Polub Jelonkę:
Czytaj także: Wałbrzych Świdnica
Poniedziałek, 16 lutego
Imieniny: Daniela, Danuty
Czytających: 10634
Zalogowanych: 106
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Karpacz: Mieszkanka Karpacza napisała książkę o miastenii

Poniedziałek, 15 grudnia 2014, 8:18
Aktualizacja: 8:20
Autor: Mea
Karpacz: Mieszkanka Karpacza napisała książkę o miastenii
Fot. Archiwum
Dagmara Drab od 14. lat choruje na miastenię, czyli autoimmunologiczną chorobę mięśni. Zaczęła pisać, aby nie „utopić się” w chorobie. Tak powstała książka jej autorstwa „Miastenia i Bumi na klamerkach”.

„Miastenia i Bumi na klamerkach” to opowieść o życiu nagle zmienionym przez przewlekłą, nieuleczalną chorobę. Jednak dla autorki, która z zawodu jest pielęgniarką, nie jest to powód, by użalać się nad sobą. Dagmara Drab stara się pokazać, jak z tą przypadłością żyć i jak pokonywać wynikające z niej trudności. Próbuje także w możliwie obrazowy sposób wytłumaczyć ludziom zdrowym, jak czuje się miastenik i z jakimi ograniczeniami wiąże się jego życie. Warto zatem, by po tę książkę sięgnęli nie tylko chorzy, ale także ich rodziny i znajomi.

Fragment książki:
„Był siódmy kwietnia 2000 roku. Pragnęłam tylko w swoim własnym towarzystwie powałęsać się po sklepach. Wyszłam z butiku, przeszłam na drugą stronę jezdni, aby wejść do następnego i…
Właśnie tego dnia zaczęła się u mnie miastenia, co drastycznie i bezwzględnie zmieniło moje życie po kres. W jednej sekundzie zaczęła mnie koszmarnie boleć głowa. Ani przedtem, ani w przyszłości – z wyjątkiem najbliższej nocy – nie zaznałam takiej niedyspozycji mojej czaszki. Jednocześnie wszystko, na co patrzyły moje oczy, widziałam podwójnie. Czułam, że coś dzieje się z moim językiem. Spróbowałam coś wyszeptać, ale wydałam z siebie tylko nieczytelny bełkot. Oparłam się o ścianę pobliskiego budynku. Inaczej szurnęłabym pod koła przejeżdżających samochodów. Kompletnie nie wiedziałam, co począć. Za jakieś piętnaście – dwadzieścia minut ból głowy na tyle ustąpił, że odważyłam się odejść od ściany kamienicy i weszłam do pobliskiego marketu, próbując poprosić o wezwanie karetki. Niestety, sprzedawca słysząc moją zagmatwaną plątaninę liter i sylab, głośno burknął: – Jak stąd, ćpunko, zaraz nie wyjdziesz, to wezwę ochronę. Idź do swojego dilera, po następnej działce mowa ci wróci.”

Ogłoszenia

Czytaj również

Sonda

Tłusty czwartek za nami. Pochwalcie się ile zjedliście pączków?

Oddanych
głosów
345
1
32%
2-3
43%
4-5
14%
Więcej niż 5
11%
 
Głos ulicy
Do dziś lubię marchewkę – przypomina mi dzieciństwo
 
Warto wiedzieć
Karkonosze wygrywają bezapelacyjnie!
Rozmowy Jelonki
Jeden albo dwa nie zaszkodzą, ale...
 
Teatr im. Norwida
"Powiedzmy miłość" w Jeleniej Górze
 
Aktualności
Bieg Icemana w Przesiece
 
Inne wydarzenia
Wystartował 50. Bieg Piastów. Znakomici Jeleniogórzanie!
 
Edukacja
Uczniowie Żeroma przygotowują się do koncertu
Copyright © 2002-2026 Highlander's Group