013, 8:57
Aktualizacja: Środa, 11 grudnia 2013, 6:56
Autor: Elster
Fot. BM
Wczoraj (9 grudnia) na deskach Teatru im. Cypriana Kamila Norwida zaprezentowano gościnny spektakl „Jabłko” Verna Thiessena. Dramat w reżyserii Tomasza Dutkiewicza, przygotowany został przez warszawski Teatr Komedia.

Sztuka mało znanego w Polsce kanadyjskiego dramaturga Verna Thiessena to bardzo kameralne przedstawienie. Porusza temat miłości, zdrady, samotności i umierania najbliższego człowieka. Jest to z pozoru zwykła historia miłosnego trójkąta: bezdzietnego małżeństwa z szesnastoletnim stażem i „tej trzeciej”.

Po dziesięciu latach pracy Andy (Jan Jankowski) traci posadę. Nie wiedzie się jemu także w małżeństwie z Lyn (Małgorzata Foremniak), która jest pochłonięta robieniem kariery. Lyn ma do Andy'ego wieczne pretensje i odsuwa się od męża. Mąż w jej oczach to już tylko nieudacznik, który nie potrafi nawet wynieść śmieci. Pewnego dnia, gdy bezrobotny Andy spaceruje w parku, obok niego na ławce przysiada się studentka medycyny Samantha (Joanna Koroniewska). Nagle młoda dziewczyna wyznaje mu miłość. Niemal od razu zostają kochankami.

Tymczasem okazuje się, że żona Andy'ego jest śmiertelnie chora na raka piersi. Sytuacja staje się jeszcze bardziej skomplikowana, gdy kochanka męża zostaje opiekunką jego chorej żony i towarzyszy jej aż do samej śmierci. Mąż, rozdarty między śmiertelnie chorą żoną, a oczekującą jego miłości dziewczyną, zaczyna walczyć o Lyn i odkrywa w sobie, że jego uczucie i małżeństwo jest jak jabłko. A gdy umiera jedna jego połówka, umiera też całe jabłko, biblijny atrybut grzechu, ale i odwieczny symbol życia.

Małgorzata Foremniak wcieliła się w pewną siebie żonę, a potem zagubioną i przerażoną kobietę, która dowiaduje się o swojej chorobie, a w końcu godzi się z przeznaczeniem. Aktorka znów musiała się zmierzyć ze śmiertelną chorobą - rakiem. Z rakiem walczyła także jako doktor Zosia Stankiewicz-Burska w serialu „Na dobre i na złe”. - Po tym doświadczeniu uznałam, że nie będę więcej grać chorej osoby. Zmieniłam jednak zdanie i podjęłam wyzwanie, choć przyznam, że wiele mnie to kosztowało - opowiada o pracy nad rolą Małgorzata Foremniak.

Bohater grany przez Jana Jankowskiego zostaje postawiony przed pewną możliwością wyboru. Na oczach widzów dojrzewa do głębokiego uczucia. Kiedy nadchodzi moment ostatecznego wyboru i Lynn mówi, że umrze, Andy odrzuca studentkę, chce być wierny żonie.

Joanna Koroniewska, kojarzona głównie z telewizyjną postacią Małgosi Mostowiak z serialu „M jak miłość”, zagrała współczesną dziewczynę, która z cichą determinacją i bezwzględnie chce osiągnąć swój cel, a jest nim związek z wybranym mężczyzną, mężem umierającej kobiety.

Reżyser Tomasz Dutkiewicz, opracowując tekst dramatu w przekładzie Hanny Szczerkowskiej, skupił się na relacjach między bohaterami. O sile spektaklu decyduje jego intensywna i indywidualna relacja ze światem, w której sytuacja liryczna i dramatyczna nakładają się na siebie, decydując o zwielokrotnieniu obrazu. Sceny erotyczne za muślinową kotarą nie rażą dosłownością. Na zasłonie dzięki poetyce krótkich filmików jak w krzywym zwierciadle przedstawione są postacie z innej perspektywy. Spektakl bardzo oszczędny w scenografii (jedna ławka, jeden strój), którą zresztą reżyser Tomasz Dutkiewicz sam stworzył, jest dynamiczny (nastrój budują także jazzowe aranżacje muzyki) i refleksyjny zarazem.

