Niedziela, 24 stycznia
Imieniny: Franciszka, Rafała
Czytających: 2272
Zalogowanych: 1
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Jelenia Góra: Mokry koniec wakacji

Sobota, 1 września 2007, 0:00
Autor: Angela/ TEJO
Jelenia Góra: Mokry koniec wakacji
Fot. Janusz Lewicki
Baseny zamknięte, zaczną się kontrole, aby w przyszłym sezonie było bezpieczniej.

Średnio udany – tak można określić zakończony właśnie sezon na basenie miejskim przy ulicy Sudeckiej. Rekordów frekwencji nie było, bo – mimo ciepłej aury w wakacje – upały zbyt często nie występowały.

Kanikuła na kąpielisku była znacznie bardziej bezpieczna: zdarzyło się mniej incydentów niż w ubiegłym roku. To dzięki ratownikom, którym zawdzięcza życie jeden pechowy pływak. O mało nie utonął po tym, jak zasłabł w wodzie.
W regionie na strzeżonych kąpieliskach było równie bezpiecznie. Za to ofiary pochłonęły akweny niestrzeżone, między innymi, zbiornik Bukówka blisko Kamiennej Góry.

– W tym roku sprawdziliśmy już niemal wszystkie odkryte baseny i w większości przypadków pojawiały się niedociągnięcia – mówi Jan Gazda, prezes Dolnośląskiego Wodnego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego z oddziału w Jeleniej Górze.
Jednym z miejsc, które mogłoby posłużyć za przykład innym, był wspomniany basen w Jeleniej Górze na ulicy Sudeckiej, gdzie odnotowano nawet więcej ratowników i sprzętu, niż było to wymagane. Podobna sytuacja miała miejsce na basenie krytym przy Szkole Podstawowej numer 11.

Zarządcy basenów, chcąc zaoszczędzić pieniądze, albo w ogóle rezygnują z ratownika, albo zatrudniają młodszych ratowników, którzy nie mają uprawnień i nie mogą podejmować działań ratowniczych.
– Wielu administratorów w ogóle nie wie, że jest to prawnie wymagane – mówi Piotr Wincenty z Wodnego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego i dowódca grupy wodno-nurkowej Komendy Państwowej Straży Pożarnej w Jeleniej Górze.

– Byliśmy z dzieckiem na basenie w pewnym hotelu. Nie wiedząc, że nie ma tam żadnego ratownika, pozwoliłam mojemu dziecku, które jeszcze nie potrafi pływać, wejść do wody – mówi Karolina Domagalska. – Kiedy mały zachłysnął się wodą nie było nikogo, kto by pomógł. Wówczas okazało się, że nikt nad naszym bezpieczeństwem nie czuwa. W przypadku mojego syna nie była to groźna sytuacja, ale dała mi do myślenia, tak na przyszłość.

– Na każdym basenie musi znajdować się co najmniej jeden ratownik na każde 25 metrów linii brzegowej – mówi Lech Lichtarski, posiadający uprawnienia do oceny stanu bezpieczeństwa. Poza tym basen musi być oznakowany informacjami o zakazie skakania do wody oraz głębokości wody.
Kontrolerzy zadbają o to, aby niedociągnięcia zostały zlikwidowane, a kolejny sezon był jeszcze bardziej bezpieczny.

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (14) Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2021 Highlander's Group