Do tragicznych wydarzeń doszło 26 stycznia 2003 roku w Korytarzu Rzepióra, w rejonie Kotła Małego Stawu w Karkonoszach. Podczas wspólnego szkolenia ratowników Grupy Karkonoskiej GOPR oraz niemieckiej Bergwacht potężna lawina przerwała ćwiczenia, zasypując uczestników.
Mimo natychmiastowej, heroicznej i profesjonalnej akcji ratunkowej, życia Tomasza Szałowskiego – ratownika GOPR, wspinacza z pasją i człowieka gór – nie udało się uratować. Miał zaledwie 28 lat. Zginął, wykonując swoją służbę tam, gdzie zawsze czuł się u siebie.
Jak wspominają jego koledzy Tomasz Szałowski był ratownikiem z krwi i kości – doświadczonym, zaangażowanym i zawsze gotowym do działania. Znany był z pogody ducha i profesjonalizmu, które wnosił zarówno do zespołu ratowniczego, jak i w codzienną służbę w górach. Jego śmierć była bolesną stratą dla środowiska ratownictwa górskiego.
Miejscem symbolicznym związanym z tą tragedią są dziś Pola Szałowskiego w Kotle Małego Stawu. To właśnie tam, w miejscu zdarzenia, pamięć o ratowniku przetrwała jako przypomnienie o ryzyku, z jakim wiąże się działalność w górach, oraz o poświęceniu osób niosących pomoc innym w najtrudniejszych warunkach.