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (10) Dodaj komentarz

~ 10-12-2013 9:24
Spektakl niezły
~bylem 10-12-2013 9:26
nie moglem uwiezyc jak slyszalem jak Foremniakowa przeklina, tak sie znizyc.... teatr powinien by swiatynia jzyka Polskiego, nie po to nasi przodkowie gineli w lagrach i nietylko wlasnie dlatego naszego jezyka, ehhh, sztuka o najnizszych instynktach czyli strachu smierci i seksie(zdradzie), ja sie wynudzilem i to mocno....
~bylem cd 10-12-2013 9:34
jeszcze jedna sprawa, te sceny seksu na projekorze... katastrofa, jak bede chcial zobaczyc takie sceny to sobie wejde na odpowiednia www, albo sciagne film o jednoznacznej wymowie, do teatru przychodzi sie po cos wiecej, ale moze jestem staroswiecki i nie rozumiem dzisiejszego swiata
~rumcajs54 10-12-2013 9:44
Wow, ze skrajności w skrajność. Raz zdjęć cała masa i to nie zawsze mądrych i potrzebnych, innym razem (jak tutaj) całkowita asceza. Może widzów zabrakło ? I przepraszam za "angielszczyznę" ale nie wiem jak po polsku jest "wow" ;-)
~hanka 45 10-12-2013 10:10
Czy to ta tzw. scena impresaryjna? Zmieńcie impresario! Kto wybiera te tzw. "sztuki"? Ten sam poziom co za dyr.Kocy. Miało iść ku lepszemu...
~Byłam 10-12-2013 10:54
W całej rozciągłości zgadzam się z wypowiedzią "byłem" i "byłem cd.". Sztuka niestety nie podobała mi się. Z niecierpliwością czekałam na jej zakończenie. Gra aktorów bardzo średnia. Sceny seksu na projektorze, to naprawdę jakieś nieporozumienie - w teatrze. Ceny biletów to jakiś kosmos!
~ 10-12-2013 20:50
do 10-12-2013 09:26 | ~bylem | - Przodkowie w lagrach też przeklinali, a niektórzy dość soczyście. ;-) Sztuki nie znam, ale argumentacja o przodkach nie trafiona. Jeśli chodzi o ekscesy na scenie, to nastała na to moda, którą kultywuje również reżyser i dyrektor Teatru Starego w Krakowie Jan Klata, więc tam też widzowie mają problem.Zbojkotowali nawet jedną ze sztuk. I słusznie. Źle jeśli brak umiejętności scenicznych zastępuje się szokowaniem widza przekleństwami. "Teatr zjada własny ogon", jak ktoś gdzieś napisał.
~bylem 10-12-2013 22:27
do wyzej, argument nie trafiony? a co wiesz o lagrach i stalinie? co wiesz o rusyfikowaniu naszej spolecznosci? czy wiesz o tym ze lekcje polskiego, polskie ksiazki, np biblia to byly dla wysiedlonych najwazniejsze przedmioty w domach... sorry w lepiankach...? wlasnie dlatego ze bylo tam napisane po polsku, wlasne to jezyk i kultura dawala im nadzieje przezyc, nieraz do kilku pokolen, troszke poszperaj w historii, posuchaj opowiadan ludzi ktorzy przezyli ta gehenne, a potem chetnie podyskutuje
~Widz 10-12-2013 22:43
Coś mi się wydaje, że ludzie nastawioni byli chyba na farsę. I chichrali się z wulgaryzmów. A tu nagle melodramat. Może stąd tego typu komentarze. Aktorsko dobre. Ogólnie takie sobie.
~ 21-12-2013 14:06
bo nie rozumie sie ,ze tak tez wyraza sie tragedie, brawo aktorzy !

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2019 Highlander's Group